30 listopada 2010

Dzień 9 - coś, co można podarować jako prezent

Róże z kruchego ciasta.

Taki bukiet dostała ode mnie ostatnio moja Mama. Przepis wzięłam z bloga Komarki. Te ciasteczka są nie tylko śliczne, ale też pyszne i wcale nie takie trudne jak się wydaje na pierwszy rzut oka. W przeciwieństwie do tak popularnych prezentowych makaroników może je zrobić każdy.

Przyłącz się do akcji!

6 comment(s):

Krytyk Kulinarny pisze...

Takie prezenty uważam za najlepsze. W ubiegłym roku rozdałem na Gwiazdkę dziesiątki rumowych trufli, takie bombki pełne radości :)

my sElf pisze...

Też myślałam o dawaniu trufli, ale wszystkie, z jakimi się spotkałam, trzeba przechowywać w lodówce. Też tak masz?

Krytyk Kulinarny pisze...

Nie, bo wszystkie zjadam w zasadzie od razu :) Ale nie ma się co przejmować, jest zimno, można wystawić za okno :P

Tu jest link do tych, o których wspomniałem :P I tam jeszcze parę innych rzecz też jest

http://www.poszukiwaczesmaku.pl/wydarzenie/10-pomyslow-na-nietuzinkowe-prezenty

my sElf pisze...

U mnie to jest ten problem, że każdy prezent musi wytrzymać 2,5 godziny w transporcie :-) A nie jeżdżę samochodem-chłodnią ;-)

Dzięki za link, na pewno skorzystam!

Krytyk Kulinarny pisze...

ten pralina wytrzyma :) Spoko :P I na pewno zachwyci niejednego Ślązaka. Na Śląsk jedzie, prawda? :PP

my sElf pisze...

To spróbuję :-)
Owszem, na Śląsk, ale bynajmniej nie do Ślązaków ;-) (If a gentleman happens to be born in a stable, it does not follow that he should be called a horse.)

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf