16 stycznia 2012

Siódme przykazanie

Trus pisała u siebie o akcji blogowej "Doceniam - nie kradnę - podaję autora". Po ostatniej akcji z kradzieżą moich zdjęć (pisałam o tym na Facebooku - kto blog lajkuje, ten wie!) stałam się wyjątkowo wyczulona na tego rodzaju zachowania. Zawsze podaję autora przepisu czy zdjęcia, jeśli nie korzystam z własnych - wszyscy tak powinni robić.

Zdjęcie opublikowane na blogu należy do tego, kto je robił. Moje zdjęcia (np. opublikowane tutaj, ale i te na blogu) są na licencji Creative Commons - można ich używać niekomercyjnie, pod warunkiem, że mnie o to zapytacie i podpiszecie pod zdjęciem. Więcej tutaj.

Przepisy kulinarne są częściowo objęte prawem autorskim. Receptura, tak jak inne algorytmy, idee czy pomysły, nie jest autorska - ale jeśli opis jest utworem w jakikolwiek sposób (a de facto każdy opis jest), to chroni go prawo autorskie. Etyka jednak nakazuje podać autora lub źródło przepisu, którym się inspirujemy.

Cała twórczość, a więc wszystkie teksty, które tutaj się pojawiają, należy do mnie. Przy cytowaniu z czyjegoś blogu TRZEBA podać autora (a najlepiej - jeszcze link do cytowanego tekstu), tak jak przy cytatach z książek w pracy naukowej.

Wiem, że czasem znajduje się coś w sieci przypadkiem albo bez autora - sama mam pozapisywane setki zdjęć z różnego rodzaju inspiracjami wnętrzarskimi, kulinarnymi, fotograficznymi i innymi. W takim przypadku, publikując strój, wnętrze, przepis czy zdjęcie inspirowane czyjąś twórczością, najlepiej postawić sprawę jasno i napisać, że nie zna się autora oryginalnego pomysłu. Kradzieżą w takim przypadku jest przypisywanie sobie autorstwa pomysłu.


Zatem - ja doceniam, nie kradnę, podaję autora. Czego każdemu życzę.

6 comment(s):

Martin Zalewski pisze...

Ludzie nie rozumieją albo po prostu nie chcą zrozumieć, czym jest własność intelektualna. Zaczną bardziej się tym przejmować, jak sami doświadczą "pożyczenia" czegoś od nich. Tak jak w Twoim przypadku. Ale dobrze, że poruszasz tę sprawę. Może dzięki temu przynajmniej niektórzy nie będą musieli czekać na zmianę postawy do czasu, aż przekonają się na własnej skórze, że kradzież własności intelektualnej jest tak samo podłą rzeczą, jak chociażby kradzież samochodu z salonu, albo kanapki głodnemu dziecku w szkole.

Olga Cecylia pisze...

Tak wynika z tego tekstu, że wcześniej o to nie dbałam - to nieprawda :-) Od zawsze podaję źródła czy autorów, ale ostatnie wydarzenia kazały mi się bliżej przypatrzeć kwestii praw autorskich dotyczących na przykład przepisów kulinarnych.

Myślę, że te informacje mogą się komuś przydać :-)

Margerytka pisze...

Nie zapomnę głupiej sytuacji jak kiedyś trafiłam na bloga gdzie facet zżynał bezczelnie całę strony z książki J.L.Wiśniewskiego i się pod tym podpisywał...
Wściekłam się i skomentowałam, usunął komentarz. Aupr książki dostał maila. Później okazało się, że można było jednak dodać źródło i cudzysłowy..

Sama staram się pisać zawsze źródło, skąd co i jak... Bo to uczciwe, sama chcę być tak traktowana :)

Olga Cecylia pisze...

Mógł się pod jakimś noblistą podpisać, prestiż byłby większy ;-)

Słyszałam kiedyś takie piękne zdanie: "rodzisz się jako oryginał - nie umieraj jako czyjaś kopia". I tyle :-)

goodlenka pisze...

W moim przypadku bywało często tak, że znajome koleżanki kopiowały wymyślony przeze mnie opis na GG i wklejały na swój, bez cudzysłowu, jako ich własne przemyślenia. Oczywiście nie okradły mnie przez to z majątku i nie okroiły z honoru, mnie generalnie tylko wkurzyły i to na krótką chwilę, ale jak to świadczy o nich? Ludzie, którzy muszą kraść wiedzę innych są po prostu głupi.

Olga Cecylia pisze...

To już jest wyższa szkoła chamstwa. Albo tak jak piszesz, głupoty.

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf