Niespodzianka


- "Rozwiązanie zagadki znajduje się w miejscu, w którym nikt by się go nie spodziewał" - wygłasza pompatycznym tonem telewizor.
Na ekranie ukazuje się szafka kuchenna z makakiem wewnątrz.
- No, tego się faktycznie nie spodziewałem - stwierdził sarkastycznie Braciszek.

26 października 2010

Ubieranki


Ubieranki

Zamówiliśmy pizzę. Tj. ja zamówiłam (jak zawsze), a On miał odebrać (jak zawsze).
- Odbierzesz? - spytał On.
- E... A niby czemu? Ty odbierasz. Jak zawsze.
- Ale ty jesteś ładnie ubrana...
- Mogę się zaraz ładnie rozebrać.

25 października 2010

Łysy jak kolano


Łysy jak kolano

- Śniło mi się, że wyłysiałem! - zwierzył się On, posiadacz włosów do pasa.
- Ojej - wykazałam się empatią.
- Pomyśl, co ja zrobię, jak naprawdę wyłysieję?
- Po pierwsze, skrócisz włosy. Po drugie, kupisz sobie tupecik jak Bruce Willis. Po trzecie, kupisz sobie ampułki z odżywką. Po czwarte, zapiszesz się na zabieg przeszczepiania i przykleją ci te włosy, które ci obetną, w łyse miejsca. Po piąte, przestaniesz mnie wkurzać - wyrzuciłam z siebie jednym tchem.
- Nie żartuj, naprawdę myślisz, że wtedy zrobię to wszystko? - nie uwierzył On.

Podniecanie


Podniecanie

Pozmieniałam i skontrolowałam ustawienia prywatności na FB.
- No, gotowe, teraz już się nikt nie będzie podniecał patrząc na moje zdjęcia.
- Chyba że masz jakichś zboczonych znajomych - zauważył On, nie kryjąc przeświadczenia, że NA PEWNO mam.

24 października 2010

Bagatela!


Bagatela!

- Ależ ten Times Square jest straszny! - zatrzęsłam się w nagłym ataku miasto- i videobordofobii.
- Prawda? - zgodził się On. - Jeszcze straszniejszy niż...
- ... Picadilly Circus, właśnie.
- Ale bardzo podobne do naszej Bagateli! - zadarł nosa On.

Mit ślimaka


Mit ślimaka

Spotkałam się z opinią, że gotowanie w duchu Slow Food wiąże się z większą ilością czasu spędzonego w kuchni i wydłużonym oczekiwaniem na posiłek. To nieprawda, nawet jeśli przeciwstawimy Slow Foodowi klasykę domowego fast foodu, czyli zupki w proszku i inne dania-zalewajki. "Danie w 5 minut" można zrobić nie tylko z torebki - bo ileż zajmuje zrobienie makaronu z jakimś prostym sosem? Najwyżej 10 minut.

Bardzo często słyszę z ust osób gotujących niepochlebne uwagi pod adresem tekstów typu "że też ci się chce". A przecież codzienne gotowanie wcale nie zajmuje wiele czasu! Oczywiście, są dania bardziej i mniej pracochłonne, ale nawet mięso wymagające marynowania przez 2 doby czy gotujący się przez pół dnia rosół nie wymagają stałego dozoru i de facto czas poświęcony na ich przygotowanie to najwyżej godzina.

Ta refleksja nasunęła mi się po bliższym przyjrzeniu się tzw. fiksowi do gołąbków bez zawijania - czyli potrawy z definicji istniejącej w rzeczywistości węgorza z drobiu i kaszanki koszernej. Dwie firmy w tym roku wypuściły takie cudo. Jako że ja gołąbki robię w godzinę (dowód tutaj), nie mam zamiaru fiksować gołębio - ale poczytałam sobie, bo stało na ladzie w moim sklepie osiedlowym, a ja się nudziłam w kolejce.

