Z przyjacielem


- Będziesz sama jadła drugie śniadanie? - zapytał On.
- Tak, bo dzisiaj sobota - odparłam pozornie bez związku.
- A co to ma do rzeczy? - drążył On.
- Bo w tygodniu stosuję się do starej chińskiej zasady: śniadanie jem sama, obiad w pracy, a kolację z przyjacielem. A w weekendy pierwsze śniadanie jem z przyjacielem, drugie sama, obiad z przyjacielem, a kolację...
- A na kolację oddajesz się wrogowi!
- Coś w tym rodzaju - zgodziłam się.

W sosie pomidorowym


W sosie pomidorowym

- Co tam masz? - zainteresowałam się, widząc na biurku Ch. słoik z tajemniczą zawartością.
- Tam?
- No, w słoiku. To Obcy?
- Tak, Obcy. W sosie pomidorowym.

Jak wiadomo, z sosem pomidorowym wszystko lepiej smakuje!

30 marca 2012

Makaron po bolońsku


Makaron po bolońsku

Mięsny sos boloński, czyli ragù alla bolognese, zwykle znamy w połączeniu ze spaghetti. Tymczasem Włosi nigdy nie jedzą go w ten sposób - jest to klasyczny sos podawany z makaronem w kształcie wstążek (tagliatelle, papardelle, fettucine) lub z penne - makaronem w kształcie ukośnie ściętych rurek. (Penne to po włosku pióro, ale nie takie ptasie, tylko wieczne do pisania, albo pędzel). Oczywiście możecie jeść ze spaghetti, nikt nie broni... Ale ze wstążkami jest lepsze, bo nie spływa.

Pożeniłam przepis z książki "Kuchnia włoska" z kilkoma znalezionymi w sieci i dostosowałam do naszych wymagań. Na moją modłę jest jak najprostszy i ma minimum składników dobrej jakości - a specjalnie dla Niego pozbawiony jest alergenów, czyli marchewki i selera. Na gotowanie trzeba zarezerwować sobie jakieś 3 godziny (co nie znaczy, że przez tyle czasu stoimy nad garem! ja oglądałam serial i nastawiałam sobie tylko minutnik na 10 minut).

Makaron po bolońsku
porcja dla 3 osób

oliwa z oliwek
4 ząbki czosnku
2 cebule
500 g mielonego mięsa wołowego lub cielęcego
2/3 szklanki czerwonego wytrawnego wina
1 szklanka bulionu wołowego
3 puszki posiekanych pomidorów
bazylia i oregano

+ 400 g suchego makaronu z pszenicy durum (użyłam penne)
+ parmezan

1. Posiekać cebulę, czosnek przecisnąć przez praskę lub zetrzeć drobno na tarce.
2. W garnku z grubym dnem rozgrzać oliwę. Podsmażyć cebulę z czosnkiem.
3. Dodać mielone mięso i zmniejszyć ogień. Mieszać, żeby się nie posklejało.
4. Zalać mięso winem, zamieszać i poczekać, aż odparuje.
5. Zalać bulionem, zamieszać i poczekać, aż odparuje.
6. Dodać pomidory, dokładnie wymieszać i gotować na małym ogniu, mieszając co ok. 10 minut, żeby się nie przypaliło. Po ok. 2 godzinach takiego gotowania - a może wcześniej, zależy jakie macie pomidory - woda z pomidorów odparuje, tworząc gęsty sos mięsno-pomidorowy.
7. Ugotować makaron al dente - czas gotowania jest zwykle podany na opakowaniu, ja zmniejszam o minutę, żeby było tak jak trzeba.
8. Jeszcze gorący makaron posypać parmezanem, a następnie zalać sosem. (Tak, w takiej kolejności!) Jeść od razu, na ciepło.

Inspiracja


Inspiracja

- Widziałaś te projekty, które robił K.? - spytał W. Es.
- Jeden widziałam... - odparła Es ostrożnie.
- To nie inspiruj się za bardzo, ale coś w tym stylu - wyłuszczył W.

29 marca 2012

Wczorajszy


Wczorajszy

- Zalałam komuś kawę - ogłosiłam, wetknąwszy głowę do męskiego pokoju w pracy.
- Nie moją - odparł natychmiast B.
- Moją też nie - dodał K.
- Moją - mruknął nieuważnie Ch. spod kupy roboty. - Wczoraj sobie nasypałem. Dzięki.

28 marca 2012

Okrągła liczba


Okrągła liczba

- Brałaś mój dysk zewnętrzny? - zapytał On.
- Tak, przerzucałam zdjęcia.
- Aha - kiwnął głową On.
- Próbowałam z początku przez sieć, ale to szłooo, bo ich było trzysta mega.
- 356 dokładnie, pamiętam, bo to była taka okrągła liczba.

27 marca 2012

Dobre wiadomości


Dobre wiadomości

Zabrałam się za wypełnianie PIT-u.

- Nigdy nie wiem, co wpisać w polu "poczta" - zwierzyłam Mu się.
- Wpisz nazwę miasta i się nie przejmuj - wzruszył ramionami On.
- No właśnie nigdy nie wiem, może powinnam tu wpisać adres naszej poczty albo jakiś jej numer. Zresztą w ogóle po co im takie dane.
- Jak będą ci wysyłać list o treści "idziesz do więzienia", to będą ich potrzebowali... - ostrzegł On.
- Tylko nie to! Bo na pewno napiszą "Idziesz do więzienia, nie przechodzisz przez START, nie otrzymujesz zwrotu podatku"!

25 marca 2012

Praca nie popłaca


Praca nie popłaca

W ramach partnerskiego podziału obowiązków oraz w trosce o moje pomalowane paznokcie On ściera ser na tarce. Zawsze.
 
- Kochanie, zetrzesz ser? - zawołałam do Niego.
- Ja cierpię - zaznaczył On. - I od rana pracuję jak wół.
- Możesz sobie zrobić przerwę w cierpieniu - wzruszyłam ramionami. - I nie widziałam, żebyś pracował.
- Bo to dlatego, że kiedy nie patrzyłaś, postawiłem serwer! - wypiął dumnie pierś On.

Niechciany bagaż


Niechciany bagaż

Przebrałam się z ciuchów wyjściowych w domowe, czyli w legginsy i koszulkę. Jak już pisałam, nie siedzę w dresie, bo nawet nie mam dresu i mieć nie zamierzam. W dresie wygląda się jeszcze gorzej niż w spodniach o kroju marchewek.

- A ty dokąd idziesz z tą pupą?! - zawołał za mną On.
- Tak już jest, że wszędzie ją muszę ze sobą targać... - westchnęłam.

24 marca 2012

Lata lecą


Lata lecą

- Skaleczyłam się wczoraj.
- Ojej - okazał minimum współczucia On.
- Rozcięłam sobie palec kartką.
- Ojej - powtórzył On.
- I na dodatek, zamiast się przez noc zrosnąć, to zaczęło się ziarninować! Takie skaleczenia nigdy mi się nie ziarninowały.
- STAROŚĆ - szepnął On w przestrzeń.

Muffiny - teoria i praktyka


Muffiny - teoria i praktyka

Jak zrobić muffiny?

Przepisów na ten wypiek jest w internecie od groma, w księgarniach znajdziecie książki poświęcone tylko muffinom, a w amerykańskich serialach pojawiają się dzieci przygotowujące te "wyjątkowo proste" wypieki na lekcjach gospodarstwa domowego. Ale czy to na pewno jest wyjątkowo proste?

23 marca 2012

Problemy ze słuchem


Problemy ze słuchem

Wracamy do domu po 3 dniach nieobecności. On zajrzał do skrzynki.

- Nic nie przyszło - westchnął.
- A na coś czekasz?
- Podobno wysłali w środę... Powinno już być - wymamrotał On.
- Ale co wysłali?
- Moje trumny.
- Twoje trumny?! - zdumiałam się.
- Moje STRUNY - powtórzył On.

22 marca 2012

Neofita


Neofita

Delikatesy, szukałam mojej wody w specjalnej butelce.

- Przepraszam, czy macie wodę Ogo? - spytałam pracownika.
- Ogo? Ogo... A jak to wygląda? - podrapał się po głowie młody chłopak.
- Okrągła butelka.
- Każda butelka jest okrągła...
- Ale nie w przekroju. Okrągła. W kształcie kuli. O, taka - wyjęłam starą butelkę z torebki.
- Takiej nie mamy na pewno... Zaraz! Pokazała to pani ochronie przed wejściem?
- Eee... nie. Dlaczego miałabym to robić?
- Ale ma pani paragon na to? - drążył pracownik-neofita.
- Kupowałam tę wodę jakieś pół roku temu, poza tym przecież sam pan mówi, że tego nie macie, więc w czym problem?
- Jak pani nie ma paragonu, to ja w ogóle nie mogę z panią rozmawiać - chłopak wrócił do układania jogurtów na półce. - W ogóle nie widziałem pani! - dodał, obejrzawszy się przez ramię.

Ja rozumiem, że w różnych firmach są różne zasady i że niektóre z nich (zasad, nie firm) bywają głupie i nieżyciowe. Ale to nie znaczy, że trzeba odłożyć mózg do szafki przed pracą i podłączać go dopiero po zakończeniu dniówki.

21 marca 2012

Wyrabianie gustu muzycznego


Wyrabianie gustu muzycznego

- Czego ty słuchasz... - załamał się On, wtargnąwszy mi do łazienki i usłyszawszy piosenki z Glee.
- Coś się nie podoba?
-WSZYSTKO - odrzekł On. - Dlaczego nigdy nie włączasz sobie pod prysznic Black Sabbath?
- Bo nie mam - odparłam spokojnie.
- Led Zeppelin? Deep Purple? Breakout? - wymieniał On, a ja kręciłam głową. - Może chociaż Genesis?
- Nie mam nic Genesis. Wszystko, co wymieniłeś, mam na płytach, a ten komputer nie odtwarza płyt, przecież wiesz.
- To może chociaż Stinga..? - zajęczał On jak rasowy zajączek.

20 marca 2012

Spoiler


Spoiler

Zwiedzamy Niewidzialną Wystawę.

- O, ściana! - zawołałam, wymacawszy rzeczoną.
- Faktycznie, tu jest ściana - potwierdziła Siostra, idąca za mną.
- Ech, dziewczyny i te ich spoilery... - westchnął S., idący na końcu, zaraz za Nim.

W ogóle jeśli macie możliwość, to się wybierzcie. Szokujące doświadczenie! Pozwala zrozumieć, jak ważny jest dla nas wzrok i w jaki sposób można pomagać na co dzień osobom niewidomym lub niedowidzącym. To cenna wiedza, niezależnie od tego, po której stronie barykady się stoi.

19 marca 2012

Polka dot


Polka dot

Wychodzę z Dworca Centralnego na pełnym lansie: obcasy, ulubiona spódnica w groszki. Przed wejściem stoi grupa taksówkarzy, palą i dyskutują zaciekle.

- Po stroju to od razu widać, skąd ktoś jest! - peroruje jeden.
- Eee tam - kwituje inny.
- A ta? Jaką spódniczkę w kropeczki ma? - przyuważają mnie. 
- Taka krakowska! - dodaje ten pierwszy.

Pytanie: SKĄD WIEDZIAŁ?!

18 marca 2012

La donna


La donna

Potrzebowałam pilnie płaskich butów, więc wpadłam do sklepu, omijając gromadę Murzynów kłębiącą się przy jednej z półek, i kupiłam pierwsze, co z grubsza spełniało kryteria. Już po odejściu od kasy przyuważyłam płaskie, ale Niebieskie - wcześniej zasłaniała je gromada. Po półgodzinie wróciłam do sklepu, zwróciłam poprzednie i zgarnęłam z półki te w jedynym słusznym kolorze.

- Jaki powód zwrotu mam wpisać? - spytała spokojnie kierowniczka sklepu.
- Proszę napisać "kobieta zmienną jest".
- Aha - powiedziała kierowniczka, wpisując w kartę zwrotu zgrabne "klient zmienił zdanie". (Nie ma to jak PR). - Dobry wybór! - dodała jeszcze, zerkając na Niebieskie.

Pisałam tutaj, żebyście mi nie pozwolili kupić już więcej niczego niebieskiego. Jak o mnie napiszą na Pudelku w dziale "Jak się nie ubierać?", to czyja to będzie wina? Tamte były szare!

Karkołomna metafora


Karkołomna metafora

- Bo niektórzy zachowują się, jakby złapali Pana Boga za nogi... - zaczęłam.
- ...i w pewnym momencie zostało im w rękach tylko trochę włosów - dokończył S.
- Włosów? - Siostra spojrzała na nas błędnym wzrokiem, najwyraźniej nie nadążając za karkołomną metaforą.
- Włosów - przytaknęłam. - Z nieogolonych łydek.

17 marca 2012

Aktu akt I


Aktu akt I

- Bo jak się patrzy na moje zdjęcia, na których zwykle jestem ubrana na niebiesko... - zaczęła Siostra, prywatnie tancerka orientalna.
- Jak JA patrzę na twoje zdjęcia, to zwykle W OGÓLE nie jesteś ubrana - wtrącił się S. 

Powyższe to blogowy debiut S., więc bądźcie wyrozumiali.

16 marca 2012

Morderstwo a zabójstwo


Morderstwo a zabójstwo

- Czym się właściwie różni morderstwo od zabójstwa? - zainteresował się nagle On.
- Morderstwo to jak mordujesz, a zabójstwo jak zabijasz - wyjaśniłam skrótowo.
- Teraz to już wszystko wiem - jadowicie podsumował On.

Trzeba mieć znajomości


Trzeba mieć znajomości

- W sobotę spotykam się ze Staszkiem...
- Jakim Staszkiem? - zdziwił się On, patrząc na mnie podejrzliwie.
- Właściwie nie wiem, dlaczego powiedziałam o Staszku, przecież wiesz, że chodzi o zupełnie inne imię.
- Ahaaa - pokiwał głową On, nie zmieniając wyrazu twarzy.
- Co tak patrzysz? Przecież nie znasz żadnego Staszka.
- Właśnie dlatego...

14 marca 2012

Wiosenny weekend


Wiosenny weekend

- Zochna*! - zawołała ekspedientka do koleżanki. - Oglądałam prognozę. W weekend ma być 20 stopni!
- Weźże, bo wykraczesz! - odparła Zochna. - A ja już mam plana*.
- Chcę wykrakać... Nie mam kurtki na taką wiosnę - zmartwiła się koleżanka.

* Swoją drogą, urocze zdrobnienie, lubię takie: Zochna, Stachna, Kachna.

13 marca 2012

Czarna wołga w XXI wieku


Czarna wołga w XXI wieku

Tramway signNa przystanku w Katowicach stoi córka (lat 7) i matka (lat 30+).

- Jak wrócimy do domu, musisz wyjść z psem - zapowiada matka.
- Znowu..? Przecież pies jest twój... - marudzi córka.
- Umówiłyśmy się, że pies jest twój, więc go głaszczesz i z nim wychodzisz, to kot jest mój, więc to ja go głaszczę.
- Ale to nie fair! - buntuje się córka. - Z kotem są same przyjemności! 
- Życie nie jest sprawiedliwe - wzrusza ramionami matka. - I nie denerwuj mnie, bo cię sprzedam na Allegro!

Rozmawiały ze sobą tak sympatycznie, że wszyscy pozostali na przystanku się bezwiednie uśmiechali.

12 marca 2012

Fame!


Fame!

- Znowu nie odbierałeś telefonu - wytknęłam Mu poirytowana.
- Oj, bo nie spojrzałem...
- Co to znaczy "nie spojrzałem"? Telefon dzwoni. 
- Mój nie dzwoni, bo go wyciszam.
- To powinieneś na niego patrzeć! Mogłabym ci ewentualnie wybaczyć, gdybyś nie zobaczył, bo byłbyś Rayem Charlesem. Albo byś nie usłyszał, bo byłbyś Beethovenem! Ludwigiem van.

Dzikość


Dzikość

Moi rodzice jeżdżą vanem, który z racji gabarytów i koloru nazywany jest Smoczycą. W piątek na jakiejś nierówności stracili tłumik.

- Czemu tu jest tak głośno?! - zawołałam ze środkowego rzędu siedzeń. 
- Tłumik straciliśmy! - odkrzyknął Tata. - Naprawię, jak wrócimy do domu! Bardzo ci przeszkadza?!
- Ależ nie! - odkrzyknęłam kurtuazyjnie. - Nawet to ciekawie brzmi! Jak tak porykuje!
- No ba! - huknął Braciszek z fotela pasażera. - Jaguar!

11 marca 2012

Ulubiona piosenka


Ulubiona piosenka

Drugi wycinek z koncertu Another Pink Floyd (pierwszy tutaj).

- Cicho! To moja ulubiona piosenka! - uciszyła Siostra mnie i Mamę.
- Ale wiesz, że oni się teraz stroją..? - spytałam spokojnie.

