- Co tam masz? - zainteresowałam się, widząc na biurku Ch. słoik z tajemniczą zawartością.
- Tam?
- No, w słoiku. To Obcy?
- Tak, Obcy. W sosie pomidorowym.
Jak wiadomo, z sosem pomidorowym wszystko lepiej smakuje!
W sosie pomidorowym
Makaron po bolońsku
oliwa z oliwek
4 ząbki czosnku
2 cebule
1 szklanka bulionu wołowego
3 puszki posiekanych pomidorów
bazylia i oregano
+ 400 g suchego makaronu z pszenicy durum (użyłam penne)
+ parmezan
1. Posiekać cebulę, czosnek przecisnąć przez praskę lub zetrzeć drobno na tarce.
2. W garnku z grubym dnem rozgrzać oliwę. Podsmażyć cebulę z czosnkiem.
3. Dodać mielone mięso i zmniejszyć ogień. Mieszać, żeby się nie posklejało.
4. Zalać mięso winem, zamieszać i poczekać, aż odparuje.
5. Zalać bulionem, zamieszać i poczekać, aż odparuje.
6. Dodać pomidory, dokładnie wymieszać i gotować na małym ogniu, mieszając co ok. 10 minut, żeby się nie przypaliło. Po ok. 2 godzinach takiego gotowania - a może wcześniej, zależy jakie macie pomidory - woda z pomidorów odparuje, tworząc gęsty sos mięsno-pomidorowy.
7. Ugotować makaron al dente - czas gotowania jest zwykle podany na opakowaniu, ja zmniejszam o minutę, żeby było tak jak trzeba.
8. Jeszcze gorący makaron posypać parmezanem, a następnie zalać sosem. (Tak, w takiej kolejności!) Jeść od razu, na ciepło.
Inspiracja
- Widziałaś te projekty, które robił K.? - spytał W. Es.
- Jeden widziałam... - odparła Es ostrożnie.
- To nie inspiruj się za bardzo, ale coś w tym stylu - wyłuszczył W.
Wczorajszy
- Zalałam komuś kawę - ogłosiłam, wetknąwszy głowę do męskiego pokoju w pracy.
- Nie moją - odparł natychmiast B.
- Moją też nie - dodał K.
- Moją - mruknął nieuważnie Ch. spod kupy roboty. - Wczoraj sobie nasypałem. Dzięki.
Okrągła liczba
- Brałaś mój dysk zewnętrzny? - zapytał On.
- Tak, przerzucałam zdjęcia.
- Aha - kiwnął głową On.
- Próbowałam z początku przez sieć, ale to szłooo, bo ich było trzysta mega.
- 356 dokładnie, pamiętam, bo to była taka okrągła liczba.
Dobre wiadomości
Praca nie popłaca
Niechciany bagaż
Lata lecą
Muffiny - teoria i praktyka
Problemy ze słuchem
Neofita
Wyrabianie gustu muzycznego
Spoiler
Zwiedzamy Niewidzialną Wystawę.
- O, ściana! - zawołałam, wymacawszy rzeczoną.
- Faktycznie, tu jest ściana - potwierdziła Siostra, idąca za mną.
- Ech, dziewczyny i te ich spoilery... - westchnął S., idący na końcu, zaraz za Nim.
Polka dot
La donna
Pisałam tutaj, żebyście mi nie pozwolili kupić już więcej niczego niebieskiego. Jak o mnie napiszą na Pudelku w dziale "Jak się nie ubierać?", to czyja to będzie wina? Tamte były szare!
Karkołomna metafora
Aktu akt I
Powyższe to blogowy debiut S., więc bądźcie wyrozumiali.
Morderstwo a zabójstwo
- Czym się właściwie różni morderstwo od zabójstwa? - zainteresował się nagle On.
- Morderstwo to jak mordujesz, a zabójstwo jak zabijasz - wyjaśniłam skrótowo.
- Teraz to już wszystko wiem - jadowicie podsumował On.
Trzeba mieć znajomości
- W sobotę spotykam się ze Staszkiem...
- Jakim Staszkiem? - zdziwił się On, patrząc na mnie podejrzliwie.
- Właściwie nie wiem, dlaczego powiedziałam o Staszku, przecież wiesz, że chodzi o zupełnie inne imię.
- Ahaaa - pokiwał głową On, nie zmieniając wyrazu twarzy.
- Co tak patrzysz? Przecież nie znasz żadnego Staszka.
- Właśnie dlatego...
Wiosenny weekend
Czarna wołga w XXI wieku
Fame!
Dzikość
Ulubiona piosenka
Drugi wycinek z koncertu Another Pink Floyd (pierwszy tutaj).
- Cicho! To moja ulubiona piosenka! - uciszyła Siostra mnie i Mamę.
- Ale wiesz, że oni się teraz stroją..? - spytałam spokojnie.
Jaka to melodia?
Koncert Another Pink Floyd.
- Ping! - słychać cis na klawiszach.
- Pink Floyd za jedną nutkę! - komentuje pan z rzędu za mną.
- "Echoes"! - odpowiada ze znawstwem jego kolega.
Mądrość maszyn
Długość nie ma znaczenia?
- Postanowiłam zrobić sobie operację plastyczną.
- Czego?! - przeraził się On.
- Nosa. Bo zobaczyłam film z warsztatów i okazało się, że ten mój nos jest potwornie długi.
- Wcale nie - oznajmił On po obejrzeniu filmu.
- Potrzebuję dowodu. Zrób mi zdjęcie z profilu - zażądałam.
- E, nie... Bo wiesz... Mój telefon strasznie rozciąga zdjęcia wszerz...
Zespół kreatywny
Bez goździków
- No to do piątku! - zawołał K., wychodząc z biura w środę przed Dniem Kobiet.
- Do piątku - powtórzyłyśmy bezmyślnie. - Ej, zaraz, jak to do piątku?!
- W. też jutro nie ma - dodała E.
- To kto nam przyniesie KWIATKI?! - rozżaliłyśmy się z Es.
Ulubione
Z głodu
W rytmie
Ale i tak kupię i będę słuchać, czasem rytmiczne piosenki są potrzebne, np. świetnie się je śpiewa przy myciu okien.
Wyskok
Komu bije dzwon?
- Zrobić ci herbatę? - zapytałam Go z samego rana, wesolutka jak skowronek.
- Mhmmm - mruknął On i okopał się między dwiema kołdrami.
- Zalałam ci herbatę... I pilnuj dzwonka, bo nastawiłam.
- A, bo miałem pytać... - wymamrotał On, krokiem zombie zmierzając do łazienki.
- Nie pytaj, komu bije dzwonek, bo bije on tobie na herbatę!
Kredens
Lepsza połowa
- Postanowiłam umyć okna.
- Czas najwyższy! - przytaknął skwapliwie On.
- Ale chciałabym, żebyś mi trochę pomógł.
- O, co to, to nie! Jestem zajęty.
- No to umyję tylko swoją połowę - uparłam się, mimo że przecież mamy wspólnotę majątkową.
- A która jest twoja połowa okna?
- Ta, przez którą częściej patrzę, czyli w sypialni prawa, a w kuchni lewa...
- Myślę, że patrzysz raz w tę, raz w tę, dlatego chyba musisz umyć całe okna.
Dziwne ulice
- W całej Polsce są cyrki z ulicami. Na przykład w Warszawie jest ulica "Sotta" Sokoła...
- Suta Sokoła? - nie dosłyszał On. - Myślisz, że Sokół miał suta?
- "SOTTA" - powtórzyłam wielkimi literami. - To jak "Grota" Roweckiego. Myślisz, że Rowecki miał grotę?



