Pierścionek


Przekomarzamy się na temat zaręczyn, których ewentualny termin ja chciałabym przybliżyć, a On - odsunąć jak najdalej.
- Jaki ty chcesz pierścionek? - pyta nagle On.
- Prosty - odpowiadam spokojnie.
- A, to chyba ci się jednak nigdy nie oświadczę - peszy się On.
- Niby czemu?
- Bo widzisz, pierścionki są OKRĄGŁE, nie proste.

25 czerwca 2008

Boso, ale w ostrogach


Boso, ale w ostrogach

Upał i duchota. On wkracza do pokoju w stroju Adama.
- Czemu chodzisz bez majtek? - demonstracyjnie odwracam wzrok.
- Nie chodzę bez majtek! - oburza się On, machając majtkami trzymanymi w dłoni.

23 czerwca 2008

Omdlenie


Omdlenie

Pogoda burzowa. On od rana narzeka na złe samopoczucie.
- Słabo mi... - jęczy On.
- Gdybyś miał mdleć, to pamiętaj: głowa między nogi - komunikuję bezlitośnie.
- Moja głowa...
- Tak, twoja głowa między moje nogi.

20 czerwca 2008

Partner do rozmowy


Partner do rozmowy

Rozmawiamy o moim byłym psie. Ja obecnie marzę o beagle'u, ale z pewnych względów marzenie musi jeszcze trochę poczekać.
- ...on się w ogóle cieszył, jak się do niego mówiło - wspominam, gdyż Pies zakończył swój żywot przeszło rok temu.
- Mhm - mruczy On. - Zawsze się uśmiechał i merdał tą kitką, którą miał zamiast ogona.
- A jak mój beagle nie będzie taki kontaktowy? I nie będzie chciał ze mną rozmawiać? - uświadamiam sobie nagle ze zgrozą koszmar takiej sytuacji. - To już w ogóle nie będę miała z kim rozmawiać!
- Ale za to będzie dla mnie idealnym kumplem - oznajmia niemal wesoło On.

19 czerwca 2008

Ziemniakom śmierć


Ziemniakom śmierć

Robimy obiad - On obiera pieczarki, ja ziemniaki.
Po otwarciu siatki znajduję w niej nadgniłego ziemniaka.
- Ping, ping! - zagaduję go, dźgając końcem noża.
- Zostaw go, jest martwy - On zapuszcza żurawia znad pieczarek.
- E, nie, tylko udaje...

18 czerwca 2008

Organy


Organy

Myziam Go.
- Nie myziaj mnie tutaj! - odpycha moją rękę On.
- Mogę cię myziać, gdzie chcę. Jesteś cały mój.
- Nie cały. Sprzedałem się na organy.

17 czerwca 2008

"Podlać chwasty czy nakarmić robale?"


"Podlać chwasty czy nakarmić robale?"

- Coś zjada nam orlika - powiadamiam Go z lekka zdenerwowanym tonem. - Muszę zadzwonić do Mamy.
- Myślisz, że to jej sprawka? - zagaduje On.

Wbrew Jego oczekiwaniom - to przędziorków inicjatywa własna, a Mama miała tylko podpowiedzieć, co z nimi zrobić.

Geniusz


Geniusz

Rozmawiamy o testach mierzących poziom IQ.
- Geniusze często mają kłopoty z nauką - zauważa On.
- Ja miałam. W podstawówce.
- O, często i na studiach. Bo geniusz nie umie się uczyć.
- Dostałam dziś piątkę z egzaminu... - wzdycham ciężko.

15 czerwca 2008

Półtusza wołowa


Półtusza wołowa

Mam kryzys przed egzaminem.
- Za mało się uczyłaś - wymawia mi On.
- Wieeeem... - szlocham Mu na ramieniu.
- A czemu się tak mało uczyłaś? Bo jesteś dupa wołowa.
- Wieeem... - włażę do wanny nadal szlochając.
- A wiesz, czemu jesteś?
- Nie wieeem... Bo jestem dupa wołowa?
- Właśnie - kiwa głową On, robiąc minę pełną ubolewania.

Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego


Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego

W sesji zwykle mało jem, a jeśli mam na głowie stresujący egzamin, to nie jem praktycznie nic - wypijam tylko hektolitry herbaty i mleka. Dzień przed egzaminem, wieczór, pora kolacyjna.
- Nie jesteś głodna? - pyta z nadzieją w głosie On. Wie, że jeśli jestem, to zrobię kolację i dla niego.
- Nie - rzucam obojętnie znad książki.
- Ale na pewno nie jesteś głodna? - upewnia się On.
- Nie - odpowiadam zniecierpliwiona.
- To zjem za siebie i zjem za ciebie, i zjem za nas oboje... - podśpiewuje On, w pląsach zmierzając w stronę kuchni. - Zjem za czworo - oznajmia triumfalnie, wracając z kanapką.

Wino, kobiety i... taniec


Wino, kobiety i... taniec

(Dzis bez polskich znakow, na zywo z hostelu Mleczarnia we Wroclawiu.)

Pojechalam do Wroclawia na zlot forumowiczow belly-dance.pl.
Dzwonie do Niego.
- ...i jest wspaniale, i byly konkursy, i moja druzyna zajela trzecie miejsce, i wszystko Ci opowiem - paplam wesolo przez telefon przy akompaniamencie orientalnej muzyki.
- Kochanie, jestes pijana... - zaczyna z niesmakiem On.
- Wcale nie! - wchodze Mu w slowo. - Pilam dotad tylko cole. Solo.
- ...albo ja jestem - konczy On ze stoickim spokojem.

13 czerwca 2008

Wolność, nierówność, partnerstwo


Wolność, nierówność, partnerstwo

Dowiedziałam się, że On przyznał komuś rację co do nieprawdziwości zdania "Znalazł spokój i wolność w małżeństwie.".
- Dlaczego tak powiedziałeś? - pytam Go ze srogą miną. - Jak mogłeś?!
On milczy, zaszczutym wzrokiem wpatrując się w przestrzeń.
- Powiedz jeszcze "nie wolno ci tak mówić!" - podsuwa mi On po chwili milczenia.

12 czerwca 2008

Wycieraczka


Wycieraczka

Kiedy zeszłego lata tuż po przeprowadzce robiliśmy remont, umazana farbą i odziana ze względu na upał dość skąpo - acz przyzwoicie! - zeszłam na dół, żeby wyrzucić śmieci. Drzwi otworzył przede mną sympatyczny młody mężczyzna, po czym przedstawił się jako sąsiad z naprzeciwka. Od tego czasu mieszkaliśmy sobie drzwi w drzwi.

Niedawno sąsiad z naprzeciwka postanowił położyć sobie w mieszkaniu panele. Z niewiadomych powodów przykrawał te panele na korytarzu, przez co na każdej możliwej powierzchni osiadała milusia warstwa szarego pilśniowego pyłu. Niezwykle przyjazną powierzchnią okazała się nasza nowa wycieraczka.


9 czerwca 2008

Szczyt głupoty


Szczyt głupoty

Pokombinowałam coś z bankiem i zamiast zrobienia przelewu - zmodyfikowałam go tylko, będąc święcie przekonana, że pieniądze wyszły i dziwiąc się, czemu nie doszły. Powiadamiam Go o tym.
- Kochanie... Bo ja jestem taka strasznie głupia... Tak strasznie, że powinieneś się chyba ze mną rozstać.
- Nie - ucina On. - Żal mi cię.

Kurczak po meksykańsku - inaczej


Kurczak po meksykańsku - inaczej

Przepis pochodzący z książki kucharskiej Marka Łebkowskiego pt. "Kuchnia polska" dała mi Pchła, dlatego przedtem ten wpis miał tytuł "pchlisty kurczak". W oryginalnym przepisie była cała kostka masła (serio!), ale moim zdaniem lepiej smakuje, gdy weźmie się pół kostki, czyli 100 g - na co zwróciła mi uwagę czytelniczka, dziękuję!

Nie byłam nigdy w Meksyku, więc nie wiem, jak wiernie ten pomysł odtwarza tamtejszą kuchnię. Jednak na podstawie książek np. Laury Esquivel ("Przepiórki w płatkach róży" i inne) wnioskuję, że może mieć więcej wspólnego z prawdziwym Meksykiem niż popularne (i lamerskie) tex-mex, z czerwoną fasolą zatopioną w morzu ostrego pomidorowego sosu.

To jest bardzo jesienna potrawa, bo rozgrzewa. Nie przesadźcie z chili! Nie chodzi o to, żeby było paląco ostre, tylko o harmonię smaków.

