Metodycznie


- Skąd masz takiego siniaka na plecach? - zdziwiła się Siostra.
- A, to jak się przewróciłam wczoraj - odparłam lekceważąco.
- Tyle dobrze, że On jej nie tłucze - mruknął Tata znad wkrętarki.
- Gdyby tłukł, to na pewno symetrycznie, żeby równo puchło - oświadczyła Siostra tonem znawcy tematu.

27 lutego 2010

Kubeczek z wiewiórką


Kubeczek z wiewiórką

- Ktoś pił z mojego kubeczka! - zauważyła Siostra. - I to kiełbasianym ryjem! - dodała krzywiąc się z niesmakiem.

Zanik funkcji


Zanik funkcji

- Wiecie, że piękne kobiety nie robią kupy? - zagadnęłam Rodzeństwo podczas skręcania szuflad do kuchni.
- Nie...
- Nie mają też grzybicy, upławów, łupieżu, okresu i wzdęć - ciągnęłam.
- A ty skąd to wiesz? - spytał zaciekawiony Braciszek.
- Jak to skąd? Jestem piękną kobietą!

24 lutego 2010

Poranne drapanie


Poranne drapanie

Leżymy w łóżku, powoli zbierając się do wstania. On głaszcze mnie po brzuchu.
- Co ty wyprawiasz?!
- Wiercę ci dziurę w pępku.
- Uważaj, żebyś się nie przewiercił na wylot. Bo co wtedy?
- Jak to co? Wtedy podrapię cię po plecach.

Hipoglikemia


Hipoglikemia

- Jest coś słodkiego? - spytałam Go po śniadaniu, czując nadbiegający kurcgalopkiem napad hipoglikemii.
- Uhm - mruknął On. - Ty.

Owszem, jestem słodka. Z pracy wracam pachnąca cynamonem, karmelem, wanilią i pączkami. Cukierniczki tak mają.

21 lutego 2010

Na głębokości


Na głębokości

- Co ty wyprawiasz?! - zdziwił się On.
- Jak to co? Czyszczę sobie pępek! - odparłam manipulując patyczkiem w tymże pępku.
- Ale czemu patyczkiem?!
- A ty niby jak to robisz?
- Palcem.
- Ja mam za głęboki pępek, żeby go czyścić palcem - zadarłam nosa.
- Mam pomysł, może nakręćmy film porno? Będzie się nazywał "Głęboki pępek".

Na spacer


Na spacer

- Kochanie, może byśmy dziś poszli na spacer? - proponuję Mu w dzień wolny od pracy.
- Nieee... - jęczy On. - Ale możemy pójść na balkon!

19 lutego 2010

Dwa święta


Dwa święta

- Wiesz, że 14 był BlowJob Day?
- E... W Walentynki?! - wytrzeszczyłam oczy.
- No! - przytaknął entuzjastycznie On.

18 lutego 2010

Boze, bezy!


Boze, bezy!

Z piekarnikiem gazowym trudno było cokolwiek zdziałać w kwestii bez, a musicie wiedzieć, że ja bezy kocham miłością namiętną, w każdej wersji, a najbardziej z owocami. I próbowałam je zrobić w świętej już pamięci gazowym piekarniku, który nawet z ciastem kruchym sobie nie radził najlepiej. Oczywiście nie wyszły.

Później - posiadając już odpowiedni piekarnik - wmówiłam sobie, że to wina nieposiadania miksera, że przecież niemożliwym jest ubić ręcznie pianę na bezy. I próbowałam robić ciasta a la moja teściowa-in-spe, czyli owoce na kruchym pod bezową pierzynką. Wychodziła z tego gumowata kołderka o ohydnej, oblepiającej zęby konsystencji, słodka jak ulepek.

Przedwczoraj oglądałyśmy z Siostrą "Julie & Julię", ja po raz trzeci - i po raz trzeci poczułam nieprzepartą chęć zrobienia Czegoś. Wspólnie machałyśmy trzepaczkami, Meryl Streep przy majonezie, ja przy białkach na bezy.

I wiecie co? UDAŁO SIĘ! Zrobiłam bezy!!!

Tym samym skreśliłam kolejną pozycję na mojej osobistej liście kulinarnego doskonalenia się. Kolejną pozycją są ptysie, dalej ciasto francuskie, a później nic mi już do głowy nie przychodzi. Ale przyjdzie.

16 lutego 2010

Śpiąca Królewna


Śpiąca Królewna

- Nie obudzisz się jutro! - ostrzegł mnie On. - I będziesz spała... zawsze.
- Tak, będę spała już zawsze, jak Śpiąca Królewna - pokiwałam głową.
- Właśnie.
- Póki mnie książę nie obudzi pocałunkiem... Póki mnie nie pocałujesz i wtedy się obudzę z obrzydzenia.

10 lutego 2010

Domyślna wyszukiwarka


Domyślna wyszukiwarka

Wpisałam w wyszukiwarkę "Ziuta".

Czy chodziło ci o fiuta? - zagadnęła mnie wyszukiwarka.
I wypluła wyniki dla tego słowa.

8 lutego 2010

Myślenie jednotorowe


Myślenie jednotorowe

Mamy w KahvaThei wagę z plamami, które to plamy wylazły po odklejeniu folii zabezpieczającej.
- Jej to już chyba nic nie pomoże... - westchnęła Pchełka.
- Spróbuję ją jeszcze potraktować alkoholem! - wymyśliłam.
- Dobrze... Byle nie Amaretto...
- Po prawdzie chciałam wziąć płyn do szyb, ale Amaretto też może być.

7 lutego 2010

Mordo ty moja


Mordo ty moja

- O nie, ZNOWU - jęczy On patrząc na hałdę moich ciuchów na komodzie. - Ale za to ładna jesteś.
- Tej mordzie to już nic nie pomoże... - krzywię się w PMSowym samokrytycyźmie.
- Nie pomoże, ale mogę jej zaszkodzić - zaciska pięść tuż przed moim nosem On.

6 lutego 2010

Słowotok


Słowotok

U Niego lekkie podchmielenie objawia się słowotokiem. Wczoraj po powrocie z koncertu zasypał mnie potokiem słów, nie dając nawet otworzyć ust.

- Ile ty piw wypiłeś? - jęknęłam, kiedy musiał wreszcie wziąć wdech.
- Trzydzieści. I będę teraz gadał całą noc.

5 lutego 2010

Szczerze


Szczerze

Z powodu sesji On miał okazję zobaczyć KahvaTheę dopiero wczoraj.
- Bardzo ładnie, bardzo ładnie tu zrobiliście - powtarzał, przechadzając się po wnętrzu, a Pchełka, Luby i ja puchliśmy z dumy.
- No i jak ci się podobało? - zagadnęłam Go już po wyjściu.
- Przecież mówiłem, że ładnie!
- Ale teraz możesz szczerze powiedzieć.
- Przecież nie kłamałem! - zaperzył się On.

Ssak morski


Ssak morski

Wczoraj zostałam zważona i okazało się, że przytyłam, nawet biorąc poprawkę na przesadzającą wagę.

- Dotykałeś kiedyś wieloryba? Albo chociaż foki? - zagadnęłam Go o poranku, nasmarowawszy swoje fałdki tłuszczu oliwką dla dzieci.
- Kochanie, aż tak nie przytyłaś... - odparł kojącym tonem On.
- Miałam na myśli to, że jestem teraz gładziutka jak jakiś ssak morski.

3 lutego 2010

Jego klasyfikacja pizzy


Jego klasyfikacja pizzy

Pizza bywa kwalifikowana do kategorii fast food. Trudno się dziwić, bo telefon do pizzerii zajmuje nie więcej niż minutę - i obiad już odfajkowany. My oboje bardzo lubimy włoską kuchnię, niezależnie od czasu przygotowania, często wypróbowujemy okoliczne pizzerie, a tych w Krakowie jest bardzo dużo.

On dzieli pizzę na trzy kategorie:

1) PIZZA SIECIOWA - grube, ciężkie ciasto, szerokie boki, tanie składniki; do tej kategorii zalicza się krakowskie Palermo czy Rewolucja, ale i wszystkie ogólnopolskie sieciówki: Banolli, Dominium, TelePizza, marihuanowe DaGrasso. Te pizze najczęściej są tylko jadalne i wymagają zanurzenia w sosie czosnkowym lub keczupie, ale dobrze zaspokajają głód. 

2) PIZZA AMERYKAŃSKA - w Pizza Hut: puszyste ciasto, dużo sosu i sera, proste kompozycje smakowe, składniki dobrej jakości, cuda z brzegami. Wady: wysoka cena i słaba dostępność. Naszą ulubioną pizzę serową, którą jedliśmy przez sześć pierwszych lat naszego związku wycofali z oferty, niestety.

3) PIZZA WŁOSKA - ideał to oczywiście ta mityczna pizza, której oboje próbowaliśmy we Włoszech: cieniutkie ciasto z warstewką sosu i dużą ilością sera, ascetyczne zestawy pachnących słońcem składników. W Polsce można jej spróbować w niektórych trattoriach i pizzeriach, albo... zrobić w domu.

A jaką pizzę wy lubicie?

Al dente!


Al dente!

Robimy fastfoodowy makaron-zalewajkę.
Pchełka dobiera się do swojego kubeczka.
- Tam było napisane, żeby odczekać 5 minut, zanim będzie gotowe do spożycia! - hukam na nią.
- No to co? Ja lubię al dente - mlaszcze Pchełka, delektując się chrupiącym makaronem w glutaminianowym sosie.

Ale już wkrótce w KahvaThei będzie slowfoodowo pełną gębą.