Sylwester w klimacie gore


Obserwujemy fajerwerki z balkonu Pchły i jej Lubego.
- Nawet to ładne - komentuję łaskawie.
- Uhm - przytakuje Pchła.
- Gorzej, jak komuś "to ładne" rękę urwie - przepowiada ponuro On.
- I taka ręka poleci tutaj, i obryzga krwią szybę, i uderzy tuż przed naszymi twarzami - popuszczam wodze wyobraźni. - Jak w filmie gore.
- Gorzej, jak właściciel stanie w drzwiach i powie: "mogę prosić o rękę?" - odzywa się Luby. - Powiem wtedy, że jestem żonaty - dodaje zadowolonym z siebie tonem.

30 grudnia 2008

Goła wróżba


Goła wróżba

- Taki mój golasek sobie leży - tuli mnie On.
- Golasek? Przecież jestem ubrana...
- No to zaraz cię rozbiorę!

Piżama


Piżama

On przymierza nową piżamę.
- Nie ma kieszeni... - konstatuje rozżalony.
- Po co ci kieszenie w piżamie?
- Lubię mieć ręce w kieszeniach... kiedy śpię.

29 grudnia 2008

Sorry seems to be the hardest word?


Sorry seems to be the hardest word?

Dwie buntowniczki w klasie - spóźniają się na lekcje, lekceważą nauczycieli, plują na naukę, klasyczny przypadek wybryków nastolatek. Na każde zwrócenie uwagi reagują słowem "przepraszam", wypowiedzianym tonem wskazującym na to, że wcale nie jest im przykro. Przepraszają na odczepnego, obrażone na sztywniackie reguły świata dorosłych.

Skrucha to pojęcie ze świata dorosłych, ale odczuwać je może nawet dziecko. Skruchy uczy nas religia i kultura, w jakiej wyrastamy, ale czy odklepywanie co niedzielę mea culpa pomaga zrozumieć (i naprawiać) nasze błędy? Samo żałowanie i serdeczne przepraszanie nie pomaga, jeśli nie pragnie się wprowadzać zmian - to także większość z nas wie z katechizmu.

Tymczasem poczuć skruchę jest trudno, jeśli zewsząd otaczają nas formułki "serdecznie przepraszamy" i "żałujemy", i "prosimy o wyrozumiałość". Standard obsługi klienta, dawną książkę skarg i wniosków zastąpiły wyuczone zdania i obłudne spojrzenia panienek z okienek.

Wczoraj takim właśnie gotowcem uraczyło mnie PKP "intersity", jechałam bowiem pociągiem TLK (bilet kosztuje tyle, ile wizyta w restauracji), żeby uniknąć podróży tanią osobówką, w której spodziewałam się zmarznąć. Tymczasem moje miejsce przy oknie w przedziale dla niepalących okazało się miejscem przy przeciekającym oknie w jedynym nieogrzewanym przedziale w całym pociągu. Nawet w toalecie było cieplej, jednak nie mogłam przesiedzieć tam całej podróży, bo cały przybytek wyglądał jak zalana siedziba Jęczącej Marty. Obsługa pociągu na pytanie o ogrzewanie wzruszyła ramionami, wypluła z siebie "serdecznie przepraszamy", po czym zniknęła jak sen jaki złoty, pozostawiając nas samym sobie.

Gdyby nie to, że warunki nie pozwalały, zagotowałabym się ze złości - mogłam jednak tylko wpaść w zimną furię. Dosłownie.

Z melodyjką


Z melodyjką

Z SMSa od Niego:
Ostatnio popularne są grające znicze. Tato usłyszał kartkę na grobie grającą "Wstań, powiedz: nie jestem sam".

26 grudnia 2008

Prezent gwiazdkowy


Prezent gwiazdkowy

Kładziemy prezenty pod choinką.
- A dla Koty co? - pada pytanie z ust Braciszka.
- Dla Koty nic - odpowiadam spokojnie. (Ściągnięcie pomysłu od Pchełki nie wchodzi w grę, nasza Kota się choinki boi, bo przy pierwszym spotkaniu pokłuła sobie nos.) - Koty nie dostają u nas prezentów pod choinkę, tak jak pies dawniej nie dostawał.
- A dlaczego? - docieka Braciszek, który przez całą środę majstrował prezent gwiazdkowy dla swoich rybek.
- Chociażby dlatego, że nasza kota nie jest chrześcijanką.

O czym dobitnie świadczy zdemolowana szopka pod świątecznym drzewkiem i regularne podkradanie figurki świętego Józefa w celach rozrywkowo-pazurzastych.

