Błyszczyk


Odwiedziła mnie Mortigan w towarzystwie swoJego.
Prezentuję jej kosmetyk pod tytułem "miłosny błyszczyk na czekoladowo", który nazywa się Chocolate Kiss.
Mortigan ochoczo posmarowała sobie usta błyszczykiem.
Oblizała się ze smakiem.
Zachwyciła czekoladowym zapachem.

On spojrzał.
- Strasznie się błyszczy - zauważył z lekkim niesmakiem.

27 czerwca 2006

Tuning roweru


Tuning roweru

W każdym mężczyźnie tkwi Chęć Ulepszania. Każdy z nich to w sobie ma (niektórzy jeszcze tego nie odkryli), ale faktem jest, że dla Mężczyzny "godziny przy piórze", w garażu, na siłowni czy w swojej kanciapce spędzone na ulepszaniu swojego Sprzętu nie dają się niczym zastąpić. Sprzętem może być komputer, samochód, rower, samolot, własne ciało, uroda... Właściwie wszystko.


On ma rower. Angielski. Od 11 lat ten sam. [Jak ja szłam do I Komunii, to dawali BMXy. Nie wytrzymywały presji trendów.] Ostatnio wybrał się do sklepu po pompkę i wrócił ze sprzętem do tuningu. Cały dzień siedział w garażu.

Cytat z maila od Niego:
"Ten tuning, połączony z wizytą w serwisie (przegląd, centrowanie kół, wymiana jednej opony i dętek, ustawienie hamulców) sprawił, że mój rower jest teraz piękny i wydajny, jak nigdy. Jestem z niego tak dumny, że aż boję się go wyciągać z garażu, bo WIEM, że zaraz ktoś mi go ukradnie."

Tak się kończą tuningi...

6 czerwca 2006

Czy komary lecą do światła?


Czy komary lecą do światła?

Śpię przy nim zwykle w stroju pociągającym, czyli w satynowej koszulce. Żeby jednak nie gorszyć rodziny, zakładam do tego majtki.

Pierwszego ranka On mi wypomniał:
- Przykryj się, co tak świecisz gołym tyłkiem!
- Nie świecę. Mam majtki.
- Świecisz!
Przykryłam się.

Nieco później podczas mycia wyczułam jakieś dziwne punkty na tej części ciała, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę. Ściślej mówiąc, nieco poniżej kości ogonowej. Dwa symetryczne wybrzuszenia.
- Ki diabeł? - pomyślałam.
Zaprosiłam Go do ekspertyzy. Jako niefachowiec powstrzymał się od opinii.

Dwa dni później zauważyłam, że punkty stały się znikającymi punktami. Odetchnęłam.
- Wiesz, to coś mi chyba znika - zakomunikowałam Mu.
- Bo to zwykłe ugryzienia komara były... - zauważył spokojnie.
- Tak po prostu?
- Uhm. Ugryzły cię w poniedziałek. Świeciłaś gołym tyłkiem, to teraz masz - komary przecież do światła lecą!

Trudno zaprzeczyć.