Nietrafiona oferta


Bardzo współczuję ludziom, którzy w pracy muszą dzwonić do obcych ludzi i wciskać im karty kredytowe, ubezpieczenia, kołdry wełniane, pozłacane garnki i specjalne pakiety darmowych minut za jedyne 99 zł. To współczucie każe mi rozmawiać z nimi uprzejmie. I bardzo, bardzo prawdomówna jestem podczas tych rozmów...

- Dzień dobry, ja dzwonię z pani banku, czy mogę pani zająć chwilę? Bo mamy taką specjalną ofertę dla naszych wiernych klientów. Proszę powiedzieć, co pani robi, kiedy się pani zepsuje pralka?
- Hm. Nic. Nie zepsuła mi się nigdy pralka.
- Ale gdyby się zepsuła?
- To bym poszła kupić nową. Moja pralka, proszę pana, jest tak stara, że nie opłaca się jej naprawiać.
- Aha... No, to w takim razie spytam inaczej: co pani robi, jak się pani zepsuje telewizor?
- Nic nie robię. Nie mam telewizora - odpowiadam znów zgodnie z prawdą.
- Ojej - zatroskał się pan - to ja nie wiem, jakie pani ma sprzęty w domu... A zmywarkę pani ma?
- Mam.
- O, to wspaniale! - ucieszył się pan. - To co pani robi, jak się pani psuje zmywarka?
- Wzywam serwis. Bo jest na gwarancji jeszcze przez 4 lata...

29 czerwca 2011

Chamy i jełopy


Chamy i jełopy

Miejsce akcji: największe w Krakowie centrum handlowe.
Z Jego Siostrą poszłyśmy szukać słodkich ciuchów na moją sobotnią imprezę urodzinową.

- To gdzie idziemy najpierw? - pyta Jego Siostra.
- Myślę, że zaczniemy od Chama. A potem może do Trolla?
- Cham i Troll. OK, a do Frajera i Debila idziemy?

28 czerwca 2011

...a rak? Byle jak!


...a rak? Byle jak!

On obsypał mnie prezentami, m.in. absolutnie uroczym pendrivem z moim znakiem zodiaku.

- Zaraz, ale spod jakiego ty jesteś znaku? - zainteresowała się Jego Siostra.
- Rak. Przecież sama widzisz, nawet jest podpisany.
- Tylko że na tym obrazku jest... krab...
- Krab?! Holy crap! - wykrzyknął On.

27 czerwca 2011

Dla ukojenia nerwów


Dla ukojenia nerwów

On wchodzi do kuchni, kiedy ja za pomocą pęsety kuchennej umieszczam ozdobne perełki na torcie.

- Będziesz to przez tydzień robić - ostrzega mnie On.
- Ale mnie to tak uspokaja... Ludzie powinni piec torty, zamiast jeździć na jakieś upiornie drogie wycieczki do SPA.

Zrozumienie w związku


Zrozumienie w związku

- Jutro nigdzie nie pójdziemy, bo muszę oddać projekt - oznajmia On.
- Aha... Ech...
- Nie rozumiem, czemu wzdychasz?!
- Nie potrafię tego zwerbalizować.
- Aha. Ale... czego zwerbalizować? - odpowiada po chwili On.
- Tego, dlaczego wzdycham.
- Aha. A wzdychałaś?

(Nie wiem, czy zauważyliście, ale to jest tysiąc pięćsetny wpis!)

25 czerwca 2011

Odgłos


Odgłos

Mam kontuzję kolana, nic poważnego, ale na razie boli.

- Czy ten odgłos, który przed chwilą wydałaś, oznaczał, że boli cię kolano? - zaniepokoił się On.
- Nie...
- A co oznaczał?
- To był odgłos pt. "widelec przyssał mi się do magnesu w notesie, który leżał obok talerza".

...porzućcie wszelką nadzieję.


...porzućcie wszelką nadzieję.

On ma nowy telefon.
Kiedy w nowym telefonie dzwoni budzik, są dwie opcje: "Drzemka" i "Porzuć".

- Ty widziałeś, jakie to jest głupie?!
- Widziałem.
- Chociaż może to jest "Porzuć wszelką nadzieję, że dzisiaj się wyśpisz"? Takie nawiązanie do kultury.

