Jak szaleć, to szaleć!


- Przyjdziesz mnie przytulić? - pytam wieczorem.
- Przyjdę...
- I przytulisz?
- Przytulę... Tylko przytulić?
- Uhm... Bo noc jest od spania, a szaleć można rano.
- Dobrze, to przyjdę i tylko przytulę.
- Ale zostań do rana...

15 kwietnia 2006

W drodze


W drodze

Stoimy w korku, mimo że ludzie przed nami mają zielone.
- Ale jedźcie..! Ale jedźcie..! - pogania Tata. - Chciałbym być kierowcą tego autobusu ze "Speeda", wszyscy by mi się z drogi cofali... - rozmarza się po kolejnej chwili stania w korku.

13 kwietnia 2006

Krwawe kreskówki


Krwawe kreskówki

Rozmawiamy o filmie.

- Ta ostatnia scena była bardzo smutna - mówię.
- Która? Ta z tymi dziadkami? Mnie się bardzo podobała - oponuje On.
- Ale to było takie smutne - usłyszał piosenkę, a później... umarł - próbuję Go przekonać.
- Umarł? Nie umarł, zasnął!
- Umarł...
- Zasnął!
- Umarł...
- Zasnął! Nie było żadnej krwi, żadnych wyprutych flaków, to nie mógł umrzeć!

Skłaniam się ku wyjaśnieniu, że On naoglądał się za dużo "Krowy i kurczaka"...

Habemus memoriam!


Habemus memoriam!

Jemu się coś z czymś skojarzyło, nie do końca dokładnie.

- Oj, kochanie, chyba to nie dokładnie tak... - mówię.
- Rzeczywiście - przyznaje On.
- Coś Ci dzwoni, ale nie w tym kościele - podsumowuję.
- No tak, moja pamięć podzielona jest na diecezje...

3 kwietnia 2006

...i po komplemencie...


...i po komplemencie...

Następnego dnia:

- Nie słyszałaś jak dzwoniłem? - pyta On.
- Nie... - odpowiadam skruszona.
- A gdzie był telefon, a? - pyta On a la "Sami swoi".
- W kieszeni... W tylnej kieszeni spodni... - mówię cichutko.
- No tak, los mi dał śliczną dziewczynę. Szkoda, że taką głupią! - huknął On.

I miał rację.
Telefon wsadziłam do kieszeni, żeby czuć, jak wibruje, ale profil był bezwibracyjny ustawiony...

Komplement...


Komplement...

- Wiesz, cieszę się, że los mi dał taką śliczną dziewczynę... Taką najpiękniejszą ze wszystkich, jakie znam... Prawda, że to szczęście? Też się cieszysz?

- Uhm... - mruczę mile połechtana.
- To dobrze. Jutro ci ją przedstawię.

Ależ po co?
Ja siebie przecież znam całkiem dobrze.
Z widzenia.

Stoicyzm na co dzień


Stoicyzm na co dzień

- I to Ci nie przeszkadza? - mówię zdziwiona.

- Wiesz, że mnie już nic nie rusza w moim domu... Nawet wzierniki w piwnicy...

Fakt, nawet ten facet w "Milczeniu owiec" miał w piwnicy gorsze rzeczy...

Pracoholizm


Pracoholizm

Kolejna rozmowa przez telefon.
- Wiesz, będę dzisiaj spała ubrana tylko w kropelkę perfum... Jak Marylin Monroe... - mówię Mu wieczorem do telefonu.

- Uhm - odpowiada nieuważnie On.
- Kupiłam sobie brzoskwiniowe, żeby mi do balsamu pasowały. I będę pachnieć jak brzoskwinia... - ciągnę.
- ... - milczy On.
- Czy to Ci w ogóle nie działa na zmysły? - pytam dramatycznie po chwili martwej ciszy.
- Kochanie, zaraz... Zaraz mi zadziała na zmysły, tylko skończę maila pisać.

No tak, najpierw praca, później przyjemność.