23 grudnia 2008

Jak Rihanna


Jak Rihanna

Wieczorne zajęcia: ja czytam (w łóżku, moje ulubione miejsce do czytania), On podciąga się na drążku, który pozostał nam po poprzednich lokatorach (drążek znajduje się w drzwiach do sypialni). Ostatnio nam wpadło do głowy rozmawiać o imionach dla przyszłych niedoszłych dzieci. Pomysł całkiem zrozumiały u przyszłych niedoszłych małżonków.

Doszliśmy szczęśliwie do consensusu w sprawie imion męskich, pora na żeńskie. Po kilku propozycjach z cyklu "tradycyjne po którejś z babć" - dla mnie nie do zaakceptowania, niezależnie od tego, czy miałyby to być nasze babcie, czy też babcie dziewczęcia pozostającego w sferze planów - zdobyłam się wreszcie na odwagę.

- Wiesz... Odkąd przeczytałam "Wesele" Wyspiańskiego, zawsze chciałam mieć córkę o imieniu Rachela... Tak ślicznie brzmi, a jeszcze można zwyczajnie zdrabniać: Rachela, Ela...
- Ela, Ela, e, e, e... - wydusza z siebie On opadając na ziemię i trzęsąc się ze śmiechu.

22 grudnia 2008

Rybki na święta


Rybki na święta

W Naszej Piwnicy (moja Siostra twierdzi, że potrafię POWIEDZIEĆ coś tak, żeby było słychać wielkie litery, jak Śmierć u Pratchetta; budujące porównanie) mamy troszkę eksponatów do potencjalnego Muzeum Osobliwości. Stoi tam sztuczna choinka wraz z kompletem światełek i bombek. Narty i buty narciarskie, dziecięce. Nowe kozaki damskie czarne, rozmiar 37. Rower dziecięcy górski. Bliżej niezidentyfikowana maszyna powiązana jakoś z poligrafią. Akwarium na 60 litrów.

To ostatnie wylądowało ostatnio w moim domu rodzinnym, a mój Braciszek odkrył w sobie żyłkę akwarysty. Ja dziś bawiłam się w matkę chrzestną, nazywając wąsate kiryski Lech i Wałęsa. Dwie krewetki nadal pozostają bezimienne - wiem tylko, że nigdy takiego czegoś nie włożę do ust, byłoby to kanibalistyczne.

Porządki świąteczne


Porządki świąteczne

Podczas świątecznych porządków przyszła kolej na półkę z kolekcją muszli, które kiedyś zbierałam. Postanowiłam poza odkurzeniem półek - wykąpać muszle i wyszorować je z kurzu.

- A to im nie zaszkodzi? - padło pytanie.
- Mniej więcej tak, jak rybom kąpiel...

20 grudnia 2008

Usta-usta


Usta-usta

- Mam nadzieję, że ta ryba to filet - niepokoję się, z rezygnacją przyglądając się Kocie polującej na kawałki ryby spoczywające w jej miseczce.
- No, chyba - rzuca nieuważnie Mama.
- Jak się kota zacznie krztusić, to JA jej nie robię usta-usta, zwłaszcza że wcześniej jadła surową rybę - odżegnuję się na wszelki wypadek.

Kocia kołyska


Kocia kołyska

Jak wiadomo wszystkim posiadaczom kotów - moi Rodzice członkostwo w tej grupie zdobyli niedawno, więc tak zaawansowana wiedza nie jest im dostępna - nie należy łapać się na żadną z ofert w stylu łóżko dla kota. Kocie (ani kotu) nie są niezbędne do życia także żadne kupione zabawki, zwłaszcza te opatrzone metką o treści dwucyfrowej.

Niedługo po kocie w naszym domu pojawił się domek dla koty ze słupkiem do ostrzenia pazurków oraz nieco kocich zabawek w rodzaju nakręcanej myszy. Tymczasem kota starannie omija domek, pazurki ostrzy na tapetach i kanapie, zaś na najwspanialszą zabawkę uważa ex equo zewłok świeżo złapanej myszy, mój brelok do komórki oraz znaleziony pod kanapą zapomniany orzech włoski. Jak wiadomo, kradzione nie tuczy, a najbardziej kuszą zakazane owoce.

Wśród kocich łóżek prym dotąd wiodła śmietniczka z długą rączką stojąca w babcinej kuchni (reklamowana jako "wygodna", które to pojęcie zyskało dzięki Kocie nowy wymiar). Obecnie kota uszczęśliwia całkowicie moja torba podróżna, będąca zgrabnym połączeniem stanowiska obserwacyjnego (leży w centrum mieszkania), łóżka (dzięki zawartości swetrów jest miękka) oraz kryjówki i rogu obfitości (jeśli nieopatrznie zostawię ją otwartą).

17 grudnia 2008

Kompleksy o poranku


Kompleksy o poranku

- Co ty mi tam zrobiłeś? - pytam, wychodząc z toalety. - Ja wstaję, patrzę, a tam ONA, o poranku wpędza mnie w kompleksy.
- Zamknąłem tę gazetę - wzrusza ramionami On. - Ja wszedłem, a tam artykuł "Czy to na pewno ten właściwy?"

