Grzane wino a la Królicze Oczy


Odebrałam pocztę z onetowego adresu i znalazłam w niej 3 prośby o przepis na wspomniane wcześniej grzane wino. Jako że omne trinum perfectum, przepis (na trzy kubkoszklanki) podaję poniżej:

Grzane wino a la Królicze Oczy

butelka czerwonego wina (o,7l)
1 pomarańcza
garść rodzynek
goździki
cynamon
imbir

1. Wino wlać do garnuszka. (Najlepsze jest półsłodkie, niezbyt drogie, ale też nie najtańsze.)
2. Pomarańczę umyć, sparzyć i pokroić w plastry.
3. Dodać do wina razem z rodzynkami, zgniecionymi goździkami, cynamonem i imbirem. Powoli podgrzewać.
4. Podawać ciepłe, z łyżeczką do wyjęcia pomarańczy.

słodkie lub półsłodkie (dobrze sprawdzają się węgierskie i bułgarskie z dolnej strefy stanów średnich, np. Kadarka) wlać do garnuszka.
Podgrzewając na małym ogniu dorzucić sparzoną i pokrojoną w ćwierćplasterki pomarańczę, garść drobnych rodzynek, kilka zgniecionych uprzednio goździków, do smaku cynamonu i imbiru.
Dobrze działa też zielony kardamon i gałka muszkatołowa - ale dosłownie szczypta.
Bacząc, żeby nie zawrzało mocno podgrzać.
Podać w szklankach z uszkiem, z łyżeczką do wybrania pomarańczy.


Królicze Oczy, Kraków, ul. Estery 14

Podobny do piwa


Podobny do piwa

- Jak się nazywa to piwo, do którego jestem podobny? - spytał On przez telefon. Zbaraniałam.
- Aaa... Faxe.

Mt 5; 5


Mt 5; 5

Z smsa od Niego:

Coś dziś cisi jesteśmy.
Niby błogosławieni, ale wcale mi to nie poprawia humoru.

Ale za to posiądziemy ziemię na własność.
Jeśli wierzyć przepowiedni sprzed niemal dwóch tysięcy lat.

Zielonooki potwór


Zielonooki potwór

Tak to już u nas jest, że "ten zazdrosny" - to On. Nawet zielone oczy ma. Czasem jęczy, że wolałby mnie zazdrosną, ale co mam zrobić, jak nie umiem? Zmuszam się tylko w przypadku takiej jednej Kaśki, ale właściwie to ona mi malowniczo zwisa.

W piątki On prowadzi audycję w AntyRadiu ( http://www.antyradio.int.pl, w każdy piątek od 20 do 22, zrobię reklamę, a co). Ja Go nie słucham, bo nie mam na co dzień internetu, ale zawsze pytam, jak poszło.

Tydzień temu wysyłam smsa z pytaniem, jak audycja.
- W porządku. Porozmawiałem sobie w trakcie z K. [moją przyjaciółką].
- Aha. No i jak, fajnie wam się rozmawiało?
- Z K. jak zawsze przyjemnie. A co, może zazdrosna jesteś..? - spytał z nadzieją.

A nie jestem.
Bo wiem, że ze mną przyjemniej.

Nie tylko rozmawiać...