10 listopada 2007

Mieszkanie w Rossmanie


On układa kosmetyki na półce w łazience. W rządkach, jak w sklepie.

Przestawiam je tak, żeby było z nich wygodniej korzystać.
On poprawia.
- Nie, kochanie, to NIE wygląda dobrze - mówię z naciskiem.
- Za to wygląda źle, jak jest takie... porozwalane.
- To się nazywa artystyczny nieład - wyjaśniam Mu. - Robi się go po to, żebyśmy się nie czuli, jakbyśmy mieszkali w żydowskim* sklepie.
- Tego się po tobie nie spodziewałem... - mówi On, patrząc na mnie z urazą.

* żydowski sklep - On wiedząc, że nie znoszę antysemityzmu i rzucania określeniem "żydowski" na prawo i lewo ciągle mnie tym drażni. "Żydowski sklep" jest standardowym Jego określeniem Rossmana, jeśli tylko znajduję się obok i mogę się podenerwować na jego głupie dowcipy.