22 listopada 2010

Dzień 1 - aktualnie ulubiona potrawa

W chwili obecnej - placki ziemniaczane.
Tę potrawę podaje się zarówno na ostro, jak i na słodko. Uwielbiam i wersję mojego Taty - z sosem pieczarkowym, i mojej Mamy - pikantne placki z domową galaretką porzeczkową, i tę restauracyjną, "wykwintną", z wędzonym łososiem i kwaśną śmietaną. W Niemczech próbowałam placków z musem jabłkowym i też mnie ten smak (choć dziwny "na ucho") zachwycił.

Przepis na moje placki tutaj.

Przyłącz się do akcji!

6 comment(s):

Aleksandra pisze...

Moja ulubiona wersja: z musztardą!:-)))

my sElf pisze...

Tak to nie jadłam - spróbuję :-)

Krytyk Kulinarny pisze...

Lubię placki ziemniaczane, ale nie przepadam. Natomiast organicznie nie znoszę cudaka pod obiegową nazwą placek po węgiersku. Połączenie smażonego i tłustego ziemniaczanego placka z gulaszem: gwałt na dobrym smaku. Poza tym placki podawane pod tym niefortunnym zawołaniem są grube, gumowe i nie mają nic wspólnego z cienkimi i chrupiącymi plackami, jakie smażyła moja babcia i, czasem, mama :)

Blancari pisze...

Też uwielbiam placki, ale u mnie po poznańsku czyli z cukrem :D Czasem zamiast zwykłej mąki daję kukurydzianą. Ciasto jest bardziej kleiste, ale placki wychodzą złociste, chrupiące z wierzchu i miękkie w środku. Polecam eksperyment.

Aleksandra pisze...

Placek po węgiersku... :-)))
Rozmarzyłam się... :-)
Wiem - zylion kalorii;-), ale i tak bardzo lubię. (No, ale ja wszystko lubię, jak wiadomo... ;-))

my sElf pisze...

@Krytyk: bo duże placki się powinno piec w piekarniku - o tym nie każdy wie :-) Choć ja i tak wolę te małe i chrupiące.

@Blanka: niestety nie mogę wypróbować :-( On ma alergię na kukurydzę :-(

@Aleksandra: ja ten "po węgiersku" znam pod nazwą "po myśliwsku". I nie powiem, że bym nie zjadła - bo właśnie wróciłam z tańca i konia z kopytami też chętnie pochłonę ;-)

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf