"Kochanie, posprzątasz?" - poprosiłam Go.
Po powrocie z pracy zastałam:
- idealny porządek,
- idealną czystość,
- radio włączone na moją ulubioną stację.
| Szufladki: | dialogi | pogaduszki | w pracy | w zbiorkomie | Cracow by bike | Slow Food | film | in-side | myśli nieuczesane | historie kuchenne | 30 DFC | FAQ |
Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf
6 comment(s):
o ja....
a ja czasem mam kłopot, żeby się doprosić wyniesienia śmieci ;)
zazdroszczę...
Przyjęte jest, żeby narzekać na bałaganiarstwo męża/partnera/konkubenta/chłopaka/TŻ - jednak mimo najlepszych chęci... nie mogę :-)
Z dumą zniosę Twój przez Niego zrobiony idealny porządek, zdzierżę idealną czystość, ale radio??? Na ulubioną stację??? Nieee... Zazdroszczę dziko! :D
Pozdrawiam. Anka
@Anka: ja się wzruszyłam, jak weszłam do tej czystości i usłyszałam muzykę...
Ależ moja zazdrość była autentyczna, wcale nie kpiłam, nie i nie! :) Radio było dopełnieniem, które mnie kompletnie wmurowało w fotel firmowy (w sensie - należący do mojej firmy a nie, że jakiś tam Sony albo inny Samsung ;D )
Pozdrawiam :) Anka
Jak w firmowy, to faktycznie autentyczna :-)
Prześlij komentarz