Brownie


Brownie - najlepszy sposób, żeby wywołać błogie mruczenie czekoladoholika.

To wilgotne, mocno czekoladowe ciasto podobno powstało przez przypadek, kiedy na początku XX wieku pewna oszczędna amerykańska gospodyni zrobiła ciasto czekoladowe z zakalcem. Zamiast jednak je wyrzucić, pokroiła na kwadraty i podała gościom, zbierając mnóstwo pochwał.

Dodatki do brownie mogą być różne. Zwykle to orzechy lub migdały, kawałki czekolady, suszone owoce (np. rodzynki). Na wierzch: bita śmietana, lody śmietankowe, cukier puder albo marcepan, albo tzw. ganache, czyli jeden z wielu rodzajów polewy czekoladowej. Nie polecam dodawania świeżych owoców. Potwornie wydłużą czas pieczenia - w efekcie ciasto nie będzie miało tej świetnej, lekko ciągnącej, wilgotnej struktury, tylko będzie zwyczajnym plaskatym "murzynkiem". Jeśli pasuje Wam czekolada z owocami (mnie pasuje!), to lepiej zmiksować je i polać gotowe ciasto tuż przed podaniem.

Brownie ciasto najlepiej robić słuchając soundtracku z filmu "Czekolada" - np. tutaj.

Kluczem do dobrego brownie jest zaufanie. Zaufaj przepisowi. Nie dodawaj proszku do pieczenia ani świeżych owoców. Nie piecz dłużej niż każą. Tylko w ten sposób uzyskasz prawdziwe brownie.

Przepis PRZENIESIONY na mój blog kulinarny "Polish your spoon".

Krem ziemniaczany


Krem ziemniaczany

On nazywa tę zupę "mazią kartoflaną". Nie pytajcie dlaczego.

Krem ziemniaczany
porcja dla 2 osób

6 dużych ziemniaków
1 l bulionu
2 kabanosy
1 średnia cebula
1 łyżka masła
kwaśna śmietana
majeranek
sól, pieprz

1. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę.
2. Cebulę kroimy drobno.
3. W garnku o poj. 2 litrów roztapiamy masło i podsmażamy na nim cebulkę.
4. Dorzucamy ziemniaki i zalewamy bulionem.
5. Dodajemy majeranku do smaku.
6. Kiedy ziemniaki będą miękkie, miksujemy całość na gładki krem.
7. Kabanosy kroimy w plasterki, dodajemy do zmiksowanej zupy.
8. Doprawiamy solą i pieprzem, już na talerzu zabielamy śmietaną.

25 lutego 2008

Cztery litery


Cztery litery

- Pomyliłaś się - zauważa On przeglądając bloga.

- W czym?
- W tym wpisie. Nie jesteśmy na DVD z koncertu Deep Purple, tylko z SBB.
- O. A. Ach. Jakim cudem? Przecież byliśmy razem na Deep Purple, a nie na SBB.
- ...i SBB supportowało - kończy za mnie On.
- Ja nie pamiętam, co supportuje... - próbuję się wykręcić od oczywistej pomyłki. - Gdyby supportowała Doda, to bym pamiętała, bo to tylko cztery litery do zapamiętania...

On milczy znacząco.
- No, w sumie, SBB to trzy litery - dodaję po chwili namysłu.

(Błąd już poprawiony.)

23 lutego 2008

Kurczaczku..!


Kurczaczku..!

A. gotuje obiad w naszej kuchni.

On podjada kurczaka.
- Odczep się od tego kurczaka! - strofuje Go A.
- Słyszałaś? Nazwała cię kurczakiem! - uświadamia mnie On.

22 lutego 2008

Sprawdzony horoskop


Sprawdzony horoskop

Mój horoskop przewidywał, że na początku roku (styczeń, luty) nie będę mogła opędzić się od adoratorów.

- Sprawdził mi się dzisiaj horoskop - powiedziałam Mu przez telefon.
- Poznałaś przystojnego bruneta i chcesz mieć z nim dzieci? - spytał On ni to z nadzieją, ni to zawistnie.
- Poznałam trzech blondynów i wszyscy mnie podrywali - odpowiedziałam spokojnie.
- ... - On zapomniał języka w gębie.
- Ich średnia wieku to jakieś 2 lata - dodałam ucieszona.

21 lutego 2008

Nie święci garnki lepią


Nie święci garnki lepią

Po koncercie, na którym byli nasi znajomi, opowiadam Mu kilka epizodów, które On przeoczył będąc na scenie (i grając, rzecz jasna).

- ...i Paweł powiedział...
- Zaraz, jaki Paweł?! - pyta nieco poirytowany On.
- Jak myślisz, jaki Paweł?! Święty Paweł z Tarsu, bo to z nim wczoraj rozmawiałam! - odpowiadam z gryzącą ironią.
- Aha. Święty Paweł. No, co powiedział? - potulnieje od razu On.

20 lutego 2008

Absurdy dnia codziennego


Absurdy dnia codziennego

Opakowanie znanego proszku do prania:

"Uniwersalny proszek do prania tkanin kolorowych. Nadaje Twoim ubraniom niespotykaną biel i świeżość."

Instrukcja obsługi odkurzacza:
"Przechowywanie: Proszę odczekać, aż żelazko zupełnie ostygnie."

Ogłoszenie na bilboardzie:
"Drukrnia zatrudni edytorw i grafików."

+ bonus z komentarzy archiwalnych:
Fatamortigana:
Ja spotkałam się z:
1) Produkt nie zawiera orzechów. (...) Uwaga! Produkt może zawierać śladowe ilości orzechów!
2) Bawełna oraz ełastan.
3) no i ta nieszczęsna "Kopenchaga", o której już kiedyś było.

ma(...)iszon: A MANICIR i PEDICIR widniejący od paru lat na szyldzie na rogatkach miasta widziałyście?;-)

17 lutego 2008

Cichosza


Cichosza

Między nami cichosza,

więc na blogu cichosza.
Jak się zobaczymy,
odegram Długosza.

Tu na blogu cichosza
i w mieszkaniu też cicho.
Spotkanie w sobotę,
wtedy będzie chichot.

A z nowości: jesteśmy na tym DVD.
W pierwszym rzędzie, tuż pod sceną.
Hurra.

11 lutego 2008

Zielonym do góry


Zielonym do góry

Byłam na spotkaniu w sprawie pracy w jednej z proekologicznych organizacji pozarządowych. Koordynator opowiadał bardzo szczegółowo o działaniach, w jakie angażuje się ich organizacja. Przed spotkaniem przejrzałam stronę internetową organizacji. Przeczytałam, czym się zajmuje i jak szary obywatel może pomóc przeciwdziałać pewnym zjawiskom.

"Nie czekając na posunięcia rządu, Ty również możesz zadbać o klimat. Niewielkie zmiany w codziennym zachowaniu pomagają oszczędzać energię i zmniejszają emisję gazów cieplarnianych do atmosfery. [...] Zmieniając oświetlenie na energooszczędne i korzystając z niego tylko wtedy, kiedy go potrzebujesz pomagasz chronić klimat."

Przez cały czas trwania spotkania w sali świeciło sześć - bynajmniej nie energooszczędnych! - żarówek, po 60W każda. W pustej sali obok także świeciło się światło.

"Podczas gdy wiele gazów cieplarnianych występuje w powietrzu naturalnie, tempo, w jakim ludzie dodają je do atmosfery dalece odbiega od naturalnego. Oszacowano, że obecna ilość CO2 w atmosferze jest o 30% wyższa niż przed rewolucją przemysłową [...]."

