Zdejmuję pranie z suszarki w sypialni, On wyleguje się w łóżku.
- A TO CO?! - pochylam się nad jakimś robalkiem spacerującym po ręczniku.
- To moja męska duma... - odpowiada On nie otwierając oczu.
- Nie może być... Taka malutka?
- Proszę - podałam Mu widelec i nóż.
- Wystarczyłby widelec - powiedział On.
- A czym będziesz kroił?
- Widelcem.
- Widelcem kroją małe dzieci - stwierdziłam autorytarnie.
- Widelcem kroją ci, którzy sikają pod prysznicem - zaoponował On.
Dumnym być
Schin
Oglądam tulipany, bo pora zamówić cebulki do wysadzenia.
- Popatrz, jakie CUDO - prawie łkam. - Jak można wyprodukować coś TAK pięknego?!
- Na taśmie produkcyjnej w Chinach wszystko się da - wzrusza ramionami On.
(Tytuł notki inspirowany felietonem Leszka K. Talki pod tym samym tytułem.)
Coś miłego
Ostatnia niedziela wakacji.
- Porozmawiajmy o czymś miłym... Byle nie o studiach - proszę Go.
- Na przykład o czym?
- No... o czymś miłym... seks? - proponuję, pamiętając o tym, że to temat, o którym ponoć mężczyźni myślą przez większość czasu.
- Pieniądze... - rozmarza się On, puszczając moje słowa mimo uszu.
Studencka gorączka
On skonstruował sobie plan zajęć.
- Teraz sobie ich zobaczę... - mruknął do siebie.
- Kogo?
- Moich wykładowców - wyjaśnił On i zaczął wyliczać nazwiska tych, których jeszcze nie widział.
- Na Naszej Klasie ich szukasz?
- Nie... Ej, to nie jest zły pomysł!
Milczenie jest złotem
Idziemy do Pchełki i Lubego na obiad. On peroruje, choć ja już wiem, co chce powiedzieć. W końcu znamy się prawie osiem lat.
- Dasz mi wreszcie powiedzieć?! - irytuje się On.
- No dobra, mów - przyzwalam łaskawie. I milknę. On też. Milczymy sobie tak oboje, maszerując dzielnie ulicą Ruczaj, ja z miną nieco skwaszoną, On zadowolony. - No mów, przecież ja już jestem cicho.
- No właśnie. Ty jesteś cicho, bo czekasz, aż ja coś powiem, a ja sobie teraz w ciszy i spokoju dojdę na miejsce - odpowiada On, uśmiechając się spokojnie.
The doors
Wczoraj dokonaliśmy zdalnego wyboru klamek (On robił zdjęcia w sklepie w Krakowie, a ja akceptowałam telefonicznie będąc w domu). On mówi, że klamki wyglądają bardzo ładnie.
Wygląda na to, że za sześć tygodni (kiedy do hurtowni przywiozą zamówione opaski na drzwi) będziemy się definitywnie żegnać z Panem od Remontu.
Pułapka
Ciemno wszędzie, a On tarabani się do sypialni. Oczywiście wpada na suszarkę na pranie, która z powodu braku drzwi sterczy częściowo w przejściu.
- Pułapki ktoś tu na mnie zastawia... - mruczy niezadowolony On.
Wybucham śmiechem.
- No i co cię tak śmieszy?! - pyta z pretensją w głosie.
- Bo "pułapka" to jest takie śmieszne słowo!
- Nie wtedy, kiedy ja w nią wpadam - protestuje z namaszczeniem On.
Enneagram
Jesteś całkiem do niczego!
Na to Nietzsche:
Ale ćwiczę
W sobie coś tajemniczego.
(Antoni Marianowicz)
Ale poznanie czyjegoś enneagramu pomaga zrozumieć tę osobę. Naprawdę.
Imię róży?
Gramy razem.
- A wiesz, wymyśliłam imię dla naszej przyszłej córki - rzucam nieco znudzona grą. Lubię sobie planować różne rzeczy z dużym wyprzedzeniem, dlatego nasze dzieci płci męskiej mają już imiona.
- Tak? Jakie? - pyta nieuważnie On, skupiony na machaniu mieczem.
- Luiza! - wypalam, spopielając kolejnych agresorów zgrabnymi kłębuszkami ognia.
- Hm. Ładne. A skąd ten pomysł?
- Od Louisa Armstronga - wyjaśniam spokojnie.
- Aha. A co to za facet?
- Kochanie, chyba wiesz, kim był LOUIS ARMSTRONG...
- Nie ten facet, TAMTEN - mówi zniecierpliwiony On, pokazując jakąś postać na ekranie.
Poszukiwacze zaginionej arki
- No, gdzie jest ta twoja talia? - pyta poirytowany On przed zaśnięciem, bezskutecznie macając w ciemnościach w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do przytulenia.
- Kochanie, tam gdzie zawsze.
- Oj, bo ty tak zawsze rozrzucasz wszędzie swoje rzeczy...
Iron Maiden
Nie znoszę prasować, wspominałam już? Na pewno wspominałam. Prasowanie zajmuje pierwsze miejsce na liście rzeczy, których naprawdę nie cierpię robić. Nie chcem, ale muszem. Po remoncie i Londynie mam całą torbę prasowania. Torbę z IKEI, dodam. Plus dwie pralki czekające na wypranie. A ja od trzech dni bezskutecznie zbieram się w sobie.
- Zamierzasz dzisiaj poprasować, kochanie? - przymilił się On.
- Och. Ach! Ech... No tak, zamierzam - przyznałam się żałosnym tonem. - Ale najpierw się pomodlę, poczekaj. Dobry panie Boże, ześlij proszę piorun z jasnego nieba, który spaliłby tę wielką torbę z IKEI, która leży u nas w sypialni.
- No bez jaj! - przeraził się On. - Tam jest połowa moich ubrań!
Budzik
3 lata temu kupiliśmy sobie budzik.

Oczywiście IKEA, taki Mu się podobał. Do budzenia go nie używaliśmy, bo wtedy spaliśmy na drewnianej antresoli i kiedy budzik dzwonił, cała antresola wibrowała.
Niestety, budzik już na początku zawiódł moje zaufanie do IKEI, bo haniebnie się spieszył. I to coraz bardziej. Co kilka dni trzeba go było cofać o dobre 20 minut.
Dziś zajrzałam na stronę IKEI, żeby zobaczyć, czy dalej sprzedają ten bubel. I co zobaczyłam?
Użyj + lub - by skalibrować prędkość zegara.
Zdjęcie grupowe
Dziś przyjechała garderoba. Po zmontowaniu okazało się, że jest sporo niższa od posiadanej przez nas dotąd szafy.
- Wiesz, moglibyśmy nad nią powiesić półeczkę - zaproponowałam Mu.
- Moglibyśmy - zgodził się On bez przekonania.
- Chociaż w zasadzie... Po co nam półeczka? Wszystko i tak będziemy trzymać na garderobie. Powiesimy nad nią obrazeczek.
- Najlepiej: święty obrazeczek! - zapalił się nagle On.
- Najlepiej: papieża! - podchwyciłam. - Tylko... którego papieża?
- Nie mam pojęcia.
- Wiem, wszystkich papieży. Powinno być takie zdjęcie grupowe wszystkich papieży w historii.
Zmiana tematu
- Czy nie uważasz, że pora na obiad? - zauważył On, wkraczając do pokoju.
- Pora - zgodziłam się, poziewując. - Obierz ziemniaki, to będzie obiad.
- Chyba się przeziębiłem - odparł nieobecnym tonem On, zgrabnie zmieniając temat.
Po fryzjerze
Herbata w negatywie
- Zrobiłbyś mi herbaty... - mówię do Niego.
- Nie zrobię ci. Już ci dzisiaj nie zrobiłem kawy, to teraz na dokładkę nie zrobię ci herbaty.
A mówili: "proście, a będzie wam dane"...
Uniwersalna rada
Chodnik wzdłuż Kobierzyńskiej, 1 września.
- Anusiu, bardzo dobrze załatwiłaś tę sprawę! - tatuś wychowuje córkę metodą kaznodziejską. - W dzisiejszych czasach trzeba przede wszystkim dbać o własne dobro! Oczywiście nie krzywdząc innych ani nie sprawiając im przykrości! Ale nie można być, Anusiu, dupą wołową! Inaczej cię ludzie zjedzą, zjedzą cię po kawałku!
Nekromancja wg MPK
W Biurze Rzeczy Znalezionych w krakowskim MPK pani odbiera telefon.
- Halo..? Tak... Hm, nie wiem, kiedy on dokładnie zmarł... Jakoś pod koniec sierpnia... Ach, potrzebna dokładna data... No to nie wiem, pewnie 30 albo 31... Ale tak na pewno to on będzie wiedział... Tak... Trzeba się z nim skontaktować, wtedy będzie pani wiedzieć, kiedy umarł...
Złota myśl
- Dlaczego nam to pieczywo tak szybko zielenieje? - spytał z łagodną pretensją w głosie On, wyrzucając resztkę spleśniałej weki do śmieci.
- Nie mam pojęcia - wzruszyłam stoicko ramionami, delektując się jogurtem biszkoptowym z biszkoptami.
- U mnie w domu tak szybko nie zielenieje. Może my za wolno jemy ten chleb..? - zamyślił się na momencik On. - Spieszmy się jeść chleb, tak szybko zielenieje... - wygłosił natchnionym tonem.
Katalog IKEA 2010
Dostaliśmy nowy katalog IKEI. W tym roku do skrzynki, nie na wycieraczkę, i bez foliowej torebki. Przed chwilą okazało się, że jest sporo mniejszy niż dawne katalogi.
Kryzys czy ekologia?
Jak urządzić wynajmowane mieszkanie?
Lans
Oglądamy zdjęcia z Londynu.
- O rany... Jaki ja tu mam przodozgryz! - dziwię się, widząc zdjęcie zrobione z profilu.
- No, jak Keira Knightley! Plus dziesięć do lansu!
Strzelectwo
Kiedy dziś wracałam z próby przed sobotnim występem, jakiś półmózg ukradł mi futerał ze skrzydłami, z którymi miałam tańczyć.
- Wiem, co możesz zrobić - odezwał się On, kiedy już wypłakałam cały żal i złość na głupotę ludzką i chamstwo.
- Mogę się zastrzelić - odparłam ponuro.
- Możesz, ale nie masz pistoletu, więc i tak Ci się nie uda.
- No tak, dzisiaj to nic mi się nie udaje...
Zadrzwienie
Lista rzeczy do dokupienia rośnie.
Lista rzeczy do zrobienia maleje.
Zdążyłam już przekląć w żywe kamienie różne nowości.
I następnie - zaprzyjaźnić się z nimi.
Zdążyłam pogodzić się z tym, że nie wszystkie wybory były trafne.
Zdążyłam zrobić dwudaniowy obiad dla 4 osób.
A NADAL NIE MAMY DRZWI DO KIBLA...