10 marca 2012

Jaka to melodia?


Jaka to melodia?

Koncert Another Pink Floyd.

- Ping! - słychać cis na klawiszach.
- Pink Floyd za jedną nutkę! - komentuje pan z rzędu za mną.
- "Echoes"! - odpowiada ze znawstwem jego kolega.

9 marca 2012

Mądrość maszyn


Mądrość maszyn

- Jaki ten kalkulator jest GŁUPI! - złoszczę się.
- A co się stało?
- Mówi mi, że nie można dzielić przez zero! Jakbym nie wiedziała. Przecież wcale nie chcę podzielić przez zero, tylko pomnożyć!
- No tak, głupi jakiś - pokiwał głową On.

Długość nie ma znaczenia?


Długość nie ma znaczenia?

- Postanowiłam zrobić sobie operację plastyczną.
- Czego?! - przeraził się On.
- Nosa. Bo zobaczyłam film z warsztatów i okazało się, że ten mój nos jest potwornie długi.
- Wcale nie - oznajmił On po obejrzeniu filmu.
- Potrzebuję dowodu. Zrób mi zdjęcie z profilu - zażądałam.
- E, nie... Bo wiesz... Mój telefon strasznie rozciąga zdjęcia wszerz...

8 marca 2012

Zespół kreatywny


Zespół kreatywny

- Ale mam syf w tych plikach od T. - jęknęła Es. - Każdy ma inną nazwę.
- Brakuje im kogoś, kto narzuciłby system nazywania plików - odparłam.
- Słyszałam, że oni są bardzo kreatywni... - wtrąciła pozornie bez związku E.
- Jak dla każdego pliku wymyślają inną nazwę, to rzeczywiście kreatywność u nich kwitnie...

Bez goździków


Bez goździków

- No to do piątku! - zawołał K., wychodząc z biura w środę przed Dniem Kobiet.
- Do piątku - powtórzyłyśmy bezmyślnie. - Ej, zaraz, jak to do piątku?!
- W. też jutro nie ma - dodała E.
- To kto nam przyniesie KWIATKI?! - rozżaliłyśmy się z Es.

7 marca 2012

Ulubione


Ulubione

- Masz jakieś ulubione miejsce do drapania? - spytał On, skrobiąc mnie po plecach (tym razem nie kulką).
- Mhmmm - wymruczałam.
- Jakie?
- Plecy...

6 marca 2012

Z głodu


Z głodu

- Jestem taka głodna - wyjęczałam, leżąc w łóżku.
- To wstań i zrób sobie śniadanie - wzruszył ramionami On.
- Ale nie chce mi się wstawać... - westchnęłam.
- Ciekaw jestem, ilu ludzi znaleziono martwych w ich łóżkach, bo rozumowali w ten sam pokrętny sposób co ty - zadumał się On.

5 marca 2012

W rytmie


W rytmie

On czyta tekst na temat nowej płyty Janusza Radka "Z ust do ust".

- Ciekawa jestem, jaka będzie ta płyta - rozmarzam się. Jestem wielką fanką jego głosu od czasu, kiedy usłyszałam go po raz pierwszy 12 lat temu na deskach chorzowskiego Teatru Rozrywki.
- "Mocno osadzony rytm..." - mruczy pod nosem On.
- A, czyli dicho - wracam na ziemię.

Ale i tak kupię i będę słuchać, czasem rytmiczne piosenki są potrzebne, np. świetnie się je śpiewa przy myciu okien.

4 marca 2012

Wyskok


Wyskok

Zabrałam się za mycie okien.

- Tylko uważaj, na miłość boską! - przestraszył się On, wchodząc do pokoju.
- Przecież uważam... - westchnęłam, bo pasjami uwielbiam słuchać takich tekstów*.
- Tak sobie myślę, że może przywiążę cię do łóżka..? - zamyślił się On.
- Doskonały pomysł. Jak stracę równowagę, to łóżko poleci za mną, zablokuje się na oknie, a potem pół ściany wypadnie razem z łóżkiem i oknem...

* Odkąd pamiętam, słyszę od każdego: "tylko się nie przewróć", "tylko nie spadnij", "tylko się nie przezięb", albo hit: "tylko się nie zabij". Z pewnością wypływa to ze szczerej troski, ale nie mogę zrozumieć, dlaczego akurat w ten sposób ludzie formułują swoje myśli. Upadek czy przeziębienie doprawdy nie zależą od mojej woli, a ostatnia rada jest wypowiadana chyba tylko po to, żeby nad moją ewentualną trumną powiedzieć z satysfakcją: "mówiłam jej, żeby się nie zabiła, a ona oczywiście nie posłuchała, i proszę!".

3 marca 2012

Komu bije dzwon?


Komu bije dzwon?

- Zrobić ci herbatę? - zapytałam Go z samego rana, wesolutka jak skowronek.
- Mhmmm - mruknął On i okopał się między dwiema kołdrami.
- Zalałam ci herbatę... I pilnuj dzwonka, bo nastawiłam.
- A, bo miałem pytać... - wymamrotał On, krokiem zombie zmierzając do łazienki.
- Nie pytaj, komu bije dzwonek, bo bije on tobie na herbatę!

2 marca 2012

Kredens


Kredens

Przedstawiłam Siostrze moją prywatną teorię bezsenności.

- Jak człowiek się rodzi, to nie śpi, bo odczuwa ból egzystencji. Potem nie śpi, bo ząbkuje, następnie nie śpi, bo ma kolki, i nie śpi, bo go odstawiają od piersi i jest głodny. Nie śpi, bo boi się potworów pod łóżkiem. Nie śpi, bo martwi się szkołą. Nie śpi, bo martwi się egzaminami. Nie śpi, bo jest zakochany bez wzajemności. Następnie nie śpi, bo się martwi maturą. Na studiach nie śpi, bo imprezuje, a potem nie śpi, bo zakuwa do sesji oraz nie śpi, bo pisze licencjat/magisterkę. Potem znowu nie śpi, bo ząbkuje, potem martwi się o pracę, więc nie śpi, a potem o to, czy nie straci pracy. Następnie nie śpi, bo dziecko nie śpi i tak dalej, potem jak dzieci dorosną, to nie śpi, bo się martwi o dzieci. Jeszcze po drodze wielokrotnie martwi się o pieniądze, to w przerwach, więc nie śpi. A w końcu, ta-dam! Nie śpi, bo trzyma kredens!
- Czekaj, kiedy ten kredens trzyma? - przestraszyła się Siostra.
- Jak dzieci dorosną - wyjaśniłam.
- Aha. Uff. To mam jeszcze trochę czasu.

Lepsza połowa


Lepsza połowa

- Postanowiłam umyć okna.
- Czas najwyższy! - przytaknął skwapliwie On.
- Ale chciałabym, żebyś mi trochę pomógł.
- O, co to, to nie! Jestem zajęty.
- No to umyję tylko swoją połowę - uparłam się, mimo że przecież mamy wspólnotę majątkową.
- A która jest twoja połowa okna?
- Ta, przez którą częściej patrzę, czyli w sypialni prawa, a w kuchni lewa...
- Myślę, że patrzysz raz w tę, raz w tę, dlatego chyba musisz umyć całe okna.

1 marca 2012

Dziwne ulice


Dziwne ulice

- W całej Polsce są cyrki z ulicami. Na przykład w Warszawie jest ulica "Sotta" Sokoła...
- Suta Sokoła? - nie dosłyszał On. - Myślisz, że Sokół miał suta?
- "SOTTA" - powtórzyłam wielkimi literami. - To jak "Grota" Roweckiego. Myślisz, że Rowecki miał grotę?

Apokalipsa


Apokalipsa

- Śniła mi się dzisiaj apokalipsa zombie - zwierzyłam Mu się o poranku.
- Fnie - wymamrotał On w półśnie.
- Psy twoich rodziców były zombiaczkami i o ile u Gaduły nie było kompletnie różnicy, ona i tak jest zryta, to z Herkulesem był problem, a nikt się nie chciał zgodzić na to, żeby go utłuc.
- Mhmmm, s-sznie - mruknął On, odwracając się na drugi bok.
- Ale nie to było najgorsze... - ciągnęłam niezrażona. 
- Y..? - On okazał nikłe zainteresowanie.
- Ja w tej całej walce o życie, unikaniu zębów Herka, obowiązkowym zaciemnieniu i tak dalej martwiłam się głównie o to, że jeszcze nie wysłałam PIT-u na czas i że urząd skarbowy po mnie przyjdzie!