| Szufladki: | dialogi | pogaduszki | w pracy | w zbiorkomie | Cracow by bike | Slow Food | film | in-side | myśli nieuczesane | historie kuchenne | 30 DFC | FAQ |
31 lipca 2011
Ujemne kalorie
- To jest prawda, że lody mają ujemne kalorie? - zagaduję.
- I tak, i nie - odpowiada Braciszek, po czym zaczyna wyjaśniać, że kaloria to ilość energii potrzebna do ogrzania o jeden stopień...
- Celsjusza?
- A nie Kelwina?
- A może Fahrenheita?
- Ja to mam gdzieś, lody są dobre! - podsumowuje Siostra.
29 lipca 2011
Z Juhasem za pasem
- Powinnyśmy mieć wszystkie ten sam rozmiar, wtedy byśmy sobie pożyczały ciuchy - oznajmiła Mama.
- Dobry pomysł. To kto do kogo się dopasuje? - spytała Siostra z błyskiem w oku.
- Wy dwie do mnie. Tylko byście sobie musiały odessać tłuszcz z piersi - zakomenderowałam.
- Łatwiej by było, gdybyś ty sobie wstrzyknęła...
- Wstrzyknij sobie smalec! - zaproponował Braciszek.
- Wolę bardziej luksusowo, może klarowane masło?
Kolejną propozycję Braciszek rzucił tonem ks. Natanka pytającego o Harry'ego Pottera.
- A może... Juhasa?
28 lipca 2011
O pięknie
- Nie zgaszę! - postawił się On. - Jesteś taka śliczna, chcę sobie na ciebie popatrzeć!
- Ale...
- ...ja nie jestem śliczny, tak, rozumiem.
26 lipca 2011
Najlepsze lody w Krakowie
1. Lody ze Starowiślnej,
czyli Pracownia Cukiernicza Stanisław Sarga,
ul. Starowiślna 83.
2. Katanè,
czyli lody po sycylijsku,
ul. Sławkowska 19.
Trzech Włochów mówiących po polsku ledwo. Lody codziennie inne i zawsze pyszne. Coś dla siebie znajdą miłośnicy tradycji: są lody truskawkowe, waniliowe, czekoladowe - ale i nietypowe smaki, jak ananasowe (ze świeżych owoców!), nutella, biszkoptowe, amarena. Więcej niż 2 gałki można wziąć w słodkim rożku.
3. Lody domowe,
bez użycia maszyny do lodów. Np. semifreddo albo miękkie lody z mleka skondensowanego.
25 lipca 2011
Klub 27
- Mam jeszcze tylko parę miesięcy, żeby dołączyć do Klubu 27 - oznajmiłam.
- Tego klubu artystów, którzy zmarli mając 27 lat? - upewniła się E.
- Uhm. Tylko musiałabym jeszcze tak szybko nagrać płytę albo coś innego stworzyć, żebym mogła być artystą.
- Możesz zawsze dołączyć do innego klubu - podsunęła E. - Do klubu Ludzi, Którzy Utonęli w Zakrzówku... Albo do klubu Tych, Którzy Raz Pojechali Na Hutę I Nigdy Z Niej Nie Wrócili...
- Albo do klubu Ludzi, Którzy Zmarli Po Siedemdziesiątce - dodała M.
24 lipca 2011
Ale za to niedziela...
- Nie wiem, a co ty będziesz robiła?
- Zrobię hummus z bobu. I upiekę tartę ze śliwkami.
- A, dzisiaj niedziela. Skoro tak, to ja trochę powiercę...
23 lipca 2011
Romantycznie
- Wstańże z tego kamienia! - zachęca pani swoją suczkę.
- ... - suczka wstaje bez słowa.
- Nie pozwalam jej leżeć, jak tak zimno jest - zwierza się pani innej pani. - Bo pies, wie pani, jak człowiek, na starość romantyzmu dostanie.
A tutaj - ekskluziw: wiersz o tym, co zrobić, żeby było romantycznie.
"Zanim odejdą wody"
22 lipca 2011
Szpinak po katalońsku
Przepis odtworzony przeze mnie na podstawie potrawy z restauracji.
Szpinak po katalońsku
lekko spolszczony, z włoską nutą serową
50 g rodzynek
50 g płatków migdałowych
100 ml białego wina
ser pecorino
białe pieczywo na grzanki - weka lub bagietka
oliwa z oliwek
2 ząbki czosnku
sól, biały pieprz
1. Rodzynki sparzyć i odsączyć.
2. Płatki migdałowe wysypać na rozgrzaną, suchą patelnię. Posolić. Uprażyć, często potrząsając patelnią (łatwo się przypalają!). Przesypać do miseczki.
3. Świeży szpinak dokładnie opłukać, następnie osuszyć i posiekać niezbyt drobno. Jeśli korzystacie ze szpinaku z mrożonki, ten punkt należy pominąć i po prostu otworzyć opakowanie.
4. Na patelni podgrzać oliwę. Czosnek obrać i pokroić w plasterki. Plasterki zrumienić, po czym zdjąć z patelni (oliwę zostawić).
5. Wyłożyć szpinak na patelnię, dorzucić rodzynki. Świeży szpinak zalać winem - jeśli korzystacie z mrożonki, poczekać, aż "brykiety" się rozmrożą i dopiero dolać wina.
6. Kiedy wino odparuje, doprawić do smaku solą i pieprzem. Zmniejszyć ogień i przykryć patelnię. Dusić pod przykryciem ok. 15 minut, mieszając, żeby się nie przypaliło.
7. Przygotować grzanki - pokroić bagietkę lub wekę w plastry albo w kromki i chwilę podgrzewać je w tosterze albo na kratce w piekarniku (130 stopni).
8. Wyłozyć szpinak na grzanki. Kazdą grzankę posypać płatkami migdałowymi i przykryć cienkim plasterkiem sera.
20 lipca 2011
"Soul Kitchen"
A widz ma podaną jak na tacy historię nieskomplikowaną jak hamburger. Z tą różnicą, że jest to hamburger domowy, przygotowany starannie, z dbałością o jakość składników i ze szczyptą indywidualizmu kucharza. Mamy tu kilka sympatycznych, wyrazistych postaci, przyjemną, luźno splecioną fabułę, bez naciągania we wszystkie strony, i ciepły finał. Nie jest wybitnie, ale jest dobrze.
Bo przecież we wszystko, co robisz, musisz włożyć duszę, żeby wynikło z tego coś dobrego.
19 lipca 2011
Deszczowe prawa Murphy'ego
18 lipca 2011
Porwanie
Jego komputer zachowuje się dziwnie, więc On chodzi podminowany.
- Zaraz coś rozerwę na strzępy! Co mogę rozerwać na strzępy?
- Mnie... - proponuję słabo z kanapy.
- Hm, nawet niezły pomysł. Ciekaw jestem, jak wyglądałabyś taka porwana.
- Jak crepes Suzette*...
* Coś mnie zaćmiło i pomyliłam crepes Suzette, płonące naleśniki, z Kaiserschmarrn, porwanym na kawałki omletem. Oba dania to desery i oba boskie, tylko tyle mam na swoje usprawiedliwienie.
17 lipca 2011
Łamanie chlebem
- Znowu nabrudziłaś - wkurzył się On. - Pełno tu twoich śmieci!
- To nie śmieci, tylko okruchy. Z chleba.
- Który ja jadłem ostrożnie, żeby nie nabrudzić!
- ...
- A który ty łamałaś jak jakiś Jezus! Nie zważając na nic!
16 lipca 2011
Niezła szopka
Osiągnęłam już 50% jego wyniku.
15 lipca 2011
Podejdź no do płota...
- Może ta trylogia to jakieś "Gwiezdne wojny" albo "Ja, robot"? - podsunęła E.
- Nie. "Sami swoi".
- Kargul, podejdź no do laserowego płota? - zaproponowała E.
14 lipca 2011
Śpiew w duecie
- Dobra. To ja będę cymbałem. A ty czym będziesz?
- A ja będę trąbą.
- To mi się podoba!
Zatem jak wybierzemy piosenkę, to listy przebojów opanuje duet Trąba & Cymbał. Strzeżcie się..!
13 lipca 2011
Pszczeliście
12 lipca 2011
Sweet Party urodzinowo-imieninowe
Impreza odbywała się pod hasłem Sweet Party - obowiązywał "słodki" strój, mile widziane falbanki, pastelowe wzory i kokardki. Kwiaty były oczywiście różowe!

Na stole zamiast obrusa położyłam papier do rysowania. Były też oczywiście kredki! I lizaki. Bardzo słodkie. Wszystkiego pilnował nasz VIP, czyli naczelny bumelant Polski - żółciutki jak słońce krasnal.
Tarta z karmelizowanymi porami, serem pleśniowym i pieczarkami została pożarta w mgnieniu oka. Ledwie zdążyłam zrobić zdjęcie!
A tutaj tarta pomidorowa. Wzbudziła nieoczekiwane fale wspomnień i nostalgię za przedszkolną pomidorówką. A to tylko pesto rosso...

Tort z imprezy nie ostał się do momentu fotografowania. A szkoda, bo był bardziej imponujący (i większy) niż ten widoczny poniżej, który zaniosłam do pracy. Ale smak ten sam.
Muffiny. Jak wiadomo, muffin to tylko taki brzydszy cupcake - więc miały kolorowe czubeczki.
I muffin w rękach muffinożercy. Zaraz zakończy swój wesoły żywot...
Ciąg dalszy, czyli przepisy, nastąpi.
Mrowie a mrowie
- Obok ciebie! Siedzisz obok złoża baterii! Obok mrowiska z bateriami! - wytknął mu W.
- Aha. Tu są trzy. Trzy to mrowisko - pokiwał głową Ch.
Tytuł inspirowany tym cytatem: "Azali były osoby mrowie a mrowie?".
Siła przyzwyczajenia
9 lipca 2011
Jak bardzo wkurzasz szefa?
- I jak bardzo? - spytała E.
- Nie będę tego otwierała. Pójdę do W. i go spytam.
- Może lepiej nie... Bo ci współczynnik podwyższy...
8 lipca 2011
Cykady na cykladach
- Jak tu cicho... Słychać tylko, jak mi cieknie z nosa... I cykady...
- Jakie cykady? - oderwałam się od książki.
- A, to nie cykady. To twoje stopy.
7 lipca 2011
Jak wywabić plamy z malin?
- Plamy... z malin... Tu piszą, że oparami z Czarnobyla.
- To świetnie, chuchnę.
Plamy zaprałam mydłem Biały Jeleń, a następnie wrzuciłam bluzkę do pralki. Puściło.
Na białych ciuchach polecam kwasek cytrynowy.
3 lipca 2011
Zmiany wizualne
Ministerstwo Dziwnych Kroków
On poszedł odebrać telefon do drugiego pokoju.
- Coś się stało? - spytałam, kiedy wracał.
- Nie, a co miało się stać?
- Nie wiem, idziesz jakbyś usłyszał, że pożar, masowe zatrucie wąglikiem i dach zerwany przez trąbę powietrzną.
- I to wszystko wywnioskowałaś tylko z mojego chodu? Boję się ciebie...
Jak żyć dłużej?
2 lipca 2011
Urodzino-imieniny
Z tej okazji wynaturzam się dziś kulinarnie dla moich gości.
słupki warzywne z dipami
musztardowo-miodowym i czosnkowym
Ostre:
quiche z mozarellą i pomidorami
quiche z porami i serem pleśniowym
Słodkie:
tort malinowy z białą czekoladą i bezą
muffiny czekoladowe z kremem orzechowym
Mokre:
kompot rabarbarowy
mrożona herbata
samoobsługowa Mimoza
1 lipca 2011
Dieta versus logika
- Możemy kupić, ale ja nie jem.
- Dlaczego?
- Kupiłam sobie na sobotę spódnicę w rozmiarze S, pamiętasz? Do soboty nic nie jem.
- E tam, właśnie możesz jeść, skoro się mieścisz w S.
Jak zamordować wiernego klienta?
Ale wczoraj to się wkurzyłam...
Zatem jak zamordować wiernego klienta?
Wpis sponsorowany przez krakowski sklep na I.
1) Olać całkowicie fakt, że miasto wycofało większość autobusów, które dojeżdżają do sklepu. Nie zapewnić komunikacji zastępczej. Zmusić klientów niezmotoryzowanych (w tym Wiernego Klienta), żeby brnęli (przez zaspy) wzdłuż drogi szybkiego ruchu.
2) Przez trzy lata nie mieć w ogóle w asortymencie nowych produktów z oferty. Tłumaczyć się remontem. Niech w innych (niebędących w remoncie) sklepach tej samej sieci też nie będzie nowych produktów z oferty. W tym w najbliższym sklepie oddalonym o godzinę jazdy.
3) Rozdać 9 milionów bonów rabatowych o wartości 20 zł każdy. Czas realizacji bonów powinien być odwrotnie proporcjonalny do możliwości przepustowych kas oraz do dostępnej powierzchni remontowanego sklepu. Rozdając bony ominąć osiedle Wiernego Klienta (nie omijając innych osiedli, które dotąd dostawały katalogi).
Argh! Długo mnie nie zobaczą w swoich progach.
Onaniści
- Spotkałaś kiedyś jakiegoś onanistę na Skałkach? - zdziwił się K.
- Żeby to raz. Prawie zawsze, jak tam idę, to spotykam.
- I ciągle tego samego? - zainteresował się W.
- Nie wiem, nie przyglądam się.
- Ja ostatnio spotkałem Gracjana Roztockiego - pochwalił się K.
- O, to prawie jak onanista... - podsumował W.









