Ociec, prać!


- Kochanie, musimy zrobić pranie - powiadamiam Go.
- No, to idź nad rzekę i zrób - wzrusza ramionami On.
- Nad jaką rze... Ach, rzeczywiście, Wilga tuż obok - reflektuję się.

Więź


Więź

Nelly Rokita czuje więź z Jacksonem i Josemarią Escrivą.
To ja powinnam z arcyksięciem Ferdynandem. No i z Tischnerem, jak podaje Wikipedia.

Nie lepiej to czuć więź urodzinową z urodzonymi tego samego dnia?

Egzotyczna krzyżówka


Egzotyczna krzyżówka

- Cześć, Bobinku - wygłasza Luby Pchełki po powrocie z pracy.
- E... To było do mnie?
- Tak. Awansowałaś - wyjaśnia Pchełka.
- A co to jest "Bobinek"? - drążę nie wiedząc, czy się obrażać, czy cieszyć.
- Trudno powiedzieć - odpowiada niepewnie Pchełka.
- Coś między... muminkiem a Buką?
- Do Buki jesteś nawet trochę podobna - głaszcze mnie On.

Bezgłośny odgłos jednej klaszczącej dłoni


Bezgłośny odgłos jednej klaszczącej dłoni

Siadam z impetem na krześle.
- Słyszałeś? - pytam Go.
- Co słyszałem?
- To - siadam znowu.
- Ach, TO...
- Uhm. Uda mi klaszczą - stwierdzam z pewnym niesmakiem.
- To znaczy, że masz grube - dopowiada On.
- Nie, kochanie. To znaczy, że mam klaszczące, nie, że grube.

25 czerwca 2009

Rozdrażnianie


Rozdrażnianie

- Pewnie będziesz chciał wymienić tę lampę w sypialni... - westchnęłam, bo jestem przywiązana do naszego spłowiałego i zakurzonego czerwonego lampionu z ryżowego papieru.
- Będę chciał. Ta teraz jest rozdarta.
- No wiem... - westchnęłam ponownie. - A jaką byś chciał tę lampę zamiast lampionu? Tylko nie mów, że tykwę!
- Ech, a właśnie chciałem powiedzieć, że tykwę, żeby cię trochę podrażnić.

24 czerwca 2009

United colors of Kahvathea


United colors of Kahvathea

Pchełka zabrała mnie dziś jako konsultanta ds. wizji na spotkanie z PoRem. Na pożegnanie dostałyśmy próbnik farb, żeby wybrać kolory (do mieszkania i do Kahvathei także - PoR jest wszechstronny).

Jeden rzut okiem na siedem stroniczek wypełnionych paseczkami różnokolorowych farb wystarczył nam, żeby kategorycznie stwierdzić, że NASZYCH kolorów tu nie ma.
- Hm - zafrasował się PoR. - Ja mogę paniom dać pełen próbnik, ale tego jest tyle, że panie miesiąc będą to wybierały... - dodał niepewnie, podając nam jednak grubaśny wachlarzyk.

Wybrałyśmy w ciągu dosłownie trzydziestu sekund.
Mężczyźni nie doceniają kobiecej mocy decyzyjnej.

Wisła


Wisła

Kiedy dziś weszłam do mieszkania, pierwsze co zobaczyłam, to wielki napis "TS WISŁA" na ścianie. Na czerwono. Z koroną. Napisane to było na tapecie i przesiąkło na tynk.

Poza tym ściany są gołe, a podłogi bose, a kuchnia zawalona ponad dwoma tonami gipsu, cementu, wylewki i czego tam jeszcze. Całość wygląda interesująco, aż by się chciało, żeby zostawili jak jest: dużo przestrzeni, jasno... I wreszcie wykładziny nie śmierdzą.

Jego fanaberia (wyłączniki światła dźwigniowe miast tradycyjnych) tudzież moja (złota ściana w sypialni) zostały zaakceptowane.

Wyłączniki dźwigniowe firmy EMC z Torunia.

"Dużo ma pani jeszcze takich rewolucyjnych pomysłów?" - spytał PoR.
Nie, to już koniec.

22 czerwca 2009

Podsuma i suma


Podsuma i suma

Podsuma
- Zobacz, kochanie, czego nam się udało dokonać - zauważył On pakując rzeczy przed wyprowadzką. - Prawie jak Kazimierz Wielki, zastaliśmy mieszkanie całkiem zasyfione i wspólnymi siłami udało nam się je odsyfić.
- A później mieszkaliśmy w nim przez dwa lata i zasyfiliśmy je na powrót - dokończyłam fatalistycznie. - I teraz PoR je zasyfi jeszcze bardziej, żeby z syfu totalnego dojść do stanu odsyfienia.

Suma
- Zrobiliśmy kawał dobrej roboty, kochanie - zauważyłam szykując się do snu po trzech dniach wypełnionych intensywnym pakowaniem, wynoszeniem, znoszeniem i upychaniem.
- Taaa... Udało nam się w trzy dni obrócić w perzynę cały dorobek dwóch lat... - dokończył ponuro On.

Proszę, proszę - kalosze!


Proszę, proszę - kalosze!

Takiego czerwca jak żyję, nie pamiętam. Przeniosłam się do Pchełki i Lubego z trzema parami butów - mam tenisówki do biegania, japonki na upał i sandałki na obcasie do lansu. Od razu okazało się, że brakuje mi kapci (u siebie biegam w skarpetkach, ale kombinacja skarpetki + panele/płytki daje razem taniec na lodzie), a dziś rano lało tak strasznie, że postanowiłam twardo kupić kalosze.

Nic to, że zapewne jak kupię, to przestanie padać. Przekupienie pogody nie jest karalne, a jak powiedziała Pchełka, w Polsce kalosze warto mieć. Jeśli nie teraz, to na jesieni.

I teraz...
"Happiness"!

John had
a great big
waterproof
Macintosh.


John had
a great big
waterproof
hat.


John had
great big
waterproof
boots on.


And THAT
said John,
is THAT.


(Wiersz pt. Happiness autorstwa Alana Aleksandra Milne.)

21 czerwca 2009

Zmieściło się!


Zmieściło się!

Dobytek dwóch osób zebrany na 50 m2 został upchnięty do piwnicy o powierzchni ok. 10 m2. Aż po sufit. Rower na sztorc, wszystko warstwami poukładane. Wniosek - w mieszkaniu najwięcej miejsca zajmuje powietrze.

Tylko stół jadalny stoi osobno: w pustej przestrzeni pod schodami do piwnicy, przypięty zapięciem rowerowym do rury centralnego ogrzewania. Jak piesek w budzie. Co dzień sprawdzamy, czy nie uciekł.

Ach, i jeszcze Hammond osobno. Na razie w dużym pokoju, jutro zostanie przepchnięty do łazienki (sic!).

20 czerwca 2009

Znany tekst


Znany tekst

On przed zaśnięciem robi coś dziwnego - skacze po łóżku i wygładza kołdrę dłońmi.
- Kochanie, co ty wyprawiasz?
- Oj, bo jakieś farfocle tu mam na kołdrze.
- Oj, to wstań, podnieś i strzepnij...
- Hm. Skądś znam ten tekst.

19 czerwca 2009

Generał


Generał

- Wiesz, tam, na "Rowa" Groteckiego - usłyszał dziś On od swojej zaaferowanej Rodzicielki.

Jak to się czasem może człowiek zabawnie przejęzyczyć... Biedny generał.

Seksapil to nasza broń... męska!


Seksapil to nasza broń... męska!

- Wiesz, że OBOP zrobił badanie wśród Polek, co uważają za najmniej seksowne u mężczyzn?
- No i co wyszło?
- Że najbardziej im przeszkadza, jak facet śmierdzi. Z buzi albo spod pachy - wyjaśniłam Mu, po czym pokrótce streściłam resztę wyników.
- No to nie jest ze mną tak źle - ucieszył się On. - Tylko się garbię... Ale i tak nie jestem atrakcyjny - stropił się.

Optimum książkowe


Optimum książkowe

Mamy sporo książek. Nie jest to ilość porażająca, wymagająca posiadania chociażby osobnego pomieszczenia do ich przechowywania, jednak w porównaniu do statystycznego mieszkania 10 mb. tomiszcz i tomików to całkiem sporo.

Odbyliśmy wczoraj walną naradę połączoną z burzą mózgów w sprawie rozlokowania regałów. Regały, a właściwie półki, to ikeowski IVAR, liczący sobie już chyba tyle lat, ile ja, który zniósł wiele w moim domu rodzinnym. Spodziewam się, że zniesie drugie tyle w naszym mieszkaniu.

W końcu udało nam się osiągnąć kompromis w sprawie rozlokowania wszystkiego, co mamy. Nadal nie wiem, czy książki się zmieszczą, jeśli nie, będziemy upychać. Ale wiem jedno: tradycyjny sposób przechowywania jest nieefektywny.

Nie od dziś wiadomo, że w kupie raźniej!


(To tylko część zbioru, drugie tyle kryje się za plecami.)

18 czerwca 2009

Strój służbowy


Strój służbowy

[Bibliotekarka] miała na sobie bluzę w czarno-białe ciapki z napisem >FantasCycna<, w uszach czarno-białe kolczyki w kształcie krów.

(Connie Willis, "Przewodnik Stada")

A ja mam koszulkę deserową i ciastkarskie kolczyki. Idealne do pracy w kawiarni!

17 czerwca 2009

Węże w samolocie


Węże w samolocie

- Ty widziałaś kiedyś te obrazy pana Jędrycha? - przypomniało Mu się nagle. (Pan Jędrych to malarz i ojciec Jego dwóch kolegów z czasów szkolnych.)
- Widziałam.
- Kiedy?
- No, byłam tam kiedyś u nich w domu.
- Tak..? - spojrzał zaintrygowany On.
- Uhm. Maciek mi pokazywał swojego węża. Owinął go sobie wokół ręki i przybliżył mi do twarzy, i powiedział, że mogę pogłaskać, jeśli chcę.

Jego mina - bezcenna.
Najlepsze, że byliśmy razem, i oboje oglądaliśmy węża Maćka.
Mlecznego węża.

16 czerwca 2009

Śniadanie raz w roku


Śniadanie raz w roku

- Zrobiłbyś swojej ukochanej śniadanie... Choć raz na ruski rok.
- Jak będzie ruski rok, to zrobię - zgodził się łaskawie On.

13 czerwca 2009

Długaśnie


Długaśnie

Kiedy dziś rano weszłam do kuchni, usłyszałam stukanie. Jakieś takie nieskoordynowane, jakby się co małego miotało. Zdenerwowałam się - kto by chciał mieć coś małego miotającego się po kuchni? Po chwili przyniosłam Mu winowajcę: wiszący przy nieotynkowanym jeszcze oknie pasek jakiejś folii z kawalątkiem tynku na końcu.

