- Nie chce mi się już iść.
- Mnie też.
- Jakoś tak ciężko mi się idzie.
- Mnie też.
- Nogi mnie w ogóle bolą.
- Mnie też.
- Bo te buty w ogóle się nie nadają do chodzenia po kocich łbach.
- Mnie też.
Chwilę się namyślił i wypalił:
- Boli mnie przyrodzenie.
- Mnie też.
W Krainie Deutschowców II
W Krainie Deutschowców III
Chwyciłam go zębami za brodę. Szarpnął się.
- Auć!
- To czemu się ruszasz?
- Jestem człowiekiem! Muszę się ruszać, bo nie wyglądam wtedy jak martwy!
Tyle krzyku o jeden wyrwany włos...
W Krainie Deutschowców I
Szafeczka
- Wiesz - mówię - że w IKEI mają coś, co się nazywa tak samo jak ja? Widziałam wczoraj wieczorem, kiedy przeglądałam katalog.
- Na pewno coś dużego. Jakąś szafę trzydrzwiową albo komodę.
***
- Moja ty szafeczko...
- No wiesz!
- ... nocna szafeczko.
Kiedyś...
Śpiewam piosenkę o słoniach.
Dla niezorientowanych:
"Cztery słonie, zielone słonie,
każdy kokardkę ma na ogonie,
ten pyzaty, ten smarkaty
- kochają się jak wariaty..."
- ...ten włochaty, ten... Ty jesteś włochaty słoń. A ja jaki jestem słoń?
- Cycaty.
- Cooo??? - oczy stanęły mi dęba ze zdziwienia.
- Cycaty słoń.
- Gdzie? - spytałam z lekką pretensją w głosie.
Zdziwione spojrzenie, ton jak do dziecka:
- No, TUTAJ.
Brzuszek?
- Nie.
- Czemu? - spytałam z autentycznym żalem. Uwielbiam Fritty, a ten jest wiśniowy, mój ulubiony (poza truskawkowym, cytrynowym i coca-colowym).
- Bo jesteś gruba. O, zobacz - ciągnie, macając mnie po brzuchu - tu masz tłuszczyk, zobacz.
Z oburzenia prawie nie mogłam złapać tchu.
- Ale tylko kawałek...
- Nie, zjadłaś już dzisiaj trzy Schogotteny.
- Dwa.
- Trzy.
- Dwa.
- Ale wczoraj zjadłaś cztery.
- Ale to ma niedużo kalorii.
- Dużo ma! Ze dwa tysiące jeden taki Schogotten.
- Jasne - obraziłam się - a dieta tysiąca kalorii polega na jedzeniu dziennie połówki Schogottena!
"Nie śmiej się"
- Na przykład teraz.
