Katowicki strach (nieśmieszne)


Wszyscy chyba wiedzą, co stało się przedwczoraj w Katowicach. To nie powód do śmiechu, raczej do strachu - to nie pierwszy taki wypadek w Polsce, może być ich więcej, bo dachy wielu budynków nie są odśnieżane (vide wczorajsza ewakuacja hipermarketu w Bytomiu - z powodu przeciążenia dachu).
Strach iść do Championa - napisał mi On.
I miał rację.

Śnieg w Polsce to nic nowego - dlaczego co roku powoduje tragedie?

27 stycznia 2006

Horoskop


Horoskop

Kupiłam babską gazetę z filmem i horoskopem na 2006 r. Wg gazety horoskop uniwersalny, bo trzy w jednym: zachodni, chiński i numerologiczny. Przeczytałam wszystkie trzy dla siebie, oczywiście były tak samo bzdurne jak wszystkie inne horoskopy w babskich gazetach*. Postanowiłam jednak trochę Go podrażnić - On nie cierpi horoskopów jeszcze bardziej niż ja.

Przeczytałam horoskop dla Jego zachodniego znaku.
Był jeszcze trochę za mało wymęczony, więc zabrałam się za odszukiwanie znaku chińskiego.
Oto jest: ZAJĄC.

Po półstroniczce tekstów typu "potulny", "spokojny", "układny" On powiedział wielkie NIE.
- Ale zaraz, tu jest jednak coś dla Ciebie. Jeśli opisane cechy nienajlepiej charakteryzują Twoją osobowość, oznacza to, że jesteś"... [tu zrobiłam dramatyczną pauzę]... "Szalonym Zającem"!

Ja jestem Szczurem. Łagodnym wg horoskopu.

Szalony Zając, łagodny Szczur?

* Określenie "prasa kobieca" jest w tym przypadku krzywdzące dla inteligencji kobiet, bo gazeta wmawia nam na przykład, że RPA należy do Nowego Świata.

26 stycznia 2006

PMS


PMS

Nie, nie chodzi o Pre-Menstrual Syndrome, zwany powszechnie w naszym pięknym kraju zespołem napięcia przedmiesiączkowego.
Inna sprawa, że niektórzy obciążają to zjawisko winą za wszystkie "nietakie" zachowania czy słowa kobiety.
On nie.
Bo On ma swój PMS.

P
rzedMaturalny Stres.
W takim układzie lepiej, żebym sobie swoją kobiecość wyłączyła. Aż zakwitną kasztany.

Pełna pupa złości


Pełna pupa złości

On dzwonił. Ja nie mogłam odebrać, bo byłam daleko od telefonu. Odebrała koleżanka i przekazała mi później, że On "brzmiał wściekle" i że nie prosił mnie, żebym oddzwoniła.
Napisałam smsa z pytaniem, o co chodzi.
Dostałam następującą odpowiedź:
Złoszczę się, bo tak. Bo dawno się nie złościłem, to muszę.
Rzeczywiście, dawno. Ostatnio 19 grudnia.

Ale przecież mężczyźni LEKKIE wahania hormonalne mają w cyklu kwartalnym...

13 stycznia 2006

Pantofelek - część II


Pantofelek - część II

Chciał, to ma.
Może nie jest to szczyt profesjonalizmu (mój pierwszy GIF w życiu, wykonany dzięki stronce o GIFach, panu Andy'emu Warholowi oraz chłopakowi mojej siostry, wszystkim szczerze dziękuję), ale jest.
O, proszę:

Efekt odbijania piłki jak u Davida Beckhama zamierzony.

11 stycznia 2006

"I'm a few years older than you."


"I'm a few years older than you."

On od dwóch tygodni kaszle.
Ja od dwóch tygodni mówię Mu, żeby coś z tym zrobił.
On od dwóch tygodni mówi "eee tam, samo przejdzie".

Dzisiaj:
- Musisz w końcu coś zrobić z tym kaszlem. Kup sobie syrop jakiś - komenderuję.
- Dobrze, mamo - małpuje mój pełen troski ton On.
- Zawsze, kiedy Cię o to proszę, zaczynasz sobie stroić żarty, a tymczasem Ty bez przerwy czegoś ode mnie żądasz - mówię lekko zezłoszczona.
- Bo ty nie prosisz, ty teraz mi każesz. Jak mama. A mnie wolno ci rozkazywać, bo jestem mężczyzną - odparowuje On.
- ... - zachłystuję się z oburzenia. Po chwili odzyskuję głos.
- A mnie wolno ci rozkazywać, bo jestem starsza o trzy lata bez miesiąca i dwóch tygodni.
- E tam, starsza. O starszeństwie to będziesz mogła mówić, jak pierwsza zaczniesz sikać do basenu.

Znów zaniemówiłam. Bezczelny.
A kaszel dalej jak był, tak jest.

10 stycznia 2006

Pantofelek


Pantofelek

On często twierdzi, że trzymam go pod pantoflem. Zwykle wtedy, kiedy Go o coś proszę (co zdarza się, wierzcie mi, rzadziej niż wam się wydaje).
Wzdycha wtedy głęboko i mamrocze do siebie: "no tak, pantofel...".

Dziś na Tlenie:
- Czy możesz zmienić komunikat? Od trzy dni patrzę na mech - mówię.
[miał komunikat: "Mech, Mech, Mech :-)", bo był w PIĄTEK na koncercie Mecha.]
- Od trzy dni? - pyta On przewrotnie i pokazuje język.
- Od trzech dni - poprawiam się.
[chwila rozmowy]
- ZMIEŃ ten mech.


- Już, już. Zapomniałem. Powinna być taka emotikonka .

Ano powinna. W kształcie pantofelka. Damskiego. Na obcasie.

5 stycznia 2006

Bzdurne broszki


Bzdurne broszki

Środek nocy. On już prawie zasypia. Mnie tuż przed zaśnięciem nawiedzają dziwne pytania.
- Kochanie?
- Hmpf?
- Śpisz?
- Hmpf.
- A powiedz mi, czy widziałeś kiedyś... - mówię coraz senniej.
- Hmpf..?
- (z już zamkniętymi oczami) ...takie wielkie brosze z różnymi dziwnymi rzeczami powpychanymi do środka?
- CO?

On do dziś twierdzi, że to była pomyłka freudowska.

4 stycznia 2006

Cytrynowe androny


Cytrynowe androny

On: (całuje mnie)
Ja: (milczę)
On (z natchnieniem w oczach): Ja wiem... (całuje mnie, by odzyskać natchnienie)
Ja (z zainteresowaniem) Tak?
On (dalej natchniony) Ja wiem...
Ja (coraz bardziej zainteresowana): Co wiesz, kochanie?
On (z mocą): Ja wiem, że cytryna gdzieś dojrzewa!

3 stycznia 2006

Czułym czołem między czułki


Czułym czołem między czułki

Rozmowa na Tlenie.
- Dostanę czółko na papa? - pyta On.
- W czółko? Między czułki? - zabawiłam się lingwistycznie.
- Nie, czółko. - sprecyzował On.
- Czułe czółko między czułki :-*
- Fajnie :-) No, to CZOŁEM ;-)

1 stycznia 2006

Guinness to nie piwo


Guinness to nie piwo

Druga w nocy. Kulturalna domówka - gawędzimy z Rodzicami przy szampanie i piwie.
Ziewam.
- Może idź się połóż... - proponuje On znad trzeciej szklanki z piwem.
- Uhm. Tylko umyję zęby.
- To ja przyjdę zaraz, tylko dokończę piwo - obiecuje optymistycznie On.
- O nie! Ja się nie zgadzam, żeby jakiś facet śmierdzący piwskiem spał ze mną w jednym pokoju!
- Nie piwskiem, ale Guinessem - zauważył spokojnie Tata.

Niezależnie od nazwy głupio się po nim gada...

Szantany, szampany, alkohol i miłość, i wielka w tych czasach zawiłość


Szantany, szampany, alkohol i miłość, i wielka w tych czasach zawiłość

Szampany mieliśmy dwa - jeden prawdziwy, drugi pseudoszampan produkcji niemieckiej. Z prawdziwym postanowiliśmy poczekać, a trochę po północy (poślizg był...) On zaczął otwierać malutką buteleczkę pseudo, o,2 l.
Zdjął banderolę.
Zamiast drucika był metalowy paseczek - Niemcy myślą o wszystkim.
Po zdjęciu paseczka... oczom naszym ukazała się zakrętka. Jak swego czasu w oranżadach.

On był chyba rozczarowany. Pierwszy szampan w życiu i zakrętka zamiast korka.

Za to kiedy Tata otwierał Prawdziwego Szampana i Prawdziwie Strzeliło, przerażony fajerwerkami pies spojrzał na niego z wyrzutem.
Tak od miski i spode łba...