29 października 2011

No name?

Jednym z elementów mojej pracy jest tworzenie nazw różnych rzeczy, a ja ten proces znajduję żmudnym i trudnym. Nobody's perfect wszakże, nie wszystko mi tak łatwo przychodzi jak mogłoby się wydawać. 
Ale wczoraj udało mi się wymyślić dwie nazwy, które zostały zaakceptowane.

- Tylko wiesz, ja myślę, że powinien być osobny człowiek do takich rzeczy. Zatrudniany na godziny - zwierzam Mu się z mąk twórczych.
- Na pewno są takie osoby. Nazywają się namewriterzy.
- Serio? - powątpiewam.
- Nie, żartowałem - z kamienną twarzą odparł On.

A wszystko przez to, że oglądaliśmy Big Train. A tutaj link do skeczu, który rozbawił mnie najbardziej.

4 comment(s):

Pat pisze...

Zawsze pytanie się rodzi w mojej głowie: gdzie pracujesz i co robisz w tej swojej fajnej pracy z fajnymi ludźmi? Och zdradź tajemnicę, zdradź! :smutne oczy: + :jeszcze smutniejsze oczy:. Btw filmik z żółwiem również mnie rozbawił, jednakowoż głośne śmianie się o 02:30 w pokoju było wysoce nietaktowne ;>.

my sElf pisze...

Cieszę się, że mamy kompatybilne poczucie humoru ;-) Pracuję jako copywriter w agencji interaktywnej.

Konrad pisze...

Agencji kreatywnej... Robimy też ATL/BTL, nie tylko interaktyw ;)

my sElf pisze...

Faktycznie, przepraszam, kreatywnej :-) Jak widać, nazwa ma znaczenie :-)

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf