24 marca 2006
Odebrałam pocztę z onetowego adresu i znalazłam w niej 3 prośby o przepis na wspomniane wcześniej grzane wino. Jako że omne trinum perfectum, przepis (na trzy kubkoszklanki) podaję poniżej:
Grzane wino a la Królicze Oczy
butelka czerwonego wina (o,7l)
1 pomarańcza
garść rodzynek
goździki
cynamon
imbir
1. Wino wlać do garnuszka. (Najlepsze jest półsłodkie, niezbyt drogie, ale też nie najtańsze.)
2. Pomarańczę umyć, sparzyć i pokroić w plastry.
3. Dodać do wina razem z rodzynkami, zgniecionymi goździkami, cynamonem i imbirem. Powoli podgrzewać.
4. Podawać ciepłe, z łyżeczką do wyjęcia pomarańczy.
słodkie lub półsłodkie (dobrze sprawdzają się węgierskie i bułgarskie z dolnej strefy stanów średnich, np. Kadarka) wlać do garnuszka.
Podgrzewając na małym ogniu dorzucić sparzoną i pokrojoną w ćwierćplasterki pomarańczę, garść drobnych rodzynek, kilka zgniecionych uprzednio goździków, do smaku cynamonu i imbiru.
Dobrze działa też zielony kardamon i gałka muszkatołowa - ale dosłownie szczypta.
Bacząc, żeby nie zawrzało mocno podgrzać.
Podać w szklankach z uszkiem, z łyżeczką do wybrania pomarańczy.
Królicze Oczy, Kraków, ul. Estery 14
Grzane wino a la Królicze Oczy
butelka czerwonego wina (o,7l)
1 pomarańcza
garść rodzynek
goździki
cynamon
imbir
1. Wino wlać do garnuszka. (Najlepsze jest półsłodkie, niezbyt drogie, ale też nie najtańsze.)
2. Pomarańczę umyć, sparzyć i pokroić w plastry.
3. Dodać do wina razem z rodzynkami, zgniecionymi goździkami, cynamonem i imbirem. Powoli podgrzewać.
4. Podawać ciepłe, z łyżeczką do wyjęcia pomarańczy.
słodkie lub półsłodkie (dobrze sprawdzają się węgierskie i bułgarskie z dolnej strefy stanów średnich, np. Kadarka) wlać do garnuszka.
Podgrzewając na małym ogniu dorzucić sparzoną i pokrojoną w ćwierćplasterki pomarańczę, garść drobnych rodzynek, kilka zgniecionych uprzednio goździków, do smaku cynamonu i imbiru.
Dobrze działa też zielony kardamon i gałka muszkatołowa - ale dosłownie szczypta.
Bacząc, żeby nie zawrzało mocno podgrzać.
Podać w szklankach z uszkiem, z łyżeczką do wybrania pomarańczy.
Królicze Oczy, Kraków, ul. Estery 14
Zielonooki potwór
Zielonooki potwór
Tak to już u nas jest, że "ten zazdrosny" - to On. Nawet zielone oczy ma. Czasem jęczy, że wolałby mnie zazdrosną, ale co mam zrobić, jak nie umiem? Zmuszam się tylko w przypadku takiej jednej Kaśki, ale właściwie to ona mi malowniczo zwisa.
W piątki On prowadzi audycję w AntyRadiu ( http://www.antyradio.int.pl, w każdy piątek od 20 do 22, zrobię reklamę, a co). Ja Go nie słucham, bo nie mam na co dzień internetu, ale zawsze pytam, jak poszło.
Tydzień temu wysyłam smsa z pytaniem, jak audycja.
- W porządku. Porozmawiałem sobie w trakcie z K. [moją przyjaciółką].
- Aha. No i jak, fajnie wam się rozmawiało?
- Z K. jak zawsze przyjemnie. A co, może zazdrosna jesteś..? - spytał z nadzieją.
A nie jestem.
Bo wiem, że ze mną przyjemniej.
Nie tylko rozmawiać...

