Zdarzyło się kiedyś...
Drałujemy przez jedną z głównych ulic w Lublinie do pizzerii, wściekle głodni. Tuż przed osiągnięciem celu wędrówki zaczepiła nas babcia, mamrocząc jękliwie: "Dajcie parę groszy, panie, dajcie, nie mam domu, nie mam pieniędzy, jestem głodna..."
- Ja też jestem głodny! - odwarknął mój towarzysz.
Babcia odpuściła.
28 sierpnia 2005
W zamierzchłych czasach, kiedy nie było jeszcze u mnie w domu telefonu bezprzewodowego, miałam zwyczaj rozmawiać z Nim przez telefon siedząc w przedpokoju. Mój Tata słyszał nieraz urywki tych rozmów i twierdził, że "bulgotam", czyli rozmawiam o bzdurkach i głupotkach.
Pewnego wieczoru siedziałam w przedpokoju z uchem przyklejonym do słuchawki, kiedy nagle usłyszałam, że ktoś tarabani się po schodach z piwnicy. Ten ktoś stawiał kroki powoli i uważnie, jakby był bardzo zmęczony. Wreszcie stanął w drzwiach i zapalił światło...
Długo tarzałam się po podłodze ze śmiechu na widok Taty w slipkach, wielkich gumowych płetwach na nogach i w masce do nurkowania. Z rurką.
- Bul bul bul... - uśmiechnął się Tata i poczłapał w płetwach do pokoju.
27 sierpnia 2005
Lublin Dream
Lublin Dream
25 sierpnia 2005
Z ostatniej chwili
Z ostatniej chwili
Po krótkiej wizycie w Warszawie dostałam smsa.
Zawarty był w nim tzw. advice, czyli jednocześnie porada i wskazówka.
Mianowicie, mam sobie nie kupować półprzezroczystych ubrań - a w szczególności spodni i spódnic - i nie nosić pod nimi stringów w kwiatki.
Będę tedy nosić te stringi pod inne ubrania, a pod półprzezroczyste ciuszki majtki typu panty bądź figi.
:-P
24 sierpnia 2005
Jak zmusić do mówienia
Jak zmusić do mówienia
Dzwonię do Niego.
- Dobry wieczór, kochanie.
- Uhm.
- Już mogę rozmawiać, musiałam tylko iść do łazienki.
- Uhm.
- To co, opowiesz mi o swoich wakacjach?
- Uhm.
- No to słucham.
- Uhm.
Po kilku kolejnych wymianach Jego "uhm" i moich zdań, nierzadko wielokrotnie złożonych, postanowiłam uciec się do fortelu. Mianowicie, zadałam chytre pytanie:
- Ile lat miał Gillan, kiedy zaczął śpiewać w Deep Purple?
W słuchawce cisza.
- Uhm... Dwadzieścia cztery.
I od tego miejsca rozmowa potoczyła się zupełnie normalnie.
