- Jak z człowieka wyłaził obcy, to ten człowiek mógł żyć dalej? - spytałam Go, wypluwszy w chusteczkę coś dziwnie podobnego do ósmego pasażera Nostromo.
- Nieee... Ciężko jest żyć z dziurą w klatce piersiowej i wyjedzonym żołądkiem - odparł On. - Ale już chyba jesteś zdrowa, skoro takie durne pytania zadajesz.
Alien
Kury - O psie
On słucha zespołu Kury.
- Jutro kupię sobie sztuczny, czarny penis - wyśpiewuje wchodząc do sypialni. - A co ty jutro będziesz robić?
- Jutro umrę na katar - przepowiadam ponuro. - Więc może pomyśl raczej o czarnej dmuchanej lalce.
"...w zdrowiu i w chorobie..."
- Nie patrz na mnie. Wiem, że jak jestem chora, to wyglądam okropnie.
- Nie tylko jak jesteś chora, kochanie...
***
- (krztuszę się, dławię i charczę)
- Ale ty śmieszne odgłosy wydajesz!
***
-
- Co się tam dzieje?!
- Smarkam!
- A już ci nos odpadł..?
Płucka
- Żyjesz? - spytał zatroskany On, wkraczając do sypialni po moim ataku kaszlu.
- Jakoś - wychrypiałam.
- Wykaszlałaś coś? - zainteresował się On, przyglądając mi się z zaciekawieniem.
- Płuca.
- Aha - pokiwał głową On. - Gdzie są?
- Leżą pod łóżkiem. Zrób sobie na kwaśno.
Sprzedaż
- Sprzedałem kaczkę* - informuje mnie On.
- Co?! Sprzedałeś łechtaczkę?!
* Chodzi o efekt do gitary.
Nagroda
- Nie zamknęłaś wczoraj okna, jak szłaś spać - wytknął mi On.
- Oj, bo było tak gorąco...
- Gorąco, nie gorąco, a teraz przez to jesteś chora!
- Pewnie tak... - westchnęłam. - Zrobisz mi Gripex?
- Gripex?! - oburzył się On. - Za coś takiego to się chłosta należy, nie Gripex!
Choroba błyskawiczna
- Idę spać - oznajmiłam Mu.
- A czemu?
- Bo jestem nieszczęśliwa.
- A czemu?
- Bo się źle czuję.
- ZNOWU?! - zdziwił się On.
- Nie "znowu", tylko "nadal".
- Jak wróciłaś, jęczałaś, że źle się czujesz. To było 1,5 godziny temu. Ileż można się źle czuć?!
Niesprawiedliwość
Zasmarkanie
- I widzisz? Nie masz teraz gdzie usiąść, bo na każde krzesło nawaliłaś swoje ubrania zasmarkane!
- Dlaczego tak brzydko do mnie mówisz? - odrywam wzrok od pisanego maila.
- Mówiłem do siostry.
Złe parówki
On podgrzewa parówki.
- Ej, złamały się!
- Jak to się złamały?
- Złamały się, jak je wkładałem do garnka.
- Bo wziąłeś zły garnek...
- Garnek wziąłem dobry, to ty kupiłaś złe parówki!
- Obiecuję, że następnym razem kupię takie na miarę.
Ranking pytań retorycznych
Nie wytrzymałam.
Miejsce 3:
"Cebulaczki. Co one mają w środku?"
Miejsce 2:
"Z czego jest ten sernik, że taki drogi?"
Miejsce 1:
"Ta drożdżówka z czekoladą to co to jest?"
Fligu-gigu
On często nuci sobie właśnie w tym stylu: fligu-gigu, fligu-gigu, fligu-gigu. Do różnych melodii.
- Parapam-param-piripim-pirim-pim-pim! - nucę sobie.
- Kochanie, odbiło ci? - pyta On, mierząc mnie wzrokiem pt. "dzwonić do wariatkowa teraz czy za chwilę".
- Nie odbiło. NUCĘ SOBIE. Tak jak ty sobie nucisz.
- Ja nie nucę - obraża się on.
- A fligu-gigu? - wytknęłam Mu.
- A, to. To nie jest nucenie. To jest śpiewanie.
Prezent
- Kupię ci "Wielką księgę siusiaków" - postanowiłam.
- Kochanie - zdenerwował się On. - Na ch... mi "Wielka księga siusiaków"?!
Blondies
Nawet wielbiciel ciemnej czekolady zdradza ją czasem z blondyneczką z ulicy Fistaszkowej. Jeśli tak jak my lubicie masło orzechowe, te blondies są dla Was! Przepis Rachel Allen, zmodyfikowany.
Można udekorować fistaszkami w czekoladzie, najlepiej podawać z lodami śmietankowymi.
O szklance
Pachnidło?
- Co tak ładnie pachnie? - pyta On wąchając mnie.
- Ja! - oznajmiam z dumą.
- Jesteś lepsza niż święci. Święci ładnie pachną dopiero jak umrą.
Risi e bisi
Ulubiona liczba
Jak to się dzieje, że kiedy spytasz mężczyznę "ile?", w 9 przypadkach na 10 uzyskasz odpowiedź "69"?!
- Rzucałaś poduszką w nocy. Dlaczego? - spytał mnie rano On.
- Bo było mi niewygodnie. Z poduszką, bez poduszki, z jaśkiem, bez jaśka, nie umiałam znaleźć odpowiedniej pozycji.
- 69!
- Sama mogę ewentualnie zwinąć się w 6 ALBO w 9.
Pozytywista
- Ja nie mam takiego tłustego tyłka jak ty... Au! - miauknął On, kiedy Go uszczypnęłam.
- To za karę. Powiedziałeś, że mam tłusty tyłek!
- Ale tłusty w pozytywnym sensie! - spróbował się wybronić On.
Pranie
Wieszamy pranie.
- Kochanie, nie tak - protestuję widząc, że robi z obrusa kapę na suszarkę. - Poskładaj i normalnie powieś, inaczej nie wyschnie, a jeszcze ręczniki zaśmierdną.
- Bo ty oczywiście znowu wiesz lepiej - burczy pod nosem On.
- Oczywiście, że wiem lepiej. Wieszałam pranie, jak ty jeszcze sikałeś do nocnika.
- Jesteś po prostu młodą, wredną...
- Ejże, hamuj się.
- No co?
- Już nie młodą!
Gdybanie
- Córka mojej wykładowczyni miała dziś wypadek samochodowy - rzucił On, wpadając niespodziewanie do mieszkania.
- Ojej...
- Oczywiście wykład odwołany. Była strasznie roztrzęsiona.
- Nie dziwię się.
- Nie? - zdziwił się dla odmiany On.
- Gdybyś ty miał wypadek, to bym chyba zwariowała ze strachu!
- Kochanie, wszyscy umrzemy... - filozoficznie zauważył On.
- Wiem, ale ty bądź uprzejmy poczekać z tym jeszcze trochę.
- Do kiedy?
- Do momentu, w którym będę mogła po tobie dziedziczyć! - palnęłam bez namysłu.
- I co ty byś po mnie odziedziczyła..? Piec, trzy gitary i komputer? I pedalboard.
- A tam. Wszystkie twoje spodnie, które leżą na mnie jak ulał!
Lokomotywa
- Ufff. Ufff. Ufff. UFF! - sapię, chcąc go przywołać do siebie.
- Nosz jak lokomotywa. Leży i sapie.
- Lokomotywa stała i sapała.
- Lepiej leżeć i sapać, bo jak się leży, to brzuch nie wystaje.
- I żar z rozgrzanego brzucha nie bucha.
Lekcja zoologii
- Oj, bo nie mogę już więcej - jęknęłam. - Mam pełny brzuszek.
- Nie ma problemu, nacisnę i zrobi się miejsce.
- Miejsce tak, ale na twojej twarzy będzie paw.
- Do twarzy nie doleci. Zrobisz jak wieloryb, taką fontannę do góry i wszystko spadnie ci na twarz.
- Paw nie może zrobić jak wieloryb.
- Bo..?
- Bo wieloryb jest ssakiem, a paw ptakiem - oświadczyłam tonem znawcy tematu.
Względność masy
- Ta spódnica jest za mała - marudzę Mu po całym dniu użerania się z podjeżdżającą spódnicą.
- Ależ nie, kochanie - mówi łagodnie On.
- Nie?
- Spódnica nie jest za mała, to ty jesteś za gruba - uśmiecha się On.
Mogę Go zabić, mogę, mogę? Proooszę!
Jej wysokość lampa
Metodą selekcji negatywnej wybieramy lampy. Zajmuje to bardzo dużo czasu - pół roku minęło, a dopiero zdążyliśmy skreślić Ikeę, Castoramę, Salon Lamp na Piłsudskiego, Architekturę Światła na Zakopiańskiej, Lampy Mosiężne z Konopnickiej, sklepik z Reformackiej oraz stronę MarokoArt z oryginalnymi marokańskimi lampami ręcznie robionymi. Przestaje mi brakować pomysłów, gdzie szukać dalej.
Naprzeciwko KahvaThei jest sklep z lampami. Jeszcze tam nie byliśmy, ponoć ceny mocno czterocyfrowe, ale co szkodzi spytać? Te dwie lampy spodobały się nam obojgu, a to rzadkość.