Z pieprzem


Z pieprzem

Zrzuciłam odżywkę do włosów. Upuściłam szczotkę. Spadła mi suszarka.
Tłukę się po łazience jak Marek po piekle, a On tylko wymownie milczy.

- Przepraszam... Nie wiem, co mi tak dzisiaj wszystko z rąk leci.
- Po prostu zmieniasz się w prawdziwego popieprzonego copywritera...
- A skąd ty tak dobrze wiesz, jak zachowuje się prawdziwy copywriter?
- Oglądałem "Szpilki w Tatrach"!

24 czerwca 2011

Teksty T.Love


Teksty T.Love

Oglądam serial, w którym podpity bohater woła ciągle kelnera.
- Czy tam nie ma kelnera, że on tak woła? - irytuje się On.
- Jest. Ale... jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner, i tak skończymy o świcie! - śpiewam.
- Aha.
- I oczywiście nie znasz tej piosenki.
- Nie znam. Znam tylko nie, nie, nie... tak, tak, tak...

Jestem ninja


Jestem ninja

Leje, a ja jestem w sandałach. Dzwonię do Niego.

- Czy możesz mi przywieźć jakieś zamknięte buty?
- Przecież jesteś na rowerze. Nie zmokniesz.
- Tak, bo na rowerze jestem ninja, potrafię omijać krople deszczu...

W sklepie


W sklepie

Ekspedientka do ekspedientki:
- Hania?!
- No?
- Sprawdzisz mi podudzia?!

23 czerwca 2011

Dobry powód


Dobry powód

- Czy gazpacho to nie jest coś do jedzenia? - nagle spytał On.
- Owszem. Zupa. Chłodnik. Hiszpania - odpowiedziałam telegraficznym skrótem.
- Aha. Bo coś mi się kojarzyło.
- Było na pikniku. Nie chciałeś spróbować, nie wiem dlaczego.
- Bo jak coś się nazywa jak piosenka Marillion, to ja nie mogę temu ufać...

Białe risotto


Białe risotto

Stać nad garnkiem ryżu, bez przerwy mieszając i dolewając co trzy minuty parę łyżek rosołu, to rzecz doprawdy nudna. Nie ulega jednak wątpliwości, że przygotowywanie risotta jest też po trosze czynnością, która sprzyja filozoficznej zadumie. Długie i monotonne zajęcie nieuchronnie rozjaśnia nasze myśli. (Elena Kostioukovitch, "Sekrety włoskiej kuchni")

Prawie wszystko w tym daniu jest białe: ryż, szparagi, mięso, wino i czosnek. Proste zestawy smakują najlepiej! A monotonne mieszanie na zmianę z dolewaniem pozwala wyciszyć się i uspokoić. Risotto jest idealną potrawą na dzień wolny. Bo uwalnia i spowalnia. Przepis wymyślony na poczekaniu, zainspirowały mnie szparagi.


Białe risotto ze szparagami i kurczakiem
porcja dla 2 osób

2 piersi z kurczaka
sól
500 g białych szparagów
50 g masła
3 ząbki czosnku
150 g ryżu arborio (lub innego do risotto)

100 ml białego wytrawnego wina
600 ml bulionu warzywnego
parmezan

1. Mięso oczyścić, pokroić w kostkę. Włożyć do miski i zalać wodą z solą (powinna być przyjemnie słona, nie przesolić!). Odstawić.
2. Szparagi obrać, odkroić zdrewniałe końce. Pokroić w kosteczkę.
3. Masło rozgrzać w rondlu.
4. Czosnek przekroić, podsmażyć na maśle, wyjąć z rondla.
5. Ryż zeszklić na maśle. Mieszać przez chwilę i ostrożnie wlać wino.
6. Kiedy ryż wchłonie całe wino, dolać chochlę bulionu.
7. Kurczaka odcedzić. Dorzucić do rondla.
8. Stopniowo wlewać bulion po jednej chochli, cały czas mieszając, w miarę jak ryż będzie gęstniał i pęczniał.
9. Pod koniec do ryżu dodać pokrojone w kostkę szparagi - powinny być lekko podduszone, ale jeszcze chrupiące.
10. Gotowe risotto podawać posypane parmezanem.