- Co to jest? - zbaraniał On.
- On mnie przestraszył. Ukarz go.
- Dobrze - zgodził się On. - Będzie razem ze mną oglądał Star Treka - dodał, wieszając tynk przed monitorem.
- Sądzisz, że to odpowiednia kara? Musisz być bardziej surowy! Pomyśl, co to będzie, jak przyślę do ciebie naszego syna, mówiąc mu: "Kajetanku, byłeś niegrzeczny, więc idź do tatusia i niech on cię ukarze"?
- ... - zamilczał wymownie On.
- Nie. Nie powiem do niego "Kajetanku", jak będę zła. Powiem jak w książkach Montgomery: Kajetanie Stanisławie Kuferek - dodałam nieco odpływając od tematu rozmowy. - A nie, bo tak to się na ślubie mówi. Tadeuszu Wieńczysławie Kuferek, biorę sobie ciebie za męża...
- Mówi się tylko z jednym imieniem - zauważył On.
- Z jednym? Jak to z jednym? To będziesz musiał powiedzieć Kaju Kanas, biorę sobie ciebie..? - rozżaliłam się.
- No tak.
- Ale nie da się tego zmienić? Żeby było z trzema imionami? Kaju Bombalino Otylio Kanas?
- Nie da się. A czemu chcesz zmienić?
- Bo to brzmi jakoś... Za krótko. I przez to mało poważnie.
- Ale ty nie jesteś poważna, kochanie... - zauważył spokojnie On.
- No... nie, ale będę, jak będziemy brać ślub!

Imiona i nazwiska zostały, rzecz jasna, zmienione.

Akwarium


Akwarium

Mój komputer stoi na starym stole kuchennym, dopiero po remoncie dostanie profesjonalne komputerowe biurko. Nie przeszkadza mi obecny stan rzeczy, poza faktem, że jak wyciągam nogi, zahaczam o luźny kabel z głośników i wrzucam lewy głośnik do kosza na papiery, który stoi na lewo od biurka.

- Kochanie. ZNOWU... - jęknął boleśnie On, słysząc charakterystyczny głuchy dźwięk głośnika wpadającego do plastikowego kosza. (On bardzo cierpi, kiedy urządzenia audio padną ofiarą mojego poltergeistwa.
- No znowu. Jeszcze tydzień - powtórzyłam mantrę przedremontową.
- Po remoncie postawię ci tam akwarium zamiast kosza - zapowiedział On.

Grób w toalecie


Grób w toalecie

Wymiana podłogi wydawała mi się bardzo prosta: wybrać typ - parkiet, panele, wykładzina, kamień, płytki - a następnie wybrać kolor i wzór bądź jego brak, wreszcie znaleźć firmę, która upragnioną kombinację wykonuje.

Po strasznych wykładzinach dywanowe (pokój, sypialnia, przedpokój), jeszcze straszniejsze linoleum w kuchni oraz grób w toalecie.

Jak podsumowała moja Mama - wszystko będzie lepsze niż obecne.

Coś dziwnego


Coś dziwnego

- Coś jest dziwnego w tym mieszkaniu... - zauważa On, mierząc wzrokiem mnie: w piżamie, nieuczesaną, oglądającą Grease i chrupiącą jedyny składnik mojej ostatniej monodiety, czyli podpłomyki milenijne z serkiem chrzanowym.
- Co dziwnego? Bajzel jest - odpowiadam obojętnie, nie odrywając wzroku od ekranu.
- Bajzel?
- No, w sumie to nic dziwnego w tym mieszkaniu...

11 czerwca 2009

Kosmate myśli


Kosmate myśli

- Wiesz, Agat mówiła, że chyba nie powinna mieć dzieci, bo jak jej kota była chora, to strasznie się martwiła, mimo że choroba nie była bardzo poważna.
- Dobrze ją rozumiem - kiwa mądrze głową On.
- Tak?
- Tak. Ja się też chyba nie powinienem mieć dzieci, bo jak coś kocham, to od razu mam nieprzyzwoite myśli!

10 czerwca 2009

Fiskus na parapecie


Fiskus na parapecie

Kiedyś On nostalgicznie westchnął ku "zieleni w mieszkaniu". Wlazł mi tym westchnieniem na ambicję, przez co zasiedliłam wszystkie nasze parapety, a nową roślinkę potrafię nabyć nawet przy okazji codziennych zakupów. Dziś przywiozłam fikusa.

- Przywiozłaś kwiata - popisał się elokwencją On.
- O. Fiskus! - ucieszyła się Pchełka.
- Tobie to się ostatnio wszystko z jednym kojarzy... - spojrzałam na Pchełkę z politowaniem. - Fikus. Ma na imię Natasja.
- Natasja. Jak jakaś rosyjska dziwka - podsumował On.

Hymen


Hymen

- "Hymen". Była kiedyś taka kreskówka dla dzieci.
- "He-man", kochanie, nie "Hymen"...

8 czerwca 2009

Big Muff


Big Muff

- A Ty, Tato, próbowałeś kiedyś McMuffina Wieprzowego DeLuxe?
- Nie. I nie spróbuję, bo mi się z muflonem kojarzy.

Damy


Damy

Jesteśmy damy i nie gadamy.
A jak nie gadamy, to nie piszemy.

4 czerwca 2009

O Wawelu


O Wawelu

JAKIŚ CZAS TEMU

On pokazywał swojej dość słabowidzącej Babci Kraków z okien autobusu, z niewiadomego powodu zwracając uwagę głównie na miejsca komercyjne: multipleks, halę targową, dom towarowy...
- A to, babciu, to Wawel - zaprezentował On.
- Ta fabryka czekolady? - spytała Babcia nieco oszołomiona.

WCZORAJ

Z autobusu jakaś babcia pokazywała swemu kilkuletniemu wnuczkowi Wawel.
- A co to za zamek, Fabianku, powiedz babci?
- Eee... - wyjąkał niepewnie Fabianek.
- Wa... - podpowiedziała babcia.
- ...wachlarz! - dokończył triumfalnie chłopiec.

3 czerwca 2009

Fala internationala


Fala internationala

Byliśmy na pokazie uczennic (i jednego ucznia!) krakowskiego studia tańca baletowego. Nagle tancerki zgromadzone na scenie wykonały coś, co do złudzenia przypominało falę znaną z meczów piłkarskich.

- Widziałeś? Hiszpańska fala! - szepnęłam do Niego.
- Hiszpańska? Chyba brazylijska! - odszepnął On.
- Brazylijska to jest depilacja!
- A hiszpańska to jest mucha! - odciął się On.

Fala jest oczywiście meksykańska.

Trzy groźby


Trzy groźby

On leży jak kłoda, a ja chcę, żeby mnie przytulił.

Groźba 1
- Kochanie, jak mnie nie przytulisz...
- To?
- ...to zacznę wydzielać ektoplazmę!

Groźba 2
- Kochanie, przytul mnie!
- Dlaczego?
- Bo musisz się nauczyć przytulać, żeby później przytulać swoje dzieci!
- Po co?
- Bo jak dzieci się nie przytula, to wyrastają z nich seryjni mordercy.

Groźba 3
- Jedną ręką?
- Jesteś przytulona, nie marudź. Śpimy.
- No dobrze. Może twoje dzieci nie zostaną seryjnymi mordercami. Wyrosną z nich pojedynczy mordercy... albo politycy...

I to ostatnie Go zmobilizowało!

2 czerwca 2009

Zamek na kryzys


Zamek na kryzys

Jak firmy mnie, tak ja firmom: wysłałam e-maile do trzech firm, które wymarzone drzwi miały w ofercie, ale w nie takim kolorze bądź nie miały ich wcale, a mieć powinny - wszystkie trzy pozostały bez odpowiedzi. Ostatecznie poszliśmy na kompromis i wybrane zostały drzwi o wdzięcznej nazwie Kanon, znane w innych firmach jako Cordoba, Niegocin, Latona, Galeria, a nawet Triduum. W wersji białej, z zamkiem oszczędnościowym.

Czym jest zamek oszczędnościowy? Ano, ja też nie wiedziałam - dopóki nie wystosowałam do producenta uprzejmego zapytania w sprawie konieczności istnienia zamka w drzwiach. (Odpowiedział po 20 minutach!)

Dowiedziałam się, że opcja, która mnie interesuje (brak zamka, tylko miejsce na klamkę) jest zwana w ich firmie zamkiem oszczędnościowym, co oznacza, że w dostarczonych drzwiach mam wywierconą dziurę na klamkę, a pod spodem ukrywa się całe wnętrze zamka. Tym samym zamek jest, a jakoby go nie było.

Troje na huśtawce


Troje na huśtawce

Wkrótce będzie nas troje.

On, ja i Jego Hammond.

Orła cień


Orła cień

Zmagań drzwiowych część kolejna i nadal nie ostatnia. Uparłam się na to, żeby łazienkowe i pokojowe różniły się od siebie li tylko szybką, a ułożenie paneli ma być identyczne.
- A takie? - pokazuję Mu.
- No, ładne... Ale nie za duża ta szybka?
- MUSI być taka - demonstruję Mu wersję pełną.
- Ale jest za duża... Będzie widać całe ciało.
- No to co?
- No to to! Będzie widać cień pupy... I cień piersi... I cień... Cień fiuta!


Zwłaszcza to ostatnie może być wstrząsem. Jak orła cień.

***
- Kochanie? Ale jest na to rada... Będziemy zapraszać krótkonogich gości.

1 czerwca 2009

Kwadratura koła


Kwadratura koła

- Kochanie? Co to za pudełko tam wisi na ścianie?
- Które?
- No, to obok drzwi. Takie kwadratowe.
- To chyba puszka z prądem - odpowiada niepewnie On.
- Ale puszki są okrągłe...
- Ale ta jest kwadratowa!

Balkon


Balkon

Balkon od południa, obecnie urządzony połowicznie.
Kolorystyka: biel, fiolet, zieleń. Dopasowałam do niej nie tylko umeblowanie, ale i rośliny.
Meble metalowe (stolik wiszący i dwa krzesła) kupione w IKEI, seria wyprzedana. Ceramiczne donice mrozoodporne - IKEA, seria MYNTA. Wiszące donice z supermarketu budowlanego.


Obecnie na balkonie rosną wrzosy, bratki, Osteospermum, powojnik pnący, powojnik płożący, groszek pachnący, świerk Conica, irysy japońskie, gipsówka, funkie (trzy odmiany) i maciejka. Na posadzenie czeka róża pnąca. W planach jest lawenda (biała i dwa odcienie fioletu) oraz fiołki, a także krokusy, hiacynty i tulipany botaniczne (w tym roku za późno posadziłam). Wierzba Hakuro Nishiki zginęła po ataku grzyba. Nie wiem, co mi się ostanie w tym roku, suchy kwiecień i bardzo deszczowy maj nie sprzyjają większości słonkolubnych, a remont też swoje dołoży.


Rysunek obrazuje przyszły stan balkonu: obecnie betonowa podłoga jest przykryta białą sizalową matą, po remoncie na betonie pojawią się drewniane panele na stelażu i kilka nowych donic.

Statystyk część 3


Statystyk część 3

Mały piekarnik elektryczny posiadamy od trzech lat. Nazywa się Alaska i jest bardzo praktyczny, ale prądu żre sporo. Sprawdzone horoskopy nie istnieją. Nie ma sensu szukać. James Randi udowodnił, że horoskopy to ściema. Jak się pisze chaber - eee? Chyba już wiesz, skoro wpisałeś w wyszukiwarkę, internauto... Podlewanie kwiatów piwem to dość kosztowny proceder. Lepiej użyć odstanej kranówki.

Stat4you dziękujemy za udostępnianie statystyk. Pogrubione frazy to frazy z wejść na bloga z wyszukiwarek.

Partnerski podział obowiązków


Partnerski podział obowiązków

- Kochanie, nie wkurzaj mnie dzisiaj, bo jestem już wkurzony.
- Dobrze, ale mnie bolą plecy, więc też mnie nie wkurzaj.
- Nie, nie. Jak ja jestem wkurzony, to Ciebie mogą tylko boleć plecy.