30 czerwca 2011

Nietrafiona oferta

Bardzo współczuję ludziom, którzy w pracy muszą dzwonić do obcych ludzi i wciskać im karty kredytowe, ubezpieczenia, kołdry wełniane, pozłacane garnki i specjalne pakiety darmowych minut za jedyne 99 zł. To współczucie każe mi rozmawiać z nimi uprzejmie. I bardzo, bardzo prawdomówna jestem podczas tych rozmów...

- Dzień dobry, ja dzwonię z pani banku, czy mogę pani zająć chwilę? Bo mamy taką specjalną ofertę dla naszych wiernych klientów. Proszę powiedzieć, co pani robi, kiedy się pani zepsuje pralka?
- Hm. Nic. Nie zepsuła mi się nigdy pralka.
- Ale gdyby się zepsuła?
- To bym poszła kupić nową. Moja pralka, proszę pana, jest tak stara, że nie opłaca się jej naprawiać.
- Aha... No, to w takim razie spytam inaczej: co pani robi, jak się pani zepsuje telewizor?
- Nic nie robię. Nie mam telewizora - odpowiadam znów zgodnie z prawdą.
- Ojej - zatroskał się pan - to ja nie wiem, jakie pani ma sprzęty w domu... A zmywarkę pani ma?
- Mam.
- O, to wspaniale! - ucieszył się pan. - To co pani robi, jak się pani psuje zmywarka?
- Wzywam serwis. Bo jest na gwarancji jeszcze przez 4 lata...

5 comment(s):

Pajonk pisze...

Przypomina mi się, jak pani z play do mnie dzwoniła zaoferować mi abonament. Niestety nic to wymyśliła nie było lepsze niż moja obecna oferta. ::)

my sElf pisze...

No właśnie :-)
A wystarczyłoby inaczej sformułować pytanie - "co pani robi, jak coś w domu się pani psuje?". Albo zaproponować ubezpieczenie mieszkania, bo w kontekście ostatniego zalania myśleliśmy nad tym.

Ptasznica pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Pajonk pisze...

To ja Wam od razu odradzę ubezpieczenie. Rodziców ostatnio zalało, właściwie to zasypało, bo to śnieg był. Mimo wykupienia super-hiper ubezpieczenia (miedzy innymi od ataku terrorystów, wjechania autem w dom itd) okazało się, że to ich wina. Ubezpieczenie skonstruowane jest tak, że wypłaca Ci ubezpieczenie, owszem, ale jak najpierw zrobisz absolutnie WSZYSTKO by zapobiec nieszczęściu. Czyli pewnie płacą w przypadku pożaru dopiero jak się usunęło z domu wszelkie zapałki, zapalniczki i junkers pewnie tez.

To byłam ja!

my sElf pisze...

Myśleliśmy raczej o takim na wypadek zalania kogoś, a nie zalania nas :-) Ale na myśleniu się skończyło.

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf