Strach iść do Championa - napisał mi On.
I miał rację.
Śnieg w Polsce to nic nowego - dlaczego co roku powoduje tragedie?
Horoskop
PMS
Nie, nie chodzi o Pre-Menstrual Syndrome, zwany powszechnie w naszym pięknym kraju zespołem napięcia przedmiesiączkowego.
Inna sprawa, że niektórzy obciążają to zjawisko winą za wszystkie "nietakie" zachowania czy słowa kobiety.
On nie.
Bo On ma swój PMS.
PrzedMaturalny Stres.
W takim układzie lepiej, żebym sobie swoją kobiecość wyłączyła. Aż zakwitną kasztany.
Pełna pupa złości
On dzwonił. Ja nie mogłam odebrać, bo byłam daleko od telefonu. Odebrała koleżanka i przekazała mi później, że On "brzmiał wściekle" i że nie prosił mnie, żebym oddzwoniła.
Napisałam smsa z pytaniem, o co chodzi.
Dostałam następującą odpowiedź:
Złoszczę się, bo tak. Bo dawno się nie złościłem, to muszę.
Rzeczywiście, dawno. Ostatnio 19 grudnia.
Ale przecież mężczyźni LEKKIE wahania hormonalne mają w cyklu kwartalnym...
Pantofelek - część II
Chciał, to ma.
Może nie jest to szczyt profesjonalizmu (mój pierwszy GIF w życiu, wykonany dzięki stronce o GIFach, panu Andy'emu Warholowi oraz chłopakowi mojej siostry, wszystkim szczerze dziękuję), ale jest.
O, proszę:
Efekt odbijania piłki jak u Davida Beckhama zamierzony.
"I'm a few years older than you."
On od dwóch tygodni kaszle.
Ja od dwóch tygodni mówię Mu, żeby coś z tym zrobił.
On od dwóch tygodni mówi "eee tam, samo przejdzie".
Dzisiaj:
- Musisz w końcu coś zrobić z tym kaszlem. Kup sobie syrop jakiś - komenderuję.
- Dobrze, mamo - małpuje mój pełen troski ton On.
- Zawsze, kiedy Cię o to proszę, zaczynasz sobie stroić żarty, a tymczasem Ty bez przerwy czegoś ode mnie żądasz - mówię lekko zezłoszczona.
- Bo ty nie prosisz, ty teraz mi każesz. Jak mama. A mnie wolno ci rozkazywać, bo jestem mężczyzną - odparowuje On.
- ... - zachłystuję się z oburzenia. Po chwili odzyskuję głos.
- A mnie wolno ci rozkazywać, bo jestem starsza o trzy lata bez miesiąca i dwóch tygodni.
- E tam, starsza. O starszeństwie to będziesz mogła mówić, jak pierwsza zaczniesz sikać do basenu.
Znów zaniemówiłam. Bezczelny.
A kaszel dalej jak był, tak jest.
Pantofelek
On często twierdzi, że trzymam go pod pantoflem. Zwykle wtedy, kiedy Go o coś proszę (co zdarza się, wierzcie mi, rzadziej niż wam się wydaje).
Wzdycha wtedy głęboko i mamrocze do siebie: "no tak, pantofel...".
Dziś na Tlenie:
- Czy możesz zmienić komunikat? Od trzy dni patrzę na mech - mówię.
[miał komunikat: "Mech, Mech, Mech :-)", bo był w PIĄTEK na koncercie Mecha.]
- Od trzy dni? - pyta On przewrotnie i pokazuje język.
- Od trzech dni - poprawiam się.
[chwila rozmowy]
- ZMIEŃ ten mech.
- Już, już. Zapomniałem. Powinna być taka emotikonka
Ano powinna. W kształcie pantofelka. Damskiego. Na obcasie.
Bzdurne broszki
Środek nocy. On już prawie zasypia. Mnie tuż przed zaśnięciem nawiedzają dziwne pytania.
- Kochanie?
- Hmpf?
- Śpisz?
- Hmpf.
- A powiedz mi, czy widziałeś kiedyś... - mówię coraz senniej.
- Hmpf..?
- (z już zamkniętymi oczami) ...takie wielkie brosze z różnymi dziwnymi rzeczami powpychanymi do środka?
- CO?
On do dziś twierdzi, że to była pomyłka freudowska.
Cytrynowe androny
On: (całuje mnie)
Ja: (milczę)
On (z natchnieniem w oczach): Ja wiem... (całuje mnie, by odzyskać natchnienie)
Ja (z zainteresowaniem) Tak?
On (dalej natchniony) Ja wiem...
Ja (coraz bardziej zainteresowana): Co wiesz, kochanie?
On (z mocą): Ja wiem, że cytryna gdzieś dojrzewa!
Czułym czołem między czułki
Rozmowa na Tlenie.
- Dostanę czółko na papa? - pyta On.
- W czółko? Między czułki? - zabawiłam się lingwistycznie.
- Nie, czółko. - sprecyzował On.
- Czułe czółko między czułki :-*
- Fajnie :-) No, to CZOŁEM ;-)
Guinness to nie piwo
Druga w nocy. Kulturalna domówka - gawędzimy z Rodzicami przy szampanie i piwie.
Ziewam.
- Może idź się połóż... - proponuje On znad trzeciej szklanki z piwem.
- Uhm. Tylko umyję zęby.
- To ja przyjdę zaraz, tylko dokończę piwo - obiecuje optymistycznie On.
- O nie! Ja się nie zgadzam, żeby jakiś facet śmierdzący piwskiem spał ze mną w jednym pokoju!
- Nie piwskiem, ale Guinessem - zauważył spokojnie Tata.
Niezależnie od nazwy głupio się po nim gada...
Szantany, szampany, alkohol i miłość, i wielka w tych czasach zawiłość
Szampany mieliśmy dwa - jeden prawdziwy, drugi pseudoszampan produkcji niemieckiej. Z prawdziwym postanowiliśmy poczekać, a trochę po północy (poślizg był...) On zaczął otwierać malutką buteleczkę pseudo, o,2 l.
Zdjął banderolę.
Zamiast drucika był metalowy paseczek - Niemcy myślą o wszystkim.
Po zdjęciu paseczka... oczom naszym ukazała się zakrętka. Jak swego czasu w oranżadach.
On był chyba rozczarowany. Pierwszy szampan w życiu i zakrętka zamiast korka.
Za to kiedy Tata otwierał Prawdziwego Szampana i Prawdziwie Strzeliło, przerażony fajerwerkami pies spojrzał na niego z wyrzutem.
Tak od miski i spode łba...
