18 lutego 2012

Na prowincji

Odwieczna walka Krakowa z Warszawą, czyli starcie tytanów.

W: Jeździsz na ropie?
Warszawiak B: Tak, mam w Warszawie kilkaset wielkich limuzyn na ropę. 
W: Z szoferem?
Warszawiak B: Pewnie. Wychodzę tylko w odpowiedni punkt, dzwonię, mija chwilka i podjeżdżają.
ja: U nas na prowincji to się nazywa taksówka...

2 comment(s):

Ela G-P pisze...

To tak, jak starym kawale:
Chłopak się chwali przed koleżanką: Wiesz, jeżdżę największym wozem w całym mieście. Ona (zachwycona): Taaaak? A jakim? On: Solarisem.

Olga Cecylia pisze...

To nie taki stary ten kawał, Solarisy są dość nowe ;-)

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf