Dieta


- Jestem gruby - zwierzył mi się On przez telefon.
- Gruby?! Nie rozśmieszaj mnie. W miesiąc nie można przytyć tyle, żeby z chudego stać się grubym.
- Ale ja JESTEM gruby - uparł się On. - Przeglądałem swoje zdjęcia sprzed pięciu lat.
- Kochanie... Pięć lat temu wyglądałeś w ogóle trochę inaczej...
- Właśnie. Byłem chudy. A teraz jestem gruby.
- Krótko mówiąc: skobieciałeś!

29 sierpnia 2008

Przestrzeń wolności


Przestrzeń wolności

- Co robisz? - zagadnęłam Go przez telefon.
- Nudzę się - wymamrotał On zblazowanym tonem.
- Aha. Ja się uczę...
- Dobrze, kończymy - zdecydował On kwadrans później.
- Przecież nie masz nic ważnego do roboty - zaprotestowałam.
- Owszem, mam! Chcę iść do miasta i upić się jak świnia, więc mi to umożliw.

27 sierpnia 2008

Znaki absurdu


Znaki absurdu

Jeden słup, dwa znaki po jego obu stronach.

Z jednej strony, przy wjeździe - "zakaz ruchu w obu kierunkach" (B-1)
Z drugiej strony, przy wyjeździe - "koniec drogi wspólnej dla rowerów" (C-13a).

Plik:Znak B-1.svg
B-1: zakaz ruchu w obu kierunkach
Plik:Znak C13a.svg
C-13a: koniec drogi dla rowerów

Dzwonek


Dzwonek

Dzwonek rowerowy to wspaniały wynalazek. Można wydzwonić na innych całą swoją frustrację, kiedy w gardle zasycha od uprzejmego powtarzania: "przepraszam, ale idzie pani/pan po ścieżce rowerowej".

Niektórym wydaje się, że są rowerami.
Na przykład hulajnogom. I łyżworolkom. I deskorolkom.
Wózkom dziecięcym, zwłaszcza tym dla bliźniaków.
Wózkom inwalidzkim (!).
Osobom prowadzącym rowery.
Samochodom omijającym progi zwalniające.

I bardzo się dziwią, kiedy grzecznie proszę, żeby zeszli ze ścieżki ROWEROWEJ. Odzew zwykle jest mało uprzejmy. "A co, ślepa jesteś, nie widzisz, że jadę?" (pan pchający pusty wózek dla bliźniaków, otoczony przez trójkę pląsających małoletnich), "Co, k..., ominąć nie umiesz?!" (nastolatek wiążący but na środku wąskiej ścieżki)

Otóż umiem ominąć i widzę, że jadą. Tyle że piesi nie dostają mandatu za chodzenie po ścieżkach rowerowych. Rowerzysta jadący po chodniku - tak.

Bilans: 15 osób wydzwonionych/2 dni. reakcje pozytywne: 3. Reakcje neutralne: 10. reakcje negatywne: 2.

25 sierpnia 2008

Portfel


Portfel

Dostaliśmy w prezencie skórzane portfeliki z Maroka.
- Mój śmierdzi wielbłądzią kupą - stwierdził On, powąchawszy prezent. - Twój też?
- Mój śmierdzi skórą. Może wystaw swój na balkon?
- Co to da?
- Wywietrzeje, ptaki go obsrają i będzie śmierdział ptasią kupą.

Gotyk na dotyk


Gotyk na dotyk

Artykuł:
"Jeśli [dworzec kolejowy w Toruniu] ma być wizytówką miasta reklamującą slogan >gotyk na dotyk< [hasło promocyjne miasta], należałoby oczyścić cegłę do czerwieni."

Komentarz:"Z gotykiem nie ma co na tym dworcu za wiele szarżować, każda harmonijna, wyciszająca atmosfera jest ze wszech miar pożądana, a nie jakiś tam radosny gotyk." 

