Naczytałam się o kuchni francuskiej przed wyjazdem na wakacje, zrobiłam listę rzeczy, które przywieźć musimy KONIECZNIE i ułożyłam w głowie wszystkie must eat.Jak to zwykle z planami bywa, tylko część udało się wypełnić - ale wróciłam syta wrażeń, którymi dzielę się z Wami zachęcona komentarzem Krytyka.
Poprawność polityczna
Słoneczniki
Styl boho
- Wyglądasz jak Cyganka! - stwierdził On zmierzywszy mnie wzrokiem.
- To się nazywa styl boho!
- Boho czy nie, masz wszystko w innym kolorze. I potem się nie dziw, że Indus w sklepie patrzy, czy nie chowasz dżemu do kieszeni.
Menele na wakacjach
- Rodzice mówili, że w Paryżu jest dużo meneli... Ja dotąd nie widziałem wielu - zauważył On.
- Oj, przecież czytałeś w przewodniku, że w sierpniu paryżanie wyjeżdżają na wakacje.
Debil
Wietrzny dzień, spacer nad kanałem.
- Czemu mi nie powiedziałaś, że wyglądam jak debil?! - spytał rozczochrany On przejrzawszy się w wystawie sklepu.
- Bo nie patrzyłam na ciebie... Au! - jęknęłam po sójce w bok. - Jestem szczera, a ty mnie bijesz! A mówią, że szczerość to podstawa związku!
- Ja ci też nie powiem, jak będziesz rozczochrana jak debil - naburmuszył się On przyspieszając kroku.
- Nie szkodzi, mam lusterko... Au!
Kura
Na środku cmentarza Père Lachaise spotkaliśmy... kurę.
- Skąd też ona mogła się tu wziąć? - zwerbalizowałam nurtujące nas oboje pytanie.
- Myślisz, że ona... wyszła z jakiegoś grobu? - spytał złowrogim szeptem On.
W sercu miasta
Czytam stronę dewelopera oferującego apartamenty w budynku umiejscowionym w połowie drogi od naszego mieszkania na Wawel.
- Wyjątkowe apartamenty... w samym sercu Krakowa - wygłaszam.
- I co z tego? - mruczy On.
- Co z tego? Jeśli oni są w samym sercu, to my, kochanie, mieszkamy w wątrobie miasta!
Waciki
Jego Siostra jedzie na wakacje z koleżanką. Koleżanka martwi się, że nie zmieści się w limicie 20 kg bagażu.
- Niektóre rzeczy możemy wziąć przecież po jednej sztuce - pociesza JS koleżankę.
- Masz rację! - rozchmurza się koleżanka.
- Na przykład... płatki kosmetyczne! - dodaje rozochocona JS.
Ecce homo
Pakujemy się.
- Widzisz, trzy bluzki ci kupiłem! - cieszy się On.
- Mi kupiłeś - kiwam głową. - Dzięki temu będę na naszych wspólnych wakacjach wyglądać jak człowiek.
- A przynajmniej: jak coś w tym rodzaju...
Po panieńsku
- Dokładnie to jak się nazywa to święto dzisiaj?
- Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny - odpowiadam.
- Jakiej panny? Przecież miała męża - zgrywa się On.
- Panny, czyli dziewicy.
- To czemu nie mogli po imieniu nazwać?
- Bo to święto powstało na długo przed rewolucją seksualną.
Symetria
Sąsiedzi nam zwiesili z balkonu jakiś strzęp czarnego kiru.
- Nie mógłbyś tego zdjąć? - proszę Go.
- Mnie nie przeszkadza - wzrusza ramionami On. - Nawet myślałem, czy z drugiej strony nie powiesić takiego samego...
- Żeby było symetrycznie?
- Właśnie! - przytakuje entuzjastycznie On, miłośnik symetrii i równowagi.
- To wtedy pośrodku powieś pętlę dla mnie.
Siedzenie
- Kochanie, popatrz na siebie, jak ty siedzisz...
- No jak? - burknęłam zatopiona w lekturze.
- Krzywa, zgarbiona i na dodatek ubrana!
- Już się prostuję... i... rozbieram..?
Różne rozmiary
Przeciąg
- Zimno - rzucam nieuważnie, przeglądając internet.
- Pootwierałaś okna, to zimno - wzrusza ramionami On.
- Mam tylko jedno otwarte, przeglądarkę...
Misunderstood
- Jaja sobie robisz?! - warczę na komputer.
- Nie, przecież nie mam nawet takiej opcji - odpowiada On poza kontekstem.
Tort jagodowy z białą czekoladą
Torcik przedurodzinowy dla Jego Siostry. Pochwała prostoty.

Prosty krem z białą czekoladą
250 g mascarpone
200 g białej czekolady
kilka łyżek słodkiej śmietanki 30%
Czekoladę pokruszyć.
