Pascal podpowiedział mi przepis na tartę, ale nigdy nie robię wszystkiego dokładnie według przepisu, więc go nieco zmodyfikowałam. Koleżance zaproszonej na kolację chyba smakowało, On zapowiedział, że MOŻE się ze mną ożeni, jeśli mu dalej tak będę gotować.
Zatem oto droga przez żołądek do serca:
(zachęcam do dalszych eksperymentów)
Potrzebna będzie forma na tartę - podane proporcje na taką o przekroju 28 cm.
Pokrojone w kostkę 3 piersi kurczaka lub indyka wrzucamy do garnka, w którym bulgocze 1 litr wody z rozpuszczonymi w nim 2 kostkami bulionu warzywnego. Mieszamy, żeby się nie posklejały, zostawiamy na minutkę na ogniu, następnie zdejmujemy i odstawiamy do ostygnięcia.
Z zawartości 2 puszek pomidorów odławiamy same pomidory i wyciąwszy z nich szypułki wrzucamy na patelnię - nie dodając tłuszczu (idealna więc byłaby patelnia teflonowa). Mieszając co jakiś czas czekamy, aż odparuje z nich woda i zostanie tylko pomidorowa papka. Dodajemy do niej 2 ząbki czosnku, rozgniecione lub drobno posiekane - i mieszamy. Zawartość patelni zgarniamy do miski, patelnię przecieramy i znów stawiamy na ogniu.
9 dorodnych pieczarek obieramy i kroimy w plasterki. Wrzucamy na rzeczoną patelnię z odrobiną tłuszczu, lekko solimy i podsmażamy przez kilka minut, zdejmujemy z ognia i zgarniamy do miski, w której jest już papka pomidorowa.
Przygotowujemy po 2 łyżki stołowe posiekanej bazylii, majeranku i natki pietruszki. (Najlepiej świeże, ale suszone też się nadadzą. Zamiast bazylii i pietruszki można dodać domowe pesto.) Formę na tartę wkładamy ciastem francuskim (hipermarkety, półka z półproduktami, chłodzone, rolka ok. 3 zł). Jeśli zabraknie, można dokleić boki - ważne, żeby tworzyło "miseczkę". Nakłuwamy je widelcem, żeby nie wyszło z piekarnika. Nakłute posypujemy połową mieszanki ziół, resztę wsypujemy do miski z pieczarkami i pomidorami. Wrzucamy do niej także wyłowione z bulionu warzywnego mięso. (Na bulionie można później zrobić zupę, lepiej go nie wylewać.) Mieszamy dokładnie to, co w misce, jeśli za mało ostre, doprawiamy pieprzem i solą, i wykładamy na ciasto. Posypujemy startym żółtym serem (20 dkg wystarczy), najlepiej jakiś ostry gatunek.
Całość wsuwamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni i kontemplujemy przez szybkę przez pół godziny.