Miejsce akcji: największe w Krakowie centrum handlowe.
Z Jego Siostrą poszłyśmy szukać słodkich ciuchów na moją sobotnią imprezę urodzinową.
- To gdzie idziemy najpierw? - pyta Jego Siostra.
- Myślę, że zaczniemy od Chama. A potem może do Trolla?
- Cham i Troll. OK, a do Frajera i Debila idziemy?
- Dzień dobry, ja dzwonię z pani banku, czy mogę pani zająć chwilę? Bo mamy taką specjalną ofertę dla naszych wiernych klientów. Proszę powiedzieć, co pani robi, kiedy się pani zepsuje pralka?
- Hm. Nic. Nie zepsuła mi się nigdy pralka.
- Ale gdyby się zepsuła?
- To bym poszła kupić nową. Moja pralka, proszę pana, jest tak stara, że nie opłaca się jej naprawiać.
- Aha... No, to w takim razie spytam inaczej: co pani robi, jak się pani zepsuje telewizor?
- Nic nie robię. Nie mam telewizora - odpowiadam znów zgodnie z prawdą.
- Ojej - zatroskał się pan - to ja nie wiem, jakie pani ma sprzęty w domu... A zmywarkę pani ma?
- Mam.
- O, to wspaniale! - ucieszył się pan. - To co pani robi, jak się pani psuje zmywarka?
- Wzywam serwis. Bo jest na gwarancji jeszcze przez 4 lata...
Chamy i jełopy
Dla ukojenia nerwów
- Będziesz to przez tydzień robić - ostrzega mnie On.
- Ale mnie to tak uspokaja... Ludzie powinni piec torty, zamiast jeździć na jakieś upiornie drogie wycieczki do SPA.
Zrozumienie w związku
- Jutro nigdzie nie pójdziemy, bo muszę oddać projekt - oznajmia On.
- Aha... Ech...
- Nie rozumiem, czemu wzdychasz?!
- Nie potrafię tego zwerbalizować.
- Aha. Ale... czego zwerbalizować? - odpowiada po chwili On.
- Tego, dlaczego wzdycham.
- Aha. A wzdychałaś?
(Nie wiem, czy zauważyliście, ale to jest tysiąc pięćsetny wpis!)
Odgłos
Mam kontuzję kolana, nic poważnego, ale na razie boli.
- Czy ten odgłos, który przed chwilą wydałaś, oznaczał, że boli cię kolano? - zaniepokoił się On.
- Nie...
- A co oznaczał?
- To był odgłos pt. "widelec przyssał mi się do magnesu w notesie, który leżał obok talerza".
...porzućcie wszelką nadzieję.
On ma nowy telefon.
Kiedy w nowym telefonie dzwoni budzik, są dwie opcje: "Drzemka" i "Porzuć".
- Ty widziałeś, jakie to jest głupie?!
- Widziałem.
- Chociaż może to jest "Porzuć wszelką nadzieję, że dzisiaj się wyśpisz"? Takie nawiązanie do kultury.
Z pieprzem
Zrzuciłam odżywkę do włosów. Upuściłam szczotkę. Spadła mi suszarka.
Tłukę się po łazience jak Marek po piekle, a On tylko wymownie milczy.
- Przepraszam... Nie wiem, co mi tak dzisiaj wszystko z rąk leci.
- Po prostu zmieniasz się w prawdziwego popieprzonego copywritera...
- A skąd ty tak dobrze wiesz, jak zachowuje się prawdziwy copywriter?
- Oglądałem "Szpilki w Tatrach"!
Teksty T.Love
Oglądam serial, w którym podpity bohater woła ciągle kelnera.
- Czy tam nie ma kelnera, że on tak woła? - irytuje się On.
- Jest. Ale... jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner, i tak skończymy o świcie! - śpiewam.
- Aha.
- I oczywiście nie znasz tej piosenki.
- Nie znam. Znam tylko nie, nie, nie... tak, tak, tak...
Jestem ninja
Leje, a ja jestem w sandałach. Dzwonię do Niego.
- Czy możesz mi przywieźć jakieś zamknięte buty?
- Przecież jesteś na rowerze. Nie zmokniesz.
- Tak, bo na rowerze jestem ninja, potrafię omijać krople deszczu...
Dobry powód
- Czy gazpacho to nie jest coś do jedzenia? - nagle spytał On.
- Owszem. Zupa. Chłodnik. Hiszpania - odpowiedziałam telegraficznym skrótem.
- Aha. Bo coś mi się kojarzyło.
- Było na pikniku. Nie chciałeś spróbować, nie wiem dlaczego.
- Bo jak coś się nazywa jak piosenka Marillion, to ja nie mogę temu ufać...
