W tramwaju


Tramwajem jedzie dwóch idiotów: Głupi i Głupszy.
- A tę prukwę z majzy pamiętasz? - pyta Głupi.
- Ba! (Stek przekleństw.) A grzyba z polaja? - odbija piłeczkę Głupszy.
- Łooo... Ta to była... (Kolejne obraźliwe określenia.)
- Jakbym spotkał te wszystkie nauczycielki z gimnazjum... - zaczyna Głupszy. - To bym im powiedział!
- No, co byś im powiedział? - sarkastycznym tonem dopytuje Głupi.
- Powiedziałbym im, że wyszłem na ludzi! - cieszy się Głupszy.

28 marca 2010

Alien


Alien

- Jak z człowieka wyłaził obcy, to ten człowiek mógł żyć dalej? - spytałam Go, wypluwszy w chusteczkę coś dziwnie podobnego do ósmego pasażera Nostromo.
- Nieee... Ciężko jest żyć z dziurą w klatce piersiowej i wyjedzonym żołądkiem - odparł On. - Ale już chyba jesteś zdrowa, skoro takie durne pytania zadajesz.

25 marca 2010

Kury - O psie


Kury - O psie

On słucha zespołu Kury.
- Jutro kupię sobie sztuczny, czarny penis - wyśpiewuje wchodząc do sypialni. - A co ty jutro będziesz robić?
- Jutro umrę na katar - przepowiadam ponuro. - Więc może pomyśl raczej o czarnej dmuchanej lalce.

"...w zdrowiu i w chorobie..."


"...w zdrowiu i w chorobie..."

- Nie patrz na mnie. Wiem, że jak jestem chora, to wyglądam okropnie.
- Nie tylko jak jesteś chora, kochanie...

***
- (krztuszę się, dławię i charczę)
- Ale ty śmieszne odgłosy wydajesz!

***
-
- Co się tam dzieje?!
- Smarkam!
- A już ci nos odpadł..?

24 marca 2010

Płucka


Płucka

- Żyjesz? - spytał zatroskany On, wkraczając do sypialni po moim ataku kaszlu.
- Jakoś - wychrypiałam.
- Wykaszlałaś coś? - zainteresował się On, przyglądając mi się z zaciekawieniem.
- Płuca.
- Aha - pokiwał głową On. - Gdzie są?
- Leżą pod łóżkiem. Zrób sobie na kwaśno.

23 marca 2010

Sprzedaż


Sprzedaż

- Sprzedałem kaczkę* - informuje mnie On.
- Co?! Sprzedałeś łechtaczkę?!

* Chodzi o efekt do gitary.

Nagroda


Nagroda

- Nie zamknęłaś wczoraj okna, jak szłaś spać - wytknął mi On.
- Oj, bo było tak gorąco...
- Gorąco, nie gorąco, a teraz przez to jesteś chora!
- Pewnie tak... - westchnęłam. - Zrobisz mi Gripex?
- Gripex?! - oburzył się On. - Za coś takiego to się chłosta należy, nie Gripex!

22 marca 2010

Choroba błyskawiczna


Choroba błyskawiczna

- Idę spać - oznajmiłam Mu.
- A czemu?
- Bo jestem nieszczęśliwa.
- A czemu?
- Bo się źle czuję.
- ZNOWU?! - zdziwił się On.
- Nie "znowu", tylko "nadal".
- Jak wróciłaś, jęczałaś, że źle się czujesz. To było 1,5 godziny temu. Ileż można się źle czuć?!

Niesprawiedliwość


Niesprawiedliwość

- Czemu ty nie jesteś gruba? - spytała Abirek z wyrzutem, dłubiąc łyżką w banoffee.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami.
- To jest dowód na niesprawiedliwość świata.

21 marca 2010

Zasmarkanie


Zasmarkanie

- I widzisz? Nie masz teraz gdzie usiąść, bo na każde krzesło nawaliłaś swoje ubrania zasmarkane!
- Dlaczego tak brzydko do mnie mówisz? - odrywam wzrok od pisanego maila.
- Mówiłem do siostry.

19 marca 2010

Złe parówki


Złe parówki

On podgrzewa parówki.
- Ej, złamały się!
- Jak to się złamały?
- Złamały się, jak je wkładałem do garnka.
- Bo wziąłeś zły garnek...
- Garnek wziąłem dobry, to ty kupiłaś złe parówki!
- Obiecuję, że następnym razem kupię takie na miarę.

18 marca 2010

Ranking pytań retorycznych


Ranking pytań retorycznych

Nie wytrzymałam.

Miejsce 3:
"Cebulaczki. Co one mają w środku?"

Miejsce 2:
"Z czego jest ten sernik, że taki drogi?"

Miejsce 1:
"Ta drożdżówka z czekoladą to co to jest?"

17 marca 2010

Fligu-gigu


Fligu-gigu

On często nuci sobie właśnie w tym stylu: fligu-gigu, fligu-gigu, fligu-gigu. Do różnych melodii.
- Parapam-param-piripim-pirim-pim-pim! - nucę sobie.
- Kochanie, odbiło ci? - pyta On, mierząc mnie wzrokiem pt. "dzwonić do wariatkowa teraz czy za chwilę".
- Nie odbiło. NUCĘ SOBIE. Tak jak ty sobie nucisz.
- Ja nie nucę - obraża się on.
- A fligu-gigu? - wytknęłam Mu.
- A, to. To nie jest nucenie. To jest śpiewanie.

16 marca 2010

Prezent


Prezent

- Kupię ci "Wielką księgę siusiaków" - postanowiłam.
- Kochanie - zdenerwował się On. - Na ch... mi "Wielka księga siusiaków"?!

Blondies


Blondies

Czekoladowe ciasta to stosunkowo nowy wynalazek - przepisy na nie zaczęły pojawiać się pod koniec XIX wieku w wyniku działań promocyjnych producentów kakao. Pierwszy przepis na brownies pochodzi zaledwie z 1902 roku! Blondies to, wbrew pozorom, starsze siostry brownies. Początkowo do ich przygotowania używano melasy i mnóstwa masła, dzięki których wypiek w smaku przypominał nasze krówki. Wersja z białą czekoladą pojawiła się na pewno dopiero po roku 1930, kiedy w Szwajcarii wyprodukowano pierwszą białą tabliczkę.

Nawet wielbiciel ciemnej czekolady zdradza ją czasem z blondyneczką z ulicy Fistaszkowej. Jeśli tak jak my lubicie masło orzechowe, te blondies są dla Was! Przepis Rachel Allen, zmodyfikowany.


Blondies

100 g masła
150 g masła orzechowego typu crunchy
1 jajko
150 g jasnego cukru trzcinowego (demerara)
1 łyżeczka cukru waniliowego
125 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
100 g białej czekolady

1. Małą formę na ciasto (o powierzchni ok. 400 cm2, czyli np. 20x20 cm albo 35x10) smarujemy masłem. Dno wykładamy papierem do pieczenia.
2. Masło roztapiamy i mieszamy z masłem orzechowym.
3. Dodajemy jajko, cukier trzcinowy i cukier waniliowy, mieszamy.
4. Dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.
5. Czekoladę siekamy drobno i dodajemy do masy, mieszamy.
6. Gęste, grudkowate ciasto umieszczamy w formie.
7. Pieczemy w 170 stopniach bez termoobiegu przez ok. 25 minut.
8. Kroimy na prostokąty po wystudzeniu.

Można udekorować fistaszkami w czekoladzie, najlepiej podawać z lodami śmietankowymi.


O szklance


O szklance

Często słyszę "że też ci się chce!", kiedy mówię o tym, że lubię gotować. Sama ostatnio powiedziałam Truscaveczce, że ją podziwiam, bo gotuje nie dla jednej, ale dla dwóch wybrednych osób. Przy Jego alergiach i całkowicie dla mnie niezrozumiałych idiosynkrazjach pokarmowych trudno jest tworzyć posiłki jednocześnie smaczne, zdrowe i ciekawe. On by się najchętniej żywił spaghetti napoli, czasem robiąc wyjątek dla ryżu z masłem i curry.

Ale czy trudności nie powinny nas mobilizować raczej niż podcinać skrzydła? To jak ze szklanką - dla niektórych jest do połowy pusta, dla innych do połowy pełna. Moja szklanka kulinarna jest pełna! Upieczenie tortu bez mleka i jajek jest trudne, ale nie niemożliwe, tak jak ugotowanie zupy bez selera i pietruszki. Przez kombinowanie z przepisami powstają nowe potrawy, nowe połączenia, czasem zaskakująco odkrywcze.

Mnie się chce - bo kto, jak nie ja, nakarmi Go czymś, co nie wywoła reakcji alergicznej?

13 marca 2010

Pachnidło?


Pachnidło?

- Co tak ładnie pachnie? - pyta On wąchając mnie.
- Ja! - oznajmiam z dumą.
- Jesteś lepsza niż święci. Święci ładnie pachną dopiero jak umrą.

Risi e bisi


Risi e bisi

Oboje bardzo lubimy ryż, i to ten mniej zdrowy, biały. Jemy go w najróżniejszych zestawach, ale ja najbardziej lubię ryż arborio w risotto. Wczoraj miałam wielką ochotę na jakiś comfort food - coś pysznego, rozgrzewającego, mało skomplikowanego pod względem składników i przygotowania. Zdecydowałam się na risi e bisi - czyli risotto z zielonym groszkiem. Ta potrawa pochodzi z włoskiego regionu Veneto - po polsku Wenecja Euganejska - i jest daniem wiosennym, o konsystencji gęstej zupy, jedzonym łyżką z miseczek.

Risi e bisi,
czyli risotto z zielonym groszkiem

100 ml białego wytrawnego wina
niepełna szklanka (200 ml) ryżu arborio 
szklanka zielonego groszku (świeży lub mrożony)
2 ząbki czosnku
1/2 cebuli
2,5 szklanki bulionu warzywnego
1/3 200-gramowej kostki masła
kilka łyżek parmezanu

1. Bulion podgrzewamy i stawiamy na małym ogniu, żeby nie wystygł.
2. Czosnek obieramy i ścieramy drobno na tarce lub zgniatamy w wyciskarce.
3. Masło roztapiamy w rondlu. Czosnek podsmażamy na maśle.
4. Dodajemy ryż i dokładnie mieszamy, żeby ziarenka lekko się zeszkliły.
5. Wlewamy wino, zmniejszamy ogień i mieszamy powoli.
6. Kiedy ryż wchłonie cały płyn, dodajemy chochlę bulionu, mieszamy. I tak do skutku, aż bulionu już nie będzie. 
7. Mrożony groszek dodajemy, kiedy bulionu będzie połowa, świeży pod koniec przygotowywania dania.
8. Do gotowego risotto dodajemy łyżkę masła albo wsypujemy parmezan.

Ulubiona liczba


Ulubiona liczba

Jak to się dzieje, że kiedy spytasz mężczyznę "ile?", w 9 przypadkach na 10 uzyskasz odpowiedź "69"?!

- Rzucałaś poduszką w nocy. Dlaczego? - spytał mnie rano On.
- Bo było mi niewygodnie. Z poduszką, bez poduszki, z jaśkiem, bez jaśka, nie umiałam znaleźć odpowiedniej pozycji.
- 69!
- Sama mogę ewentualnie zwinąć się w 6 ALBO w 9.

12 marca 2010

Pozytywista


Pozytywista

- Ja nie mam takiego tłustego tyłka jak ty... Au! - miauknął On, kiedy Go uszczypnęłam.
- To za karę. Powiedziałeś, że mam tłusty tyłek!
- Ale tłusty w pozytywnym sensie! - spróbował się wybronić On.

11 marca 2010

Pranie


Pranie

Wieszamy pranie.
- Kochanie, nie tak - protestuję widząc, że robi z obrusa kapę na suszarkę. - Poskładaj i normalnie powieś, inaczej nie wyschnie, a jeszcze ręczniki zaśmierdną.
- Bo ty oczywiście znowu wiesz lepiej - burczy pod nosem On.
- Oczywiście, że wiem lepiej. Wieszałam pranie, jak ty jeszcze sikałeś do nocnika.
- Jesteś po prostu młodą, wredną...
- Ejże, hamuj się.
- No co?
- Już nie młodą!

10 marca 2010

Gdybanie


Gdybanie

- Córka mojej wykładowczyni miała dziś wypadek samochodowy - rzucił On, wpadając niespodziewanie do mieszkania.
- Ojej...
- Oczywiście wykład odwołany. Była strasznie roztrzęsiona.
- Nie dziwię się.
- Nie? - zdziwił się dla odmiany On.
- Gdybyś ty miał wypadek, to bym chyba zwariowała ze strachu!
- Kochanie, wszyscy umrzemy... - filozoficznie zauważył On.
- Wiem, ale ty bądź uprzejmy poczekać z tym jeszcze trochę.
- Do kiedy?
- Do momentu, w którym będę mogła po tobie dziedziczyć! - palnęłam bez namysłu.
- I co ty byś po mnie odziedziczyła..? Piec, trzy gitary i komputer? I pedalboard.
- A tam. Wszystkie twoje spodnie, które leżą na mnie jak ulał!

