- Chyba mam gorączkę...
- Pewnie tak - zgodził się On tonem doskonale obojętnym.
- I tak to spokojnie stwierdzasz?! - zdenerwowałam się. - Bez pomacania?!
- Macałem cię całą noc!
- I jakie wnioski?
- Że jesteś fajna.
- Czyli dokąd?
- Tak... No, do zapięcia stanika.
- Tak, to jest idealna długość, moje też bym chciał mieć do zapięcia stanika.
Gorączka
Synestezja
Hejnał
- Która godzina?
- 11.59. Zaraz będę grała hejnał.
- I bardzo dobrze - oznajmił tonem człowieka głęboko zadowolonego On.
Szampon
- Postanowiłam zacząć myć zęby twoim szamponem.
- ???
- Tu jest napisane, że uzupełnia ubytki.
Dobra karma
- Dzięki temu masz +10 do dobrej karmy. I dlatego dzisiaj była dobra kolacja.
Przeszkadzajka
On montuje nowy kran - najpierw odkręcił stary i odsłonił Ohydne Zakola z Kurzu pod podkładkami.
- Możesz teraz to wyczyścić, jeśli chcesz.
- Nie... Wiesz, mnie to za bardzo nie przeszkadza, że kurz jest w takim całkiem niedostępnym miej... No dobra, idę po szmatę.
[Obrzydliwie]
- Krew mi leci z nosa.
- To głowa do tyłu!
- Ale ona nie leci tak ciurkiem, tylko powoli sobie kapie.
- Hm, a może po prostu masz okres?
- Z nosa?!
- No, macica się przemieściła. W wolne miejsce po mózgu.
Dowód miłości
- Chcesz moją miskę? Bo ja już zjadłem - zaoferował On.
- Dziękuję Ci za troskę, kochanie... Ale po to mamy zmywarkę, żeby nie musieć się dzielić miską.
- A nasza dozgonna miłość? Czy przez zmywarkę, przez którą nie możemy dzielić się miską, nie jest zagrożona?
Like!
- Chyba nie - odrzekł niepewnie On.
- Też tak sądzę. Nikt by ich przecież nie polubił!
Zuccotto
Zuccotto to włoski deser pochodzący z Toskanii. Jego nazwa oznacza dynię i odnosi się do charakterystycznego kształtu tradycyjnie stosowanej do zuccotto formy. Zdradza również powiązania z zucchetto, czyli kardynalską piuską. Za autorkę przepisu uznaje się Katarzynę Medycejską. W warunkach domowych deser przygotowuje się w misce, przez co przypomina on kopułę katedry we Florencji.
Najlepiej zrobić je dzień wcześniej, żeby smaki się przegryzły, i na godzinę przed podaniem wyjąć z lodówki - wtedy konsystencja w środku będzie kremowa. Przepis z książki Sophie Brainbridge "Kuchnia włoska" z moimi modyfikacjami.Zuccotto
[Można użyć również gotowego biszkoptu do tortu.]
150 g miękkiego masła
175 g cukru
3 duże jajka
250 g mąki tortowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
75 ml mleka
Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę.
Dodać trzy schłodzone jajka, nadal ucierając.
Przesiać mąkę, dodać do niej cynamon i proszek do pieczenia. Całość wymieszać z masą.
Dolać mleko i znów wymieszać. (Będzie dość gęste.)
Przełożyć masę do tortownicy o średnicy ok. 25 cm, wyłożonej na spodzie papierem do pieczenia i z bokami wysmarowanymi masłem.
Piec przez 30 minut w temperaturze 180 stopni.
Wystudzić na kratce.
WNĘTRZE
500 g mascarpone
100 g gorzkiej czekolady
70 g płatków migdałowych
2 łyżki cukru pudru
70 g malin (mogą być mrożone)
100 ml brandy - do nasączenia
Przygotować półokrągłą miskę o pojemności ok. 1 litra (średnica miski ~20 cm) i wyłożyć ją folią spożywczą lub aluminiową.
Ciasto biszkoptowe przekroić na cieńsze blaty (ok. 1,5 cm grubości) i pokroić je na trójkąty.
Trójkątami wykładać miskę począwszy od środka. Zostawić trochę ciasta na przykrycie wierzchu miski.
Przy użyciu pędzla nasączyć dokładnie biszkopt alkoholem, pozostawiając trochę do nasączenia spodu deseru.
Czekoladę pokruszyć, roztopić i przestudzić.
Płatki migdałowe uprażyć, przesypać cukrem pudrem.
Połowę mascarpone wymieszać z przestudzoną czekoladą. Rozsmarować we wnętrzu miski z ciasta.
Resztę mascarpone wymieszać z płatkami migdałowymi i z malinami. Przełożyć masę do miski.
Przykroić biszkopt na wysokości ok. 1,5 cm nad powierzchnią masy.
Przykryć warstwą biszkoptu i nasączyć go resztą brandy.
Przykryć folią i odstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny.
Przed podaniem posypać cukrem pudrem i/lub kakao - na zdjęciu widoczny jest tradycyjny wzór.

Obiad
- Jeśli chodzi o obiad, to musisz sobie jakoś poradzić, bo mnie nie będzie - zakomunikowałam Mu.
- OK, nie ma sprawy, mam 5 piw.
Handel wymienny
- W Spokoju - odparłam bez namysłu. - Pół litra za 5 złotych.
- Czyli taka herbata, jaką ci właśnie zrobiłem, jest warta 5 złotych?!
- Uhm. Co najmniej.
- A ty mi wypominasz koszty pracy domowej kobiet...
Mędrca szkiełko i oko
- Oko mnie boli - ogłosił On.
- Biedaku.
- Musiałem spać na nim, że mnie tak boli.
Wiosna idzie!
W Chicago.
Od tygodnia każdy poranek zaczynam od wizyty na stronie firmy wysyłkowej. Niesamowitą frajdę sprawia mi obserwowanie kolejnych etapów podróży mojej paczki.
Wczoraj kontener dotarł do Warszawy... i nic się nie ruszyło.
- Cztery dni robocze leciała z Ameryki do Polski, a teraz co, 10 dni roboczych z Warszawy do Krakowa? - denerwuję się.
- Spokojnie, dojdzie w końcu, czemu ci się tak spieszy?
- Bo jeszcze jest zimno! A zanim te buty dotrą, to będzie ciepło! O, widzisz, jutro ma być... 5 stopni!
Terminarz
- Powiedziałam E., że chcę się zapisać na balet - relacjonuje mi Siostra.
- Aha. I co ona na to?
- Zapytała mnie bardzo spokojnie: "kiedy?". A ja nawet znalazłam zajęcia z baletu w weekend!
- No, to się zapisz.
- Nie mogę! Na pierwsze zajęcia poszłabym w czerwcu!
Pociąg
- Mogę zostać objęta? Jak pociąg.
- Objęta?! Jak pociąg???!
- Jak pociąg objęty całkowitą rezerwacją miejsc.
Obracanie
- Hm, źle nagrałeś ten filmik... Nie możesz go obrócić?
- Nie ma tu takiej opcji. Będziesz musiała przekręcić głowę.
- Jeszcze czego!
- Albo... odwrócę ci monitor!
I tak zrobił..!
Samotność w łóżku
- Idę. Do. Łóżka. Sama!
- :-( - zrobił podkówkę On.
- Możesz iść ze mną - zezwoliłam łaskawie.
- E, nieee...
Uhm
Mam dzisiaj jakiś rozśpiewany wieczór i ciągle nucę pod nosem różnej maści utwory.
- Na lekkiej fazie zrywam se bazie, siedzę we włazie, a na Pegazie lecą tu kniazie... - zanuciłam radosną improwizację na melodię niezwykle ambitnego utworu Dosko.
- He, he, he - zaśmiał się pod nosem On. Trudno powiedzieć, czy była to reakcja na bazie czy na Pegaza.
- Śmiejesz się ze mnie! - wytknęłam Mu.
- Uhm.
- I jeszcze mówisz 'uhm'!
- Uhm.
- Hrmpf - obraziłam się.
- Uhm.
Pielgrzymka
- Postawił sobie Mekkę obok Medyny, spryciarz!
- Kto?
- Arab zakichany!
- To pewnie po to, żeby nie musieć daleko pielgrzymować...
- Na sąsiednich kratkach ma, cwaniak!
(Gra w Cywilizacje.)
Coś słodkiego
- Idę do kuchni po coś słodkiego - zakomunikowałam.
- ... - nie odezwał się On, pochłonięty grą w Cywilizację. - I co masz?
- Bundz.
Życiowa energia
- Pełne życiowej energii tancerki - cytuję Mu. - To chyba logiczne, gdyby nie miały życiowej energii, to by nie mogły tańczyć, bo by były nieżywe.
- Niektórzy tańczą, jakby byli martwi... - zauważył spokojnie On.
Samonośne
- Możesz mi tu potrzymać? - pyta On, potrzebujący trzeciej ręki do przełożenia jajek do pojemnika w lodówce. (Swoją drogą, jak single to robią?)
- Nie mogę... No, już mogę.
- Teraz to sobie możesz potrzymać cycki - prycha On.
- Ich nie trzeba, są samonośne.
Homo-genizacja
Robimy Irish Coffee. Ja wychodzę z kuchni.
- A ty dokąd?
- Idę się ubrać.
- Ej, masz MOJE skarpetki! - woła On, widząc, jak (li tylko) w skarpetkach przemykam z łazienki do sypialni.
- Wiesz co, ty chyba jesteś gejem...
