Patronus


Obejrzeliśmy najnowszą część przygód Harry'ego Pottera.
- Właściwie to fajnie by było mieć takiego patronusa. Mógłby za mnie robić zakupy - rozmarzył się On.
- Patronus jest niematerialny - zauważyłam.
- To mógłby skoczyć do kuchni i sprawdzić, czego brakuje w lodówce.
- Patronus jest niematerialny - powtórzyłam.
- I przynieść niematerialną listę zakupów...

27 kwietnia 2011

Tortowy Smok Urodzinowy


Tortowy Smok Urodzinowy

Piekę tort i nie mogę zdecydować się na krem.
- Budyniowy zrobię.
- ... - krzywi się On, nienawidzący budyniu.
- Nie marudź, zażerałeś się szarlotką królewską nawet nie wiedząc, że na wierzchu jest krem budyniowy.
- Ja marudzę? - zdziwił się On.
- Marudzisz na budyniowy.
- Kochanie, nie przejmuj się mną, ja zawsze głupoty gadam.

25 kwietnia 2011

Zimno


Zimno

- Co tu tak zimno? - spytałam przechodząc przez pokój.
- Bo przeszłaś. Zawsze się robi zimno, jak Buka przechodzi - odparł Braciszek.
(Braciszek twierdzi, że jestem jak Buka, bo nie mam przyjaciół.)

23 kwietnia 2011

Zmagania z T9


Zmagania z T9

- Mój telefon nie zna słowa "contra" - skarżę się Siostrze.
- A co zna?
- Podpowiada mi "anus"* i "cnota"...

* Anus - łac. odbyt.

Racja


Racja

- Ona ma rację! - popiera mnie Tata.
- Ależ skąd, na pewno nie ma racji! Ale w czym? - oponuje Mama.

22 kwietnia 2011

Piątkowo


Piątkowo

Piątek, dla większości chrześcijan Wielki. Przesadzamy z Mamą heliotropy.
- Jeszcze nie idź, trzeba je schować - powstrzymuje mnie Mama.
- Do domu?
- Do szopy!
- Do szopy, heliotropy! - zaintonowałam radośnie.
- To nie te święta - zauważyła Siostra, wyraźnie zdegustowana.
- Jak najbardziej te, w grudniu śpiewamy do szopy, hej, pasterze!, a w kwietniu o heliotropach.

Kocia muzyka


Kocia muzyka

- Gorąco tu - jęknęła udręczona Siostra. - Nie dam rady zasnąć.
- To otwórz okno. Albo lepiej drzwi.
- Nie otworzę drzwi, bo zaraz przyjdzie ten kot i zacznie śpiewać, tak jak zawsze, i wtedy to już na pewno nie dam rady zasnąć!

21 kwietnia 2011

Edward


Edward

Zaplotłam Siostrze warkocze, żeby w nocy włosy jej się nie splątaly.
- Teraz możesz zrobić fuzję tańca orientalnego z Anią z Zielonego Wzgórza. Ja się przebiorę za Zielone Wzgórze, a ty będziesz mieć liść klonowy w ustach jako symbol Kanady. I to będzie duet z księciem Edwardem.
- Wystarczy Edward.
- Cullen?
- A jaki inny?
- Może wolisz Nożycorękiego.

20 kwietnia 2011

Jeździec kopii


Jeździec kopii

- Co robi taki kopii rajder? - spytał Tata.
- No... - zawahała się Siostra.
- Bo "copy" wiem, co to znaczy, ale przecież "raider" to jeździec. Bez sensu.

19 kwietnia 2011

Interwju


Interwju

Panikuję przed rozmową o pracę.
- Najbardziej nie lubię tego, jak mi każą opowiedzieć o sobie.
- To sobie ułóż kilka zdań. Albo pierwsze zdanie, a potem już jakoś pójdzie - radzi On.
- Zainspiruję się Magdą Gessler... Kreatorka... smaku i stylu... i wdzięku, i elegancji... khe, khe, khe, hrrr!
- Jak powiesz coś takiego i potem zaczniesz tak kaszleć i charczeć jak teraz, to... - zawiesił głos On, próbując powstrzymać się od śmiechu.

Poduszka


Poduszka

- Nie wstawaj jeszcze, chodź się przytulić - rozkazuje o poranku On.
- Jestem już za bardzo zmęczona - oznajmiam, obróciwszy się o 180 stopni i zaplątawszy w kołdrę. - Dalej nie dam rady, kołdra mnie ogranicza. I co to w ogóle jest?!
- To jest poduszka, którą położyłem sobie na twarzy - wyjaśnia z godnością On.

