Natknęłam się ostatnio na dwie wręcz doskonałe w swej głupocie reklamy.
Pierwsza jest reklamą kabanosów. Kabanosy jakie są, każdy wie, i jak są pakowane, zapewne też. Otóż na plakacie, o którym mowa, wątpliwej urody opakowanie kabanosów spoczywa sobie na atłasowej czerwonej poduszce, gustownie podświetlone. Obok widnieje hasło: "Smak w wytwornej oprawie". CO wytwornego jest w kabanosach, czy ktoś mi może to wyjaśnić? Chyba że producent w zaciszu domowym stosuje dla nich tę samą nazwę co moja Rodzina: futerko Franka (od: frankfurterka). Futro z definicji jest wytworne, abstrahując od jego pochodzenia.
Drugą reklamę znalazłam w czasopiśmie pt. Miasto Kobiet. Jest tam taki modulik, który reklamuje Studio Paznokci.
(A propos takich wydumanych nazw zawsze przypomina mi się pan Andrzej Stasiuk. Cytat niecenzuralny, proszę sobie zaznaczyć, jak się chce czytać: "w najgorszych pipidówach wyjebane neonowe szyldy: »Świat łazienek«, »Kraina armatury«, »Salon zlewozmywaków«, »Galeria sraczy«, »Studio parapetów», »Świątynia bidetów«, mój kraj jest głupi jak but i zawsze będzie wyglądał jak stróż w Boże Ciało, zawsze się będzie pindrzył jak cieć do kościoła.")
Pod napisem "Studio paznokci", tuż obok zdjęcia dwóch stóp z jakimś dzikim dwukolorowym pedicure, nurzających się w wodzie i świeżych kwiatach, widnieje hasło "Nowość: przedłużanie rzęs!".
...
Słów mi brakło.
A to piosenka tytułowa.
Kryminalne zagadki Torunia
8 godz. temu

0 comment(s):
Prześlij komentarz