29 stycznia 2009

Trędowato po nocy


Zasypiamy. Całuję Go w rękę, bo akurat ręka jest pod ręką. A raczej - pod ustami.
- Mhmmmm... Nie całuj mnie... - mamrocze On.
- Dlaczego?
- Bo mam parchy.
- Parchy?! - dziwię się.
- No, trąd.
- Trąd?! Co ty wygadujesz?
- Świerzb. Dobranoc.

Nadal nie wiem, o co chodziło.