Kurczak po meksykańsku - inaczej
zwany pchlistym

2 piersi kurze
2 łyżki mąki
2 łyżki mielonej papryki (słodkiej i chili, w proporcjach, jakie lubicie)
2 cebule
3 ząbki czosnku

100 g masła
4 łyżki przecieru pomidorowego lub keczupu 

2 łyżki powideł śliwkowych
1 łyżka octu winnego
1 łyżka cukru
100 ml bulionu warzywnego
oliwa

1. Kurczaka pokroić w kostkę. Zasypać mieszanką mąki z papryką, dokładnie obtoczyć. Obsmażyć na oliwie.
2. Cebule pokroić drobno. Czosnek posiekać.
3. W garnku roztopić 3 łyżki masła. Podsmażyć cebulę i czosnek. Dorzucić resztę masła.
4. Doprawić keczupem, powidłami, octem i cukrem. Dokładnie wymieszać.
5. Dodać kurczaka. Znów dokładnie wymieszać.
6. Wlać bulion, doprowadzić do wrzenia.
7. Podawać z ryżem.



Rozmnażanie


Rozmnażanie

Oglądamy "Księcia Kaspiana".
- Ciekawe, jak rozmnażają się centaury - szepczę do Niego zaintrygowana wyglądem tych stworzeń.
- Jak to jak? Na jeźdźca - odszeptuje On.

A jeże - ostrożnie. To już wiemy.
Tak a propos jeży... Obejrzawszy to zapowiedziałam Mu, że nie chcę już ani psa, ani dzieci, tylko ma mi kupić jeża i będę szczęśliwa. Obiecał, że pokombinuje.

8 czerwca 2008

Dwa w jednym, jedno w dwóch


Dwa w jednym, jedno w dwóch

- Śniadanie? - pyta z nadzieją On zza drzwi łazienki.
- Nie... - odpowiadam ostrożnie, wkładając wyprasowane ciuchy do szafy. - To znaczy tak, ale jeszcze nie.
- Aha. Bo wydawało mi się, że słyszałem.
- Kochanie, jest pewien kłopot: ja mogę być tylko w jednym miejscu naraz.
- Eee, to cienias jesteś. Ja na przykład jestem teraz w wannie, w łazience i w mieszkaniu.
- I na mIRCu.
- I na mIRCu - przytakuje On.

Trzy słowa


Trzy słowa

Późną nocą kładziemy się spać.
- Zanim zgasisz światło, kochanie... Czy mógłbyś się mną trochę pozachwycać? - robię do Niego słodkie oczy.
- Nie. Jest późno.
- Ale tak... w trzech słowach - dalej robię słodkie oczy.
- Takich jak trzy słowa do Rydzyka?
- Nieee...
- Bardzo mi podobasz - wykrztusza z siebie On, gasząc światła.

Rzeczywiście, trzy słowa.

3 czerwca 2008

Fallus na widelcu


Fallus na widelcu

Zdecydowałam się wreszcie ugotować falliczny makaron, o którym pisałam tu. Wobec braku instrukcji postanowiłam gotować na oko, a właściwie - na ząb.

- Kochanie... Czy sądzisz, że siedem minut wystarczy, żeby fallusy zmiękły?
Spojrzenia, jakim mi odpowiedział, nie sposób opisać słowami.

2 czerwca 2008

Mężczyzna wyzwolony


Mężczyzna wyzwolony

Przy okazji wizyty w kinie, którą odbyliśmy wczoraj w towarzystwie Pchły i jej Lubego, każde z nas otrzymało małe pudełeczko Nutelli, a Pchła i ja dodatkowo pojedynczo pakowaną podpaskę Libresse, zatytułowaną malowniczo "Nepredajna vzorka".
- Nie chcesz podpaski? - spytała mnie Pchła zachęcającym tonem.
- O to samo chciałam cię zapytać. Ja nie używam.
- Ja też nie używam - wzruszyła ramionami Pchła.
- Może ja będę używał? - zainteresowali się unisono nasi mężczyźni.

Swoją drogą, Nutellę na Dzień Dziecka rozumiem, ale podpaski?

Troskliwy cerber


Troskliwy cerber

Dyskutujemy zażarcie na temat kwestii bezrobocia.
- Państwo nie może być kerberem! - stwierdza kategorycznie On.
- Cerberem... - poprawiam machinalnie, formułując w myślach kolejną wypowiedź.
- Kerberem, dobrze powiedziałem - zaperza się On.
- Kochanie, cerber to słowo z łaciny, wymawia się przez ce.
- Kerber* to słowo z łaciny? - wytrzeszcza oczy On. - Czy ty już całkiem zwariowałaś?!

* kerber - właśc. Care Bear, gatunek bohaterów kreskówki dla dzieci pod tym samym tytułem, w Polsce znanej jako "Troskliwe Misie". Określenie to stosowane jest obecnie w pewnych kręgach jako synonim niepotrzebnej, nadmiernej opiekuńczości.