26 stycznia 2009

Karmienie na żądanie


Nie miałam dziś apetytu, nie zjadłam obiadu, zostawiłam parówki w cieście na patelni. Wieczorem prasowałam, a On przyszedł do mnie jedząc jedną z moich parówek.
- Chcesz gryza? - spytał mnie z drugiej strony deski.
- Proponujesz mi gryza MOJEJ parówki?! - obruszyłam się.
- Uhm. Dobra jest - mruknął On, przeżuwając zawzięcie.
- Nie, nie chcę - mruknęłam niechętnie, nadal nie mając nastroju na jedzenie. - Ale zobacz, jak to jest świetnie urządzone, ja gotuję, ty jesz, ja prasuję, ty jesz.
- Fczale nie! - zaprotestował On, nadal żując.
- I to jeszcze ja prasuję twoją piżamę, a ty łaskawie proponujesz mi moją parówkę...