Władca Much


Miało dzisiaj być zadawnione o skarpetkach.

Ale po pokoju lata mi jakiś wredny Much (na pewno nie Mucha, kobieta nie byłaby tak natarczywa) i póki go nie ubiję, pisała nie będę. A ubiję dopiero jutro rano, bo nie chcę budzić rodziny.

Tymczasem udaję się na Południe, w stronę Jonesboro, na posiadłość zwaną Tara... Tak, tak, po uszy tonę w "Przeminęło z wiatrem".

30 października 2006

Nos Leonarda


Nos Leonarda

Martwy Leonardo di Caprio, w czasach "Titanica" bożyszcze nastolatek i ogólnie wielu kobiet, ma nos łudząco podobny do Jego nosa!


Jeżeli On to czyta, to niech się czuje dumny.

Blok reklamowy piwopodobny


Blok reklamowy piwopodobny

Siedzę sobie spokojnie przy kompie, a Rodzeństwo ogląda drugą część "Titanica".

Wśród produktów reklamowanych w przerwach dominuje PIWO.
(Nota bene reklamowane kiepsko.)

Czy ktoś mi może wyjaśnić, dlaczego podczas tak kiczowatego, naiwnego filmu z banalnym nawet jak na Hollywood przesłaniem puszcza się reklamy piwa?

Gospodynie domowe, nastoletnie dziewczynki i młode kobiety nie piją go znowu tak dużo...

29 października 2006

"Słowa, słowa, słowa..."


"Słowa, słowa, słowa..."

Kilkaset lat temu fikcyjny książę najprawdziwszego królestwa na świecie, Danii, czytał sobie "słowa, słowa, słowa...".

A my je sobie teraz piszemy, tworzymy, poznajemy...
Na przykład TRYTYTKI*.

W tekście ogólnopolskiego dyktanda popełniłabym 4 błędy ortograficzne. Niewykluczone także dodatkowe 4 interpunkcyjne. Może w przyszłym roku powinnam się zgłosić?

* Jak ktoś ZGADNIE (nie wyszuka w google'u), to stawiam lody, piwo, herbatę czy co tam będzie chciał.

Huta szkła


Huta szkła

Moja przyjaciółka, z którą mieszkałam przez ostatnie trzy lata, właśnie tak mnie nazywała. To dlatego, że posiadam pewną cechę: mianowicie, często wszystko leci mi z rąk, tłukę naczynia i podobno zachowuję się wyjątkowo głośno w kuchni. Taki żeński poltergeist. On też się z tego podśmiewa.


Scena I.
Przy otwartych drzwiach do łazienki myję buzię. Pianka do mycia wyślizguje mi się z mokrej dłoni i spada na kafelki, robiąc niesamowity hałas.
Podnoszę i zamieram, czekając na Jego reakcję.
- Nie zapytasz "co ty tam znowu rozwalasz?", kochanie? - wołam do Niego z żalem.
- Nie. Znudziło mi się.

Scena II.
Znów łazienka, otwarte drzwi. Po umyciu zębów stawiam szczoteczkę na zasobniku toalety (używamy go jako półeczki). Widocznie postawiłam krzywo, bo szczoteczka spada, robiąc niesamowity hałas.
- Co się stało? - woła On z pokoju.
- Nic! - odkrzykuję najniewinniej na świecie.
- A czy to przypadkiem nie szczoteczka wpadła ci do toalety? - pyta On z nadzieją.

28 października 2006

Piksele biustu


Piksele biustu

Prolog: Swego czasu On wsiąknął w grę zwaną Lineage II (sieciowa gra fabularna). Niemal wszystkie postacie kobiece w tej grze są bardzo biuściaste. Aż za bardzo.


On Gra.
- Kochanie, może byś się oderwał na chwilę? - pytam słodkim głosem.
- Nie mogę. Gram - rzuca On w stronę komputera.
- No jasne! Bardziej obchodzą cię piksele na klatce piersiowej jakiejś obcej baby niż ja!

26 października 2006

Upadek


Upadek

Spadłam ze schodów na antresolę.

Teraz na niewymownej części ciała mam siniak o średnicy 10 cm i kolorze intensywnie granatowym.
Na dodatek u stóp schodów postawiłam sobie uprzednio deskę do prasowania z żelazkiem.
Teraz w jednym miejscu parkiet błyszczy odrobinkę mniej niż wszędzie indziej.
A co On powiedział?
- Spadałaś tak trochę filmowo... Schodek po schodku... I fajnie krzyczałaś, tak wysoko: "uuoooaaaa, uuoooaaaa!".

Żebyście nie stwierdzili, że jest kompletnie nieczuły, spieszę dodać, iż powiedział to dopiero kilka godzin po zdarzeniu.
A po upadku mnie pozbierał.

24 października 2006

Kobieta Rubensa


Kobieta Rubensa

- Wstajesz? - pyta On.

- Nie, jeszcze nie.
- Wyglądasz, kurde, jak z obrazu jakiegoś Rubensa czy innego Rembrandta - stwierdza On po fachowych oględzinach.
- Hm? - rzucam nieuważnie.
- Tylko jesteś szczuplejsza - uściśla.

Podobno wykazuję zbieżność wyglądu z tą panią:


Resecik


Resecik

Zajrzała do nas Weronika (resetlandia.blog.onet.pl).

- Ty, patrz, jej facet ma nicka Reset - mówię do Niego.
- Uhm...
- A ty co jesteś? Mógłbyś być... Insert.

Perfumy


Perfumy

- Mmm... Ale ślicznie pachniesz - zachwycam się, tuląc do Niego. - Mogłabym mieć z ciebie perfumy...
- Mogę ci napocić trochę do butelki.

23 października 2006

Rogalik


Rogalik

Do sklepu naprzeciwko nas codziennie o 7:30 przywożą pieczywo. I zawsze tylko trzy półfrancuskie croissanty - rogaliki - z czekoladą. I to MY je wykupujemy.

- O, mam jeszcze rogalika! A nawet dwa! Oba są dla mnie! - ożywia się On, odkrywszy rogalikowe złoże w napadzie wieczornej hipoglikemii.
- Oba dla ciebie? A niby czemu? - pytam pewna swego (rogalika).
- Bo jestem ładniejszy - stwierdza On z perfidnym uśmiechem.
- Ładniejszy niż ja? Niemożliwe... - rzucam lekko, ale moje spojrzenie to dwa sztylety.
- Nie, ładniejszy niż rogalik... - powoli wycofuje się On.

22 października 2006

Szpan w kościele


Szpan w kościele

On wstaje co tydzień w niedzielę dość wcześnie rano i idzie do Katedry na mszę łacińską.

- To ze snobizmu - twierdzi On.
- Ależ nie, kochanie, chodzisz tam przecież dla przyjemności, a nie z obowiązku - oponuję.
- Tak naprawdę... - zawiesza głos - to chodzę tam dla szpanu.
- ???
- Wiesz, żebym mógł, jak wrócę do domu, wyskoczyć na środek kościoła i powiedzieć: Sursum corda, habemus Dominum!

21 października 2006

Myszeida


Myszeida

Czytam gazetę.
- A wiesz, że w żółtym serze jest więcej wapnia niż nawet w mleku? - mówię do Niego.
- Teraz to już nikt nie może powiedzieć, że będę mieć niedobory wapnia - odpowiada dumny z siebie On.
- No... tak.
- Bo jem tego sera tyle, ile... ile... mysz!

19 października 2006

Kopciuszek AD 2006


Kopciuszek AD 2006

Kopciuszek kilkaset lat temu zajmowała się, w zależności od wersji baśni, wybieraniem drobnych ziarenek spomiędzy jeszcze drobniejszych ziarenek. Posiadała wszelkie cnoty i zalety, zarówno te zewnętrzne, jak i wewnętrzne, jednak małostkowi ludzie nie dostrzegali tego, widząc jedynie brudną buzię i łachmany. Prawdę widzą jedynie zwierzęta.

Kopciuszek dziś zajmuje się, w zależności od rodzaju mrożonej mieszanki warzywnej, wybieraniem tego, na co On jest uczulony spomiędzy tego, na co nie jest. Posiada zarówno cnoty, jak i wady, zarówno te zewnętrzne, jak i wewnętrzne, jednak ludzie dostrzegają tylko jedną stronę jej natury, widząc jedynie czystą buzię lub umazane smarem z roweru dłonie. Prawdę widzi jedynie pan ochroniarz, otwierający jej co dzień bramę, wiodącą do śmietnika.

Kożuch


Kożuch

On lubi spać w krótkim rękawku.
Ja lubię spać przy otwartym oknie.
Przy jednym pokoju urasta to do rangi poważnego problemu.
- Możesz spać w cieplejszej piżamie - mówię autorytatywnie, myśląc, że tym stwierdzeniem zamknę dyskusję.
- Dobra. Przywiozę sobie kożuch z domu - mruczy On odwracając się i owijając kołdrą.