Ale chodzi za mną Tord Boontje. Chodzi w cudzysłowie - lampy jego projektu podobają mi się niezmiennie od pewnego czasu. W zasadzie nie wiem, dlaczego... Po prostu połączenie motywów roślinnych, nawiązujące do secesji, którą oboje z Nim ogromnie lubimy, z niedokończonym projektem, któremu ostateczną formę musi nadać sam właściciel, jest miłe memu sercu.

Wielbicielom gołych żarówek projektanci też wyszli naprzeciw.

Łopatka
Piekąc wczoraj brownie dla Niego błogosławiłam gumową łopatkę do wygarniania ciasta z miski.
Ciekawe, że nikt jeszcze nie wymyślił gumowej łopatki do zdrapywania ciasta z gumowej łopatki do wygarniania ciasta z miski...
Krowa odrzutowa
Dostałam krowią piżamę - spodnie w krowie łaty i koszulkę z krową i napisem Moody Moo.
- Wyglądam jak krowa - stwierdziłam przeglądając się w lustrze.
- To świetnie! - zachłysnął się zachwytem On.
- Świetnie?
- Będę cię mógł pełnoprawnie nazywać krową.
Jajko
On robił dziś naleśniki przez telefon i stłukł jajko.
- Mam je sprzątnąć? - zapytał słuchawkę.
- E... no chyba! - odparłam z drugiej strony połączenia.
- Ja je chyba zostawię. Wygląda tak ładnie. Jak w filmie. Poczekam aż wrócisz, żebyś też mogła zobaczyć.
- Kochanie, wiem, jak wygląda jajko. Sprzątnij je.
- Szkoda, że nie mamy ogrzewania podłogowego - rozmarzył się On. - Włączyłbym i byś miała jajko sadzone.