Powody dla stworzenia tego rewolucyjnego fiksu są następujące:

Zanim zaczniemy zwijać gołąbki, należy ugotować kapustę.
A przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę! Ja blanszuję pojedyncze liście. I to wystarcza.

Nie może być ona zbyt twarda, ani rozgotowana, tak aby gołąbki nie rozwinęły się w garnku podczas gotowania.

Wystarczy je tak gęsto poukładać, żeby nie miały szansy się rozwinąć.

Do ich przygotowania najlepiej używać jeszcze gorących liści kapusty.Niestety takimi liśćmi łatwo się poparzyć,


Na szczęście człowiek jest stworzeniem rozumnym, które potrafi korzystać z narzędzi, nie musi wyławiać liści z garnka gołymi rękami.

a co gorsza przygotowanie całej potrawy wymaga czasu i umiejętności.

A użycie fiksu cofa zegarek i nie trzeba umieć niczego, nawet czytać.

(Cytaty pochodzą ze strony producenta.)

Rewolucyjny fiks kosztuje ok. 3,5 zł i zawiera bułkę tartą, białko jajka w proszku, niezidentyfikowany tłuszcz roślinny i przyprawy. Najdroższa bułka tarta na świecie.

Pies Pawłowa


Pies Pawłowa

- Argh! Nie zniosę tego dłużej! - nie wytrzymał On.
- Czego?
- Stukania w klawiaturę! Jak ty hałasujesz, tego się nie da wytrzymać!
- 'Plasiam - skuliłam się i spowolniłam pisanie o połowę, czyli o jakieś 150 znaków na minutę.
- Następną klawiaturę kupię ci gumową!
- Ostrzegam: rzygnę - ostrzegłam. Gumowe klawiatury są OBRZYDLIWE.
- Jak dla mnie możesz sobie wyrobić odruch rzygania za każdym razem, jak siadasz do komputera - wzruszył ramionami On.

23 października 2010

Ogórki


Ogórki

On słucha koncertu YES.
- Niezłe chórki, nie?
- Jakie ogórki?!
- Chórki!

21 października 2010

Trup w szafie


Trup w szafie

Siedzę w kuchni, On smaży naleśniki.
Nagle otwiera piekarnik, zagląda do środka i zaraz zamyka.
- Czego tam szukałeś? - pytam podejrzliwie.
- Niczego! - odpowiada On z demonstracyjnie niewinną miną.
- Kochanek jest w szafie... - wzdycham zrezygnowana. - W piekarniku by się przecież nie zmieścił.

Śmierć w bikini


Śmierć w bikini

- Nie rozśmieszaj mnie tak, bo umrę ze śmiechu - ostrzegam Go.
- No to co? - wzrusza ramionami On, przewracając naleśnik.
- To, że będziesz miał trupa w domu. I będą cię podejrzewać, że mnie zabiłeś.
- Co ty, ja? Czym, naleśnikiem?!

20 października 2010

Plaża na kanapie


Plaża na kanapie

Leżę na kanapie z książką.
- Solarium? - proponuje On, włączając Nową Lampę.

(Nowa Lampa daje bardzo dużo światła, a jeszcze więcej ciepła - postanowiłam spędzić pod nią całą zimę.)

19 października 2010

Męska duma


Męska duma

On męczył się przez ponad godzinę przy montowaniu nowej lampy.
- Podoba mi się - sapnął wreszcie, podziwiając wiszącą już lampę.
- Prawda? - przytaknęłam entuzjastycznie. - I powiedz, kto ją wynalazł?
- ... - zamilczał wymownie On. - Ja! Ja ją zamontowałem. I to jest najważniejsze!

17 października 2010

Wieczorek


Wieczorek

Wieczór orientalny w Krakowie. Abirek siedzi obok mnie (rzecz rzadka, bo najczęściej na takich imprezach kwateruje za kulisami, koncentrując się przed występem).

Abirek: (zaghareetuje* bardzo głośno)
Pani z Przodu: (ogląda się za siebie z wyrazem niesmaku na twarzy)
Abirek: (wybucha swoim charakterystycznym śmiechem)
ja: (wybucham śmiechem)
Abirek: Będę na blogu? Będę?
ja: Zwariowałaś?! Jak ja to niby mam opisać?!

* Zaghareet - za stroną shira.net - high-pitched ululation done with the tongue. It is a sound of celebration associated with weddings, parties, and other joyful occasions. Within the context of belly dancing, it is a favorite tool for expressing approval for whatever the dancer is doing at the time, and sometimes dancers themselves will zaghareet to express how much fun they're having at the moment.

Wąska specjalizacja


Wąska specjalizacja

- Idź zrób coś do jedzenia. Bo tylko do tego się nadajesz - zbeształa mnie Siostra.
- Tylko?! - rozżaliłam się.
- Tak, bo jesteś głupia. Gdybyś była mądra, to byś się nadawała do wszystkiego innego.

16 października 2010

Ukryte talenty


Ukryte talenty

- Muszę ci powiedzieć, że masz całkiem ładną siostrę - stwierdziłam patrząc w lustro.
- W ogóle obie jesteśmy ładne, umiemy się malować, i umiemy tańczyć - odparła Siostra malując rzęsy.
- Ja nie umiem.
- Jak to nie?!
- A skąd wiesz, że umiem?
- ... - Siostra pomalowała sobie powieki i policzki.

15 października 2010

Zależy od punktu siedzenia


Zależy od punktu siedzenia

- Dobrze, że mi dałaś ten drugi koc - odezwała się Siostra.
- Dlaczego? Zimno ci?
- Jak siedziałam, było mi ciepło, a jak się położyłam, to od razu zaczęło pizgać.

Jak ty brzydko mówisz...


Jak ty brzydko mówisz...

Bywają w życiu każdego takie chwile, kiedy trzeba, po prostu trzeba rzucić jakimś ciężkim słowem. Pralka, która nawala, ale nie psuje się naprawdę, zmusza do tego regularnie.

- Oczywiście MOKRE! - syczę zaglądając do pralki.
- A czemu? - pyta naiwnie On.
- Bo mamy ch..ową pralkę!
- Ojej, jak ty brzydko mówisz - oburza się On.
- To jak mam powiedzieć? Przyrodzeniową czy męską?

13 października 2010

Abakanowicz


Abakanowicz

Autobus mija Muzeum Narodowe w Krakowie.
Nad wejściem ogromny napis: ABAKANOWICZ.

- Ty, a kto to jest ten Abakanowicz? - pyta jedna koleżanka drugą.
- A, jakiś malarz - lekceważąco macha ręką tamta.

U źródeł kruchości, czyli jak zrobić kruche ciasto


U źródeł kruchości, czyli jak zrobić kruche ciasto

Tajemnice kruchego ciasta

Rzeczy najprostsze, wbrew pozorom, bywają najtrudniejsze. Zachowanie elegancji stroju wymaga dużego wyczucia, a wierne stosowanie się do zwięzłych przepisów, w których lista składników jest krótka, opiera się na zawieszeniu fantazji na kołku i pilnym wypełnianiu poleceń. Tutaj sprawy nie mają się inaczej: cztery składniki i zastosowanie się do prostych reguł są tajemnicą kruchego ciasta.
 
Składniki na klasyczne kruche ciasto

Klasyczne słodkie kruche ciasto robi się tylko z czterech składników: mąki, żółtek, cukru i masła. Odpowiednią konsystencję zapewniają proporcje masła do mąki: 1:2 (dwukrotnie więcej mąki niż masła). Reszta dodatków zależy od przepisu.

MĄKA - najlepsza jest krupczatka - daje lekko piaskową konsystencję ciasta i sprawia, że rozpływa się ono w ustach. Można również użyć zwykłej mąki pszennej, tortowej lub luksusowej. Mąkę należy przesiać.

ŻÓŁTKA - nadają kruchość, która jest kluczowa. Ciasto kruche z całymi jajkami nadaje się na tarty i spody do ciast, jest bardziej zwarte. Ciasto kruche z gotowanymi żółtkami jest bardziej sypkie, nadaje się np. do mazurków.

CUKIER - najlepszy jest cukier puder albo drobny cukier do wypieków.

MASŁO - prawdziwe, min. 82% tłuszczu mlecznego. Miksy, margaryny, smarowidła i inne takie tworzą ciasto w smaku podobne do kruchego, jednak o zupełnie innej konsystencji. Z margaryną kruche nie wychodzi, nic na to nie poradzę. Masło do kruchego ciasta powinno być schłodzone w lodówce i dość twarde.

INNE DODATKI - i tutaj zdarzają się przyprawy - np. cukier waniliowy lub cynamon (polecam) albo aromaty (nie polecam). W wielu przepisach pojawia się proszek do pieczenia - właściwie nie wiem po co, bo jak sama nazwa wskazuje, kruche ma być KRUCHE, a nie wyrośnięte i puszyste, co zapewnia proszek do pieczenia. Takie przepisy radzę odrzucić albo pominąć w nich proszek. Czasem do kruchego dodaje się mąkę ziemniaczaną (wchłania wodę i właściwie spełnia takie zadanie jak ugotowane żółtka) .

Ręczne wyrabianie kruchego ciasta

Przesianą mąkę wysypujemy na stolnicę (optymalna jest marmurowa, ale drewniana też dobra) lub na blat, następnie kładziemy na niej schłodzone masło i siekamy je również schłodzonym nożem, mieszając z mąką. Kiedy masło jest już pokrojone na małe kawałeczki (wielkości np. karty SIM do telefonu), dodajemy pozostałe składniki: cukier puder i żółtka. Wyrabiamy wszystko czubkami palców, jak najszybciej. Zbyt długo wyrabiane ciasto kruche będzie twarde i niesmaczne (z tłuszczu pod wpływem ciepła dłoni wydziela się woda, która wiąże się z glutenem w mące, utwardzając ciasto). Po wyrobieniu zawijamy ciasto w folię i wkładamy do lodówki na minimum 30 minut.

Jeśli mamy robot kuchenny lub mikser z hakami do wyrabiania ciasta, najlepiej jest go zatrudnić do kruchego - będzie wtedy idealne. Mieszadła i miskę możemy również schłodzić przed wyrabianiem, razem z masłem.

Zobacz moje przepisy na kruche ciasto!

12 października 2010

Glorfindel


Glorfindel

Oglądamy wersję reżyserską "Władcy Pierścieni", porównując z książkowym oryginałem.
- Widzisz, tu też jest różnica - zwraca mi uwagę On.
- Że niby co?
- Bo tu jedzie Arwena, a w książce jechał ten... no...
- No kto? - sięgam po książkę.
- No ten... Zinfandel!
- Zinfandel?!
- A nie, to wino jest. Glorfindel!

9 października 2010

Piersi


Piersi

On uwielbia piwo ale.
Udało Mu się znaleźć takowe w Najlepszym Sklepie z Piwami w Krakowie (Kobierzyńska 61).

- Gdyby piwo miało piersi, to kobiety byłyby już niepotrzebne! - skwitował ocierając pianę z ust.

6 października 2010

Miejsce pobytu


Miejsce pobytu

Służbowo pojechałam do Pcimia, obiecując Mu, że dam znać, kiedy będę na miejscu.

"W Pcimiu!" - wysłałam szybkiego SMSa.
"Super! W sklepie!" - odpisał On.

5 października 2010

Złośliwość Losu


Złośliwość Losu

On swego czasu był Bardzo Zazdrosny o pewnego osobnika.
Dziś chciałam osobnika spytać o coś, więc odezwałam się do niego na GG. Po uzyskaniu potrzebnych informacji po prostu zostawiłam okienko rozmowy na pasku i zaczęliśmy w duecie z Nim bić rekordy w Music Challenge.

- Hej, coś mi się popsuło! - zawołałam, kiedy w przerwach między rundami okazało się, że nie mogę nic wpisać w google. Ani w pasek adresu. Ani w nic.
- To na pewno dlatego, że masz otwartą rozmowę z pewnym osobnikiem! - ucieszył się mściwie On.
- Oj, daj spokój... - westchnęłam i zamknęłam rzeczoną rozmowę.
- No i widzisz? Teraz działa!

I rzeczywiście działało...

4 października 2010

Twin Peaks Donuts


Twin Peaks Donuts

Nie pozwalano mi oglądać "Twin Peaks", kiedy byłam mała. Z perspektywy osoby dorosłej - przyznaję rację, oszczędzono mi koszmarów z karłami i Bobami w roli głównej. Serial obejrzałam jako osoba dorosła - i zrobiłam pączki, którymi zajadał się agent Cooper. Przepis od Komarki stąd, ale mocno zmodyfikowany, bo jakoś nie chciało się udać.


Pączki z Twin Peaks - Twin Peaks Donuts

1/4 kostki miękkiego masła
1/3 szklanki cukru
2 jajka
2/3 szklanki maślanki
3,5 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
olej do smażenia (ok. 0,5 l)

Masło utrzeć z cukrem, dodać jajka i maślankę.
Dodać do mąki wymieszanej z solą i proszkiem do pieczenia.
Jeśli ciasto klei się do rąk, dodać mąki.
Rozwałkować ciasto na grubość ok. 1 cm.
Wykrawać kółka z dziurką w środku - użyłam do tego celu szklanki i zakrętki z butelki.
Smażyć na wolnym ogniu na złoto z każdej strony.
Odsączać na papierowym ręczniku.
Posypywać cukrem pudrem, lukrować, polewać czekoladą - jak kto lubi.


3 października 2010

Oko w pokoju


Oko w pokoju

Noc czarna, On macha telefonem i świeci psychodelicznie po ścianach, suficie i mnie po oczach.
- Nie machaj - proszę.
- Jak ci się nie podoba, to się odwróć - prycha obojętnie On.
- To nie pomoże.
- Jak to nie?
- Moje oczy nadal będą w tym pokoju.

2 października 2010

Epifania


Epifania

Mój nowy telefon ma ekran, na którym działają tylko palce, i to tylko palce ciepłe, co jest dość uciążliwe dla mnie, posiadaczki palców zimnych i nosicielki rękawiczek.
- Ale wiesz, dzisiaj się coś dziwnego zdarzyło. Przesunęłam rękawiczką po ekranie i się włączył! - zwierzyłam Mu się.
- To cud! Ja myślę, że powinnaś z tym iść do Watykanu - odparł "całkiem poważnie"* On.

* A jak On mówi coś całkiem poważnie, to wiadomo na 100%, że żartuje.

1 października 2010

Piła - kolejna część


Piła - kolejna część

Z góry słychać jakieś dziwne odgłosy.
- Słyszysz? Wczoraj też ktoś tak napieprzał! - woła On.
- Brzmi jak... hm. Brzmi jak seks - mówię niepewnie.
- Brzmi jak piłowanie drewna. Chyba że seks piły. Z drewnem.
- No właśnie! - przytakuję entuzjastycznie.

Remont po męsku


Remont po męsku

- Czego potrzebujesz, żeby w końcu zawiesić te obrazki?
- Wrrr - warknął On.
- Aha. Czegoś jeszcze?
- Yyych - wzdrygnął się On.
- To właściwie wszystko masz i możesz wieszać.