18 października 2006

Wygrać w Scrabble


Wygrać w Scrabble

On na żywo zawsze ogrywa mnie w Monopoly®, zaś ja Jego w Scrabble®.
Włączam Scrabble
®.
- Zagramy? - pyta On.
- O, chcesz zagrać? - dziwię się.
- "Chcesz przegrać" raczej... - mówi On ponuro.

Ciężka noc


Ciężka noc

Jęczeliśmy oboje przez całą noc.
Mnie bolała głowa z powodu Pre-Menstrual Syndrome.
Jego bolał brzuch z powodu Post-Parsley Syndrome. [Przynajmniej wiemy, że nie może jeść natki pietruszki, bo najwidoczniej jest na nią uczulony.]

Rano mój ból zszedł do brzucha. On był rześki niemal jak skowronek.
- Wiesz, na taki ból brzucha to dobrze jest pozapierdzielać sobie z mopem - zauważył chytrze On, pamiętając, że trzeba zetrzeć podłogę.
- W porządku, zjesz dzisiaj rosół z pietruszką i pozapierdzielasz sobie trochę - rzuciłam równie chytrze.

13 października 2006

Cytryna pod kloszem


Cytryna pod kloszem

Byli u nas dzisiaj znajomi.
Przynieśli dary.
Jednym z nich jest to:


To pojemnik na cytrynę.
Jeśli ktoś nie lubi muszek-owocówek - bardzo przydatny, a jednocześnie uroczo absurdalny. Wspaniały prezent.

- Wygląda jak cytryna w szklanej prezerwatywie - rzucił On po obejrzeniu zdjątka.

12 października 2006

Trudności


Trudności

Po "Lidze Nadzwyczajnych Dżentelmenów"* wybieramy kolejny film.
- Może "Vidocq"? - pyta On wyciągając płytę.
- Nie... - krzywię się. - Chciałam coś... łatwego... - precyzuję całując Go.
- Ja nie jestem łatwy! - odskakuje On.

Bynajmniej...

__________________
* Wiem, mają być niezwykli, ale moim skromnym zdaniem nadzwyczajni to bardziej obrazowe określenie.

Za dużo cukru


Za dużo cukru
8 października 2006

Ptasia grypa


Ptasia grypa

Po przeprowadzce przeglądamy naszą apteczkę, która w głównej mierze składa się z leków zapewnionych przez Jego Rodziców.
- O, a to na żołądek... A tu plastry... - wylicza On.
- Według prawa Murphy'ego choroby powinny nas omijać - uśmiecham się.
- A to? Wiesz, co to jest? - pyta On, z błyskiem w oku wyjmując małe pudełeczko.
- Tamiflu? Z czymś mi się ta nazwa kojarzy...
- To na grypę. PTASIĄ!

Pobudka, wstać! Koniom wody dać!


Pobudka, wstać! Koniom wody dać!

Dzwonią budziki. Każde wyłącza swój.

On się przytula.
- Wstawać..? - pyta mnie jak Kali.
- Uhm... - mruczę zajęta własnymi myślami.
- To śpij - głaszcze mnie po głowie. - A ja wstaję.

Po chwili widzę, że zawinął się szczelnie w kołdrę i zasypia w najlepsze.
Nie ma to jak determinacja...

7 października 2006

Pluszowe bakterie


Pluszowe bakterie

Kolejny link od znajomego: http://www.giantmicrobes.com/

- Jakby taki zestaw jakiemuś dziecku kupić, to... - zaciął się On.
- To co? - rzuciłam nieuważnie, oglądając Gruźlicę.
- ... to nie wiem, nie da się przewidzieć efektu.

Znów krzesło


Znów krzesło

- Ja chcę wypłatę i krzesło do komputera! - mówię płaczliwie po krzywieniu sobie pleców kolejną godzinę na krześle "jadalnianym".
- Mnie też plecy bolą... Też potrzebuję - uspokaja On.
- To może kupimy sobie razem? - ożywiam się mając nadzieję na uregulowanie kwestii krzesłowej.
- Ale co, takie jedno, podwójne?

Takie podwójne to ławka się nazywa.

Discworld cake


Discworld cake

Dostałam od znajomego linka. Kliknęłam.

