RodziC po luCku


Po przeczytaniu artykułu na Gazecie.pl przedstawiam Mu czarowną wizję:
- Potrafisz sobie wyobrazić, że masz dziecko? Że idziesz z nim na spacer do parku, a ono zaczyna wrzeszczeć?
- Zabiłbym! - kwituje On zapalczywie.

30 stycznia 2008

Więcej światła!


Więcej światła!

Stajemy przed drzwiami do mieszkania.

- Światło! - komenderuję, wyjmując klucze.
- Po co światło? - dziwi się On, nawet nie drgnąwszy.
- Bo nie widzę!
- Tobie okulista potrzebny, a nie światło!

29 stycznia 2008

Macanki-cacanki


Macanki-cacanki

Robię obiad ze słuchawkami na uszach.

Nagle przez muzykę przedziera się dziwny hałas - ni to stukot, ni to charczenie... Włączam pauzę. W drzwiach stoi On.
- Hm? Co mówiłeś?
- Mówiłem do ciebie, żebyś się nie przestraszyła.
- Czego?
- A, bo ty taka dziwna jesteś, gdybym cię pomacał bez ostrzeżenia, to pewnie byś się przestraszyła... - oznajmił On i pomacał, najwyraźniej uznając, że już można.

28 stycznia 2008

Akcja: lokalizacja


Akcja: lokalizacja

Po obiedzie idziemy do łazienki. Ja - żeby się wykąpać, On dla asysty.
- Masz sos na brodzie... - zauważam spokojnie.
- Masz ręce na pupie! - oznajmia chytrze On, kładąc ręce we wspomnianym miejscu.

22 stycznia 2008

Siekiera, etyka...


Siekiera, etyka...

Mam kolokwium z etyki.

Układam wierszyki.
"Siekiera, etyka, Sartre i szklanka,
będzie jutro nawalanka."

Kolega odpowiada mi:
"Siekiera, etyka, Nietzsche, Kant
- ostrą schizę dzisiaj mam."

Wymyślam kolejny:
"Siekiera, etyka, Taylor, Platon,
kiedy przyjdzie Pantokrator?"

W odpowiedzi dostaję:
"Siekiera, etyka, Schopenhauer,
drugą nockę dziś zarwałem."

Cytuję Mu.
- Wy to jesteście zdrowo poryci.

Z komentarzy:
ma(...)iszon:
Siekiera, etyka, imperatyw,
jeśli nie zdasz, będą baty.

Siekiera, etyka, Kierkegaard,
i to wcale nie był żart!

Bezprawie


Bezprawie

On próbuje obłaskawić drukarkę.

Drukarka odmawia posłuszeństwa i zachowuje się jak niespełna rozumu.
- Jak ja tak będę wariował na starość... - zaczyna On zirytowanym tonem.
- To?
- To mnie zabij i nie patrz na to, że eutanazja jest bezprawna - kończy mierząc drukarkę wściekłym wzrokiem.

Wielkie Odkrycia


Wielkie Odkrycia

Leżymy w łóżku, już umoszczeni do spania.
Nagle On szarpie się i zdziera ze mnie kołdrę.
- Odkryłeś mnie! - jęczę.
- Odkryłem? I co?
- I teraz jestem odkryta... A ty jesteś odkrywcą... - lamentuję dalej.

17 stycznia 2008

Płacz nad renderingiem


Płacz nad renderingiem

Mam jakoś tak, że zawsze, kiedy widzę jakieś sceny z którejś z części gry Final Fantasy, to się wzruszam. Nigdy w życiu nie grałam w tę grę, nie mam pojęcia nawet, co to za gatunek - ale jakoś mnie to wzrusza. Dziś chlipałam do tego.

- Czy to ma w ogóle jakąś fabułę? - spytał poirytowany moim chlipaniem On.
- Nie wiem. Nawet jeśli, to jej nie znam - odparłam zalewając się łzami.
- To co cię tam tak rusza? Myślisz sobie "jeju, ale fajny rendering?" i w płacz?

16 stycznia 2008

Jak Kuba Bogu...


Jak Kuba Bogu...

Jemy kolację.

Chrząkam i patrzę znacząco na swój pusty kieliszek.
- No co? - pyta On.
- Nalejesz mi..?
- Sama sobie nalej.
- Ale to przynosi pecha, jak kobieta sobie nalewa.

Kieliszek został napełniony.

Po chwili On chrząka i patrzy znacząco na swój pusty talerz.
- No co? - pytam.
- Nałożysz mi..?
- Sam sobie nałóż.
- Ale to przynosi pecha, jak mężczyzna sobie nakłada.

The Doors


The Doors

Mamy zepsutą klamkę w łazience - drzwi można zamknąć tylko od zewnątrz.

Idę pod prysznic.
- Kochanie...?
- Sama się zamknij! - odburkuje On.

15 stycznia 2008

Moda na sukces, moda na głupotę


Moda na sukces, moda na głupotę

Powszechność Internetu ma swoje zalety, ale też wady. Te pierwsze wszyscy znamy - zanikają różnice w wieku, statusie, wyglądzie. Świat się zmniejsza. Osoby mieszkające daleko od siebie, które w realnym świecie nie miałyby szans na spotkanie, zbliżają się do siebie nierzadko bardziej niż przyjaciele "z reala".

Niestety, Internet obnaża także mnóstwo ludzkich niedoskonałości. Chociażby brak elementarnej wiedzy o sposobie prowadzenia dyskusji, choć tę umiejętność nie każdy musi posiąść. Jest jednak coś, co zdumiewa mnie bardziej i napawa pewnym przerażeniem... Jest to właśnie wspomniana "moda na głupotę".

Na wszelkich forach i grupach dyskusyjnych powszechne jest konstruowanie wypowiedzi w bardzo zagmatwany sposób. Najczęstsze błędy w wypowiedziach pisemnych w sieci:

1. Interpunkcja - nadużywanie wielokropków, pytajników i wykrzykników, a z drugiej strony oszczędzanie na kropkach, czego wynikiem są zdania-tasiemce.

2. Gramatyka i ortografia - brak poszanowania dla znanych reguł, tworzenie własnych zasad ("na prawdę" czy odmiana wszelkich wyrazów z apostrofem wciskają się już do realnej publicystyki).

3. Emotikony - tekst publicystyczny nie jest rozmową na czacie czy GG, w artykułach nie ma miejsca na uśmieszki czy opisy czynności w nawiasach <>.

To wszystko składa się na internetowy bełkot, wylewający się szerokim strumieniem z większości stron o nieograniczonym dostępie.

Użytkownik, który nie dostosuje się do stylu panującego w danym miejscu, zostanie w najlepszym razie zignorowany, w najgorszym zaś - wyśmiany i zrównany z ziemią.
Słowa-klucze to:

- yntelektualyzm - bądź swojskie wymądrzanie się - wystarczy użyć słowa dłuższego niż trzysylabowe, żeby spotkać się z takim oskarżeniem

- sztywniactwo - charakteryzuje je poszanowanie dla reguł językowych, używanie polskich znaków, stosowanie interpunkcji - lekarstwem na nie są protekcjonalne rady w stylu
"wyluzuj, laska!"

-
muahahaha bądź buahahaha - oznacza gromki śmiech, zwykle takim tekstem kwituje się swoje błędy

-
Bo ja jestem taka mala - i inne usprawiedliwienia, które nie mają żadnego racjonalnego związku z tym, co się napisało, ale wzmianka o nich ma w zamierzeniu pomóc uzyskać taryfę ulgową dla bełkotu i andronów; najczęściej używanymi argumentami są dysfunkcje (dysortografia, dysleksja itd.) oraz lenistwo i młody wiek

- czepialstwo - tak podsumowuje się wszelkie zwrócenie uwagi na błędy różnego rodzaju


Wierzyć się nie chce, że posiadacz komputera nie słyszał nigdy o programach sprawdzających pisownię, że nie wspomnę o starym, dobrym słowniku ortograficznym, którego wersja znajduje się na stronie wydawnictwa PWN. Oprócz tego pomagają przeglądarki internetowe, programy pocztowe, odpowiednia wtyczka do wyszukiwarki Google, programy do tworzenia i edycji dokumentów. Nawet małpa się nauczy, że podkreślony czerwonym wężykiem wyraz trzeba poprawić - a ludzki umysł jest nieco bardziej zaawansowany od małpiego.

Jednakowoż używanie narzędzi wspomagających naszą ludzką omylność - wszak wiadomo, że errare humanum est - wymaga pewnych starań. Starania wiążą się z wysiłkiem, a ten nie cieszy się popularnością w środowiskach internetowych. Internet jest tani i dla każdego, dlaczego więc się wysilać? Tym sposobem radosna twórczość, autorstwa nieskrępowanych jakimikolwiek ograniczeniami użytkowników, kłębi się w zakamarkach forów, grup dyskusyjnych, blogów i prywatnych stron.

