Kukułka


Ja mam nowy sygnał wiadomości w telefonie - zegar z kukułką wykukujący godzinę piątą. Jest za długi, więc On zapowiedział, że przy użyciu odpowiedniego programu skróci go do dwóch kuknięć.
On ma nową rozrywkę - od jakiegoś czasu gra na Allseronie w Lineage II. Nazywa to "koksaniem" (chyba od to cox czy jakoś tak).

- Idę koksać! - zaciera ręce On.
- Ale najpierw obrób mi kukułkę... - przypominam i z satysfakcją odnotowuję, że na Jego twarzy pojawiła się odurzający miks zaskoczenia, zdziwienia i osłupienia.

Brakowało tylko whisky i palemki.

17 sierpnia 2006

Wielcy Przedwieczni


Wielcy Przedwieczni

Gramy w "Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata".

[To gra opierająca się na świecie z książek Lovecrafta, w którym oprócz ludzi i "zwykłych" bogów znajdują się także pradawne istoty, np. Starsi Bogowie i Wielcy Przedwieczni.]

- Mój ty... - przymilam się - przedwieczny... przedwieczny... - brakuje mi słowa - Wielki Przedwieczny!
- Przedwieczny to może nie, ale wielki na pewno - mówi mile połechtany On.

Szwedzki stół


Szwedzki stół

- Wiesz, na imprezie nie trzeba wiele talerzy... Wystarczy jeden z kanapkami, bo kanapki można jeść w biegu - mówię.

- I śmiecić - dodaje ponuro On.
- Śmiecić? Dlaczego?
- Jak biegniesz i jesz, to się kruszy i śmieci.

10 sierpnia 2006

Sens bez sensu


Sens bez sensu

On pomaga mi w pracy.

- ... bla, bla, bla - tłumaczy On.
- Ależ kochanie, to nie ma najmniejszego sensu - oponuję.
- Nie wiem, czy ma sens, ja ci podaję sam sens, a ty masz z tego zrobić coś sensownego.
- Tylko... że ten twój sens jest bez sensu.

Pozostał tylko sen...

7 sierpnia 2006

Five'o'clock


Five'o'clock

Z angielskim tekstem pisanym idzie mi nieźle, gorzej z mówieniem.

- Żeby poćwiczyć twój angielski, będziemy w poniedziałki, środy, piątki i weekendy rozmawiać po polsku, a we wtorki i czwartki po angielsku - postanawia On.
- Okey - kiwam głową.
- Nie okey. Dzisiaj jest środa.

5 sierpnia 2006

Krucjata mieszkaniowa


Krucjata mieszkaniowa

Wróciliśmy szczęśliwie z krucjaty mającej na celu znalezienie mieszkania.

Okazało się, że mogliśmy zamieszkać w lokalu bez prysznica lub z odpadającymi kafelkami w łazience, na siódmym piętrze bez windy lub na parterze z kratami w oknach, z balkonem o powierzchni 0,5 m2 lub z piwnicą w sąsiedniej klatce.
Wśród właścicieli zdarzali się tacy, którzy żądali dodatkowej opłaty za wywóz śmieci, jąkali się tak, że nie sposób było ich zrozumieć, określali mianem Rezydencji pokoik z aneksem kuchennym i WC (bez łazienki), zmieniali warunki wynajmu tłumacząc się zmęczeniem pracą czy nie powiadamiali, że nazwa wpisana w rubryce dzielnica w rzeczywistości dotyczy miejscowości położonej o 10 km od centrum miasta.
Ominęliśmy zręcznie te pułapki i oto efekt:

Kto zgadnie, gdzie to?