- O, discworld cake? - rzucił On po zerknięciu na mój ekran.
- Uhm - odmruknęłam pochłonięta czytaniem opisu.
- Fajne... Tylko chyba strasznie dużo obrazków ma, bo mi przez to internet zwalnia! - warknął On w odpowiedzi.

Komputery mamy podłączone pod jeden modem, a 128 mB/s na dwoje to niedużo...
Linka polecam serdecznie, ciasto jest cudne.

Szczypiorek na wiosnę


Szczypiorek na wiosnę

- ... pieczywo i pomidory. I szczypiorek, jak będzie - mówię, wyprawiając Go do sklepu.
Po powrocie:
- Nie było szczypiorku, więc kupiłem TO - oznajmia On, triumfalnie wyciągając z siateczki chipsy pt. zielona cebulka.

Chciałam wkroić do pasty jajecznej...

6 października 2006

Zupa z torebki


Zupa z torebki

Wiadomo, kiedy dziecko daleko od domu, większość Rodziców niepokoi się o jego odżywianie. Jego Rodzice nie są wyjątkiem. (Moi są.)

Dzwoni Jego Tato. Po krótkiej wymianie myśli na tematy okolicznościowe przychodzi czas na...
- ... a co mieliście na obiad?
- Mmm... Ona zrobiła zupę. Ogórkową - przypomina sobie On.
- O. Z torebki? - raczej upewnia się niż pyta Jego Tato.

NIKT już we mnie nie wierzy.
A zupa nawet na mięsie była.

Przy śniadaniu


Przy śniadaniu

- Wiesz, moja Mama powiedziała, żeby tę książkę przez kartkę papieru przeprasować. Żelazkiem ustawionym na half-silk, czyli na pół kropki - zagaiłam sięgając po ciabattę.
- Przeprasować? - zdziwił się On nakładając plastry ogórka na kanapkę.
- Uhm - potwierdziłam i łyknęłam herbaty.
- Ale jak, tak strona po stronie?

3 października 2006

Zgniłe mięso


Zgniłe mięso

Oglądamy zdjęcia z wakacji.
- Tutaj w ogóle na każdym zdjęciu wyglądam okropnie - zauważam, kiedy dochodzimy do serii zdjęć Jego autorstwa, przedstawiających li tylko mnie i piasek nadmorski.
- Oj, bo wiesz, że ja nie umiem robić zdjęć... - zaczyna marudzić On.
- Zdjęcia są dobre - ucinam. - Po prostu jeśli sfotografujesz... powiedzmy kawałek zgniłego mięsa, to zdjęcie może być świetne technicznie i kompozycyjnie, ale mięso na nim dalej będzie ohydne.
- Och, nie jesteś jak zgniłe mięso - zaczyna pocieszać On.

Dwa w jednym


Dwa w jednym

Kładę się spać.
On siedzi jeszcze przy komputerze czekając, aż podeschną Mu włosy.
- Przyjdziesz zaraz do mnie? - pytam sennie.
- A czemu?
- Bo marznę tu sama... - mruczę.
- Jaka różnica?! - parska On niecierpliwie. - Będziesz wtedy marznąć ze mną! - sarka, włażąc jednak na antresolę.

2 października 2006

Krzesła hurtem


Krzesła hurtem

Jak wiadomo, kupiliśmy na Allegro stół.
Trzeba go było wnosić przez okno, choć wcale nie jest duży.
Teraz mamy jedynie dwa krzesła, bo więcej się nie zmieściło do samochodu osobowego.
Wpadłam w manię i szukam na Allegro również krzeseł.
Znalazłam zestaw 27 sztuk.
Znalazłam zestaw 4 sztuk.
- Po co nam aż cztery? - spytał spokojnie On.
- No... Dwa mamy przy komputerach, a te cztery to... przy stole... - mówiłam coraz ciszej.
- Jasne! Może te 27 kupimy! Przyda się do kuchni kilka... - wybuchł On gryzącą ironią.

A okazało się, że za 1,5 miesiąca przyjadą do nas kolejne dwa - te, które się nie zmieściły.
Szkoda, że zapomniał mi powiedzieć...

Petting i kimming


Petting i kimming

Rozmawiamy o rozterkach wieku dojrzewania i o dziwnych słowach z tym związanych.

- Albo ten... no... "petting"! - woła odkrywczo On.
- Petting? Wolę kimming... - mówię rozmarzona.
- ???
- Kimming! - mówię z naciskiem, jednocześnie demonstrując.

Kimming polega na położeniu się na kanapie i ucięciu sobie krótkiej drzemki.
Po polsku: drzemming.