Rączka


- Mam gorączkę..? - jęczę w Jego kierunku.
- Na pewno masz gorącą rączkę. To prawie to samo - zapewnia mnie On, ściskając moją dłoń.

30 stycznia 2010

Na zdrowie


Na zdrowie

- Aaa-pszruuu! - poniosło się echem po pustej sali KahvaThei.
- Na zdrowie! - odkrzyknęłam z zaplecza.
- Listwy ci dziękują - odparł łaskawie Luby, przesuwając rzeczone listwy z powrotem tam, gdzie ich miejsce.

Ale to było przedwczoraj. Echo daje się wypędzić.

27 stycznia 2010

Wady takiej zimy


Wady takiej zimy

Wczoraj śniło mi się, że kupuję pomidory. Pachniały tak pięknie...

Marzy mi się mieszanka świeżych sałat.

I wykręciłam sobie nogi. Obie. Jedną w kostce, drugą w kolanie.

Przeklęty mróz, przeklęty lód.

26 stycznia 2010

Zalety takiej zimy


Zalety takiej zimy

Jest śnieg, zimno i pewnie większość z Was czeka już na lato. Ale każda zima ma swoje zalety!

1. Dzieci mogą zobaczyć, dotknąć i powąchać prawdziwą zimę.
2. Większość pędraków wymarznie i dzięki temu mniej będzie chrabąszczy w maju.
3. Wymarzną też szkodniki roślin np. na moim balkonie.
4. W środkach komunikacji miejskiej jest mniejszy tłok niż zwykle.
5. W ogóle wszędzie jest mniejszy tłok!
6. Nie chce mi się wychodzić po zakupy = gotuję z tego, co mam w domu = zużywam zapasy i oszczędzam.
7. Nie muszę wywabiać ze spodni plam z zasolonego błota
8. Wreszcie na coś przydały się kalesony termiczne i majtki z nogawkami, które dostałam od Babci.

Coś jeszcze?

25 stycznia 2010

Namaszczenie


Namaszczenie

- Zgubiłam balsam! - jęczę, po raz kolejny przeszukując czeluście nowej torebki, kieszenie i koszyczki z kosmetykami.
- Zgubiłaś - ponuro powtarza On. - Nie wiem, jak to zrobiłaś, ale zgubiłaś. Teraz się wstydź!
- O, jest! - wyławiam wreszcie słoiczek z jakiegoś wrednego zakamarka torby.
- F..! - wyrywa Mu się w rozczarowaniu.
- Znalazłam i co? Teraz już nie muszę się wstydzić.
- Wstydź się i tak!

Come together right now over me


Come together right now over me

- Wiesz, ale to jest chamstwo! Chciałam znaleźć tekst tej piosenki Beatlesów "All together", a jako pierwszy wynik wyskoczyła jakaś beznadziejna piosenka z High School Musical! - wywnętrzam się przed Nim.
- Bo ta piosenka się nazywa "Come together", kochanie... - łagodnie naprowadza mnie On.
- A. Aha - tracę rezon w jednej chwili. - Bo wiesz, chciałam się dowiedzieć, o czym jest ta piosenka...
- To ja ci powiem! - zapala się On. - To jest o takim Johnie, który żyje na ulicy i to nie jego wina, że jest zabijaką z Nowej Huty...

Rozmówki autobusowe


Rozmówki autobusowe

1) Babcia do babci:
- Idę w niedzielę do tego nowego kościoła, Matki Boskiej Zwycięskiej.
- Matki Boskiej skąd..?

2) Dwie koleżanki w wieku studenckim. Fragment rozmowy przytoczony dosłownie.
- I ona mi mówi że wiesz, że tego, i cośtam cośtam, i k... masakra, nie?
- Masakra...
- I później ona mi mówi, że tego, cośtam cośtam, i tego, i ten, k... do ch... masakra, nie?
- No sorry...
- I wtedy ja mówię, że tego, cośtam cośtam, bo co k... do ch..., nie?
- No nie? Masakra.

23 stycznia 2010

Buffy


Buffy

Pod wpływem książki Julie Powell postanowiłam odświeżyć sobie serial o nastoletniej pogromczyni wampirów. Przed chwilą ściągałam napisy do drugiej serii. Jedne z nich miały następującą treść:

{1}{100}/Napisy skasowane.
{210}{200}/Były one złe.
{300}{399}/Pozdrawiam.

Demony są wszędzie...

W stroju Ewy


W stroju Ewy

Dopiero kiedy się rozebrałam przed porannym prysznicem, przypomniało mi się, że miałam coś wziąć z torebki, więc poszłam do przedpokoju, mając na sobie tylko skarpetki.
- Idziesz do sklepu? - spytał On poważnym tonem, widząc że stoję w przedpokoju.

Dhammapada


Dhammapada

On słucha Dhammapady w mp3, a ja mam czkawkę.

- Za życia się męczy, po śmierci się męczy, złoczyńca zawsze tu i tam się męczy. "Źle uczyniłem" to jest jego męka, i gorsza męka - ta droga piekielna - płynie z głośników.
-
Hik! - czkam chcąc nie chcąc.
- Za życia się męczy, po śmierci się męczy, czkający zawsze tu i tam się męczy... - wygłasza natchnionym tonem On.

22 stycznia 2010

Wiatr


Wiatr

- Czemu tu jest tak zimno?! - zżymam się.
- Od komina ciągnie - wzrusza ramionami On.
- Faktycznie, najzimniej w kiblu. Jak się wchodzi, to aż czuć wiatr... - mówię w zadumie.
- Kochanie, wiatry w kiblu to nic dziwnego - poucza mnie On.

Chyżo w Chorzowie


Chyżo w Chorzowie

- Adres? - pyta służbistym tonem urzędniczka.
- Kraków, ulica Hoża...
- Nie ma!
- Ależ na pewno jest, Hoża przez h i żet z kropką.
- A, przez żet z kropką to jest. Myślałam, że Chorza, od Chorzowa.

19 stycznia 2010

Tysiąc


Tysiąc

- I co, mam teraz stać i ładnie wyglądać? - spytałam Go, kiedy postanowił mnie wyręczyć w ścieleniu łóżka.
- Kochanie, nie wymagam od ciebie rzeczy niemożliwych - odparł łagodnie On.
- Nie wkurzaj mnie..! - ostrzegłam Go.
- Czemu?
- Bo napisałam już na blogu 999 postów i tylko od ciebie zależy, czy ten tysięczny będzie fajny!

Howgh.

18 stycznia 2010

Ktokolwiek wie...


Ktokolwiek wie...

- Głowa mnie boli - poskarżyłam Mu się.
- Biedactwo... - użalił się On. - A czemu cię boli? Może z głodu? Może z niewyspania? A może od ciśnienia?
- Ch... wie - warknęłam, zła jak osa, bo każde słowo wywoływało w mojej głowie eksplozję bólu.
- No to go spytaj, jestem pewien, że odpowie...

15 stycznia 2010

Dni świąteczne


Dni świąteczne

Niedawno był Dzień Sprzątania Biurka, więc posprzątałam na biurku. (Ten stan nie trwał długo. Teraz biurko wygląda jak po wybuchu cekinowo-koralikowej bomby.)

- Dziękuję ci za kabelek, kochanie - uprzejmie odezwał się On, zakończywszy wreszcie przenosiny danych do nowego telefonu.
- Uhm. Wrzuć do szuflady - mruknęłam nieuważnie znad igły.
- Do twojego szufladowego syfu?
- Uhm. Jak będzie Dzień Sprzątania Szuflady w Biurku, to w niej posprzątam.
- Mógłby być we wtorek - westchnął On, wrzucając kabelek tam, gdzie jego miejsce.

Po chwili rozmontował swoje krzesło komputerowe.
- Em... Chciałeś je rozmontować? - spytałam, odrywając wzrok od szycia.
- Po co miałbym chcieć rozmontować krzesło?! - warknął poirytowany On.
- Nie wiem... Może dzisiaj jest Dzień Czyszczenia Krzesła w Środku?

13 stycznia 2010

Jak polepszyć pamięć, czyli dlaczego kocham jeść.


Jak polepszyć pamięć, czyli dlaczego kocham jeść.

Ludzka pamięć to bardzo skomplikowane "urządzenie". Czasem jedno słowo, gest, zapach potrafią wyraźnie wywołać jakieś wspomnienie, dotąd całkiem zamglone. Dlatego najlepszym sposobem usprawnienia swojej pamięci jest odkrycie klucza do niej, rodzaju bodźców, jakie wyzwalają wspomnienia.

On ma pamięć słuchowo-zapachową, ja zapamiętuję kolory, kształty i smaki. Odczuwam to bardzo silnie, na granicy synestezji. I tak już mam, że poszczególne potrawy kojarzą mi się z różnymi okresami mojego życia, z miejscami, które odwiedziłam i z ludźmi, którzy wtedy byli przy mnie.

Dziś znów odwiedziłam Londyn i ogród królowej Marii w Regent's Park. A to wszystko - za sprawą niewinnej kanapki - takiej samej, jaką jadłam do spółki z wiewiórką siedząc na ławeczce pod pergolą oplecioną pnącymi różami... Za oknem polska zima, a ja w wyobraźni wąchałam angielskie róże.

12 stycznia 2010

Mijanka


Mijanka

Mamy znajomego, który od lat rozstaje się z tą samą dziewczyną i znów do niej wraca. Ich zawirowania związkowe śledzimy w zasadzie tylko przez jego opis na GG. Albo jego brak.

- Związek M. i P. najlepiej podsumowały ich opisy w Wigilię - stwierdziła Jego koleżanka. - On miał "Kocham cię, P.", a ona "Kocham święta!".

Na minusie


Na minusie

- Zimno jest - burczy w tramwaju starszy pan do swojego kolegi.
- A zimno - odpowiada kolega, zaciągając z krakowska.
- Mają mrozy być za kilka dni! - straszy starszy pan.
- Bedzie zimnij - kiwa głową kolega.
- 20 stopni ma być! Na minusie! - dodaje starszy pan, chcąc podkreślić grozę sytuacji.

11 stycznia 2010

Wieczorne pogaduszki


Wieczorne pogaduszki

- Kochanie, nie wkurzaj mnie - ostrzega mnie On.
Uśmiecham się słodko.
- I nie uśmiechaj się, jak mnie wkurzasz! - irytuje się On.
Nie przestaję się uśmiechać.
- Zobaczysz, tym uśmiechem wyrobisz we mnie niewłaściwe odruchy!

10 stycznia 2010

Druga połówka


Druga połówka

Odkamieniałam czajnik.
- Kochanie, czy... - zawołał On z kuchni.
- Tak! - odkrzyknęłam, wiedząc dokładnie, o co chce zapytać.
- Ale jak...
- Kilka razy przegotowałam!
- I tam...
- Tak, świeża woda.
- Skąd wiedziałaś, o co chcę zapytać? - spytał zaintrygowany On, wchodząc do pokoju.
- Bo Cię znam ósmy rok. Bo jesteś moją połówką. Bo...
- Połówką? - zdziwił się On, a ja już widziałam te iskierki w Jego oczach, mogłabym dać głowę, że wiem, co teraz powie. - Połówką czego? Półdupkiem?
- Połówką mózgu - westchnęłam.

Daj głos!


Daj głos!

- Ta pizzeria chyba nie jest czynna w niedzielę - marudzę Mu.
- A co, nie odbierają?
- Dzwoniłam pod wszystkie trzy numery i ciągle się tylko włącza pizza głosowa...

Ludziom wbrew


Ludziom wbrew

- Kochanie, wiesz oczywiście, że według statystyk co dziesiąte dziecko w Europie zostało poczęte na łóżku z IKEI?
- Co dziesiąte?! - zdumiał się On.
- Tak.
- Korporacje są wszędzie! Nasze musimy począć gdzie indziej - postanowił bojowo On.

8 stycznia 2010

Moja niemoda


Moja niemoda

Po wczorajszym jam session w barze z rozbudowaną kartą drinków doszłam do wniosku, że jestem niemodna. Wniosek ten nasunął mi się w wyniku przemyśleń po wypiciu pierwszego drinka - zażądałam czegoś bez lodu, On przyniósł Manhattan.

Popijając ohydztwo i powtarzając sobie "sama chciałaś", podsumowałam rozbieżności między moimi upodobaniami a trendami. Wyszło mi, że jestem mocno do tyłu, ale nie na tyle mocno, żeby znajdować upodobanie w modnym vintage.

Nie pijam piwa (mam alergię i nie lubię). Od mojito, które obecnie kochają wszyscy, wolę pinacoladę, popularną ostatnio bodajże w latach 80. Nie mam konta na Facebooku - a tę nazwę odmieniają przez wszystkie przypadki moi rówieśnicy. Nie ubieram się ani w lumpeksach, ani w H&M. Nie czytam demotywatorów. Piję kwas chlebowy. Nie korzystam z Twittera ani z Blipa. Wolę Beatlesów od Lady Gagi i dawny Maanam od Paulli. Oglądam "Dawson's Creek" i "Buffy: the Vampyre Slayer" zamiast "Lost" i "Dr. House". Nie czytam Murakamiego ani Witkowskiego. Lubię gotować, sushi mi nie smakuje.

W zasadzie jedyną modną rzeczą, jaką robię, jest blogowanie... Hmmm...

7 stycznia 2010

Pingwin


Pingwin

Zasypiamy. Wtem wśród nocnej ciszy daje się słyszeć głośne taplanie.
- Co to było? - podrywa się On.
- Nie wiem... Brzmiało jak pingwin... - mamroczę w półśnie.
- Kochanie: mamy pingwina w łazience! - wygłasza uroczystym tonem On, zupełnie nie zdziwiony.

Poza pingwinem w łazience mamy wodę, która wbrew prawom fizyki nie spada pionowo, tylko ukośnie.