Białe risotto

Białe risotto ze szparagami i kurczakiem
porcja dla 2 osób
2 piersi z kurczaka
sól
500 g białych szparagów
50 g masła
3 ząbki czosnku
150 g ryżu arborio (lub innego do risotto)
100 ml białego wytrawnego wina
600 ml bulionu warzywnego
parmezan
1. Mięso oczyścić, pokroić w kostkę. Włożyć do miski i zalać wodą z solą (powinna być przyjemnie słona, nie przesolić!). Odstawić.
2. Szparagi obrać, odkroić zdrewniałe końce. Pokroić w kosteczkę.
3. Masło rozgrzać w rondlu.
4. Czosnek przekroić, podsmażyć na maśle, wyjąć z rondla.
5. Ryż zeszklić na maśle. Mieszać przez chwilę i ostrożnie wlać wino.
6. Kiedy ryż wchłonie całe wino, dolać chochlę bulionu.
7. Kurczaka odcedzić. Dorzucić do rondla.
8. Stopniowo wlewać bulion po jednej chochli, cały czas mieszając, w miarę jak ryż będzie gęstniał i pęczniał.
9. Pod koniec do ryżu dodać pokrojone w kostkę szparagi - powinny być lekko podduszone, ale jeszcze chrupiące.
10. Gotowe risotto podawać posypane parmezanem.

Necronomicon
- Wstajesz już? - wymamrotał On słysząc budzik.
- Wstaję.
- Biedaczku...
- Oj tam, zaraz biedaczku. Nie jest biedaczkiem ten, który wstaje wiekami... - zadeklamowałam wzniośle. I zacukałam się.
- Nie jest umarłym ten, który spoczywa wiekami, nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami* - wymruczał On zaskakująco przytomnie.
* "Necronomicon".
Rocket Fuel
- Mógłby właściwie używać słuchawek - zauważa On z namysłem.
- Nie mógłby, bo nie może sobie ich założyć! - wyjaśnia Jego Siostra.
- Mógłby położyć sobie słuchawki na stole i uchem wycelować tak, żeby słuchawka trafiła do środka - podsuwam pomysł.
- Albo położyć telefon na stole i przyłożyć głowę do głośnika... - kontynuuje Jego Siostra, coraz bardziej rozbawiona.
- ...i nosem wybierać numer! Zaraz, właściwie numer to mógłby palcem wybrać - reflektuje się On.
Zbrodnia. I kara
- Znowu chcesz wszystko kontrolować!
- Po pierwsze: lubię to. Po drugie: nie wiem, o co ci chodzi - obronnym tonem odparł On.
KARA
- A kopnął cię ktoś kiedyś?
- Nie.
- To zaraz poczujesz... karzącą nogę sprawiedliwości!
Dojrzałość
- Chyba jeszcze nie do końca dojrzały ten pomidor - zmartwił się On, krojąc składniki na zapiekankę.
- Nie narzekaj, dzieci z nim mieć nie chcesz, nie musi być dojrzały.
Truskawkowo
- Trzeba kupić kilogram truskawek, umyć je i obrać, i zamrozić.
- Uhm - mruknął On, kompletnie niezainteresowany.
- I to jest zadanie dla ciebie. Zrobisz to w poniedziałek.
- W poniedziałek?! Ale ja wtedy będę się bawił laptopem! A drugą ręką nowym telefonem!
- ... - zmarszczyłam groźnie brwi.
- No dobra, nogami będę obierał.
Zielono mi
Przeniosłam doniczkę z paprocią stojącą dotąd na lodówce do łazienki, żeby miała większą wilgotność.
- To dziwnie wygląda, jak tu nie stoi nic zielonego - oznajmił On, stawiając na miejscu paproci szklankę ze szczypiorkiem.
Jak stworzyć zagrożenie dla ruchu rowerowego? Część 2
Wcześniejsze porady w tej sprawie - tutaj.
1. Przez całą trasę używamy najwyżej jednej ręki.
Beza z owocami i bitą śmietaną
Jak zrobić bezę?
To pytanie nurtowało mnie już od jakiegoś czasu - o czym świadczy choćby ten wpis. W końcu udało mi się je ujarzmić. Wydawałoby się, że nic prostszego: ubić pianę, dodać cukier i upiec. Potrzeba było jednak kilkunastu porażek, żeby końcowy efekt był chrupiący z zewnątrz i lekko ciągnący w środku. Najlepiej moim zdaniem robić bezy dzień wcześniej, wieczorem, żeby przez noc przestygły.

Beza
4 duże białka
200 g cukru pudru
szczypta soli
Rozgrzać piekarnik do 130 stopni.
1. Białka ubić z solą na sztywną pianę. Najlepiej zrobić to mikserem.
2. Po trochę dodawać cukru pudru i dalej miksować.
3. Kiedy beza będzie gładka, a cukier się rozpuści, wyłożyć bezę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Można uformować z niej koło, prostokąt, a nawet serduszko. Warstwa powinna mieć ok. 4-5 cm grubości.
4. Piec przez godzinę na dolnej półce piekarnika.
5. Jeśli beza zacznie się rumienić, przykryć wierzch folią aluminiową.
6. Pozostawić do wystudzenia w piekarniku.
Owoce+bita śmietana
200 ml śmietanki 30% (lub więcej)
1 łyżka cukru pudru
400 g truskawek (lub innych owoców)
1. Truskawki umyć i pozbawić szypułek. Pokroić na połówki lub na ćwiartki.
2. Ubić śmietanę na sztywno.
3. Dodać cukier puder i delikatnie wymieszać.
4. Na wystudzoną bezę wyłożyć śmietanę i truskawki.
Związek rządu
- A na przykład rower Maćka to jest związek czego?
- Rządu.
- A nie przynależności? Przecież mówiłaś, że ta druga część ma się nie odmieniać.
- Maciek się odmienia, bo to rzeczownik. A związek przynależności to jest czasownik plus nieodmienna część mowy, czyli generalnie to z przysłówkiem, bo reszta z czasownikiem się nie łączy.
- Czasownik łączy się z przyimkiem. Na przykład podpierdolić.
Na żywo
- I tak będziesz leżeć? - spytał On, niechętnym spojrzeniem ogarniając moje lenistwo.
- Trochę. Jestem martwa. - wymamrotałam.
- Martwa?
- A widziałeś kiedyś martwego człowieka?
- Żeby tak na żywo, to nie.
Jak zarabia poczta?
- Byłem na poczcie i kupiłem truskawki i czereśnie - komunikuje mi On przez telefon.
- Kupiłeś truskawki i czereśnie na poczcie?!
- Pewnie. Poczta w dzisiejszych czasach zarabia na wszystkim.
Silny argument
- Wiesz, myślimy z Siostrą, żeby pojechać do Wiednia. Autostopem - zwierzyłam Mu się.
- Autostopem?! Nie zgadzam się!
- A wiesz, że ja mam koleżankę, która kilka tysięcy kilometrów przejechała autostopem?
- A wiesz, że istnieje facet, który penisem potrafi podnieść samochód?
Garść przyjemności
1. Nieustająca satysfakcja w pracy.
Dostałam Idealną Pracę zaledwie 1,5 miesiąca temu, a euforia mi jeszcze nie minęła.
Bez nosa
- Nie podoba mi się mój nos - marudzi Siostra.
- Wolałabyś mieć taki od linijki? Jak On? - pytam retorycznie.
- No nie... Wolałabym w ogóle nie mieć nosa, jak Voldemort.
Koczownicy
- Czego szukasz? - spytał W.
- Worków na śmieci!
- Leżą na kartonach z mlekiem.
- A... Nie rozumiem, dlaczego te worki ciągle znajdują się w innym miejscu!
- Bo to są worki wędrowne.
Riksza
- Albo rower z bagażnikiem na rower. Taka riksza - dodał On.
- I z plandeką. Dodajesz plandekę do rikszy i z dwóch rowerów robisz smarta.
Serial na kacu
Oglądam kolejny odcinek serialu.
- Coś ostatnio mają kiepskie te hangovery - stwierdzam z niesmakiem.
- Co mają?! - dębieje On.
- Wiedziałam, że coś pokręciłam. Cliffhangery.
60 years of big musical shit
- Znajdź mi proszę płyty z serii Classic Disney, 60 Years of Musical Magic - komenderuję.
- 60 years of musical magic and 800 MB of pure shit - mruczy On pod nosem.
Na głowie
Nałożyłam hennę na włosy i CZEKAM.
- Weź słuchawki, kochanie...
- Znowu ja?! Dlaczego ja?!
- Ja nie bardzo mogę.
- Bo siedzisz z tym g... na głowie!
- To nie g..., tylko mielone liście!
Podniecające płaszczyzny
- Kochanie... Wybacz, ale mnie to nie podnieca... - wyjawił On nieco wstydliwie.
- Co cię nie podnieca?! Patelnie? Pewnie dlatego, że takie płaskie!
- O, to. Płaskich nie lubię.
Sól w oku
Siostra przy kolacji użyła solniczki, po czym nagle zakrztusiła się i wstała od stołu.
- Co jej się stało? - zdziwiła się Mama.
- Nic takiego... Po prostu uświadomiłam sobie, że solę kamieniem... - oznajmiła Siostra, która ze śmiechu aż dostała czkawki.
- Solenie kamieniem to jeszcze nic. Pomyśl, że możesz pieprzyć kamieniem!