Jakie są tego konsekwencje? Choćby takie, że przez wielu Internet uznawany jest za nic niewarty śmietnik, a jego użytkownicy jak jeden mąż za zdziecinniałych ćwierćinteligentów. Strony warte zainteresowania giną w tym morzu bylejakości.

Standardem staje się ignorancja, a wartością wyrównywanie poziomu.
W dół.

14 stycznia 2008

Zoo w domu


Zoo w domu

Przyszedł pan obejrzeć nasze liczniki ciepła na grzejnikach. Ja w piżamie przedszkolaka, mieszkanie w proszku, bałagan w każdym pomieszczeniu. Załamałam się z lekka.

- I słusznie! - zgromił znękaną mnie On. - Dom wygląda, jakby tu mieszkała ŚWINIA!
- Dwie świnie - zauważyłam nieśmiało.
- A drzwi otwiera żyrafa!

12 stycznia 2008

"A ja mam psa, małego psa..."


"A ja mam psa, małego psa..."

- Ty moja mała... mała... mała... - powtarza On drapiąc mnie po karku i czochrając mi włosy.
- Traktujesz mnie jak... psa... - uświadamiam Go delikatnie.
- Właśnie tak! - cieszy się On. - Ale ty jesteś lepsza niż pies, bo... bo umiesz gotować... I nie śmierdzi ci tak z...
Milczę grobowo, co nie wróży nic dobrego.
- ...z buzi jak psu - kończy zdeprymowany On.
- Tylko gorzej..? - chucham na Niego rozeźlona.

Wielbłąd


Wielbłąd

- Przejście dla wielbłąda, przejście dla wielbłąda! - wykrzykuję przedzierając się przez przedpokój obładowana zakupami.
- Kochanie, coś ty narobiła! - załamuje ręce On. - Miałaś tylko kupić chleb!

10 stycznia 2008

Gumka upadła


Gumka upadła

- Spadła mi gumka - wzdycha żałośnie On, wkraczając do pokoju w stroju bardzo niekompletnym i rozglądając się uważnie po podłodze.

...z włosów...

Głupi ma zawsze szczęście


Głupi ma zawsze szczęście

2 minuty od rozpoczęcia zajęć.

On wchodzi do sali.
Orientuje się, że trwają zajęcia poprzedniej grupy.
Przeprasza i wychodzi.

Wszystko trwa nie więcej niż 5 sekund.
A i tak prowadzący wpisał Mu obecność.

Cukier krzepi!


Cukier krzepi!

"Słońce, czy możesz kupić kg cukru? Bo ja właśnie umyłam włosy..." - piszę do Niego smsa.


"I zużyłaś przy tym cały cukier? Jak mogłaś! Będę ci go do mycia racjonował" - odpisuje On.

9 stycznia 2008

Cedzak


Cedzak

Robię sobie makaron na kolację.
- Chodź, pokażę ci filmy z koncertu! - zaprasza mnie do swojego biurka On.
- Zaraz, tylko odcedzę makaron.
- A ja kartofelki - kiwa głową On.

Przeprowadzka!


Przeprowadzka!

Pisałam już jakiś czas temu, że miłOściwie mi na troNiE siedzący porTal blogowy ocenzurował mojego posta o tym, jak trudno mi się z nim remontowało bloga.

Wczoraj też wprowadziłam kilka zmian i tylko On wie, ile się przy tym naklęłam i nadenerwowałam - a były to zmiany kosmetyczne.

Czarę goryczy przelał ten artykuł i komentarze pod nim. Dotychczas nie chciałam się przenosić, bo (wstyd się przyznać) nie radzę sobie z HTMLem, który na innych, "poważnych" portalach jest chlebem powszednim przy modyfikacji szablonów. Pomyślałam jednak, że mam wyższe aspiracje niż kiszenie się wśród blogasków tylko dlatego, że ich konfiguracja nie wymaga wiedzy i wysiłku. (Jeśli można w ogóle mówić o aspiracjach mojej pisaniny prowadzonej dla czystej przyjemności mojej i czytelników.)

Zatem wiosnę witamy TUTAJ. Wiosnę, bo dopiero wtedy przeprowadzę się stąd na stałe. To przyjemna perspektywa, czyż nie?

Hentaje


Hentaje

- Jak można oglądać hentaje? - dziwuje się On. - Ja rozumiem, takie porządne pornosy, ale rysunkowe gołe baby... Fe.

8 stycznia 2008

Remont bloga


Remont bloga

Po remoncie bloga...

- Po co ty to robisz? Zostaw tylko moje teksty, a resztę pousuwaj! - podsumowuje On.