- Co to za walenie?! - zdenerwował się On wieczorem, słysząc rytmiczne uderzenia gdzieś parę pięter nad nami.
- Prawie na pewno pod ochroną. Ratujmy wieloryby!
- Aha - odparł wyraźnie uspokojony On.
| Szufladki: | dialogi | pogaduszki | w pracy | w zbiorkomie | Cracow by bike | Slow Food | film | in-side | myśli nieuczesane | historie kuchenne | 30 DFC | FAQ |
Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf
4 comment(s):
Mnie z pewnością to by nie uspokoiło :) Słuch perfekcyjny powoduje zdenerwowanie już nie tyle waleniem, ale i zbyt zamaszystym otwieraniem i zamykaniem drzwi, zbyt gwałtownym wlewaniem wody do czajnika, rannym stukotem obcasów i długo by tak jeszcze wymieniać. Tak, obawiam się o swoje zdrowie psychiczne :)
Są płyty, na których walenie śpiewają. Może spróbujesz tym ukoić nerwy? Podobno działa ;-)
Hmm, kto wie, może spróbuję! ;)
Mnie doprowadzają do szału wiercący wieczorami. Na to pomaga tylko śpiew ptaków, bo przy szumie morza czy strumyka muszę ciągle biegać do toalety ;-)
Prześlij komentarz