Przed wejściem do siedziby organizacji stała popielniczka, z której wysypywały się sterty niedopałków. Wypalenie takiej ilości papierosów na pewno nie pomogło ograniczyć emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

"Stworzone przez ludzi chemikalia znajdowane są w powietrzu, glebie i wodzie, w naszych domach, w przedmiotach codziennego użytku, nawet w pożywieniu.[...] Nikt z nas nie spożywa świadomie toksycznych chemikaliów, ale od procesu produkcji po usuwanie odpadów, trujące substancje wprowadzane są do naszego powietrza, wody czy ziemi, mając niekorzystny wpływ na zdrowie człowieka i stan środowiska naturalnego. [...] Tapety czy wykładziny podłogowe mogą być wyprodukowane z PCV, który zawiera toksyczne substancje."

Na podłodze położono zwyczajne najtańsze linoleum, a koordynatorzy organizacji popijali brązowy napój z bąbelkami, wyprodukowany przez jeden z największych - i zapewne najmniej ekologicznych - koncernów na świecie.

Nie nadaję się do tej pracy. Między innymi dlatego, że nie lubię hipokryzji.

Prawda!


Prawda!

Robimy zakupy w najbliższym sklepie niemieckiej sieci.

- Wszystko? - pyta On.
- Jeszcze jajka.
Na paletach piętrzą się opakowania z dumnym napisem "pakownia jaj PRAWDA".
- Zostaw, przecież to sekciarskie jakieś jajka są... - mówi On.

7 lutego 2008

Chory, chorszy, Dżem


Chory, chorszy, Dżem

On choruje. Przeziębił się jakoś, biedaczek.

Chodzi po domu i śpiewa kompilację "Ten o tobie film" Nalepy i "Whisky" Dżemu. Melodie niby znajome, za to słowa bardzo nowatorskie.
- Kochanie, jesteś chory - orzekam kategorycznie.
- Jestem! - jęczy żałośnie On. - Udaję Riedla bez wysiłku, a to jest już ostateczne stadium choroby!

5 lutego 2008

Obdarzony


Obdarzony

On mnie łaskocze.

Ja bezskutecznie próbuję Mu oddać.
- To nie fair! Masz dłuższe ręce! - protestuję.
- Bo mężczyźni są lepiej obdarzeni przez naturę! - wykrzykuje triumfalnie On, uciekając do kuchni.

3 lutego 2008

Kto pyta, nie błądzi


Kto pyta, nie błądzi

Zadaję Mu pytanie, poprzedzone dwoma zdaniami wprowadzającymi.
- Kochanie, zadałaś mi pytanie? - ocyka się On po kilkunastu sekundach.
- TAK.
- Bo ty do mnie mówisz, a ja tu czytam i do mnie nie dociera - próbuje się usprawiedliwić On.
- Czy do ciebie KIEDYKOLWIEK dociera? - precyzuję znużonym tonem.
- Rzadko - zeznaje On.

Poradnia K, jak kobieta


Poradnia K, jak kobieta

- Ona jest naprawdę jak kobieta! Taka niezdecydowana, że szok! - dziwuje się On.
- Kochanie. Muszę cię uświadomić. Ona JEST kobietą.
Wyraz Jego twarzy: bezcenny.

2 lutego 2008

Reklamacja


Reklamacja

Sprzątam dysk.
- Nawet mam tu reklamację mojej Babci! - dziwię się. Pismo zostało zredagowane, wydrukowane, wysłane i rozpatrzone pół roku temu, a ja nadal trzymam plik.
- Co?! ZGŁASZAŁAŚ REKLAMACJĘ SWOJEJ BABCI?! - wytrzeszcza na mnie oczy On.

Nie żeby wadliwa była, czy coś...

Dominanta


Dominanta

Otwieram okno w kuchni.
- Teraz mi będzie wiało po nogach! - piekli się On przy zlewie. - Nie decyduję nawet, co się dzieje w moim własnym domu! - marudzi dalej.
- Wiesz, może ty jesteś panem domu, ale ja jestem jego panią - wzruszam ramionami.
- Ty jesteś dominą tego domu!
- Dominą?! Hm. W takim razie ty jesteś dominem.

1 lutego 2008

Farinelli


Farinelli

Przytulamy się.
- Wygodnie ci?
- Mhm... - mruczy On.
- Niczego ważnego ci nie zgniatam?
- Nie! - piszczy On.