W naszym ogródeczku zrobimy porządki
Oda
Smak kobiety
Grabki
Games people play
* A propos takich wydumanych nazw - zawsze przypomina mi się Andrzej Stasiuk. Cytat cokolwiek niecenzuralny. "W najgorszych pipidówach wyjebane neonowe szyldy: »Świat łazienek«, »Kraina armatury«, »Salon zlewozmywaków«, »Galeria sraczy«, »Studio parapetów», »Świątynia bidetów«, mój kraj jest głupi jak but i zawsze będzie wyglądał jak stróż w Boże Ciało, zawsze się będzie pindrzył jak cieć do kościoła."
Groch z kapustą
Ostatnie życzenie
Marsz z dedykacją
Węgorz z drobiu?
Pociągająco
- Zaraz się przewrócę! - ofuknął mnie On. - Zawsze jak się przeciągam, ty w dół mnie pociągasz.
- Myślałam, że cię pociągam niezależnie czy się przeciągasz, czy nie...
"Zmierzch"
Kiedy chodziłam do trzeciej klasy podstawówki, zgarnęłam z półki w bibliotece szkolnej komiks pt. "Dracula". Z wypiekami na twarzy pochłonęłam historyjkę opartą w dużej mierze na książeczce Brama Stokera, zaczęłam sypiać na boku z włosami dokładnie zakrywającymi szyję, a po nocach prześladował mnie sugestywny rysunek przedstawiający zwampirzoną Lucy.
Będąc równolatką Belli Swan (ewidentne i jakież żałośnie oczywiste nawiązanie do "Pięknej i Bestii") posiadałam już sporą wiedzę na tematy wampiryczne, czerpaną z wielu często sprzecznych źródeł, miałam też za sobą kilka sesji udawania wampira. Niech żyje RPG.
W USA o czymś takim nie słyszeli, a na pewno nie słyszała zakochana w upudrowanym nastolatku Bella, która dzięki książce i Internetowi poznaje nowe pojęcia: zimnoskóry, nieśmiertelny, nieumarły, krwiożerczy. Dziewczę cierpi na poważną chorobę zwaną "pustogłowie" (scena nad ravioli, Edward jako diagnosta), więc nawał informacji wywołuje u niej polipy w nosie i w związku z tym permanentnie półotwarte usta. Aktorka w tej ekspresji przypomina pannę Watson z konkurencyjnego uniwersum Harry'ego P. Dialogi są niemożebnie drętwe, pan Patison epatuje sex appealem i rozwichrzonymi włosami, a całość nastrojem stara się chyba nawiązywać do tych wszystkich filmowych miasteczek, w których dzieją się dziwne rzeczy, poczynając od Salem, skończywszy na Twin Peaks.
Nieudolnie, bo w Widelcach (Forks) mroczne szczegóły zmieniają się w farsę. Słynna diamentowa skóra wygląda jak pikseloza, fiołki na romantycznej łące są plastikowe, wampira w Ray Banach można sobie wygooglać, a wiedzy o tym, że Bella nosi identyczną bransoletkę jak moja, mogłam sobie oszczędzić.
Knot, jakich mało. O amerykańskich nastolatkach fajniej opowiada "Juno".
Twilight, USA 2008
Ekskluziw
- A ten Pier Kardin to jakaś pomyłka jest... - wybrzydziła się wczoraj w mojej obecności jakaś pani koło trzydziestki. (Wymówiła dokładnie tak, jak napisałam - "Pier" z francuska, "Kardin" jak "Kargul").
Brawo dla Bloggera!
Blogger chyba jako pierwszy serwis blogowy wprowadził polskie datowanie postów. Nazwa miesiąca jest w dopełniaczu, a nie w mianowniku, jak dotychczas. Hurra!
Koncert toaletowy
Swojsko
Grypa po świńsku
Lekcja zoologii
Leżymy w łóżku.
- Jestem twoją małą piżamową... biedronką? - przymiliłam się.
- Jesteś - przytaknął On.
- A ty jesteś moim wielkim... piżamowym... wołem piżmowym?
- KIM?! - przeraził się On.
Swoją drogą, jeśli wół to wykastrowany samiec krowy i innych parzystokopytnych udomowionych, to JAK rozmnażają się woły piżmowe..?
PijaR
- Lubisz robić ze mnie idiotę - zauważył z goryczą On.
- Ależ nie, kochanie! Sam dbasz o swój PR. Ja tylko zapisuję. Po to jest ten blog.
Biały to też kolor
- Słyszałam, że macie wreszcie samochód - zagadnęłam Pchełkę.
- On ci nie mówił? - zdziwiła się Pchełka.
- Mówił, ale chciałam spytać, jaki kolor. Mnie powiedział, że "chyba ciemnoniebieski".
- Nie niebieski! Biały!
Pomysłowy Dobromir
Opowiadam Mu o niefortunnej przygodzie z budyniem firmy Biedronka.
- Myślę, że Tata kupił go przypadkiem, bo myślał, że to Oetker - podsumowuję.
- Oczywiście kupował bez okularów? - pyta On.
- No... chyba tak.
- Ale samochodem jeździ w okularach, więc chyba ich nie zdejmuje po wejściu do sklepu? - drąży On.
- No nie, ale do jazdy ma chyba takie na daleko, a do czytania takie na blisko - odpowiadam niepewnie.
- To mam na to radę: powinien stojąc w jednej alejce wybierać produkty z drugiej alejki!
Królowa Śniegu
- Jaka zimna! - dziwuje się On, tuląc mnie świeżo po powrocie.
- Jak zwykle. A ty ciepły, też jak zwykle. Tylko usta masz zimne. Całowałeś Królową Śniegu? - pytam podejrzliwie.
- Gdybym całował Królową Śniegu, to by mi do niej język przymarzł.
Magia szklanego ekranu
Ucieczkę zacząć trzeba od znalezienia garnka z oknem, a potem to już z górki.
Plastry
- Czy w tym domu są jakieś INNE plastry niż takie ze Spidermanem?! - padło z ust Siostry pytanie, zawisając w powietrzu w dużym pokoju.
- Mam takie z Muminkami, jeśli chcesz - zaproponowałam nieśmiało wobec braku innych propozycji.
- Pewnie! Z Muminkami będą świetne! Bo wiesz - dodała Siostra po chwili. - Ja nie mam nic do Spidermana, ale te plastry z nim są okrągłe i rozumiesz, nie pasują...
Jego Siostrze dziękujemy za plastry z Muminkami.
Pochwała głupoty
Wszystkich Michałów znajomych i nieznajomych zaocznie przepraszamy.
Krakowski Kredens
Pisałam już o PKP, zakładzie pracy chronionej, w którym odjęcie 8 od 12 wymaga liczenia pisemnego. Dziś będzie o Krakowskim Kredensie. Konkretniej, tym stoisku w Galerii Handlowej przy Dworcu. Do samej firmy nic nie mam.
Do pociągu miałam dokładnie 19 minut. Postanowiłam kupić dla Babci konfitury z płatków róży. "Na pewno zdążę" - powiedziałam sobie. Przede mną w kolejce 4 osoby. Szybko pójdzie.
- I jeszcze poproszę trzy parówki cielęce - poprosiła młoda mama, która od dłuższej chwili dzieliła swoją uwagę sprawiedliwie między wybór wiktuałów a kicającą niebezpiecznie blisko regałów kilkuletnią córką.
- Parówki? - upewniła się ekspedientka.
- Tak.
- Cielęco-wieprzowe? - upewniła się ekspedientka.
- Tak.
- Trzy?
- Tak.
Parówki zostały starannie wybrane, starannie obcięte, starannie zapakowane i starannie oklejone papierkiem z ceną. Dialog powtórzył się dla 20 deko pasztetu ze śliwką (- Pasztetu? Ze śliwką? Dwadzieścia?). A czas mijał...
Na pociąg zdążyłam. Konfitury pyszne.
Sprytne Tesco
Abirek wkracza na scenę
Wizyta
Cynizm
Jak pokochać cebulę?
Szept sceniczny
On w wyniku swojej choroby zaniemówił, więc gramy porozumiewając się szeptem - On z konieczności, ja dla towarzystwa.
- Jakiś koń nas bije - zauważam podczas gry.
- Chrzanić go! - szeptem, ale dziarsko woła On.
- Jak to: chrzanić konia?
- Od tyłu! - wyjaśnia On.
Papieski koc
On się przeziębił, więc siedzi w domu, owinięty dwoma polarowymi kocami: białym na nogi i czerwonym na ramiona. (A często znajomi i rodzina dziwią się, po co nam te koce. Ot i właśnie po to!)
- Zobacz, wyglądam jak papież - pochwalił się.
- Papież tak nie wygląda - skrzywiłam się krytycznie.
- Wygląda!
- Papież nosi polarowe koce na sobie? - uniosłam brwi.
- No... jak jest zimno, to na pewno nosi - stropił się On.
Ideał
- Jaka ty jesteś ładna... - zachwyca się On po kilkudniowym rozstaniu. - Masz takie ładne nogi... Taką idealną talię... W ogóle jesteś idealna.
- Dziękuję - mruczę mile połechtana.
- Mogłabyś poćwiczyć pływanie, to byś miała lepsze ramiona... I w ogóle mogłabyś sobie zrobić operację plastyczną - ciągnie On tym samym tonem.
- Operację plastyczną?! Ale czego..?
- Wszystkiego!
Levy-Strauss
- Zmarł Claude Levy-Strauss... - poinformowałam Go, wchodząc na bloga Pchełki.
- Nie martw się, na pewno w niebie pozwolą mu nosić jego jeansy...
- Kochanie. To nie ten.
- A, ten filozof?
- Filozof i antropolog - przytaknęłam, odetchnąwszy z ulgą, że jednak nie mieszkam z idiotą.
- Pewnie też nosił jeansy.




