- Do sklepu naprzeciwko pielgrzymują ludzie od rana - raportuję Mu po powrocie z trzepaka.
- Uhm. Dzisiaj rano, o 8.
- W Dzień bez Zakupów... - wybucha śmiechem On.
Świetnie trafili.
Dobre emocje, Kraków i monogamia. Turkusowy codziennik z życia pewnej pary.
- Do sklepu naprzeciwko pielgrzymują ludzie od rana - raportuję Mu po powrocie z trzepaka.
Zaczęłam ostatnio liczyć kalorie, bo przytyć by mi się przydało.
- Ja to rozumiem, też kiedyś miałam piętnaście lat - oświadczam tonem starej ciotki.
- Gdybyś była dobrą żoną... - zaczyna ostatnio swoje wymówki On.
On cały dzień się obijał.
Wczoraj wieczorem stało się coś strasznego.
Kładę się do łóżka, w którym już leży On.
- Jaka ty śliczna jesteś! - rozpływa się On nade mną po powrocie z zajęć, jeszcze w przedpokoju.
Oblekam świeżą pościel.
Robimy obiad. On przy desce do krojenia, ja przy zlewie.
Pascal podpowiedział mi przepis na tartę, ale nigdy nie robię wszystkiego dokładnie według przepisu, więc go nieco zmodyfikowałam. Koleżance zaproszonej na kolację chyba smakowało, On zapowiedział, że MOŻE się ze mną ożeni, jeśli mu dalej tak będę gotować.
Maluję oko.
Mówię coś do Niego, zdejmując pranie z suszarki.
On układa kosmetyki na półce w łazience. W rządkach, jak w sklepie.
W czwartki On wraca do domu późno. Czasem tuż przed północą.
Poskarżyłam się Mamie, że On narzeka na brak roślin w mieszkaniu. Dostałam 2 krzaczki róż miniaturowych.
- Co to za podłużne tobołki leżą w kuchni? - pyta mnie On.
Rozmawiamy o znanym prezenterze TV, Igrekowskim.
Pisałam już, że kiedy wieje wiatr, w mieszkaniu słychać potępieńcze wycie.
Opowiadam Mu o odcinku "Ally McBeal", który oglądałam - traktował o niezobowiązującym romansie głównej bohaterki z panem bardzo szczodrze obdarowanym przez naturę.
Z powodu wymarznięcia poniedziałkowego choróbsko mnie jakieś podgryza. Ubieram się ciepło do spania - piżama, skarpetki, ciepła bluza...
Dzwonię do Niego, żeby spytać, czy przywieźć Mu z domu kawałek domowego obiadu.
Robię porządek w smsach, usuwając te stare.