6 stycznia 2010

Filmowa rzeczywistość


Filmowa rzeczywistość

- Czytam właśnie blog Julie Powell - poinformowałam Pchełkę podczas przerwy w oglądaniu dwóch Julii.
- Widziałam ten blog - odparła obojętnie Pchełka. - I nawet go zaczęłam czytać, ale był jakiś taki... - zawahała się.
- Nudny? - podchwyciłam. - Tylko rzuciłam okiem, ale mam wrażenie, że jakieś takie przegadane to wszystko. No i mało autentyczne: kto pisze bloga używając wielkich liter?!
- I znaków przestankowych?! - uzupełniła Pchełka tym samym tonem. - I to na dodatek poprawnie?!
- No właśnie, KTO?! Z wyjątkiem mnie - dodałam po chwili. - I Ciebie. I jeszcze paru osób. No dobra, niech jej będzie, jest autentyczny.

4 stycznia 2010

Hałdy


Hałdy

- Kochanie, znowu zrobiłaś hałdę z ciuchów... - marudzi On.
- Oj, wiem... Ale sprzątnę to rano, obiecuję - odpowiadam nieuważnie znad Jane Austen.
- Hałdy i hałdy, gdzie nie spojrzę, tam hałda: w łazience hałda i na komodzie hałda! - indyczy się On.
- Jestem ze Śląska, hałdy mam w genach. Musisz przywyknąć - wzruszam ramionami.

Żelazna logika


Żelazna logika

Spodnie mi powiedziały, że przytyłam, więc postanowiłam się zmierzyć.
- Mam tyłek jak szafę - wyżaliłam Mu się.
- Ależ kochanie, wcale nie.
- Wcale tak! Nasza jedna szafa ma metr szerokości. A ja mam metr w biodrach!
- Hm - On spojrzał na mnie jak na kosmitę. - Ale w obwo...
- Może mi jeszcze powiesz, że metr to mało?! - przerwałam Mu.
- Patrząc na to z drugiej strony... - zaczął On - to JEST mało, bo przeciętny karzeł ma metr trzydzieści... Więc twoje biodra są mniejsze niż karzeł.

3 stycznia 2010

Przysięga małżeńska


Przysięga małżeńska

- Nie lubię Cię - fukam na Niego.
- I pewnie dlatego zgodziłaś się zostać moją żoną... - droczy się On.
- Dlatego. W przysiędze małżeńskiej nie ma nic o lubieniu.

2 stycznia 2010

Odpowiednia pora


Odpowiednia pora

- Kocham cię - wygłasza On wkraczając do kuchni.
- Mhm - mruczę nieuważnie, jedną ręką krojąc pieczarki w tempie ekspresowym, drugą ręką mieszając cebulę na patelni, trzecią ręką skręcając gaz, a czwartą ręką odgarniając włosy. Wiadomo, kobieta w kuchni jest jak bóstwo hinduskie: wieloręka i wielozadaniowa.
- I co z tym zrobisz? - dopytuje się On.
- Z czym? Z tym? - wskazuję na pieczarki piątą ręką.
- Nie, z TYM.
- A, z tym, że mnie kochasz? Nie wiem. A da się to dorzucić do gulaszu?

1 stycznia 2010

Kolejny rok minął


Kolejny rok minął

Nasz szampan pachniał olejkiem różanym. A wasze?

Przejrzałam statystyki bloga. I mam kilka pytań do was, Czytelnicy - ale najpierw trochę suchych faktów.

W zeszłym roku mój blog wyświetlany był 33136 razy, o najróżniejszych porach - tu nie ma w zasadzie żadnej prawidłowości poza tym, że najczęściej między 2 a 6 rano wszyscy śpicie. Co miesiąc zwiększa się całkowita liczba wejść (wrzesień: 2774, październik: 3311, listopad: 3811, grudzień: 4837) i dzienna ilość unikalnych użytkowników (wrzesień 73, grudzień 122), co mnie bardzo cieszy.

Najczęstsze frazy w wyszukiwarkach - lista jest stała od ok. pół roku:
- miła aparycja
- ich4pory
- wysoka kultura osobista
- ekskribicjonizm kontrolowany
- sprawdzony horoskop.

Obserwuję też rosnącą popularność przeglądarki Chrome, która parę miesięcy prawie w ogóle nie występowała w statystykach, teraz jest na czwartym miejscu (po Firefoksie, IE i Operze).

A teraz pytania:
1. Co takiego było 22 grudnia 2009, że weszło tyle osób? 445!
2. Grupa Policka - prawie 1,5% wszystkich wejść. Ujawnijcie się! Nie znam nikogo w Policach.
3. Jak mój blog wygląda w telefonie komórkowym? 25 razy był w ten sposób czytany.

Szczęśliwego BLOGiego roku!