W nocy


Budzę się w nocy.
- Wiesz co? - mówię.
- Hmpfym! Hm? - mruczy On.
- Naprawdę nie wiesz co? - pytam kokieteryjnie.
- Hmpfym! - przecząco On, po czym odwraca się na drugi bok.

Rano twierdził, że nic takiego sobie nie przypomina. A ja mu chciałam tylko powiedzieć, że jest kochany...

27 lutego 2006

Kamizelka


Kamizelka

Czy to z czasów podstawówkowych, kiedy mnie nowelką pod tym samym tytułem katowano, czy to z jakichś innych wydarzeń - dość, że mam w sobie skądś niechęć do kamizelek. On o tym wie, ale mimo to czasem wystąpi w takiej swojej antycznej, skórzanej z przodu, a z tyłu czarnomateriałowej.
Dodać należy, że On jest dość szczupły, więc w kamizelce wygląda rachitycznie. Gdyby był grubawy, też by mi się nie podobało.

Słowem, mam idiosynkrazję kamizelkową.

W piątek byliśmy na koncercie Deep Purple w katowickim Spodku. On wystąpił w kamizelce - założonej na t-shirt, a pod koszulę jeansową. Ani prośbą, ani groźbą nie udało mi się Go zmusić do zdjęcia kamizelki.

Podczas koncertu wokalista grupy, Ian Gillan, ubrany był w gustowne czarne, lniane wdzianko. W drugiej połowie koncertu zamienił koszulę na...
... TAK, na kamizelkę. Na dodatek z przodem zrobionym z obicia na angielskie fotele (pastelowe duże róże).
Jęknęłam.
A On triumfuje do dziś.

15 lutego 2006

Pochwała wynalazczości


Pochwała wynalazczości

W przypływie dobrego humoru wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić sobie grzaniec. Nabyliśmy drogą kupna słodkie czerwone wino, pomarańczę, przyprawę, a nawet rodzynki i garnuszek do podgrzania. Niestety, po powrocie do mieszkania okazało się, że brak tam podstawowego sprzętu, a mianowicie korkociągu.

Co w takiej sytuacji zrobił On? Ano wziął do ręki tępy nóż i zaczął mozolnie wydłubywać korek z szyjki butelki. Ostatni etap operacji (przedziurawienie korka i wepchnięcie go do wina) dokonał się przy pomocy mojego - uprzednio dokładnie umytego - pilnika do paznokci.

Nagle PLUSK!
...pilnik wpadł do wina.

Gdyby ktoś był ciekawy, to smakowało w porządku.

Mężczyźni są prości


Mężczyźni są prości

On wczoraj obiecał mi podsumowanie ekonomiczne naszego ostatniego weekendu spędzonego w Warszawie. Kiedy dostałam smsa z tą wiadomością, usiadłam szybko, przygnieciona wyrzutami sumienia: "no tak, za dużo jadłam", "trzeba było siedzieć w mieszkaniu, a nie szlajać się po kinach i teatrach" i oczywiście "to moja wina, On na pewno teraz czuje się wykorzystywany".


Tak przytłoczona zdołałam jednak doczołgać się do Mamy, która ma doświadczenie prawie trzydziestoletnie z dość nietypowym osobnikiem rodzaju męskiego, ale przy tym posiadającym kilka standardowych cech.
Jęknęłam raz i drugi. Wyjaśniłam, jakiego rodzaju kamień leży mi na sercu (nie różowym!).

Moje wątpliwości zostały szybko rozwiane, dowiedziałam się bowiem, że takie rozliczenie jest tylko informacją, za którą nie kryją się żadne wyrzuty ani nic takiego. Przemowa Mamy okraszona została oczywiście zdaniem "mężczyźni są prostsi niż kobiety". A On oczywiście przyznał jej rację.

Czemu nie mogę mieć tylu lat, ile mam, ale w środku trzydziestu więcej..? Byłoby łatwiej...

13 lutego 2006

Mówią niebiosa


Mówią niebiosa

On pochyla się nade mną i próbuje mnie przekonać.
- Naprawdę chcesz? - pytam.
- Naprawdę.
- Ale na pewno?

W tym momencie krzyżyk z łańcuszka na Jego szyi, leżący spokojnie gdzieś na ramieniu efektownie zjeżdża na centralne miejsce.
- Dobra, zrozumiałem aluzję - mówi w niebo On. - I już nie chcę - zwraca się do mnie.

Topielica


Topielica

On ma raczej ciemną karnację - taką, że wygląda jak lekko opalony przez cały rok. Ja z kolei jestem blada. (I staram się być interesująca, żeby pasowało.)


- Patrz, jak ta moja ręka blado wygląda przy Twojej... - jęczę.
- Blado, ale ładnie. Podoba mi się taka. - niewzruszenie mówi On.
- Taka... kość słoniowa? - pytam z nadzieją.
- Taka właśnie.
- Ale wiesz, właściwie to nie jest kość słoniowa - mówię po chwili z namysłem. - Nie wiem, jak by określić ten kolor...
- No, topielczy taki.

Przepraszam, czy tu tulą?


Przepraszam, czy tu tulą?

Dostałam od Niego tulipany. Po prostu zajrzały mi w twarz z Jego ręki na warszawskim rondzie de Gaulle'a.

Po powrocie do mieszkania leżymy na sofie. On czyta.
- Tuli pan? - przymilam się.
- Co tulipan? - nie rozumie On.
- Przy-tuli pan?

I oto, do czego mogą się w życiu przydać kwiaty.

8 lutego 2006

Samcem być


Samcem być

Z smsa:

"Nie obrazisz się, jeśli od razu zerwę z Ciebie ubranie?
Nie chcę wyjść na samca..."

Już samo wyklucie się takiego pomysłu w głowie świadczy o byciu samcem, czyż nie?