Rozpuścić w kąpieli wodnej ze śmietanką.
Zdjąć z ognia.
Zostawić do ostudzenia, mieszając co kilka minut.
Do mascarpone dodawać po łyżce czekolady.
Dokładnie mieszać.
Gotowy krem schłodzić w lodówce przez ok. 30 minut.
Tort jagodowy z białą czekoladą
- mały biszkopt (o średnicy 18 cm)
- prosty krem z białą czekoladą
- 1 słoik dżemu jagodowego
- 200 ml mocnej herbaty z dodatkiem kilku łyżek np. whisky
- borówki amerykańskie i/lub lukier plastyczny do dekoracji
Wystudzony biszkopt ostrym nożem przeciąć na 4 blaty.
Nasączyć herbatą z alkoholem.
Dwa blaty posmarować grubo dżemem.
Pozostałe dwa częścią kremu z białą czekoladą.
Resztę kremu rozsmarować na bokach tortu.
Można obłożyć lukrem plastycznym.
Udekorować borówkami.

Pies
- A jak chciałem ostatnio Tacie dać kocyk, to na mnie nakrzyczałaś! - wypomniał mi On.
- Musiałam odreagować. Bo Tato nakrzyczał na mnie, żebym dała sobie spokój z kocykiem i nie robiła sobie kłopotu - wyjaśniłam.
- A na kogo ja miałem nakrzyczeć, żeby odreagować, a?
- Widzisz, właśnie dlatego musimy kupić psa...
Alchemia biszkoptu
Biszkoptowa rewolucja
Rzut oka na historię tego ciasta, wymyślonego prawdopodobnie przez Włochów, a doprowadzonego do obecnej formy przez kucharzy angielskich i francuskich upewnia, że biszkoptowa rewolucja polegała na zrezygnowaniu ze standardowego wtedy spulchniacza - drożdży. Gąbczasta struktura - wszak po angielsku biszkopt to sponge cake - powstawała w wyniku pęcznienia bąbelków powietrza wtłoczonych w masę podczas przygotowywania.
Pod koniec XIX wieku August Oetker wynalazł substancję chemiczną wspomagającą rośnięcie ciasta: proszek do pieczenia. Dzięki temu wynalazkowi życie wielu gospodyń stało się prostsze, a w dobie boomu na proszek powstało wiele znanych do teraz przepisów na ciasta proszkowe (np. Red Velvet, Devil's Cake).
Prostota broni się sama
Obecnie na fali slowfoodowego powrotu do tradycji odkopujemy przepisy babć i mam. Często są to receptury wręcz ascetyczne, ale takie właśnie lubię najbardziej: prostota broni się sama, pod warunkiem, że używa się najlepszych możliwych składników i włoży się w przygotowanie trochę starań i serca.
Ubijam pianę ręczną sprężyną, mieszam masę drewnianą łyżką, zamykam powietrze w tysiącach maleńkich klateczek. Jak dawniej. Mój idealny biszkopt składa się z jajek, cukru i mąki. Tylko tyle - i aż tyle. Bo jajka są duże i z wolnego wybiegu, cukier drobny, a mąka dokładnie przesiana.
Przepis na biszkopt, który zawsze się udaje: klik.
Romantycznie
Poranek. On próbuje mnie wprowadzić w romantyczny nastrój.
- Daj spokój, tu nie ma warunków! - marudzę.
- Jak to? - protestuje On. - Posłuchaj tej ciszy...
- Wrrrruuuum! - warczy za oknem sekator elektryczny.
- No widzisz!
- Kochanie, wyobraź sobie, że to wibrator...
- WRRRUUUM!
- ...taki gigantyczny...
Komar
- Iii! - zapiszczałam, kiedy z mroku znienacka wyłonił się Pan Komar i przeleciał mi przed nosem.
- Zachowuj się jak człowiek... - westchnął On.
- Zachowuję! Tylko ludzie piszczą w ten sposób!
- Pisnęłaś jak Gaduła [pies], kiedy jej ktoś nadepnie na ogon! Przecież komary są niegroźne. Zrobił ci coś?
- Przeleciał...
- A, to poważna sprawa...
Zapaszek
- Śmierdzisz serem - zmarszczyłam nos po kolacji.
- Wolisz, jak pachnę Fahrenheitem?
- Uhm... - rozmarzyłam się. (Fahrenheit to mój ulubiony męski zapach.)
- Ale przecież sobie do ust nie popsikam - sprowadził mnie na ziemię On.
- No nie... Chociaż... W sumie... To w końcu alkohol!
Tonik
- Nie ma nic bardziej odświeżającego niż tonik, ale koniecznie z cytryną - wygłosił On.
- Aha.
- Szkoda, że skończyła się cytryna...