15 grudnia 2008

Lodówka wciąż ziębi...


Lodówka wciąż ziębi...

Z rozmówek porannych.
- Co tu tak ciągnie po nogach? Otworzyłaś okno?
- Nie, lodówkę.

13 grudnia 2008

Monty Python Belly Dance


Monty Python Belly Dance

- Bo wiesz, ja wpadam w kompleksy... Instruktorka coś robi i to wygląda fajnie, a jak ja to robię, to wygląda głupio.
- Na przykład? - patrzy na mnie bez emocji On.
- Na przykład to... - demonstruję mu ruch wyglądający jak pełne gracji wślizgnięcie się pod nisko postawioną poprzeczkę, poprzedzone wysokim uniesieniem kolana.
- Aha. Ministerstwo Dziwnych Kroków?
- Właśnie. A to ma być zalotne i kuszące - wzdycham ciężko.

12 grudnia 2008

Ziemia za korę, czyli hummus


Ziemia za korę, czyli hummus

On był dzisiaj bardzo dzielny, pojechał ze mną do Castoramy i przytransportował wielki, nieporęczny, ciężki wór kory do ściółkowania. W podzięce przyłożyłam się obiadowo. Było lekko i bezmięsnie. Proporcje na dwie osoby.

Szklankę gotowanej ciecierzycy (jeśli bierzemy suszoną, uwaga, pęcznieje - trzeba namoczyć pół szklanki przez noc i ugotować do miękkości) zalewamy 3 łyżkami tahini (pasta sezamowa, w moim Tesco stoi między kremem z kasztanów a masłem orzechowym, w innych można szukać na dziale Kuchnie Świata) i 3 łyżkami oliwy z oliwek. Dolewamy sok z cytryny. Miksujemy, jeśli jest zbyt suche, można dolać troszkę wody po gotowaniu ciecierzycy albo jogurtu. Doprawiamy czosnkiem (3 ząbki) i solą.

2 gotowe pity przygotowujemy wg przepisu na opakowaniu. Nadziewamy czym tam chcecie - ja dziś użyłam plasterków pieczarek, pomidorów i żółtego sera. Zapiekamy chwileczkę.

Pity podajemy z hummusem - można nim smarować lub maczać gotową "kanapkę". Na sposób krakowskiej knajpki Nowa Prowincja hummus podajemy jako dodatek do świeżych bułeczek i sałaty lodowej z bundzem i sosem winegret. Oferują też jakieś dwie inne pasty, ale jeszcze nie zidentyfikowaliśmy, co to takiego.

Pedalboard


Pedalboard

On marzy o czymś, co nazywa się pedalboard. Jest to skrzynka, w której upycha się efekty gitarowe umocowane na rzepach. Pomaga w transporcie, a przy okazji pozwala szybko wszystko rozłożyć - tylko otwiera się walizkę i efekty jak na dłoni, ułożone w odpowiedniej kolejności dzięki rzepom.

Jego kolega z zespołu nazywa to coś gejboardem, na podstawie prostego skojarzenia. Profesjonalny gejboard kosztuje trochę, więc On próbuje znaleźć tańszy zamiennik. Bez skutku, jak dotąd.

- Może zażycz sobie na Gwiazdkę taki gejboard? - zaproponowałam Mu, kiedy bez efektów snuliśmy się po Castoramie.
- Na Gwiazdkę?
- Uhm. Powiesz Tacie: Tato, chcę gejboard, a Tato powie, że fajnie, bo nie musi wymyślać prezentu.
- Raczej powie: synu, miałeś ślub brać, co z tobą?

11 grudnia 2008

Od wódki rozum krótki


Od wódki rozum krótki

Siedziałam krzywo przy komputerze i zdrętwiała mi noga.
- Auuu! - jęczę, z trudem podnosząc się z krzesła.
- Co?
- Noooga mnie boooli..!
- Od czego?
- Od tego, że krzywo siedziałam.
- A. Już myślałem, że od seksu.
- Od jakiego seksu???

"Californication"


"Californication"

On zwierzył mi się kilka dni temu, że chciałby być jak David Duchovny w serialu Californication: codziennie inna kobieta.

- Wiesz, możesz być jak on - podpowiadam Mu.
- Taaak?
- Uhm. Codziennie mieć inną kobietę.
- Mogę, tylko to codziennie będzie ta sama - wzdycha smętnie On.
- Nie będzie. Ja codziennie jestem inna!

