On nazywa tę zupę "mazią kartoflaną". Nie pytajcie dlaczego.
Krem ziemniaczany
porcja dla 2 osób
6 dużych ziemniaków
1 l bulionu
2 kabanosy
1 średnia cebula
1 łyżka masła
kwaśna śmietana
majeranek
sól, pieprz
1. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę.
2. Cebulę kroimy drobno.
3. W garnku o poj. 2 litrów roztapiamy masło i podsmażamy na nim cebulkę.
4. Dorzucamy ziemniaki i zalewamy bulionem.
5. Dodajemy majeranku do smaku.
6. Kiedy ziemniaki będą miękkie, miksujemy całość na gładki krem.
7. Kabanosy kroimy w plasterki, dodajemy do zmiksowanej zupy.
8. Doprawiamy solą i pieprzem, już na talerzu zabielamy śmietaną.
To wilgotne, mocno czekoladowe ciasto podobno powstało przez przypadek, kiedy na początku XX wieku pewna oszczędna amerykańska gospodyni zrobiła ciasto czekoladowe z zakalcem. Zamiast jednak je wyrzucić, pokroiła na kwadraty i podała gościom, zbierając mnóstwo pochwał.
Dodatki do brownie mogą być różne. Zwykle to orzechy lub migdały, kawałki czekolady, suszone owoce (np. rodzynki). Na wierzch: bita śmietana, lody śmietankowe, cukier puder albo marcepan, albo tzw. ganache, czyli jeden z wielu rodzajów polewy czekoladowej. Nie polecam dodawania świeżych owoców. Potwornie wydłużą czas pieczenia - w efekcie ciasto nie będzie miało tej świetnej, lekko ciągnącej, wilgotnej struktury, tylko będzie zwyczajnym plaskatym "murzynkiem". Jeśli pasuje Wam czekolada z owocami (mnie pasuje!), to lepiej zmiksować je i polać gotowe ciasto tuż przed podaniem.
Kluczem do dobrego brownie jest zaufanie. Zaufaj przepisowi. Nie dodawaj proszku do pieczenia ani świeżych owoców. Nie piecz dłużej niż każą. Tylko w ten sposób uzyskasz prawdziwe brownie.
Przepis PRZENIESIONY na mój blog kulinarny "Polish your spoon".
Krem ziemniaczany
Cztery litery
- Pomyliłaś się - zauważa On przeglądając bloga.
- W tym wpisie. Nie jesteśmy na DVD z koncertu Deep Purple, tylko z SBB.
- O. A. Ach. Jakim cudem? Przecież byliśmy razem na Deep Purple, a nie na SBB.
- ...i SBB supportowało - kończy za mnie On.
- Ja nie pamiętam, co supportuje... - próbuję się wykręcić od oczywistej pomyłki. - Gdyby supportowała Doda, to bym pamiętała, bo to tylko cztery litery do zapamiętania...
On milczy znacząco.
- No, w sumie, SBB to trzy litery - dodaję po chwili namysłu.
(Błąd już poprawiony.)
Kurczaczku..!
A. gotuje obiad w naszej kuchni.
- Odczep się od tego kurczaka! - strofuje Go A.
- Słyszałaś? Nazwała cię kurczakiem! - uświadamia mnie On.
Sprawdzony horoskop
- Sprawdził mi się dzisiaj horoskop - powiedziałam Mu przez telefon.
- Poznałaś przystojnego bruneta i chcesz mieć z nim dzieci? - spytał On ni to z nadzieją, ni to zawistnie.
- Poznałam trzech blondynów i wszyscy mnie podrywali - odpowiedziałam spokojnie.
- ... - On zapomniał języka w gębie.
- Ich średnia wieku to jakieś 2 lata - dodałam ucieszona.
Nie święci garnki lepią
Po koncercie, na którym byli nasi znajomi, opowiadam Mu kilka epizodów, które On przeoczył będąc na scenie (i grając, rzecz jasna).
- Zaraz, jaki Paweł?! - pyta nieco poirytowany On.
- Jak myślisz, jaki Paweł?! Święty Paweł z Tarsu, bo to z nim wczoraj rozmawiałam! - odpowiadam z gryzącą ironią.
- Aha. Święty Paweł. No, co powiedział? - potulnieje od razu On.
Absurdy dnia codziennego
Opakowanie znanego proszku do prania:
Instrukcja obsługi odkurzacza:
"Przechowywanie: Proszę odczekać, aż żelazko zupełnie ostygnie."
Ogłoszenie na bilboardzie:
"Drukrnia zatrudni edytorw i grafików."
+ bonus z komentarzy archiwalnych:
Fatamortigana:
Ja spotkałam się z:
1) Produkt nie zawiera orzechów. (...) Uwaga! Produkt może zawierać śladowe ilości orzechów!
2) Bawełna oraz ełastan.
3) no i ta nieszczęsna "Kopenchaga", o której już kiedyś było.
ma(...)iszon: A MANICIR i PEDICIR widniejący od paru lat na szyldzie na rogatkach miasta widziałyście?;-)
Zielonym do góry
"Nie czekając na posunięcia rządu, Ty również możesz zadbać o klimat. Niewielkie zmiany w codziennym zachowaniu pomagają oszczędzać energię i zmniejszają emisję gazów cieplarnianych do atmosfery. [...] Zmieniając oświetlenie na energooszczędne i korzystając z niego tylko wtedy, kiedy go potrzebujesz pomagasz chronić klimat."
Przez cały czas trwania spotkania w sali świeciło sześć - bynajmniej nie energooszczędnych! - żarówek, po 60W każda. W pustej sali obok także świeciło się światło.
"Podczas gdy wiele gazów cieplarnianych występuje w powietrzu naturalnie, tempo, w jakim ludzie dodają je do atmosfery dalece odbiega od naturalnego. Oszacowano, że obecna ilość CO2 w atmosferze jest o 30% wyższa niż przed rewolucją przemysłową [...]."
Przed wejściem do siedziby organizacji stała popielniczka, z której wysypywały się sterty niedopałków. Wypalenie takiej ilości papierosów na pewno nie pomogło ograniczyć emisji dwutlenku węgla do atmosfery.
"Stworzone przez ludzi chemikalia znajdowane są w powietrzu, glebie i wodzie, w naszych domach, w przedmiotach codziennego użytku, nawet w pożywieniu.[...] Nikt z nas nie spożywa świadomie toksycznych chemikaliów, ale od procesu produkcji po usuwanie odpadów, trujące substancje wprowadzane są do naszego powietrza, wody czy ziemi, mając niekorzystny wpływ na zdrowie człowieka i stan środowiska naturalnego. [...] Tapety czy wykładziny podłogowe mogą być wyprodukowane z PCV, który zawiera toksyczne substancje."
Na podłodze położono zwyczajne najtańsze linoleum, a koordynatorzy organizacji popijali brązowy napój z bąbelkami, wyprodukowany przez jeden z największych - i zapewne najmniej ekologicznych - koncernów na świecie.
Nie nadaję się do tej pracy. Między innymi dlatego, że nie lubię hipokryzji.
Chory, chorszy, Dżem
On choruje. Przeziębił się jakoś, biedaczek.
- Kochanie, jesteś chory - orzekam kategorycznie.
- Jestem! - jęczy żałośnie On. - Udaję Riedla bez wysiłku, a to jest już ostateczne stadium choroby!
Obdarzony
On mnie łaskocze.
- To nie fair! Masz dłuższe ręce! - protestuję.
- Bo mężczyźni są lepiej obdarzeni przez naturę! - wykrzykuje triumfalnie On, uciekając do kuchni.
Kto pyta, nie błądzi
Zadaję Mu pytanie, poprzedzone dwoma zdaniami wprowadzającymi.
- Kochanie, zadałaś mi pytanie? - ocyka się On po kilkunastu sekundach.
- TAK.
- Bo ty do mnie mówisz, a ja tu czytam i do mnie nie dociera - próbuje się usprawiedliwić On.
- Czy do ciebie KIEDYKOLWIEK dociera? - precyzuję znużonym tonem.
- Rzadko - zeznaje On.
Poradnia K, jak kobieta
- Ona jest naprawdę jak kobieta! Taka niezdecydowana, że szok! - dziwuje się On.
- Kochanie. Muszę cię uświadomić. Ona JEST kobietą.
Wyraz Jego twarzy: bezcenny.
Reklamacja
Sprzątam dysk.
- Nawet mam tu reklamację mojej Babci! - dziwię się. Pismo zostało zredagowane, wydrukowane, wysłane i rozpatrzone pół roku temu, a ja nadal trzymam plik.
- Co?! ZGŁASZAŁAŚ REKLAMACJĘ SWOJEJ BABCI?! - wytrzeszcza na mnie oczy On.
Nie żeby wadliwa była, czy coś...
Dominanta
Otwieram okno w kuchni.
- Teraz mi będzie wiało po nogach! - piekli się On przy zlewie. - Nie decyduję nawet, co się dzieje w moim własnym domu! - marudzi dalej.
- Wiesz, może ty jesteś panem domu, ale ja jestem jego panią - wzruszam ramionami.
- Ty jesteś dominą tego domu!
- Dominą?! Hm. W takim razie ty jesteś dominem.

