Pomysł od Ewenementa, a pierwsza garstka tutaj.
1. Codzienny zaciesz z tego, że idę do pracy. Nawet jak rano jest ciemno.
Szósty miesiąc mija i ja dalej uważam, że mam Idealną Pracę.
2. Lista prezentów gwiazdkowych.
Planowanie jest tak samo przyjemne jak dawanie. Naprawdę!
3. Jesień w Krakowie.
Nareszcie jest! I piękna na dodatek.
4. Kakao/czekolada co rano.
Nie piję kawy, zwykle zaczynam dzień od ciepłej wody z miodem i cytryną. Teraz jednak stawiam na kakao w ramach uzupełniania niedoborów żelaza i magnezu. (A czekolada jest lepsza niż w knajpach!)
5. Obserwowanie ludzi w autobusie co rano.
Lubię na nich patrzeć, co poradzę? Nawet jeśli są nieco zaspani (jeżdżę o 8, dla niektórych to jest blady świt, ale dla mnie nie ma porównania z autobusem o 5:03, którym jeździłam, kiedy pracowałam w kawiarni), to świeży makijaż, starannie ułożone włosy i wyprasowane ubrania wyglądają tak ładnie, że aż mimowolnie się uśmiecham.
6. Jesienne ubrania.
Warstwy, kolory, faktury. Ach. I marzenia o torebce.
7. Nadchodząca wizyta u rodziców i ich Koty.
On niestety ma alergię na koty, więc akumuluję tulenie w domu rodzinnym albo u znajomych. Ostatnio jestem bardzo kocio wyposzczona.
7. Nadchodząca wizyta u rodziców i ich Koty.
On niestety ma alergię na koty, więc akumuluję tulenie w domu rodzinnym albo u znajomych. Ostatnio jestem bardzo kocio wyposzczona.

5 comment(s):
O! a kakao pijesz na wodzie? Bo podobno produkty mleczne utrudniają wchłanianie żelaza.
Dużo wody i odrobina mleka - tak dla smaku :-) To prawdziwe kakao, nie granulowane.
Niestety utrudniają i dlatego muszę uzupełniać, bo jem (i zawsze jadłam) dużo nabiału.
Idealna Praca i fajny mężczyzna... chciałabym mieć chociaż jedno :)
Ad 1 - energetycznie wnioskuję, że faktycznie masz idealną pracę, zwłaszcza że daje pole kreatywności, a na takim polu bujnie rośnie satysfakcja. O ile ktoś tam gdzieś nie podkopie, ma się rozumieć :)
Anonim od pragnień - przed tą idealną było siedem nieidealnych. Życzę, żeby Twój bilans okazał się nieco mniejszy w ilości ;-)
Krytyk - ewentualnych podkopów nauczyłam się nie brać do siebie :-) Na początku każdą poprawkę traktowałam jak matka krytykę dziecka, serce mnie bolało, kiedy musiałam przestawić szyk zdania.
Prześlij komentarz