9 marca 2010

Lokomotywa


Lokomotywa

- Ufff. Ufff. Ufff. UFF! - sapię, chcąc go przywołać do siebie.
- Nosz jak lokomotywa. Leży i sapie.
- Lokomotywa stała i sapała.
- Lepiej leżeć i sapać, bo jak się leży, to brzuch nie wystaje.
- I żar z rozgrzanego brzucha nie bucha.

8 marca 2010

Lekcja zoologii


Lekcja zoologii

- Wypiłaś tylko pół - zauważył On, zaglądając do mojego kubka z herbatą.
- Oj, bo nie mogę już więcej - jęknęłam. - Mam pełny brzuszek.
- Nie ma problemu, nacisnę i zrobi się miejsce.
- Miejsce tak, ale na twojej twarzy będzie paw.
- Do twarzy nie doleci. Zrobisz jak wieloryb, taką fontannę do góry i wszystko spadnie ci na twarz.
- Paw nie może zrobić jak wieloryb.
- Bo..?
- Bo wieloryb jest ssakiem, a paw ptakiem - oświadczyłam tonem znawcy tematu.

7 marca 2010

Względność masy


Względność masy

- Ta spódnica jest za mała - marudzę Mu po całym dniu użerania się z podjeżdżającą spódnicą.
- Ależ nie, kochanie - mówi łagodnie On.
- Nie?
- Spódnica nie jest za mała, to ty jesteś za gruba - uśmiecha się On.

Mogę Go zabić, mogę, mogę? Proooszę!

4 marca 2010

Jej wysokość lampa


Jej wysokość lampa

Temat lamp przewija się w naszych rozmowach od zakończenia remontu. Myśl o lampach powraca jak bumerang ilekroć włączam światło i widzę wokół trupi poblask gołych żarówek.

Metodą selekcji negatywnej wybieramy lampy. Zajmuje to bardzo dużo czasu - pół roku minęło, a dopiero zdążyliśmy skreślić Ikeę, Castoramę, Salon Lamp na Piłsudskiego, Architekturę Światła na Zakopiańskiej, Lampy Mosiężne z Konopnickiej, sklepik z Reformackiej oraz stronę MarokoArt z oryginalnymi marokańskimi lampami ręcznie robionymi. Przestaje mi brakować pomysłów, gdzie szukać dalej.

Naprzeciwko KahvaThei jest sklep z lampami. Jeszcze tam nie byliśmy, ponoć ceny mocno czterocyfrowe, ale co szkodzi spytać? Te dwie lampy spodobały się nam obojgu, a to rzadkość.


Ale chodzi za mną Tord Boontje. Chodzi w cudzysłowie - lampy jego projektu podobają mi się niezmiennie od pewnego czasu. W zasadzie nie wiem, dlaczego... Po prostu połączenie motywów roślinnych, nawiązujące do secesji, którą oboje z Nim ogromnie lubimy, z niedokończonym projektem, któremu ostateczną formę musi nadać sam właściciel, jest miłe memu sercu.


Wielbicielom gołych żarówek projektanci też wyszli naprzeciw.

3 marca 2010

Łopatka


Łopatka

Piekąc wczoraj brownie dla Niego błogosławiłam gumową łopatkę do wygarniania ciasta z miski.
Ciekawe, że nikt jeszcze nie wymyślił gumowej łopatki do zdrapywania ciasta z gumowej łopatki do wygarniania ciasta z miski...

2 marca 2010

Krowa odrzutowa


Krowa odrzutowa

Dostałam krowią piżamę - spodnie w krowie łaty i koszulkę z krową i napisem Moody Moo.
- Wyglądam jak krowa - stwierdziłam przeglądając się w lustrze.
- To świetnie! - zachłysnął się zachwytem On.
- Świetnie?
- Będę cię mógł pełnoprawnie nazywać krową.

1 marca 2010

Jajko


Jajko

On robił dziś naleśniki przez telefon i stłukł jajko.
- Mam je sprzątnąć? - zapytał słuchawkę.
- E... no chyba! - odparłam z drugiej strony połączenia.
- Ja je chyba zostawię. Wygląda tak ładnie. Jak w filmie. Poczekam aż wrócisz, żebyś też mogła zobaczyć.
- Kochanie, wiem, jak wygląda jajko. Sprzątnij je.
- Szkoda, że nie mamy ogrzewania podłogowego - rozmarzył się On. - Włączyłbym i byś miała jajko sadzone.