Kwas chlebowy!
Slowfoodowy odpowiednik coli, ale gasi pragnienie dużo lepiej.
Mnie najbardziej smakuje ukraiński Obołoń.
Mnie najbardziej smakuje ukraiński Obołoń.
![]() |
| Przyłącz się do akcji! |
| Szufladki: | dialogi | pogaduszki | w pracy | w zbiorkomie | Cracow by bike | Slow Food | film | in-side | myśli nieuczesane | historie kuchenne | 30 DFC | FAQ |
Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf
4 comment(s):
Dziwne, że w Polsce prawie w ogóle nie ma kwasu. Na Słowacji za to kwas można kupić niemal w każdej przydrożnej budce. Galuszki z serem i kwas. O tak!
Na Ukrainie też wszędzie jest :-) Podobno (słowa mojej Babci) kwas można zrobić samemu w domu - choć nie próbowałam, bo krwawa historia o malowaniu kuchni po wybuchu butelek z kwasem mnie przeraziła.
Na szczęście mam szczęście i zarówno podpiwek, jak i kwas chlebowy kupuję w najbliższym sklepie :-)
Ale Obolon, mimo że niezły, jakoś tak samkuje nie-do-końca-jak-należy - kwas znam z wyrobów domowych własnie (wujek swego czasu eksperymentował) i ten domowy był lepszy od sklepowych. A już podróbki kwasu są paskudne :/
Nie piłam nigdy tego domowego, więc nie mam porównania. Z tych kupnych Obołoń najbardziej mi odpowiada.
Jakie to podróbki?
Prześlij komentarz