Bardzo współczuję ludziom, którzy w pracy muszą dzwonić do obcych ludzi i wciskać im karty kredytowe, ubezpieczenia, kołdry wełniane, pozłacane garnki i specjalne pakiety darmowych minut za jedyne 99 zł. To współczucie każe mi rozmawiać z nimi uprzejmie. I bardzo, bardzo prawdomówna jestem podczas tych rozmów...
- Dzień dobry, ja dzwonię z pani banku, czy mogę pani zająć chwilę? Bo mamy taką specjalną ofertę dla naszych wiernych klientów. Proszę powiedzieć, co pani robi, kiedy się pani zepsuje pralka?
- Hm. Nic. Nie zepsuła mi się nigdy pralka.
- Ale gdyby się zepsuła?
- To bym poszła kupić nową. Moja pralka, proszę pana, jest tak stara, że nie opłaca się jej naprawiać.
- Aha... No, to w takim razie spytam inaczej: co pani robi, jak się pani zepsuje telewizor?
- Nic nie robię. Nie mam telewizora - odpowiadam znów zgodnie z prawdą.
- Ojej - zatroskał się pan - to ja nie wiem, jakie pani ma sprzęty w domu... A zmywarkę pani ma?
- Mam.
- O, to wspaniale! - ucieszył się pan. - To co pani robi, jak się pani psuje zmywarka?
- Wzywam serwis. Bo jest na gwarancji jeszcze przez 4 lata...
- Dzień dobry, ja dzwonię z pani banku, czy mogę pani zająć chwilę? Bo mamy taką specjalną ofertę dla naszych wiernych klientów. Proszę powiedzieć, co pani robi, kiedy się pani zepsuje pralka?
- Hm. Nic. Nie zepsuła mi się nigdy pralka.
- Ale gdyby się zepsuła?
- To bym poszła kupić nową. Moja pralka, proszę pana, jest tak stara, że nie opłaca się jej naprawiać.
- Aha... No, to w takim razie spytam inaczej: co pani robi, jak się pani zepsuje telewizor?
- Nic nie robię. Nie mam telewizora - odpowiadam znów zgodnie z prawdą.
- Ojej - zatroskał się pan - to ja nie wiem, jakie pani ma sprzęty w domu... A zmywarkę pani ma?
- Mam.
- O, to wspaniale! - ucieszył się pan. - To co pani robi, jak się pani psuje zmywarka?
- Wzywam serwis. Bo jest na gwarancji jeszcze przez 4 lata...

5 comment(s):
Przypomina mi się, jak pani z play do mnie dzwoniła zaoferować mi abonament. Niestety nic to wymyśliła nie było lepsze niż moja obecna oferta. ::)
No właśnie :-)
A wystarczyłoby inaczej sformułować pytanie - "co pani robi, jak coś w domu się pani psuje?". Albo zaproponować ubezpieczenie mieszkania, bo w kontekście ostatniego zalania myśleliśmy nad tym.
To ja Wam od razu odradzę ubezpieczenie. Rodziców ostatnio zalało, właściwie to zasypało, bo to śnieg był. Mimo wykupienia super-hiper ubezpieczenia (miedzy innymi od ataku terrorystów, wjechania autem w dom itd) okazało się, że to ich wina. Ubezpieczenie skonstruowane jest tak, że wypłaca Ci ubezpieczenie, owszem, ale jak najpierw zrobisz absolutnie WSZYSTKO by zapobiec nieszczęściu. Czyli pewnie płacą w przypadku pożaru dopiero jak się usunęło z domu wszelkie zapałki, zapalniczki i junkers pewnie tez.
To byłam ja!
Myśleliśmy raczej o takim na wypadek zalania kogoś, a nie zalania nas :-) Ale na myśleniu się skończyło.
Prześlij komentarz