Planeta Małp


Planeta Małp

Bad Hair Day.
- Już NIGDY nie będę miała normalnej fryzury! Zobacz, mam włosy jak małpa!
- Ależ nie, kochanie. Żadna małpa nie miała nigdy takiej fryzury.
- A widziałeś "Planetę Małp"?
- Hm. Rzeczywiście, pewne podobieństwo jest... Ale to nie znaczy, że masz włosy jak małpa!
- Nie?
- Skądże, przecież w tym filmie to byli ludzie przebrani za małpy!

18 kwietnia 2011

Zespół beagle'a


Zespół beagle'a

Marzy mi się beagle od kilku lat. Kiedy jakiegoś widzę, zawsze zwracam uwagę mojego rozmówcy wołając po prostu: "Beagle!". Taka mała mania. (Nieszkodliwa?)
Wczoraj poszliśmy na spacer nad zalew Zakrzówek, beagle również wyroiły się gęsto.

- Beagle! - pisnęłam po raz któryś.
- Masz jakąś odmianę zespołu Tourette'a? - spytał poirytowany On.

Myszka II


Myszka II

Nie przepadam za zoologicznymi przezwiskami, ale czasami mi się coś wyrwie.
- Moje ty słoneczko, moja ty myszo kochana! - rozpoczęłam inwokację do Niego.
- Myszo?
- Jesteś taką myszą, masz długi ogonek i nosek, który marszczysz. Tylko nie masz wąsików, dlaczego nie masz wąsików?
- Bo bym wyglądał jak pedał - odparł ponuro On.

Chyba niezbyt Go podbudowało porównanie do myszy.

Myszka I


Myszka I

- Ależ brudna ta moja myszka - wzdrygnęłam się, obejrzawszy mój mousepad.
- Jak jest brudna, to znaczy, że powinnaś ją częściej myć - rzucił On, nie zaszczycając mnie (i myszki) nawet jednym spojrzeniem.
- Myję ją regularnie! - obruszyłam się.
- A golisz?
- Czy golę?! - osłupiałam.
- A, o komputerowej mówiłaś... - zdumiał się On.

17 kwietnia 2011

Gicz jagnięca!


Gicz jagnięca!

Hałas w krakowskiej Atmosferze. On obserwuje swoje koleżanki, których rozmowy nie słyszy.
- Jak dzieci... - oznajmia mi z niesmakiem.
- Po alkoholu każdy jest jak dziecko - łagodzę.
- ... - On patrzy na mnie takim, jakim patrzy się na bredzących wariatów.
- ..?
- Usłyszałem "cośtam, cośtam, gicz jagnięca".

15 kwietnia 2011

Hoja


Hoja

W prezencie "na nowe mieszkanie" Jego Siostra podarowała nam sadzonkę cytrusa zwanego pomelo, którą sama wyhodowała z pestki. On bardzo się przywiązał do tej roślinki. Dzięki Jego determinacji (którą On przejawiał raczej biernie, zaś ja jako Naczelny Ogrodnik, czynnie) pomelo przeżyło inwazję mszyc oraz dwa desanty przędziorków. Niestety nie wyszło z tego bez szwanku, wielokrotnie zrzucało liście do zera i marniało w oczach. Obecnie przedstawia sobą widok dość opłakany - długi bezlistny pęd okraszony kolcami, z niewielką miotełką liści na czubku.

Moim zielonym ulubieńcem jest z kolei hoja, którą przywiozłam z domu i która po latach bezsensownej egzystencji jako jednopędowa roślinka wyrosła na zasłaniającą pół okna Adelę, kwitnącą obficie i regularnie (ku Jego alergicznej rozpaczy).

- Muszę kupić nową doniczkę dla pomelo - westchnęłam widząc odsłonięte korzenie.
- Zdecydowanie! - przytaknął On energicznie. (Gdyby chodziło o inną roślinę, usłyszałabym zapewne obojętne "uhm".)
- Mogłabym wziąć jakąś większą z tych, które już mamy, ale chcę mu kupić inny fason doniczki. Tę co ma hoja - zakomunikowałam nieco niegramatycznie, w myślach upychając w terminarzu wyprawę po doniczkę.
- Doniczkę co ma hoja?! - zdumiał się On. - To są takie doniczki? Z hojem?

Kataryniarz


Kataryniarz

Oprowadzamy francuską tancerkę orientalną Yael po stolicy.
Na warszawskiej Starówce spotykamy atrakcję turystyczną - kataryniarza.

Kataryniarz: (przypadkowo gra melodię Les Champs-Élysées)
Papuga: (je)
Ludzie: (patrzą na papugę, melodii słuchając mimochodem)
Yael: (po chwili, wyraźnie rozczarowana papugą i poniekąd Polską) I to wszystko? Ona nic więcej nie robi? Tylko je?