10 grudnia 2008

Sieciowy zawrót głowy


Sieciowy zawrót głowy

Poszukując w Internecie wiersza Broniewskiego, trafiłam na setki stron z interpretacją tegoż. Na każdej wyłuszczone dokładnie, co poeta chciał przez co powiedzieć. Na żadnej ze stron nie ma oryginalnego tekstu wiersza. Czyżbym tylko ja była taka staroświecka sądząc, że do interpretacji dobrze mieć tekst? W dzisiejszych czasach przecież wystarcza ściąga, nomen omen, ściągnięta z sieci. Pani w szkole się nie zorientuje, bo w 9 przypadkach na 10 traktuje komputer jako urządzenie "nie dla niej". Jeśli się zorientuje, to jest wredną babą, która się uwzięła i za dużo wymaga.

Jakiś czas temu szukałam definicji pojęcia "rodzina wyrazów". Znalazłam kilka portali, na których można zadać dowolne pytania - a tam prośby o podanie rodziny wyrazów, bo potrzebują na jutro do szkoły. Czyżbym tylko ja była taka staroświecka sądząc, że rodzinę wyrazów skonstruować jest w stanie przeciętnie inteligentne dziecko, jeśli tylko pozna zasadę konstrukcji?

Odrabianie zadań domowych w sieci dotyka także mojego bloga. Ci, którzy trafili tu z fraz "list do koleżanki o wieliczce", "see you co to znaczy", "co po polsku znaczy inspiration" czy wręcz "jak zrobić ćwiczenie 1 na stronie 22 w książce inspiration 3", najprawdopodobniej szukali gotowca do zeszytu.

Internet to kopalnia informacji...

Rozmowy na szczycie


Rozmowy na szczycie

- Agata chce się z nami w sobotę spotkać.
- Jaka Agata? - spytałam bezmyślnie, jeszcze przed uruchomieniem pliku Pamięć-do-imion.
- CHRISTIE! - splunął ironią On.

Mężczyzna od kuchni


Mężczyzna od kuchni

- Wiesz, że kisiel działa jak napalm? - zagaduje mnie On wychodząc z kuchni z kubkiem pełnym płynnego kisielu. - I roztopiony ser też - dodaje po chwili, pojawiając się w pokoju z grzankami.

8 grudnia 2008

Green is the color


Green is the color

Jestem u fryzjera.
- A jaki ty masz samochód? - pyta fryzjerka Pana Przestawiciela Firmy Produkującej Kosmetyki Fryzjerskie.
- Ja? No, czerwony.

Cytując apostołów...


Cytując apostołów...

- A wiesz, że w Biblii napisali, że kobieta ma przynosić mężczyźnie kapcie? - pytam Go podstępnie.
- No, to na co czekasz? - dał się złapać On.
- Em... no... Masz kapcie na nogach. Mogę ci przynieść moje.

- A wiesz, że w Biblii napisali, że kobieta powinna mieć długie włosy?
- No i?
- No i czy to znaczy, że ja nie jestem kobietą, ale ty jesteś?
- Nie, kochanie, to znaczy, że nadal jesteś kobietą, ale ja jestem bardziej kobiecy od ciebie.

Gry w parach


Gry w parach

- Mam ochotę...
- No? - pytam z nadzieją.
- Mam ochotę zagrać sobie w Cthulhu.
- No to graj.
- Ale musisz mi mówić, co mam robić.

6 grudnia 2008

Druga miłość


Druga miłość

Po 7 latach związku poznałam sposób, jak ponownie rozkochać w sobie mężczyznę. Jak? Bardzo prosto. Wystarczy udostępnić mu część ciała, którą mamy ładną, a której nie eksponowałyśmy dotychczas.

W moim przypadku był to smakowity karczek, odsłonięty przy okazji nowej fryzury. Ja czuję się wspaniale, On czuje się wspaniale, kiedy na mnie patrzy, życie jest piękne. Jedyny kłopot w tym, że znów wyglądam jak Katie Holmes, ale tym razem świadomie. No i lepiej!

3 grudnia 2008

Sennie bis


Sennie bis

Opowiadam Mu mój sen.
On wciąż wtrąca jakieś idiotyczne komentarze, mające mi udowodnić, że jestem nienormalna, bo śnią mi się gry komputerowe. (Sen nic wspólnego z grą nie miał.)

W końcu pacam Go w ramię, żeby się opamiętał.
- Po co się męczysz? I tak będę to wszystko mówił.

Grunt to szczerość w związku.

Sennie


Sennie

Opowiadam Mu mój sen.
- ...bo to był policjant w cywilu.
- W dekupażu - dorzuca On.
- W dekupażu?
- No ten... incognito. W inkupażu.

1 grudnia 2008

Przygody pierścionka, część II


Przygody pierścionka, część II

Dziś pierścionek przeszedł próbę wody. Wpadł do garnka z makaronem i został ugotowany al dente. Nic mu się nie stało.

Jak papież z papieżem


Jak papież z papieżem


Góra z górą się nie zejdzie, ale piwo z piwem...