W salonie z lampami zobaczyliśmy na wystawie wielkiego konia z kryształków. W zasadzie tylko koń nas ujął swoim urokiem, ale ze względu na jego rozmiary i cenę wyszliśmy z niczym.
- Wiesz, tak sobie myślę, że moglibyśmy sobie kiedyś kupić takiego konia... - odezwałam się po wyjściu ze sklepu.
- Musielibyśmy wszystko wyrzucić z sypialni, powiesić konia i sprzedawać bilety wstępu - mruknął "zachwycony" tą perspektywą On.
- Podłogę wylalibyśmy betonem, ściany pokryli surowym tynkiem, a na środku leżałby goły materac i wynajęlibyśmy artystów, którzy by uprawiali pod koniem seks na jeźdźca - snułam swoje wizje. - Taki performance: nie mają ubrań, mebli ani nic, bo kupili konia.

Gołąbki z kaszą gryczaną
1 główka włoskiej kapusty
1 szklanka kaszy gryczanej
mięso mielone z indyka (fakultatywnie)
tymianek
sól, pieprz
bulion warzywny - ok. 300 ml
1 duży pomidor
Szalony koń
Pochwała zupy
Potęga słowa pisanego
- Zobacz, pan niesie pieska przez wodę! - wzruszyłam się na widok zdjęcia z Sandomierza.
- Ale martwy ten piesek - macha ręką On.
- Jak to martwy? - przewijam stronę. - Nie piszą, że martwy!
When a blind man cries
Zupa cebulowa bis
Dzisiaj zupa cebulowa robiona na sposób francuski - z białym winem. Przepis odbiega od paryskiej klasyki, bo inne są zioła i inny sposób podania, ale w końcu mieszkamy w Polsce.
Zupa cebulowa
8 cebul
1/2 kostki masła
białe wytrawne wino
bulion warzywny
śmietana
gałka muszkatołowa
pieprz, sól
Cebule pokroić w piórka. Zrumienić na maśle do złotobrązowego koloru. Najlepiej zrobić to na patelni, dzieląc cebulę na dwie partie.
Przyrumienioną cebulę przerzucić do garnka, zalać winem. Gotować, póki wino nie odparuje. Zalać bulionem. (Zarówno wina, jak i bulionu powinno być ok. 500 ml, ale trzeba lać na oko - kiedy płyn przykryje cebulę, to znaczy, że wystarczy.) Gotować 15 minut, ciągle mieszając.
Doprawić gałką muszkatołową oraz przyprawami.
Podawać z bagietką albo innym białym pieczywem.

Powódź
- Żeby nasze mieszkanie zalało, to by musiały obie czapy lodowe jednocześnie się roztopić - błysnął złotą myślą On.
Howgh!
Powodzianom oraz na powódź narażonym serdecznie współczujemy.
Pedometr
Oglądam telefony na stronach operatorów.
- Ten jest fajny. I ma pedometr! - pokazuję Mu.
- Co to jest pedometr?!
- No, krokomierz.
- Aaa... Myślałem, że przyrząd do pomiaru poziomu pedobeara.
1000k gold PLZ
Elektrycy
Zespół złożony z Jego znajomych z liceum nagrał swego czasu płytę, na której była ta piosenka. (Uwaga, zawiera same treści niecenzuralne.)
- J...ć elektryków! J...ć ich! J...ć elektryków! J...ć ich! - zanucił On podłączając swój świeżo naprawiony dysk do komputera.
Spieszę dodać, że dostał na urodziny lutownicę, więc będzie też wersja o j... elektroników.
Co moje, to twoje
Kłócimy się o aparat - ja chcę tani i własny, On chce droższy i głównie jego.
- Ależ kochanie, dobrze wiesz, że ja ci chętnie pożyczę, jak tylko będziesz potrzebować...
- Tylko to nie jest to samo... - wzdycham, bo już wiadomo, że Jego opcja zwycięży.
- Wiem. Ale spójrz na to z tej strony: póki mnie nie wkurzasz, wszystkie moje rzeczy są nasze wspólne - uśmiecha się On.
Prawo karmy
- Wierzysz w prawo karmy? - zagaduje mnie On.
- Pewnie! Zresztą ono jest uniwersalne dla większości religii, tylko karma się wszędzie inaczej nazywa. Sam popatrz - wskazuję na dwie malutkie świnki morskie jedzące śniadanie na wystawie sklepu zoologicznego. Miski dwa razy większe od świnek wypełnione są po brzegi karmą, a świnki jedzą aż im się uszy trzęsą. - Prawo karmy jest wszędzie!
Lokalizacja tłumaczenia
Bez złudzeń
Towarzystwo zobowiązuje
On przegląda Facebooka.
- Założyłaś tę grupę "I love eating at night!"?
- Uhm - mruczę oblizując się po miseczce rukoli z warzywami.
- To musisz teraz więcej jeść. I tylko w nocy. Musisz się głodzić w dzień, żeby móc żreć całą noc!
Pączka..?
On kupił dwa pączki. Skonsumował jednego.
- Będziesz jeść tego pączka?
- A co?
- Jest strasznie twardy.
- Oferujesz mi twardego pączka?!
- Pomyślałem, że jak go nie chcesz, to może ja zjem...
Piwo, spacja, piwo
- Coś ci się spacja zacina - zauważyłam sprawdzając coś przy Jego komputerze.
- A, to. Bo ten... piwo mi na nią chlapnęło i się przykleja... - stropił się On.
3 oznaki świra kulinarnego
1. Lekturę każdego czasopisma rozpoczynasz od rubryki kulinarnej, nawet jeśli jest to "Cosmopolitan" u fryzjera.
2. Na pytanie, czyją piosenkę nucisz, odpowiadasz bez namysłu "to przecież Makłowicz!", podczas gdy to przecież Maleńczuk.
3. Odświeżasz zapomniany francuski głównie po to, żeby móc właściwie wymawiać nazwy potraw z "MtAoFC".
Mowa kwiatów
- Przyniosłem ci kwiat - oznajmił On. - Kwiat z przesłaniem - dodał ucieszony, wręczając mi siatkę.
- O. Begonia. A jakie jest przesłanie?
- Take the flower and be gone!
Najprostsze rozwiązania
- Jejku, co mi tak w brzuchu burczy! - marudzi On.
- Nie wiem - wzruszam ramionami.
- A, to dlatego, że jestem głodny!
Wspólnota majątkowa
Poważna Rozmowa o Związkach.
- W zasadzie to my nie mamy nic wspólnego. Prócz siebie - konstatuję.
- No tak, prawie wszystko tu jest moje... - przytakuje On, rozglądając się pobieżnie wokół.
- Z wyjątkiem połowy materaca*! - przypominam Mu poważnie.
- Jak cię będę wyrzucał z domu, to na pewno w nocy. Materac zostanie, a ja ci jeszcze przez sen zdejmę pierścionek z palca! - zaciera łapska On.
* Kupiliśmy go na spółkę, więc w razie rozstania pozostaje nam materac przeciąć pół na pół. - Renata Przemyk, "Zero"
Banoffee Pie
Moja wersja nie jest taka słodka, jak się wydaje - słonawe ciastka tworzą spód, śmietany się nie słodzi, całość jest niesamowitą harmonią smaków. Będzie smakować tancerkom po występie lub warsztatach, a gościom uspokoi podniebienia po jakimś ostrym daniu. Banoffee można zrobić w całej formie i kroić na trójkąty jak tort (pierwsze zdjęcie) albo przygotować porcje na jeden kęs (drugie zdjęcie). Zmodyfikowałam przepis z miesięcznika "Kuchnia".
Banofee Pie
proporcje na ok. 10 porcji
200 g ciastek pełnoziarnistych*: Lu Digestive lub Krakuski Zbożowe
100 g masła
ok. 400 g kajmaku (tzw. masy krówkowej)
4 dojrzałe banany
300 ml słodkiej śmietanki 36%**
1 łyżeczka cukru pudru
1 łyżka zaparzonej kawy
2 łyżki rumu (niekoniecznie)
3 łyżki posiekanych lub zmielonych orzechów laskowych (niekoniecznie)
2. Roztopić masło, wymieszać z pokruszonymi ciastkami.
3. Masę wyłożyć do tortownicy lub formy na tartę z wyjmowanym dnem. Lekko ugnieść, wyrównać, wstawić do lodówki na minimum 30 minut.
4. Kajmak wymieszać z rumem, a jeśli jest zbyt gęsty, dodać odrobinę śmietanki (najwyżej 2 łyżki).
5. Wyłożyć masę kajmakową na schłodzony spód. Wstawić formę do lodówki.
6. Banany obrać i pokroić w plastry. Wyłożyć na kajmak (układać koncentrycznie albo spiralnie, począwszy od środka). Schłodzić przez minimum 60 minut.
7. Schłodzoną śmietankę ubić na sztywno. Dodać zimną kawę z cukrem pudrem i delikatnie wymieszać. Wyłożyć na banany.
8. Można posypać orzechami laskowymi.
* Można użyć zwykłych herbatników maślanych, ale wtedy banoffee moim zdaniem jest za słodkie.
** Może być również śmietanka 30%. Nie polecam śmietany w sprayu, bo tak jak przy herbatnikach, deser stanie się zbyt słodki.
Ciasto czekoladowo-rumowe, czyli trufla
Przy okazji tego ciasta zrobiłyśmy trzy rzeczy nietypowe.
Po pierwsze, nigdy wcześniej nie piekłam ciasta w garnku. (Wszystkie tortownice w domu były za duże.)
Po drugie, nigdy wcześniej nie piekłam nic w bain-marie - czyli w tzw. kąpieli wodnej. Jest to, wbrew pozorom, prostsze niż wydawałoby się po przeczytaniu przepisu.
Po trzecie, ciasto nie zawierało mąki. (Dla mnie i Siostry to nie pierwszyzna, Mama jednak od początku twierdziła, że nic z tego nie będzie. Przestała wygłaszać swoje ponure przepowiednie, kiedy przełknęła pierwszy kęs.)
Ciasto czekoladowo-rumowe
6 jajek
100 g brązowego cukru (jasny muscovado)
400 g kuwertury czekoladowej lub czekolady deserowej o dużej zawartości kakao
250 ml słodkiej śmietanki 30%
50 ml rumu lub kilka kropli aromatu rumowego
2. Jajka utrzeć z cukrem na puszystą masę, mikserem lub trzepaczką.
3. Dodawać po trochę czekolady do jajek z cukrem, wciąż mieszając. Następnie dodać śmietankę wymieszaną z rumem lub aromatem.
4. Okrągłą formę o średnicy 22 cm uszczelnić folią aluminiową. Wlać do niej ciasto.
5. Formę z ciastem umieścić w większym naczyniu wypełnionym wodą.
6. Całość wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni. Piec przez 60 minut, wystudzić w formie, schłodzić w lodówce przez kilka godzin.
Podawać schłodzone, z gorącą konfiturą malinową lub pomarańczową, i z bitą śmietaną.