21 czerwca 2011

Necronomicon


Necronomicon

Jak już pisałam, mam Fajną Pracę, która charakteryzuje się między innymi tym, że wstaję codziennie może nie ze śpiewem na ustach, ale bez niechęci, która zwykła wkradać się w moje poranki w czasach kelnerskich.

- Wstajesz już? - wymamrotał On słysząc budzik.
- Wstaję.
- Biedaczku...
- Oj tam, zaraz biedaczku. Nie jest biedaczkiem ten, który wstaje wiekami... - zadeklamowałam wzniośle. I zacukałam się.
- Nie jest umarłym ten, który spoczywa wiekami, nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami* - wymruczał On zaskakująco przytomnie.

* "Necronomicon".

20 czerwca 2011

Rocket Fuel


Rocket Fuel

Jego Siostra opowiada o programie, w którym widziała Roberta Burneikę. Podobno wspomniany pan z winy nadmiernie rozrośniętych bicepsów nie może normalnie odebrać telefonu, bo nie potrafi zgiąć ramienia tak, żeby dłonią dosięgnąć ucha.

- Mógłby właściwie używać słuchawek - zauważa On z namysłem.
- Nie mógłby, bo nie może sobie ich założyć! - wyjaśnia Jego Siostra.
- Mógłby położyć sobie słuchawki na stole i uchem wycelować tak, żeby słuchawka trafiła do środka - podsuwam pomysł.
- Albo położyć telefon na stole i przyłożyć głowę do głośnika... - kontynuuje Jego Siostra, coraz bardziej rozbawiona.
- ...i nosem wybierać numer! Zaraz, właściwie numer to mógłby palcem wybrać - reflektuje się On.

Zbrodnia. I kara


Zbrodnia. I kara

ZBRODNIA

- Znowu chcesz wszystko kontrolować!
- Po pierwsze: lubię to. Po drugie: nie wiem, o co ci chodzi - obronnym tonem odparł On.

KARA

- A kopnął cię ktoś kiedyś?
- Nie.
- To zaraz poczujesz... karzącą nogę sprawiedliwości!

19 czerwca 2011

Dojrzałość


Dojrzałość

- Chyba jeszcze nie do końca dojrzały ten pomidor - zmartwił się On, krojąc składniki na zapiekankę.
- Nie narzekaj, dzieci z nim mieć nie chcesz, nie musi być dojrzały.

18 czerwca 2011

Truskawkowo


Truskawkowo

- Trzeba kupić kilogram truskawek, umyć je i obrać, i zamrozić.
- Uhm - mruknął On, kompletnie niezainteresowany.
- I to jest zadanie dla ciebie. Zrobisz to w poniedziałek.
- W poniedziałek?! Ale ja wtedy będę się bawił laptopem! A drugą ręką nowym telefonem!
- ... - zmarszczyłam groźnie brwi.
- No dobra, nogami będę obierał.

17 czerwca 2011

Zielono mi


Zielono mi

Przeniosłam doniczkę z paprocią stojącą dotąd na lodówce do łazienki, żeby miała większą wilgotność.

- To dziwnie wygląda, jak tu nie stoi nic zielonego - oznajmił On, stawiając na miejscu paproci szklankę ze szczypiorkiem.

Jak stworzyć zagrożenie dla ruchu rowerowego? Część 2


Jak stworzyć zagrożenie dla ruchu rowerowego? Część 2

Bicycle symbolWcześniejsze porady w tej sprawie - tutaj.

1. Przez całą trasę używamy najwyżej jednej ręki.

Najlepiej rozmawiać przez komórkę, poprawiać fryzurę albo makijaż, wyjmować coś z plecaka. Można się też drapać po jajkach, jeśli się ma takowe. Dowolna czynność angażująca jedną rękę przez co najmniej kilometr będzie zaliczona.


Beza z owocami i bitą śmietaną


Beza z owocami i bitą śmietaną

Z tiramisu zostały mi 4 wielkie białka, więc postanowiłam zrobić bezę. To bardzo prosty deser, o czym świadczy choćby fakt, że pojawia się w książce Jamiego Olivera.

Jak zrobić bezę?

To pytanie nurtowało mnie już od jakiegoś czasu - o czym świadczy choćby ten wpis. W końcu udało mi się je ujarzmić. Wydawałoby się, że nic prostszego: ubić pianę, dodać cukier i upiec. Potrzeba było jednak kilkunastu porażek, żeby końcowy efekt był chrupiący z zewnątrz i lekko ciągnący w środku. Najlepiej moim zdaniem robić bezy dzień wcześniej, wieczorem, żeby przez noc przestygły.


Beza
4 duże białka
200 g cukru pudru
szczypta soli

Rozgrzać piekarnik do 130 stopni.

1. Białka ubić z solą na sztywną pianę. Najlepiej zrobić to mikserem.
2. Po trochę dodawać cukru pudru i dalej miksować.
3. Kiedy beza będzie gładka, a cukier się rozpuści, wyłożyć bezę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Można uformować z niej koło, prostokąt, a nawet serduszko. Warstwa powinna mieć ok. 4-5 cm grubości.
4. Piec przez godzinę na dolnej półce piekarnika.
5. Jeśli beza zacznie się rumienić, przykryć wierzch folią aluminiową.
6. Pozostawić do wystudzenia w piekarniku.

Owoce+bita śmietana

200 ml śmietanki 30% (lub więcej)
1 łyżka cukru pudru
400 g truskawek (lub innych owoców)

1. Truskawki umyć i pozbawić szypułek. Pokroić na połówki lub na ćwiartki.
2. Ubić śmietanę na sztywno.
3. Dodać cukier puder i delikatnie wymieszać.
4. Na wystudzoną bezę wyłożyć śmietanę i truskawki.

Z miłości do truskawek.

Związek rządu


Związek rządu

On wkuwa do egzaminu ze stylistyki i bardzo przy tym cierpi, bo nigdy nie planował zostać językoznawcą.

- A na przykład rower Maćka to jest związek czego?
- Rządu.
- A nie przynależności? Przecież mówiłaś, że ta druga część ma się nie odmieniać.
- Maciek się odmienia, bo to rzeczownik. A związek przynależności to jest czasownik plus nieodmienna część mowy, czyli generalnie to z przysłówkiem, bo reszta z czasownikiem się nie łączy.
- Czasownik łączy się z przyimkiem. Na przykład podpierdolić.

16 czerwca 2011

Zagoń rower do roboty!


Zagoń rower do roboty!

Bicycle symbolAkcja "Zagoń rower do roboty" zachęca do jeżdżenia do pracy na rowerze. Zorganizowali już trzeci Tydzień Odpoczynku Dla Samochodu (minął 12 czerwca). Ja świętuję jednak już od początku maja, i wcale nie dlatego, że nie mam samochodu.

Dlaczego jeżdżę do pracy na rowerze? 


Na żywo


Na żywo

Ostatnio moja codzienność to życie na gorąco, dosłownie i w przenośni. Dziś przypedałowałam z pracy, następnie wzięłam chłodny prysznic i zaległam na łóżku w sypialni.

- I tak będziesz leżeć? - spytał On, niechętnym spojrzeniem ogarniając moje lenistwo.
- Trochę. Jestem martwa. - wymamrotałam.
- Martwa?
- A widziałeś kiedyś martwego człowieka?
- Żeby tak na żywo, to nie.

15 czerwca 2011

Jak zarabia poczta?


Jak zarabia poczta?

- Byłem na poczcie i kupiłem truskawki i czereśnie - komunikuje mi On przez telefon.
- Kupiłeś truskawki i czereśnie na poczcie?!
- Pewnie. Poczta w dzisiejszych czasach zarabia na wszystkim.

Silny argument


Silny argument

- Wiesz, myślimy z Siostrą, żeby pojechać do Wiednia. Autostopem - zwierzyłam Mu się.
- Autostopem?! Nie zgadzam się!
- A wiesz, że ja mam koleżankę, która kilka tysięcy kilometrów przejechała autostopem?
- A wiesz, że istnieje facet, który penisem potrafi podnieść samochód?