24 sierpnia 2008

Orientacja w terenie


Orientacja w terenie

Miejsce akcji: Kraków, przystanek autobusowy, na którym stałam całkiem sama. 
Podjechał samochód z rodziną: dwoje dzieci, mama z mapą i tata-kierowca.
- Przepraszam panią, którędy na Ostrów? - spytał kierowca, przechylając się przez siedzenie pasażera.
- Eee... Mazowiecki? - rzuciłam pierwszą nazwę, która przyszła mi do głowy, jednocześnie próbując przypomnieć sobie kierunki dróg wylotowych z miasta.
- Tumski! - poprawił mnie pan z naciskiem.
- Hm. Musi pan na zachód... Jakieś trzysta kilometrów. - Pan zrobił zaskoczoną minę.
- Ostrów Tumski jest we Wrocławiu - wyjaśniłam, w głębi ducha uchachana. - A teraz jest pan w Krakowie.
- Joleczko, słyszysz? - zwrócił się pan do żony przerażonym tonem. - Jesteśmy w Krakowie...

22 sierpnia 2008

Eton mess


Eton mess

Słodki nieporządek w pucharku wymyślony został w XIX wieku. Obecnie jego standardowe składniki to truskawki, małe bezy i bita śmietana, ale oczywiście wszelkie modyfikacje mile widziane. Każda wersja jest zachwycająco pyszna! Spróbujcie mojej - pucharkowy przekładaniec przygotowuje się błyskawicznie, a smakuje bosko.

Eton mess 
dla 2 osób
200 g owoców sezonowych - np. jagody, maliny, borówki, wiśnie, truskawki, nektarynki
200 g lodów śmietankowych lub waniliowych (opcjonalnie)
100 ml kremówki 30% lub więcej
10 sztuk małych bezów
50 g czekolady (opcjonalnie)

1. Owoce umyć, pozbawić ogonków, pestek lub szypułek. W razie potrzeby pokroić w kostkę.
2. Śmietankę ubić na sztywno.
3. Bezy lekko pokruszyć.
4. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej.
5. W pucharkach układać warstwami owoce, przekładając je lodami i bezami. Na wierzch ułożyć bitą śmietanę i polać przestudzoną czekoladą. Podawać od razu.

Wycieczkowe misheard


Wycieczkowe misheard

- ...na Żwirki i Wigury...
- Kto to była ta Żwirka i Figura?

18 sierpnia 2008

Napis na murze


Napis na murze

Napis na murze obok krakowskiego Tesco: "Nierozjebywalni nie do rozjebania."

- Wszystko jest rozjebywalne - zauważył filozoficznie Tata.

Niekończąca się opowieść


Niekończąca się opowieść

Na końcu rolki papieru toaletowego jednej ze znanych firm widnieje hasło:
"[Nazwa firmy] nigdy się nie kończy!"

Jak widać, nawet niekończące się ma swój koniec.

14 sierpnia 2008

Tarator


Tarator

Przepis na ten chłodnik pochodzi z Bułgarii. Gotowa zupa poza konsystencją niewiele się różni od greckiego tzatziki - oba posmakują czosnkożercom. Świetny pomysł na upały, w moim rodzinnym domu często go jadamy w lecie. Do
datkowy plus, że nie trzeba stać przy garach, cała robota zajmuje jakiś kwadrans.

Przepis PRZENIESIONY na mój blog kulinarny "Polish your spoon".

Zobaczyć Wieliczkę i...


Zobaczyć Wieliczkę i...

Była u mnie koleżanka, dla której była to pierwsza wizyta w Krakowie. W programie zwiedzania zawarłam Wieliczkę. Pomimo koleżanki lęku przed schodzeniem po schodach (Wieliczka: ponad 500 schodów!) oraz mojego lęku przed windami (40 sekund wydawało się wiecznością) przeżyłyśmy. Z tego miejsca pozdrawiam K., której lęku przed torami kolejowymi brakowało w tym tercecie.

4 sierpnia 2008

Milczymy


Milczymy

Oddaleni o ponad 300 km, a za tydzień o jedno zero więcej - milczymy sobie, niemo wymieniając smsy. Tęsknimy w milczeniu.

Ratuję rośliny, które wskutek mojej kilkudniowej nieobecności prawie padły były. Zerkam do książek, bo sesja wrześniowa zbliża się wielkimi krokami. Robię kolczyki, planuję ponownie uruchomić bloga.

On chadza na zakupy, bo wziął ze sobą tylko jedną małą torbę. Naprawia komputer, który pod Jego nieobecność prawie padł był.

Dialogi wrócą - to zapowiedź czy groźba?