Tiramisu


Przepisów na ten deser jest chyba tyle, ilu Włochów... Tak jak każda inna tradycyjna receptura, tak i ta bywa wzbogacana o różne dodatki. Ja hołduję prostocie - czyli minimum składników, ale najwyższej jakości. Jajka z wolnego wybiegu, ciemne kakao, prawdziwe mascarpone.

Jak znaleźć dobre mascarpone?

W polskich sklepach mamy spory wybór. Na półkach bywają "serki do tiramisu" - nie polecam ich, są mocno słodzone, często z dodatkiem żelatyny i innych "usztywniaczy". wzbogacone aromatami. Są produkty polskich firm - tu warto zwrócić uwagę nie tylko na skład (mleko - i nic więcej!), ale i na zawartość tłuszczu: mascarpone powinno mieć go 80%. Najlepsze tiramisu wychodzi z oryginalnego włoskiego mascarpone. Smaczne, absolutnie kanoniczne i przy tym niskobudżetowe znajdziecie w Lidlu, w innych sklepach warto sięgnąć po to firmy Galbani.


Czy surowe jajka są bezpieczne?

Często słyszy się różne rzeczy o surowych jajkach, ale warto kierować się nie pogłoskami, tylko faktami. Ukończyłam sanepidowski kurs dotyczący m.in. unikania zatruć w kuchni i teraz mogę podzielić się wiedzą. Są trzy sposoby na zamordowanie pałeczek salmonelli na surowym jajku - bo giną one w temperaturze ok. 65-70 stopni, więc zadanie jest dość proste.

1) Skorupka jajka w naturalny sposób chroni zawartość m.in. przed bakteriami. Jajka przelewamy wrzątkiem albo przez kilkanaście sekund trzymamy nad parą. Najlepiej robić to z jajkami w temperaturze pokojowej, żeby nie popękały.

2) Ubijamy żółtka na parze - uważając, żeby się nie ścięły. Przydaje się termometr, bo żółtko ścina się w temperaturze tylko nieco wyższej niż temperatura śmiertelna dla salmonelli.

3) Jeśli posiadamy w domu lampę UV np. do robienia paznokci, możemy poopalać jajka pod nią.

Kto może jeść tiramisu?

Każdy! Kobiety w ciąży, dzieci i kierowcy obojga płci - w wersji bezalkoholowej.
Wyjątkiem są niestety bezglutenowcy i weganie oraz alergicy uczuleni na którykolwiek ze składników.

Przepis PRZENIESIONY na mój drugi blog "Polish your spoon".

29 czerwca 2010

Kolacja na stole


Kolacja na stole

On uciekł do łazienki.
- Co ty tam robisz? - wołam znad naleśników.
- Nic takiego! - odkrzykuje On znad umywalki.
- Musisz dbać o urodę akurat przed kolacją?!
- A wolałabyś, żebym robił to podczas kolacji?!

24 czerwca 2010

Na dworcu w kieleckiem


Na dworcu w kieleckiem

- Jeszcze noce są zimne - zauważam spod kołdry.
- JESZCZE! W czerwcu! Ja się chyba wyprowadzę do Hiszpanii - szczęka zębami Siostra.
- W Hiszpanii jest gorąco - krzywię się.
- No to do Anglii.
- W Anglii pizga przez cały rok.
- Wszędzie pizga... - wzdycha Siostra.
- Wszędzie pizga, ale w domu najlepiej - podsumowuję sentencjonalnie.

Absurd wolnego rynku


Absurd wolnego rynku

Dzwonię do sklepu elektronicznego.
- Dzień dobry, czy dostanę u państwa płyty mini DVD-R, takie do kamery?
- E... Niestety nie.
- A czy nie wie pan, gdzie można takie płyty kupić?
- Nie wiem... Nie jest pani pierwszą osobą, która o to pyta, my niestety takich płyt nie mieliśmy i nie mamy.

21 czerwca 2010

Filmowo


Filmowo

Dwie minuty przed północą On szeleści papierkiem.
- Kochanie... A widziałeś "Park Jurajski"? - łypię łakomie na tofinka w Jego rękach.
- A widziałaś "Koszmar z Ulicy Wiązów"? - odpowiada On, prędziutko chowając słodkości.

Kocio


Kocio

- Będę mieć jutro małego kota w domu! - mówi koleżanka z pracy.
- Fajnie, a jaki kolor?
- "Whiskas".
- Fioletowy?!

Szafiarką być...


Szafiarką być...

- Może byś sprzątnęła swoje ubrania? - zagadnął On.
- Nie przeszkadzaj, czytam bloga szafiarskiego.
- No właśnie - westchnął On.

17 czerwca 2010

Po prostu pasta


Po prostu pasta

W sieci dużo miejsca poświęca się obiadom i deserom. Chyba są bardziej fotogeniczne, a może i ciekawsze niż po prostu kanapka. Mnie się dotąd wydawało, że kanapkę potrafi zrobić każdy... Ale widziałam ostatnio kilka książek kucharskich poświęconych kanapkom i śniadaniom.

I przypomniałam sobie stare przysłowie: śniadanie zjedz sam, obiad z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi. Śniadania są ważne! Nie tylko w niedzielę. Warto wstać 15 minut wcześniej, żeby zrobić sobie i zjeść śniadanie. Te 15 minut nastraja dobrze na cały dzień!


Pasta jajeczna
dziesięciominutowa
2 jajka ściółkowe
1 łyżka majonezu
szczypiorek
sól, pieprz

1. Jajka ugotować na twardo (5 minut od zagotowania wody).
2. Prosto z garnka wrzucić do miseczki z zimną wodą.
3. Po chwili obrać, rozgnieść widelcem. Doprawić do smaku.
4. Nałożyć na kanapkę.
5. Posypać posiekanym szczypiorkiem. (Ja tnę nożyczkami bezpośrednio nad kanapką.)

16 czerwca 2010

Pomidory nadziewane kaszą jaglaną


Pomidory nadziewane kaszą jaglaną

Wśród slowfoodowców kasze są modne - bo to nieodłączny element kuchni polskiej. Nie schabowe i nie karkówkę, tylko właśnie kasze jedli nasi przodkowie na co dzień i od święta. Ja się ostatnio naczytałam o zdrowotnych właściwościach kaszy jaglanej, więc kiedy zobaczyłam niepozorną torebeczkę w osiedlowym spożywczaku, od razu wiedziałam, że wrócimy razem do domu. Ja i ona. Ja i kasza.


Pomidory nadziewane kaszą jaglaną
6 dużych, jędrnych pomidorów
1/2 szklanki kaszy jaglanej
300 g grzybów (użyłam pieczarek, ale kurki byłyby lepsze)
masło do smażenia
tymianek
szczypiorek
sól, pieprz

Łatwy sos serowy
200 ml śmietanki
łyżka masła
100 g tłustego sera
gałka muszkatołowa

Kaszę przelać zimną wodą, następnie wrzątkiem. Wsypać do 1,5 szklanki gotującej się, osolonej wody, gotować przez 20 minut.
Grzyby umyć, posiekać, podsmażyć na maśle z tymiankiem.
Pomidory umyć, odciąć plaster od strony szypułki, usunąć gniazda nasienne. (Można je zamrozić, przydadzą się np. do sosu do makaronu.)
Przestudzoną kaszę wymieszać z grzybami. Do pomidorowych miseczek nakładać kopiastą ilość kaszy.
Pomidory ułożyć w naczyniu żaroodpornym z pokrywką albo przykrytym folią aluminiową.
Zapiekać w piekarniku rozgrzanym do 150 stopni przez ok. 40 minut.
W rondelku rozpuścić masło, dodać śmietankę i posiekany drobno lub pokruszony ser. Podgrzewać na małym ogniu, ciągle mieszając, aż ser się rozpuści. Doprawić gałką muszkatołową.
Pomidory podawać na ciepło z sosem serowym.

Przeciwieństwa


Przeciwieństwa

- Oj, wiem, głupia jestem.
- No właśnie - stwierdza sucho On.
- Ale wiesz, przeciwieństwa się przyciągają! - konstatuję wesolutko.
- To znaczy? - pyta podejrzliwie On.

Am I a fairy or what?


Am I a fairy or what?

On ładuje zmywarkę. Patrzę bez słowa, jak kręci garnkiem z wodą i resztkami kaszy, a następnie delikatnie odlewa wodę i wgapia się w kaszę.

- Mam wrażenie, że mieszkam z wróżką - zwierzam Mu się.
- Z wróżką?
- Tak. Wróżki wróżą z fusów, a ty wróżysz z kaszy.
- A, taką wróżką! Myślałem, że taką ze skrzydełkami. I bez biustu.

15 czerwca 2010

Motywowanie do nauki


Motywowanie do nauki

Kiedyś chodziłam do szkoły muzycznej. Po trzech latach motywowania do dalszych ćwiczeń metodą wyliczania mi, co robię źle (a źle robiłam wszystko) zrezygnowałam z gry na skrzypcach. Z matematyki przez całą podstawówkę miałam czwórkę. W ósmej klasie okazało się, że czwórka była po to, żebym nie osiadła na laurach (z pozostałych przedmiotów miałam piątki). Przed maturą drżałam o ocenę z polskiego, bo nauczycielka nie chciała, żebym przestała się uczyć, i do ostatniej chwili "groziła mi" oceną nieuprawniającą do zwolnienia z egzaminu ustnego.

Przykłady motywowania przez niedocenianie można by mnożyć. Wielu ludziom "u władzy" wydaje się, że jeśli kogoś pochwalą za dobrze wykonaną pracę, to taki uczeń czy pracownik zasiądzie na tronie dumny z siebie i już więcej palcem nie kiwnie. Dlatego autorytet najczęściej buduje się poprzez wytykanie błędów i ochrzan o różnym stopniu natężenia - "metody kija".

Tymczasem umiejętna pochwała jest najlepszą motywacją, jaką można wymyślić. Dobry nauczyciel, szef czy manager powinien być też po trosze psychologiem, by móc wyczuć, co na danego ucznia lub pracownika najlepiej zadziała: publiczna pochwała, premia finansowa czy prywatna rozmowa o sukcesach. Właściwie zmotywowany człowiek ma ochotę iść semper in altum. Warto się postarać.

12 czerwca 2010

Znajomość geografii


Znajomość geografii

Miejsce akcji: restauracja z kuchnią francuską z elementami kuchni polskiej.
- Jest tiramisu? - pyta pani.
- Przykro mi, nie mamy tiramisu.
- A ja to bym zjadł caprese - mówi pan. - Czy tej sałatki [nicejskiej] nie dałoby się przerobić na caprese?

10 czerwca 2010

...a ty pokaż swoje nogi!


...a ty pokaż swoje nogi!

- Wiesz, jest taki konkurs... Wysyłasz zdjęcie nóg i można wygrać depilator.
- Aha. To nie masz szans, bo trzeba pewnie takie nieogolone wysłać...

9 czerwca 2010

Fryzjer


Fryzjer

Dzwonię do fryzjera, żeby nas oboje umówić.
- To będzie cięcie damskie czy męskie?
- Em... Dwa damskie.

Ciekawe, jaką minę zrobią jutro panie fryzjerki na widok "dwóch dam".
Ale włosy do pasa na pewno się nie kwalifikują do działu męskiego, nawet na męskim łbie.

Nicnierobienie


Nicnierobienie

- Nastawiłeś zmywarkę... I odkurzyłeś... Co ja bym bez ciebie zrobiła? - rozczulam się.
- Jak to co? Nic byś nie zrobiła!

8 czerwca 2010

Więcej ciała do kochania


Więcej ciała do kochania

- Zaniesiesz mnie do łóżka? - kwilę leżąc na kanapie po 10 godzinach stania w pracy.
- Nie - odpowiada kategorycznie On.
- Dlaczego..? - robię oczka kota ze Shreka.
- Zjadłaś pizzę. Nie uniosę cię teraz.

2 czerwca 2010

Priorytety


Priorytety

Robię sos do gołąbków. On otwiera szufladę pod zlewem, w której od wczoraj radośnie gnił sobie kurczak.
- Weź przestań, ja tu jedzenie robię, a ty mi tu ze śmieciami! - marszczę nos.
- Weź przestań, ja tu śmieci wyrzucam, a ty mi tu z jedzeniem! - mamrocze On.

Okrężna droga


Okrężna droga

- Zaraz jak wstajesz, włączasz komputer! - marudzi On.
- No tak, bo w toalecie już byłam - odpowiadam hardo.
- Ubrałabyś się! Pościeliła łóżko! Zjadła śniadanie! - grzmi On.
- Przecież właśnie idę...
- Akurat! Już ja cię znam! Idziesz do komputera, tylko... okrężną drogą.