13 czerwca 2011

Garść przyjemności


Garść przyjemności


Ewenement pisała o garści przyjemności - bardzo spodobał mi się pomysł spisywania drobnych rzeczy, które dają nam radość. Mam za sobą bardzo intensywny weekend, więc nietrudno będzie zebrać tego trochę.

1. Nieustająca satysfakcja w pracy.
Dostałam Idealną Pracę zaledwie 1,5 miesiąca temu, a euforia mi jeszcze nie minęła.


Jak stworzyć zagrożenie dla ruchu rowerowego?


Jak stworzyć zagrożenie dla ruchu rowerowego?

Bicycle symbol1. Nie sygnalizujemy skrętu.

Liczymy na telepatyczne zdolności osób, które jadą za nami. Domyślą się, że chcemy skręcić. A jak się nie domyślą, to ich strata.


Bez nosa


Bez nosa

- Nie podoba mi się mój nos - marudzi Siostra.
- Wolałabyś mieć taki od linijki? Jak On? - pytam retorycznie.
- No nie... Wolałabym w ogóle nie mieć nosa, jak Voldemort.

10 czerwca 2011

Koczownicy


Koczownicy

- Czego szukasz? - spytał W.
- Worków na śmieci!
- Leżą na kartonach z mlekiem.
- A... Nie rozumiem, dlaczego te worki ciągle znajdują się w innym miejscu!
- Bo to są worki wędrowne.

8 czerwca 2011

Riksza


Riksza

- Widziałam dzisiaj smarta z bagażnikiem na rower. Powinni teraz wymyślić rower z bagażnikiem na hulajnogę. I hulajnogę z bagażnikiem na rolki.
- Albo rower z bagażnikiem na rower. Taka riksza - dodał On.
- I z plandeką. Dodajesz plandekę do rikszy i z dwóch rowerów robisz smarta.

Serial na kacu


Serial na kacu

Oglądam kolejny odcinek serialu.
- Coś ostatnio mają kiepskie te hangovery - stwierdzam z niesmakiem.
- Co mają?! - dębieje On.
- Wiedziałam, że coś pokręciłam. Cliffhangery.

5 czerwca 2011

60 years of big musical shit


60 years of big musical shit

Uwielbiam musicale. Uwielbiam ten moment, kiedy nagle cała ulica zaczyna tańczyć i śpiewać tę samą piosenkę. Uwielbiam nawet naiwność i czarno-białe przedstawianie świata. Oglądam wszystko, w czym śpiewają, od spektakli Andrew Lloyd Webera, przez filmy bollywoodzkie, po produkcje Disneya. I potem oczywiście słucham tej muzyki... A Jego audiofilskie ucho cierpi.

- Znajdź mi proszę płyty z serii Classic Disney, 60 Years of Musical Magic - komenderuję.
- 60 years of musical magic and 800 MB of pure shit - mruczy On pod nosem.

Na głowie


Na głowie

Nałożyłam hennę na włosy i CZEKAM.
- Weź słuchawki, kochanie...
- Znowu ja?! Dlaczego ja?!
- Ja nie bardzo mogę.
- Bo siedzisz z tym g... na głowie!
- To nie g..., tylko mielone liście!

4 czerwca 2011

Podniecające płaszczyzny


Podniecające płaszczyzny

Dostaliśmy w prezencie na Dzień Dziecka patelnie - piękne, nowoczesne, z powłoką ceramiczną, moje wymarzone. Zaprezentowałam Mu zestaw, bardzo zadowolona.

- Kochanie... Wybacz, ale mnie to nie podnieca... - wyjawił On nieco wstydliwie.
- Co cię nie podnieca?! Patelnie? Pewnie dlatego, że takie płaskie!
- O, to. Płaskich nie lubię.

3 czerwca 2011

Sól w oku


Sól w oku

Moja Mama kupiła solniczkę (w zestawie z pieprzniczką) w kształcie czerwonego kamienia.
Siostra przy kolacji użyła solniczki, po czym nagle zakrztusiła się i wstała od stołu.
- Co jej się stało? - zdziwiła się Mama.
- Nic takiego... Po prostu uświadomiłam sobie, że solę kamieniem... - oznajmiła Siostra, która ze śmiechu aż dostała czkawki.
- Solenie kamieniem to jeszcze nic. Pomyśl, że możesz pieprzyć kamieniem!